Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Bing [Bot], Majestic-12 [Bot]
d358dc1029ed372e64fbeb0f07278afc
d358dc1029ed372e64fbeb0f07278afc
Strona 14 z 16 [ Posty: 468 ]

*< 1 ... 11 12 13 14 15 16 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 29 cze 2010, 20:13
gayiari

reputacja neutralna
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Majestic napisał(a):
Celem życia Gayiari jest dążenie do doskonałości


Wyjaśnij na czym opierasz to założenie. Skąd się bierze przekonanie że tak właśnie jest i o jakiej formie doskonałości piszesz ?

Cytuj:
,przynajmniej nie szkodzić innym to podstawowa zasada ,reinkarnacja jest czynnikiem podstawowym a zarazem jedyna możliwość powielania kolejnych szans doskonalenia się i niema przypadku nieumyślonego dokonania zła jeżeli nie bezpośrednio to pośrednio ale jest i to w dużej mierze wiadomo z pełna premedytacja.

Całość argumentacji bierze się z przekonania, że to co napisałeś wyżej jest prawdziwe. Załóżmy że nawet tak jest. Jak określasz doskonałość ? Wierzysz w nieomylność osądów istoty niedoskonałej ? Podążasz ścieżką która według ciebie prowadzi cię do doskonałości, ale nie masz żadnych podstaw do tego by wiedzieć, że ścieżka którą podążasz w istocie zmierza do doskonałości.
Piszesz o zasadzie nie szkodzenia innym. Nie szkodzenie innym nie jest czynem, jest biernością w dokonywaniu czynu. Nie widzisz że rozsądzanie czynów bierze się z niezrozumienia ich podstaw. Zło i Dobro to są subiektywne postawy, które musiały być ustanowione z powodu słabości, braku niezależności i braku odpowiedzialności jednostki. W tym systemie to społeczność ustala prawo, które jest przestrzegane przez jednostkę. Jednostka natomiast nie musi znać powodów. Wystarczy ze przestrzega praw "dobra". Według Ciebie to stanowi o doskonałości, nawet w obliczu tego że te zasady stanowią część niedoskonałości. W każdym prawie istnieje luka, a doskonałość dobra jest tego najlepszym przykładem.
Wydawałoby się że kradzież jest złem. Jeśli matka kradnie jedzenie dla umierającego z głodu dziecka, to jest zła czy dobra ? Jeśli z powodu grabieży, właściciel jedzenia nie potrafi wykarmić własnych dzieci, które z tego powodu umrą, to czy wspomniana matka jest zła czy dobra ? Czy w takich warunkach można mówić o doskonałości ? Jeśli wcześniej matka została oszukana przez właściciela jedzenia i straciła pieniądze na jedzenie, ale w świetle lokalnego prawa, nie złamał on prawa to czy postępuje ona dobrze ? Czyje życie jest według Ciebie ważniejsze ? Które z tych dzieci ma prawo żyć ? Czy matka może wybrać dobrze ?

Cytuj:
Poza tym staram się zrozumieć twoje pojmowanie tego tematu ,ale nie widzę gruntu ,zasady na których się opierasz to pobożne życzenia albo uwarunkowania nie mające jakiego kol wiek źródła autentyczności ,jeżeli w jakiej świętości jest choć jeden najmniejszy błąd to staje się źródłem zła i pochodzi z ciemnej strony .


Nie chodzi o świętość, ale o nadawanie wartości prawom i wiedzy, znaczenia tylko i wyłącznie dlatego że stanowią podstawę działania społeczeństwa. Owszem sprawdzają się one w społeczeństwie, które nie pojmuje że wartość każdej istoty jest równoważna, bez względu na to co robi. Jest to wybór mniejszego zła, by taki rodzaj społeczeństwa mógł przetrwać i nie spowodować własnego unicestwienia, ale tego typu rozważania są z góry obarczone błędem takich założeń.

Naświetle Ci to nieco inaczej. Załóżmy, że stałeś się istotą zupełnie niezależną od innych osób. Nikt nie potrafi skrzywdzić Ciebie i Ty również nie masz podstaw do krzywdzenia innych. Nie cierpisz głodu i zawsze masz gdzie mieszkać. Jednym zdaniem - jesteś po prostu w pełni niezależny od społeczeństwa. Twoja wola określa byt. Możesz robić cokolwiek chcesz, ale nie jesteś w stanie nikomu zaszkodzić, bo również i inni stali się w pełni niezależni. Koncepcja dobra i zła w takim niezależnym społeczeństwie po prostu nie istnieje. W takim przypadku łatwiej zrozumieć, że chęć dążenia do doskonałości, a także chęć bycia lepszym, są powodami istnienia koncepcji zła i dobra. Jeśli jednak odbierze się istotom możliwość wartościowania własnego istnienia, w tym rozumieniu, że każda istota jest tak samo ważna, to koncepcja zła i dobra przestaje po prostu istnieć i zmienia się w inny rodzaj koncepcji.
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 30 cze 2010, 08:15
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Cytuj:
motylek napisał(a):
Poza tym poznawanie dobra i zła nie wyklucza reinkarnacji, wręcz przeciwnie.

gayiari
Ja nie twierdzę, że wyklucza. Dobro i zło są subiektywnymi celami, które tak czy inaczej uczą. Ja jedynie wykluczam karmę i reinkarnację, czyli nadawanie wartości ludzkiemu życiu ze względu na to co się robi, ponieważ nie istnieje jednoznaczny obiektywny wzorzec tego czy ktoś postępuje dobrze czy źle.


Przede wszystkim to sobie zaprzeczasz , bo raz piszesz , że nie wykluczasz , a w następnym zdaniu , że wykluczasz ...
Karma , to nie jest żadne wartościowanie!
Jeśli wskoczysz do basenu na główkę , a tam będzie metr wody , to złamiesz sobie kręgosłup nie dlatego , że jesteś zły , czy dobry i nie dla tego , że ktoś coś wartościuje , i nie za karę ...tylko dla tego , że taki skok tak się właśnie kończy.
To jest przykład na przyczynę i skutek, który każdy może dostrzec gołym okiem , bo trzeba na to kilku chwil, ale są i takie przyczyny , których skutków nie widać od razu , czasami dopiero w następnym życiu ...karmą jest jedno i drugie , ale dobro i zło nie ma z tym nic wspólnego .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 30 cze 2010, 10:38
gayiari

reputacja neutralna
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
motylek napisał(a):
Przede wszystkim to sobie zaprzeczasz , bo raz piszesz , że nie wykluczasz , a w następnym zdaniu , że wykluczasz ...

Ależ w tym co napisałem nie ma żadnego zaprzeczenia. Nie wiem skąd te wnioski ? Dobro i zło są elementami życia, które uczą. Natomiast nie są odrębnymi ścieżkami określającymi doskonałość bytu. Całość uczy, nie tylko jedna ze ścieżek. Ja w tym nie widzę żadnego zaprzeczenia, to są istotne różnice, które wcale nie stanowią zaprzeczenia.

Dodam tylko, że forma "reinkarnacja i karma" jest logicznym iloczynem, to znaczy że piszę o połączeniu reinkarnacji i karmy. Nie wykluczam istnienia reinkarnacji bez karmy. Więc to co napisałaś o zaprzeczeniu wynika być może z tego że nie potrafimy się porozumieć. Napisze więc jaśniej.

Dobro i zło są subiektywne, ale stanowią według mnie część tego co musimy poznać. Doskonałość, bierze się z rozumienia wszystkiego, a nie z dokonywania wyborów, które mogą być subiektywne. Karma w połączeniu z reinkarnacją, stanowi zaprzeczenie wolnej woli i jednocześnie Karma jako skutek przyczyny opartej na subiektywnym pojmowaniu dobra i zła nie może stanowić o doskonałości.

Reinkarnacja jednak pozbawiona nacechowania takim subiektywizmem, czyli karmą, jest idealnym modelem do wciąż nowego uczenia się. Nie z punktu widzenia moralności, ponieważ aby zrozumieć trzeba doświadczyć wszystkiego, a nie tylko dobrego. Z tego powodu nie doświadczamy tragicznych wypadków dlatego, że zrobiliśmy coś źle, ale dlatego że jest to część nauki.

Cytuj:
Karma , to nie jest żadne wartościowanie!


Karma nie jest wartościowaniem, ale jest jego konsekwencją. To jest usprawiedliwienie wartościowania, które ma rzekomo określać doskonałość bytu. Karma opiera się na tym jak ktoś postępuje. Sęk w tym, że ocena postępowania w kategoriach dobra i zła jest zawsze subiektywna.

Cytuj:
Jeśli wskoczysz do basenu na główkę , a tam będzie metr wody , to złamiesz sobie kręgosłup nie dlatego , że jesteś zły , czy dobry i nie dla tego , że ktoś coś wartościuje , i nie za karę ...tylko dla tego , że taki skok tak się właśnie kończy.


Ciekawy przypadek więc przeanalizujmy:

Po pierwsze czy mój skok może być rozpatrywany w charakterze problemu moralnego ? Moim zdaniem nie, bo to nie jest problem moralny i nie ma nic wspólnego z moralnym dobrem i złem. Tego typu działanie jest świadomym wyborem jednostki, czy też po prostu tragicznym wypadkiem i nie ma związku z moralnością, bo nie podałaś moralnego tła takiej sytuacji, więc z moralnego punktu widzenia nie jesteśmy w stanie rozpatrywać tego w kategorii zła i dobra.

Po drugie podałaś przykład w którym nie można w jakikolwiek sposób wartościować moralnie, więc jednocześnie nie można ocenić tego czynu w charakterze moralnego dobra czy zła. Nie istnieje tu coś takiego jak wybór osoby skaczącej do wody, jakie więc ma ona wpływ na podejmowaną decyzję ? Można ten przykład ocenić wyłącznie w taki sposób że dobro i zło postrzega się jako korzyść i szkodę.

Po trzecie nie rozumiem właściwie dlaczego podajesz ten przykład, ale spróbuję jakoś nadążyć. Jak rozumiem chodzi ci o tragiczne wypadki, w których istota nie ma prawa decydować o swoim losie. Tylko pytanie brzmi, czy to od razu udowadnia istnienie dobra jako jedynej ścieżki ? Czy to od razu musi być działanie karmiczne ? Może po prostu jest to część nauki i nie uwzględnia w tym subiektywnego rozumienia dobra czy zła ? W tym czynie nie ma ani dobra ani zła, jest tu wyłącznie konsekwencja wolnej woli. Nie ma też podstaw do tego aby wierzyć, że jest to swego rodzaju "kara" karmiczna, lub cykl spowodowany działaniami w poprzednim życiu. Nie wykluczam istnienia reinkarnacji, natomiast wykluczam cykl karmiczny powstały przez wartościowanie tego co się w życiu dzieje. Gdyby rzeczywiście tak było, to oznaczałoby, że zupełnie subiektywne oceny mają decydować o tym jakie będzie moje przyszłe życie, a to z kolei byłoby pozbawione sensu, bo w przyszłym życiu mogę posiadać inne wartości moralne określające to co jest dobre i złe.

Cytuj:
To jest przykład na przyczynę i skutek, który każdy może dostrzec gołym okiem , bo trzeba na to kilku chwil, ale są i takie przyczyny , których skutków nie widać od razu , czasami dopiero w następnym życiu ...karmą jest jedno i drugie , ale dobro i zło nie ma z tym nic wspólnego .


Z tego co piszesz na tych stronach wynika, że to co złe w życiu istoty wynika ze złych decyzji podjętych w poprzednim życiu, więc związek dobra i zła z karmą najwyraźniej istnieje według tego co piszesz, chyba że źle Cię zrozumiałem. Z tego co zrozumiałem czytając twoje wpisy, myślę że piszesz o karmie jako efekcie moralnych działań. Jeśli tak nie jest, to być może nie rozumiem tego rodzaju koncepcji karmy jaką uznajesz. Z chęcią więc poznam to jak to widzisz. Rozumiem, że w obu przypadkach piszesz o działaniu przyczynowo-skutkowym, ale chciałbym porozmawiać nie tyle o skutku ile o przyczynie. W jaki sposób powstaje przyczyna takiego tragicznego zdarzenia ? Czy jest to efekt działań w poprzednim życiu ? Jeśli jest, to czy jest to konsekwencja moralnego wyboru ?
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 1 lip 2010, 15:45
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Cytuj:
gayiari
Z tego co piszesz na tych stronach wynika, że to co złe w życiu istoty wynika ze złych decyzji podjętych w poprzednim życiu, więc związek dobra i zła z karmą najwyraźniej istnieje według tego co piszesz, chyba że źle Cię zrozumiałem.

Nie, z tego co ja napisałam nic takiego nie wynika. To co Tobie "wynika", jest wyłącznie Twoim wnioskiem , który sobie wysnułeś czytając mój tekst . Z jednej strony piszesz, żeby nie wartościować , bo to jest subiektywne , a z drugiej strony nie potrafisz sobie wyobrazić czegokolwiek bez wartościowania i wmawiasz to również mi .
Ja nie piszę , że to co złe w życiu wynika ze złych decyzji ...
Ja piszę , że to co spotyka nas w życiu wynika z naszych wcześniejszych decyzji...resztę dośpiewałeś sobie sam . Tak to po prostu działa. Dokładnie tak jak zadziałanie siłą na jakiś przedmiot powoduje jego ruch, nikt nie rozważa tego w kategoriach dobra czy zła.
Cytuj:
Jeśli tak nie jest, to być może nie rozumiem tego rodzaju koncepcji karmy jaką uznajesz. Z chęcią więc poznam to jak to widzisz. Rozumiem, że w obu przypadkach piszesz o działaniu przyczynowo-skutkowym, ale chciałbym porozmawiać nie tyle o skutku ile o przyczynie. W jaki sposób powstaje przyczyna takiego tragicznego zdarzenia ? Czy jest to efekt działań w poprzednim życiu ? Jeśli jest, to czy jest to konsekwencja moralnego wyboru ?

I owszem nie rozumiesz mnie i nigdy nie zrozumiesz jeśli ciągle będziesz wpasowywał to co piszę w Twoje ramki Twoich przekonań .
Przyczyna rodzi się w głowie każdego z nas . Wolna wola pozwala jej zaistnieć , a czy ty uwikłasz to sobie w moralne dylematy , to już wyłącznie Twoja broszka i każdego z nas jeśli mamy na to ochotę .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 1 lip 2010, 17:44
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Właśnie Motylek wreszcie chciałbym też nawiązać do tych ramek ,Gayiari nie moze tego zrozumie że większość z nas na sile wręcz była uwieziona w tych ramach ,a problem jest w tym że większość odrzuca rzeczywistość nie zapoznając się z nią , i tu jest kot zakopany .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 1 lip 2010, 22:27
gayiari

reputacja neutralna
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
motylek napisał(a):
Nie, z tego co ja napisałam nic takiego nie wynika. To co Tobie "wynika", jest wyłącznie Twoim wnioskiem , który sobie wysnułeś czytając mój tekst .


Jedyne co człowiek potrafi robić z wypowiedzią, to wnioskować z niej konkretne znaczenie. Jeśli wypowiedź jest spójna, to istnieje logiczna analogia jak w przypadku 2+2=4. Z tego co rozumiem, zarzucasz mi wyciąganie błędnych wniosków z tego o czym piszesz. Nie wykluczam, że może tak być.

motylek napisał(a):
Z jednej strony piszesz, żeby nie wartościować , bo to jest subiektywne , a z drugiej strony nie potrafisz sobie wyobrazić czegokolwiek bez wartościowania i wmawiasz to również mi.


Subiektywizm, to jest dość poważny zarzut, więc bardzo prosiłbym abyś przytoczyła w którym miejscu dokładnie nie potrafię sobie wyobrazić czegokolwiek bez wartościowania. Ja z kolei spróbuję wyjaśnić mój sposób rozumowania, który według Ciebie jest wyłącznie moim subiektywnym wnioskiem z Twoich wypowiedzi, ale najpierw muszę się upewnić, że się rozumiemy.

motylek napisał(a):
Ja nie piszę , że to co złe w życiu wynika ze złych decyzji ...
Ja piszę , że to co spotyka nas w życiu wynika z naszych wcześniejszych decyzji...resztę dośpiewałeś sobie sam . Tak to po prostu działa.


Nie zrozum mnie źle. Ja się z Tobą zgadzałem, kiedy pisałaś w pierwszych stronach tego tematu i podawałaś różne cytaty. Później jednak napisałaś:

motylek – 7 Grudnia 2009 napisał(a):
Nie pamiętamy poprzednich wcieleń ,ale na podstawie tego co nas w życiu spotyka dobrego ,czy złego ,możemy sobie co nie co odtworzyć ,wiele zrozumieć ,naprawić i choć na przeszłość nie mamy już żadnego wpływu ,to na przyszłość tak .Nie musimy powtarzać w kółko tych samych błędów i ponosić ciągle ich konsekwencji .


Rozumiem, że moje własne wnioskowanie muszę w tej chwili odrzucić, żeby nie popełnić tego samego błędu co wcześniej, więc postaram się zadawać pytania i mam nadzieję że udzielisz mi na nie odpowiedzi.
1. Co masz na myśli pisząc „Nie musimy powtarzać w kółko tych samych błędów i ponosić ciągle ich konsekwencji.” ?
2. Co w życiu jest błędem, a co nim nie jest ?
3. Jakiego rodzaju konsekwencje wywołuje w przyszłym życiu wspomniany błąd ?
4. Czy są to konsekwencje pozytywne, czy negatywne ?
5. Co decyduje o tym, czy są one pozytywne czy negatywne ?

motylek napisał(a):
Dokładnie tak jak zadziałanie siłą na jakiś przedmiot powoduje jego ruch, nikt nie rozważa tego w kategoriach dobra czy zła.

To że jakiekolwiek działanie jest przyczyną późniejszego skutku jest dla mnie w pełni oczywiste i tu się w Tobą w pełni zgadzam. Jest to w nauce o chaosie tak zwany efekt motyla nota bene.

Piszesz:

motylek - 8 Grudnia 2009 napisał(a):
O pomaganiu innym, już raz dość obszernie się wypowiedziałam. Wszystko wraca do nas, tak to dobre, jak i złe, jak nie w tym życiu, to w następnym.

6. Czy pisząc „Wszystko wraca do nas, tak to dobre, jak i złe” masz na myśli otrzymywanie dobra w przyszłym życiu w oparciu o dobre uczynki dokonane w tym życiu?
7. Czy to samo dotyczy zła ?
motylek - 10 Grudnia 2009 napisał(a):
Nasz materialny świat ,jest różnorodny i panuje w nim dualizm. To od Ciebie zależy,co do siebie będziesz przyciągał i w jakiej rzeczywistości się znajdziesz.


8. Czy istnieje dualizm zła i dobra i czy istnieją doskonałe formy zła i dobra ?
9. Czy twoja wypowiedź „zależy, co do siebie będziesz przyciągał...” oznacza, że mam wolną, nieskrępowaną wolę, w tym co mnie w życiu spotyka ?

motylek - 13 Grudnia 2009 napisał(a):
Łatwo dostrzec przyczynę i skutek, gdy np. dotykam ręką gorącego żelazka i się w konsekwencji poparzę. Zbadano tez w jakiś sposób, że jeżeli dziś posiedzę na mrozie w letniej sukience ,to powiedzmy za parę godzin dostanę kataru ,albo zapalenia płuc. Odkryliśmy to przez obserwacje i częste doświadczenia, za pomocą logicznego myślenia. Może też nie wszyscy od razu w to uwierzyli ,ale teraz już nikt tego nie kwestionuje.
Są też przyczyny ,których skutki są odleglejsze w czasie i z tąd trudność w połączeniu jednego z drugim, ale na prawdę NIC nie dzieje się bez przyczyny. Na każdy skutek , tak czy siak sami zapracowaliśmy. Zmienia się nasze ciało ,ale nagromadzone energie żyją ciągle i są nieśmiertelne ,można je jedynie zmieniać na dobre lub złe.
Jeżeli będziemy malować obraz czarnymi farbami ,to będzie czarny ,a nie piękny ,kolorowy.
Jakie myśli masz w głowie ,taki jest Twój świat ,jeśli są złe ,to świat nie będzie też rajem ,ale złem .Wraca do Ciebie TYLKO TO co sam wysyłasz w eter.


Jakkolwiek oparzenie od żelazka i katar są logicznie udowodnione poprzez indukcję, czy też poprzez doświadczenie, to jednak nie udało mi się znaleźć logicznego dowodu przyczyny i skutku o którym piszesz w stosunku do życia po życiu. Chciałbym więc zapytać:

10. Skąd wniosek, że istnieje prawo przyczyny i skutku o którym piszesz, w stosunku do życia po życiu ?
11. Co masz na myśli pisząc „nagromadzone energie żyją ciągle i są nieśmiertelne, można je jedynie zmieniać na dobre lub złe”?

motylek - 6 Stycznia 2010 napisał(a):
Prawo karmy to nie kara, tylko skutek . Nie chodzi tu o to ,żeby tkwić w przeszłości ,żeby ciągle do niej wracać, ale żeby ją zrozumieć i właśnie przerwać tę nić ,która być może do dziś,hamuje nasz rozwój i powstrzymuje nas przed życiem w szczęściu i radości.


12. Skoro prawo karmy to nie kara, a skutek, to jaki wpływ (z moralnego punktu widzenia) ma to co robimy (przyczyna) na wspomniany skutek ?
13. Jaki jest charakter / natura tego skutku ?
14. Czy popełnienie morderstwa może przynieść pozytywne skutki w przyszłym życiu ?

motylek - 10 Luty 2010 napisał(a):
To życie wbrew naturze powoduje wszystkie ludzkie nieszczęścia. Nic też nie da czekanie na nagrody po śmierci, bo po śmierci będzie podobnie jak i przed . "Tak w niebie ,jak i na Ziemi "...potem następne wcielenie i okazuje się, że nie załatwione sprawy z poprzedniego życia, nadal mamy na własnych plecach.


15. Co rozumiesz pod pojęciem „życie wbrew naturze” - czy możesz podać przykład ?
16. Jakiego rodzaju sprawy masz na myśli pisząc „ okazuje się, że nie załatwione sprawy z poprzedniego życia, nadal mamy na własnych plecach” ?
motylek - 10 Luty 2010 napisał(a):
Jedynym sposobem na pozbycie się tego balastu, jest przypomnienie sobie o tym kim jesteśmy i powrót do życia zgodnego z tym do czego zostaliśmy stworzeni.

Powinniśmy kochać siebie, takimi jakimi jesteśmy i wszystko co nas otacza bez wyjątku. Kreować w swoich głowach tylko to, co jest dla nas dobre, bo to w konsekwencji staje się naszą rzeczywistością i tym jak wyglądamy i na co chorujemy.

17. Skąd założenie, że akurat do tego zostaliśmy stworzeni ?
18. Co jest dla nas dobre ?
19. Czy myślenie tylko o tym co jest dla nas dobre, może być w sprzeczności z dobrem innych osób ?

motylek - 12 Luty 2010 – 7:09 napisał(a):
Reinkarnacja po pierwsze, to nie kary i nagrody !!!
Reinkarnacja to ciągłe życie, w różnych ciałach według zasady przyczyny i skutku
...
Nikt nie wsadzi Cię do więzienia za zbrodnie z poprzedniego wcielenia, to byłaby niesprawiedliwość, ale skutki tego co zrobiłeś dobrego czy też złego, dopadną Cię wcześniej, czy później i nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością.
...
Jeżeli człowiek zrozumie, co jest dla niego dobre, a co mu nie służy, to nie będzie miał problemu karmy
.


20. Co decyduje o tym, że istnieje związek pomiędzy przyczyną, a skutkiem ?
21. Skoro nie ma znaczenia czy to co robisz jest dobre czy złe, to czy skutek takiego działania też nie ma znaczenia w kategoriach dobry czy zły ?
22. Jakie skutki odpowiadają jakim przyczynom (z punktu widzenia dobry-zły) ?
23. Jeśli skutek dla określonej przyczyny jest dowolny, a piszesz o tym że nie istnieje żadna forma sprawiedliwości, to czy całe pasmo wyrządzonego zła przez osobę X, może w innym wcieleniu osoby X wywołać dobre dla niej skutki ?
24. Czym jest „problem karmy” i jaki jest jego związek z tym co nazywasz „dobrem człowieka” ?
motylek - 12 Luty 2010 – 20:48 napisał(a):
Skutek może być nieprzyjemny, ale i zaskakująco miły. Nie może być nigdy, nieadekwatny do przyczyny.


25. Co masz na myśli pisząc o skutku, że nie może być „nieadekwatny do przyczyny” ?
26. Na czym polega adekwatność skutku do przyczyny ?
27. Co tę adekwatność określa ?

motylek – 15 Czerwca 2010 napisał(a):
Właśnie dlatego, że kierujemy się wolną wola krążymy w tym cyklu . Nawet wybór który w konsekwencji jest dla nas jakby niekorzystny , jest wyborem .
A wyjdziemy z tego cyklu nie dlatego ,że zrobimy tak jak ktoś będzie chciał , czy tak jak jest dobrze i sobie tę opcję z premedytacją, czy też z musu zastosujemy , tylko dlatego ,że po prostu kiedyś przyjdzie nam na to ochota aby wybrać to, co akurat zaowocuje wyjściem na wolność


28. Czy z tego co piszesz wynika, że przerwanie cyklu reinkarnacji nie ma nic wspólnego z rozwojem ?
29. Czy wola (którą określasz w postaci słowa „ochota”) jest wyłącznie tym co określa, że „wyjdziemy na wolność" ?


Nie oczekuję, że odpowiesz mi od razu, bo pytań jest wiele, ale mam nadzieję, że z czasem po kolei mi na nie odpowiesz. Z premedytacją unikam jakiegokolwiek wnioskowania, żebyś nie zarzuciła mi nadinterpretacji tego co chcesz powiedzieć.

Pozdrawiam.
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: piątek, 2 lip 2010, 08:32
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
gayiari
To co ja piszę , nie jest monologiem , tylko dialogiem z kimś.
Ten ktoś ocenia pewne zdarzenia w swoim życiu jako dobre i złe, nie rozumie ich i nie wie skąd się one biorą . Ja chcąc mu to wytłumaczyć staram się wpasować w jego tok rozumowania.
Jeśli napiszę mu , że dobro i zło nie istnieje , to on po prostu tego nie zrozumie, bo właśnie teraz jest święcie przekonany o tym , że doświadcza zła , a jego sąsiad , ostatni łajza i nikczemnik w okolicy ,(w jego oczach) doświadcza właśnie dobra , też w jego oczach.
Piszę więc , o dobrych zdarzeniach i złych , bo mój rozmówca widzi swój świat w taki sposób. Ja po prostu wychodzę ze swoich ramek, żeby zrozumieć kogoś i żeby mój przekaz mógł być przez kogoś innego zrozumiany , dlatego piszę np :
Cytuj:
motylek – 7 Grudnia 2009 napisał(a):
Nie pamiętamy poprzednich wcieleń ,ale na podstawie tego co nas w życiu spotyka dobrego ,czy złego ,możemy sobie co nie co odtworzyć ,wiele zrozumieć ,naprawić i choć na przeszłość nie mamy już żadnego wpływu ,to na przyszłość tak .Nie musimy powtarzać w kółko tych samych błędów i ponosić ciągle ich konsekwencji .

Jeśli chodzi o to co jest błędem a co nie, to każdy z nas sam o tym decyduje i nadaje swoim działaniom taką rangę , albo i nie .
To co dla jednego jest błędem , dla innego nim nie jest.
Przykład:
Ktoś kradnie i idzie do więzienia . Bardzo cierpi z tego powodu i nigdy więcej nie chciałby do tego więzienia trafić. Wychodzi po roku i znowu kradnie , znowu trafia do więzienia i jest w czarnej rozpaczy , bo nie ma pojęcia dlaczego po raz kolejny musi cierpieć w życiu . Uważa , że jest to nie sprawiedliwe i nie wie co ma zrobić , jest mu z tym źle, to pozwala pisać o błędzie. Robisz coś , co może doprowadzić w konsekwencji do tego , że ciągle jesteś nieszczęśliwy .
Co poradzisz takiemu panu ? Gościu , nie kradnij , jeśli chcesz być na wolności. Czy ja to nazwę błędem , czy nie , to jest bez znaczenia. To nie o to tu chodzi , ale dla kogoś może trochę jaśniej wyglądać.
Ta sama sytuacja, kolega tego pierwszego kradnie i trafia do więzienia. Jest w nim szczęśliwy , dostaje jedzenie za darmo , dach nad głową , jego baaaardzo skromne wymagania są w pełni zaspokojone. Spotyka starych kumpli itd...za rok wychodzi , jest nie szczęśliwy ,bo zupełnie nie radzi sobie na wolności , więc znowu kradnie, żeby trafić do pudła, czy w tym przypadku ktoś powie o błędzie ? On sam przede wszystkim nigdy nie zada nikomu pytania , "dlaczego mnie to spotkało ???" , albo " co mam zrobić , żeby coś się zmieniło???"
Rozumiesz teraz kto określa co jest błędem , a co nie ?
Co jest dobrem a co złem i czy wróci do kogoś dobro , czy zło?...itd...bo zadałeś prawie 30 pytań na ten sam temat .
Cytuj:
motylek - 12 Luty 2010 – 20:48 napisał(a):
Skutek może być nieprzyjemny, ale i zaskakująco miły. Nie może być nigdy, nieadekwatny do przyczyny.


gayiari
25. Co masz na myśli pisząc o skutku, że nie może być „nieadekwatny do przyczyny” ?
26. Na czym polega adekwatność skutku do przyczyny ?
27. Co tę adekwatność określa ?

Mam wyjaśniać Ci znaczenie słowa "adekwatny"?
Nic nie mam na myśli pisząc o skutku , poza tym , że jest adekwatny do przyczyny, a znaczenie tego słowa znajdziesz w słowniku.
Kolejne dwa pytania - ciekawe czy jeszcze ktoś z tu piszących nie wie na czym polega adekwatność skutku do przyczyny ??????????

[quote]12. Skoro prawo karmy to nie kara, a skutek, to jaki wpływ (z moralnego punktu widzenia) ma to co robimy (przyczyna) na wspomniany skutek ?
13. Jaki jest charakter / natura tego skutku ?
14. Czy popełnienie morderstwa może przynieść pozytywne skutki w przyszłym życiu ?[quote]

Pytanie 12 i 13 są dla mnie zupełnie nie zrozumiałe,a jaki może być CHARAKTER skutku , nie rozumiem ???
A co do 14 - to oczywiście , że może przynieść pozytywne skutki w przyszłym i w bieżącym życiu . Wszystko zależy od świadomości mordercy i co z tym doświadczeniem zrobi , jak go wykorzysta. Być może właśnie takie doświadczenie jest mu potrzebne do tego żeby zrozumieć pewne rzeczy . Może siedząc w więzieniu , a może mając wyrzuty sumienia , zrozumie coś ważnego dla siebie? Znasz powiedzenie ," nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ", to powiedzenie ma głęboki sens.
Jak na mój gust , to za bardzo skupiasz się na detalach , rozbierasz każde słowo na części pierwsze , tak jakby to o to słowo najbardziej chodziło . Słów jest wiele i można używać różnych żeby przekazać swoją myśl , ale Ty nie starasz się zrozumieć myśli , tylko analizujesz i rozkładasz na czynniki pierwsze słowa. W ten sposób nigdy nie ogarniesz całego sensu i sedna sprawy.
Miłego dnia :)
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: niedziela, 28 lis 2010, 20:39
Barcol84
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 18 lut 2018, 14:20
 
   
0
Pytanie do Motylka :
Dwa tygodnie temu w niedziele przypadkowo oglądałem program "Szansa na Sukces", który prowadzi pan Man. Gościł tam zespół Bajm, no i pojawia sie chłopak ok. 25 lat co będzie śpiewał. Na pytanie Mana czym sie interesuje on odpowiedział, że różne takie tam ciekawostki m. in reinkarnacja. A to Mana zaciekawiło. To młody chłopak opowiedział mu w skrócie to wszystko czego dotyczy reinkarnacja. I wtedy man zadał mu pytanie: A jak możemy wytłumaczyć dodatni przyrost naturalny wśród ludzi? czyli skąd pojawiają sie nowe dusze, skoro te obecne ciągle sie inkarnują w następne wcielenie. Młody chłopak odpowiedział tak : Nikt nie wie ile różnych zwierząt znajduje sie na ziemi, np: takich mrówek w lesie. Wtedy zespół Bajmu i prowadzący zacieli sie śmiać, ale to szczególik. I tu jest moje pytanie właśnie także takie do Ciebie, jak ty postrzegasz fakt dodatniego przyrostu naturalnego.?? Jeśli by zakładać ze każde żywe stworzenie ma dusze, to np: w dobie rozwoju życia na naszej ziemi lawinowo przybywało nowych żywych stworzeń, między innymi także ludzi. czy to może oznaczać, że w innych światach następowała ich redukcja? Czy dusze występujące we wszechświecie, czy to dusze indywidualne czy zbiorowe sa jakby zamkniętym zbiorem, czy możemy podejrzewać istnienie jakiegoś procesu narodzin nowych dusz. ???
Pozdrawiam

Cechą człowieka mądrego jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać (Marcus Tullius Cicero)
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: poniedziałek, 29 lis 2010, 20:20
michalfront

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Cóż - bardzo dobre pytanie, sam je kilkakrotnie zadawałem w dyskusjach ze zdeklarowanymi zwolennikami reinkarnacji.

Nie twierdzę, że całkowicie odrzucam ideę reinkarnacji (zawsze fajnie byłoby mieć opcję "reload" zamiast "game over"), ale jakoś cały czas nikomu nie udało się przedstawić mi naprawdę solidnych argumnetów i jednocześnie obalić moich.

Kwestia stale rosnącego zaludnienia Ziemi jest klasycznym pytaniem, z którym zwolennicy reinkarnacji zwykle nie dają sobie rady. Skąd w ciągu ostatnich kilkuset lat przybyło kilka miliardów nowych dusz? Gdzie były w tym czasie? Ile ich jeszcze oczekuje "w przechowalni"? Czy reinkarnujemy tylko w innych ludzi czy możliwe są także inkarnacje w inne żywe organizmy? itd...

Czytałem Newtona i niektóre teorie na temat wędrówki dusz wydają mi się całkiem logiczne, ale niestety na powyższe pytania nadal nie mam odpowiedzi :)

Nie ma końca bez końca
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: poniedziałek, 29 lis 2010, 22:06
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
młody84 napisał(a):
Pytanie do Motylka :
..... I tu jest moje pytanie właśnie także takie do Ciebie, jak ty postrzegasz fakt dodatniego przyrostu naturalnego.?? Jeśli by zakładać ze każde żywe stworzenie ma dusze, to np: w dobie rozwoju życia na naszej ziemi lawinowo przybywało nowych żywych stworzeń, między innymi także ludzi. czy to może oznaczać, że w innych światach następowała ich redukcja? Czy dusze występujące we wszechświecie, czy to dusze indywidualne czy zbiorowe sa jakby zamkniętym zbiorem, czy możemy podejrzewać istnienie jakiegoś procesu narodzin nowych dusz. ???
Pozdrawiam

Człowiek , któremu nigdy nie udało się wyjść swoją świadomością poza własne ciało i nie ma nawet świadomości samego siebie , może tylko w coś wierzyć , albo nie wierzyć i to są wszystkie jego argumenty .
Żyje obecnie wielu ludzi , których doświadczenia wykraczają znacznie poza nasze fizyczne ciało , są też tacy , którzy za życia osiągnęli ostateczny cel jaki każdy z nas ma do osiągnięcia.
Opisują swoją wędrówkę od początku do końca . Warto choćby poczytać , ale przede wszystkim warto samemu czasami skoczyć do tej wody , żeby przekonać się jak to na prawdę w tej wodzie jest .
Można tym ludziom wierzyć lub nie , ja im wierzę , bo to co do tej pory udało mi się w tym temacie osiągnąć , w pełni pokrywa się z ich opisami , a to co piszą o tym czego jeszcze nie doświadczyłam całkowicie do mnie przemawia .
Tak więc wszechświat nie jest czymś stworzonym i skończonym ,tyle i tyle dusz , tylu ludzi , tyle psów , kotów i świń ... Wszystko jest w ciągłym ruchu i ulega ciągłym przemianom . Materia zawarta jest w świadomości , a świadomość w Duchu . Materia nigdy nie przerośnie świadomości , ani Ducha, tak jak serce nie przerośnie organizmu w którym żyje , a tym bardziej świadomości . Więc nie ma się co martwić o przyrost naturalny i że komuś braknie duszy :))
Duch przenika wszystko co istnieje , jest niepodzielny i nieskończony . Wszystko jest jednością , która w jednym miejscu jest bardziej "skoncentrowana" , a w innym mniej .
Jest takie stare porzekadło :
"Bóg śpi w kamieniu,
oddycha w roślinie,
śni w zwierzęciu
i budzi się w człowieku."
Ono obrazuje to co chciał powiedzieć ten chłopak , Bóg przenika wszystko i my tym wszystkim byliśmy , ale dopiero w ciele człowieka jesteśmy w stanie się "przebudzić " , czyli przestać śnić sen o dualnym podzielonym świecie materialnym jako prawdziwym i doświadczyć wszystkiego jako niepodzielnej jedności . Tak więc życie , to nie tylko człowiek , i nie od razu tym człowiekiem się jest.
We wszechświecie nie ma żadnych ograniczonych zbiorów , przede wszystkim nie ma zbiorów , to tylko człowiek w dualnym świecie jest w stanie wszystko podzielić , ograniczyć i policzyć . Nie da się policzyć dusz , tak jak nie da się policzyć powietrza.
Cytuj:
Naraz znalazłem się w ognistym obłoku. Przez moment sądziłem, że to płomienie, że gdzieś w pobliżu wybuchł potężny pożar. Po chwili wiedziałem jednak, że ogień płonie we mnie. Natychmiast ogarnęło mnie uniesienie, poczucie ogromnej radości, któremu towarzyszyła nie dająca się opisać intelektualna iluminacja. Przede wszystkim nie tylko uwierzyłem, ale bezpośrednio ujrzałem, ze wszechświat nie składa się z martwej materii, lecz na odwrót, jest żywą Obecnością; zyskałem w sobie świadomość życia wiecznego. Nie było to przekonanie, że czeka mnie życie wieczne, lecz świadomość, że już je posiadłem. Ujrzałem, że wszyscy ludzie są nieśmiertelni; że kosmiczny porządek jest taki, iż bez żadnego porozumienia wszystko działa dla dobra wszystkich; że zasadą, na której opiera się świat, wszystkie światy, jest to, co nazywamy miłością, oraz że powszechna szczęśliwość jest na dłuższą metę absolutnie pewna. "

Cytuj:
Spoczywając
w oceanie, zanurzony w morzu, wszędzie odnajduję promyki Jednego Smaku.
Pustka, przejrzystość i dbałość to imiona tej chwili, dokładnie takiej, jaką powstaje, teraz, teraz,
teraz. Ciała Buddy, dłonie Chrystusa, twarze Kryszny, piersi Bogini, aspekty właśnie tej chwili.
Wiem, że to wszystko ma jakiś związek ze ślubowaniem, które złożyłem, głęboko w samym
jądrze mojej duszy - jak, gdzie, kiedy, nie ma naprawdę znaczenia. Jest po prostu tak, że od tych,
którzy pamiętają drogę przebytą przez ich własną świadomość - od minerału do rośliny do
zwierzęcia, od magicznego do mitycznego do mentalnego do nadmentalnego, od ciała do ego do
duszy do Pustki do ostatecznego Jednego Smaku -oczekuje się wypełnienia szczególnego
obowiązku: przekazania tego, co widzieli, co zapamiętali i co odkryli - co każde ja odkryło w
procesie poznawania ja, gdy wraca do siebie, promienne i wolne, puste i jasne, przyzywane i
dbające, właśnie tak, i jeszcze raz, właśnie tak. A prawdę powiedziawszy, to było zabawne,
zawsze.

Cytuj:
Jak długo byłem Światłem, nie wiem. Jak długo Forma istniała, nie wiem. Jak długo nie byłemani jednym, ani drugim, nie wiem.
Po drugiej stronie Światła, Otchłań. Po drugiej stronie Miłości, Otchłań. Jak długo, nie wiem.
Kiedyś byłem skałą, pamiętam to, i pchanie ciągnięcie krach, pamiętam to. Przemierzałem
własny wszechświat w usypiającej bezwolności, i prawdę powiedziawszy, było to zabawne,
zawsze.
Kiedyś byłem rośliną, potem zwierzęciem, i pragnienie, i głód, pamiętam to. Goniłem za i
uciekałem od form własnej żądzy. Włóczyłem się spragniony, głodujący, umierający. Ale
prawdę powiedziawszy, było to zabawne, zawsze.
Kiedyś obudziłem się jako ludzkie istoty i wstąpiłem do szkoły własnego stawania się. Najpierw
czciłem siebie w formie mojego drugiego, czciłem swoje śpiące self. Zbliżałem się do własnej
skóry, drogiej natury i patrzyłem na siebie to ze zdumieniem, to z przestrachem, nieustannie
podrygiwałem i zanosiłem rytualne błagania, by pokonać przerażenie, jakie budziłem własnym
snem. Ale prawdę powiedziawszy, było to zabawne, zawsze.
Kiedyś obudziłem się jako ludzkie istoty w poszukiwaniu siebie jako niebiańskiego drugiego, w
mojej formie jako mglista mityczna tajemnica, wciąż śpiący, lecz płytko. Wyrzekłem się
aspektów mojego ciągle drzemiącego self, żeby uciszyć strach, jaki moje uśpienie nadal
wywoływało. Ale, widzisz, nagłe przebudzenie od razu położyłoby kres tej grze. A prawdę
powiedziawszy, było to zabawne, zawsze, nawet gdy wdzierałem się w siebie.
Wkrótce obudziłem się jako ludzkie istoty, które pragnąc stać się światłem dla siebie, szły
niepewnie śladem Światła, którym jestem nawet w mojej odmienności. W jednym wielkim ruchu
przestałem szukać siebie poza sobą. W jednym wielkim ruchu przebudziłem się do świadomości
światła. W jednym wielkim ruchu obróciłem się w sobie, lub zacząłem się obracać, i poczułem,
że ta gra się kończy, bo teraz byłem na tropie ja. Prawdę powiedziawszy, było to zabawne, mimo
że zbliżało się do końca.
A potem pewnego dnia, kiedy siedziałem sam jako moja odmienność, ujrzałem siebie jako kulę
Światła i Miłości i wiedziałem, że to było Wielkie Przebudzenie.
Następnie, jako kolejny krok w uczeniu się siebie, wszedłem w Siebie jako Miłość i Światło, i ja
byłem nią totalnie. Rozpoznałem to całkowicie, w szepcie oddechu, który obejmował całą
przestrzeń, i w błysku Światła, który zawierał cały czas.
A potem, Otchłań poza wszystkimi poza. Można by nazwać to całkowitą Wolnością,
nieskończonym Uwolnieniem, ostatecznym Wyzwoleniem, wielkim Zbawieniem, bezgraniczną
Istotą. Ja nie wiedziałoby, gdyż nie ma żadnego ja, które mogłoby wiedzieć, w jakiejkolwiek
formie, świętej czy zwykłej, i dlatego jest tylko ta całkowita Bezforemność, która pozostaje
swym własnym spostrzeżeniem. To nie jest błogość, to nie jest Bóg, to nie jest miłość. To nie
jest holistyczne, to nie jest Bogini, to nie jest wzajemnie splecione coś. To nie jest nieskończone,
to nie jest wieczne, to nie jest żadna koncepcja, obiekt ani stan. Ja-Ja nie jestem światłem, nie
jestem miłością, nie jestem duchem, nie jestem błogością. Ja-Ja nie jestem ograniczony, nie
jestem wolny, nie jestem nieświadomy, nie jestem wyzwolony.
Tyle można powiedzieć: tam, gdzie nie ma Pustki, jest tylko cierpienie.
Wszystko to pamiętam w procesie poznawania siebie. Wszystko to widziałem w trakcie
odkrywania siebie. Wszystko to śpiewam teraz publiczności, którą jestem sam. Wszystko to
obiecuję innym, którzy są formami mojego własnego snu. Wszyscy inni również to ujrzą, gdy
obudzą się ze swej odmienności i zwrócą swoje uśpione self Przebudzeniu, które zawsze istniało,
nieumniejszone i nierozdarte, w sercu tego, czym oni są.
Po drugiej stronie Światła, Otchłań. Po drugiej stronie Miłości, Otchłań. Jak długo, nie wiem.
Ale wiem, że opróżnię nawet tę Pustkę i dlatego stworzę Kosmos, i dlatego wcielę się jako świat
Formy, i w stanie pełnej Przytomności wprowadzę w niego dzieci mojej Świadomości.


Jeśli natomiast chodzi o książki Newtona, to są one dla mnie tylko małym fragmentem całości i dlatego nie ma tam odpowiedzi na wszystkie pytania . On pisał swoje książki w oparciu o hipnozę , a w stanie hipnozy człowiek nie wychodzi poza ramy swojego umysłu . A umysł człowieka nie przekracza , duszy i Ducha ,tylko się w nich zawiera , więc te informacje są jedynie ,jednym małym krokiem poza materię , ale to ciągle są tylko projekcje ludzkiego dualnego umysłu.
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 2 gru 2010, 10:13
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Wszystko jest energią, świadomość tego pozwala nam inaczej patrzeć. Pisząc o skończonej liczbie dusz i większej populacji to taka ciekawostka. Otóż nauczyliśmy się patrzeć na reinkarnacje pod kątem naszej planety, a co ze wszechświatem? Czyż nie można reinkarnować z jednej cywilizacji na inną, może jedna planeta i istnienia na niej giną w wyniku wielkiej katastrofy i reinkarnują na inną planetę. Zawężona świadomość może nas trochę ograniczać, piszę to jako ciekawostkę bo kiedyś czytałem taką książkę o ufo i tam były opisy seansów hipnotycznych i powrotów do przeszłych wcieleń. I jak twierdził autor znalazło się ileś osób które podczas tej regresji opisywały swoje przeszłe życia nie jako ludzi, lecz kogoś kto pochodzi z innych planet.
Wtedy to trochę przypomina kłótnie, że w szklance jest trochę więcej wody niż powinno istnieć nie widząc że stoi ona nad brzegiem wielkiego oceanu.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 2 gru 2010, 19:48
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
Zawężona świadomość może nas trochę ograniczać, piszę to jako ciekawostkę bo kiedyś czytałem taką książkę o ufo i tam były opisy seansów hipnotycznych i powrotów do przeszłych wcieleń. I jak twierdził autor znalazło się ileś osób które podczas tej regresji opisywały swoje przeszłe życia nie jako ludzi, lecz kogoś kto pochodzi z innych planet.
Idę o zakład że po Twej publikacji, najbliższe hipnotyczne regresje będą obfitowały w takie właśnie kosmiczne "rewelacje". Faktem jest że teoretycznie może tak być jak piszesz; tylko czemu przez tysiące lat nikt tego nie zasugerował, ani nie "otrzymał" takiego przekazu. Tylko Daniken wspominał o "oryginałach" będących fizycznie nie mentalnie. Zawsze jakoś wszystkie "wspomnienia są "nasze" i bardzo stare i brutalne (z wyjątkiem opisanego niedawno). Są "mistrzowie" twierdzący że wcielają się tylko tragicznie zmarli. Zaprzeczało by to idei wybierania sobie przez dusze np. rodzaju śmierci. Naturalna śmierć uwalniała by od wcielania. No i „Tybetańskiej Księgi Umarłych” mówi że to co myślimy w czasie umierania decyduje o całej "reszcie". Sądzę nadal że resztki naszej świadomości jakoś egzystują, ale czy mają wpływ na powstanie i rodzaj nowej świadomości, to nie wiem.
Gdyby faktycznie było jak sugerujesz, to trafiły by do nas inne, rozwinięte technicznie i "moralnie" (na swój sposób) cywilizacje które zdominowały by naszą świadomość w sposób totalny. Sądzę że potrafiły by wypracować, przez wieki-wieków swego istnienia, sposób kontroli lub nawet sterowania reinkarnacją. I może tak właśnie jest. :?
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 2 gru 2010, 20:34
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Tak jak pisałam na poprzedniej stronie , wszelkie hipnozy i regresje nie dają nam wglądu w coś co jest poza zasięgiem naszego umysłu , dlatego też nie dziwne jest , że w ostatnich czasach są takie relacje i na pewno będzie ich coraz więcej .
Nie mniej jednak nie wykluczone jest , że teoria jest prawdziwa , a to że wszystko jest jedną energią , jest już pewne i policzyć się jej nie da . Dotyczy to również dusz .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: sobota, 4 gru 2010, 15:08
Barcol84
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 18 lut 2018, 14:20
 
   
0
dziękuje motylek, już rozumiem. ;)

Cechą człowieka mądrego jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać (Marcus Tullius Cicero)
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: niedziela, 5 gru 2010, 01:02
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
młody84 napisał(a):
dziękuje motylek, już rozumiem. ;)

Myślę , że ten chłopak z "Szansy..." też to rozumiał , ale czasami jest tak , że brakuje słów , albo po prostu się odpuszcza , ale to nie jego strata , tylko tych co go wyśmiali .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: poniedziałek, 27 gru 2010, 21:44
PiotrMati

reputacja neutralna
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Obserwuję toczącą się dyskusję o reinkarnacji,mam na ten temat pewne uwagi.
1.Świadomość kreuje siebie samą.
2.Świadomość stwarza narzędzia którymi się posługuje w różnych światach.
3.Narzędzia świadomości posiadają swoją świadomość,która przejawia się w czasie trwania tego narzędzia.
4.Każde narzędzie jest odzwierciedleniem potrzeby wyższej świadomości.
5.Jeżeli wyższa świadomość w swojej kreacji ma potrzebę wejścia w niższe świadomości stwarza takie narzędzia i wchodzi w nie.
6.Wszystko o czym wiesz i o czym nie wiesz jest wytworem świadomości i posiada swoją własną świadomość,która wie co robić i jak to robić.
7.Czy wiesz wszystko o swoim ciele,czy znasz wszystkie procesy przebiegające w twoim ciele,a jednak to wszystko się dzieje.
8.W świecie zewnętrznym zwanym fizycznym świadomość przejawia się w świecie atomów,minerałów,roślin,zwierząt oraz ludzi.
9.Świadomość ludzka przejawia się jako świat ludzi etapu zwierzęcego,etapu po zwierzęcego,etapu syna człowieczego oraz etapu syna bożego.

I to jest droga zbawienia,każda świadomość musi podążać tą drogą nie mając o tym pojęcia.
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 18:47
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
W istocie zagadnienia to się jakoś mieści , ale nie wkładałbym w to płaszczyznę boga bo to i tak za niskie poziomy ,boga nazwijmy energia konieczna która sama siebie doświadcza .Płaszczyzna reinkarnacji, awansu, a co za tym świadomego wyboru nie moze mięć samoistnego schematu bez końca , nie dawało by to najmniejszej szansy wyjścia poza schemat , i byłoby to bezsensu powtarzające się reguły wtrącały by tam np katolika do wymyślonego wcześniej piekła bo taka opcja była niejako już zaprogramowana .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 20:51
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
"Nuta"Ponieważ zdarzały mi się "wyjścia poza ciało",bardzo mnie zainteresowały jego doświadczenia.Jaka metoda ?czy spontanicznie?czysty przypadek ?
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 21:37
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Nuta napisał(a):
I stąd biorą się na naszej Ziemi te genialne umysły w różnych dziedzinach nauk,wielcy odkrywcy i wynalazcy.

Jest, tu na forum, kilku gości co ciągle narzekają i obrażają Polaków. Że łotry, sprzedawczyki i takie tam... Ale nie spodziewałem się że Ty też masz takie marne zdanie o Polakach i nie tylko. Sądzisz że normalny ziemianin nie może wymyślić nic ciekawego poza prochem. Musi być zaraz podrzutkiem kosmicznym, bo my sami nawet koła byśmy nie wymyślili(jak nap. tacy durni Majowie)? :shock:
Nie, nie, nie, może ja nie jestem zbyt rozgarnięty ale znam paru gości że ho ho. I wcale ich dusza, nawet na haju, nie odlatuje wspomnieniami na Marsa czy Andromedę. Od zwykli ziomale tylko z rogatą duszą. ;)
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 22:08
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dobrze Nuta ja też odchodzę w krainę cieni :D
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 22:21
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Nuta napisał(a):
Ziemianie też bywamy genialni i wynika to z doświadczeń wyłącznie naszych, ziemskich, wcześniejszych wcieleń.
Ciekawe kim był kiedyś Nobel, czy taki B. Gites. Jak np. łupanie kamieni pomogło mu później stworzyć architekturę procesora do PC-ta?
"Dobiję" Cię dokumentem który obejrzałem na PLANETE. Otóż jeden z twórców budowy spirali DNA, zobaczył ja po zażyciu LSD. ;) :lol:
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: wtorek, 28 gru 2010, 22:33
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
To wspaniale, relatysta. Jestem zwolennikiem wolnego dostępu do konopi indyjskich bo są tanie i otwierają właśnie zablokowane pliki w ludzkich mózgach .Nie dziwi nic , Indianie ładowali ja ta słynną faje pokoju . :D
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 11:00
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
relatysta napisał(a):
Nuta napisał(a):
Ziemianie też bywamy genialni i wynika to z doświadczeń wyłącznie naszych, ziemskich, wcześniejszych wcieleń.
Ciekawe kim był kiedyś Nobel, czy taki B. Gites. Jak np. łupanie kamieni pomogło mu później stworzyć architekturę procesora do PC-ta?
"Dobiję" Cię dokumentem który obejrzałem na PLANETE. Otóż jeden z twórców budowy spirali DNA, zobaczył ja po zażyciu LSD. ;) :lol:

A to wcale nie wyklucza tego o czym pisała Nuta :)
Ziemia nie jest jakąś odrębną wyspą energetyczną i nie ma tak , że my , to my , a kosmici , to zupełnie co innego . Jesteśmy jednością i mamy możliwość wglądu we wszystkie swoje wcielenia i świadomości , tylko świat materialny i nasz umysł znacznie nam to utrudniają .
Temu od DNA, LSD pozwoliło "wyłączyć "na chwilę umysł i logiczne myślenie . Zobaczył to co zobaczył , a że nie był nałogowym narkomanem , a do tego był inteligentym człowiekiem , więc potrafił z tego zrobić użytek .
Na tym mniej więcej polega medytacja , na wyłączeniu umysłu i rozluźnieniu całego ciała .
LSD czasami może to ułatwić , ale tylko czasami. Stosując częściej tę metodę , staniesz się narkomanem nie zdolnym do racjonalnego i trzeźwego myślenia i spoczniesz na niskich astralach , gdzie nic dobrego Cię nie czeka .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 18:14
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Nuta napisał(a):
...W niebie? Jakim niebie? Ja jestem królikiem w Australii. ;)

No teraz chociaż wiem z kim mam do czynienia. Nie żebym podejrzewał Cię o zoofilię, nie nie ale jesteś miłośniczką mezaliansu dusz ludzko/zwierzęcych. Teraz jak będę rąbał jakąś golonkę z chrzanem, wspomnę w duchu o jakimś Twoim krewnym na talerzu. ;)
Teraz powiedz mi czy dusze roślin, zwierząt też wędrują po kosmosie? Przynoszą jakieś nieziemskie cechy, zdolności no jakąś odmienność?
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 19:56
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Kiedyś już o tym pisałem ,mieszkał u mnie zwykły chomik ,wściekałem się na niego jak widziałem efekty jego działalności wszystko gryzł jak pozwalaliśmy mu nieraz pobiegać , ale mój gniew szybko mijał , pewnej nocy przyszedł do mnie w nocy znaczy przemówił ludzkim głosem ,bardzo cienkim ale wiedziałem że to jego podniosły głos wołał o pomoc o poradę ,mówi do mnie że umiera pyta mnie co ma robić i tak dalej , zaznaczę że oddaliśmy go z calym osprzętem znajomemu, parę miesięcy przed tym wydarzeniem , cala sprawa poszłaby w zapomnienie ,ale rano poinformowałem wszystkich domowników o tym nocnym incydencie ,po południu znajomy poinformował nas że chomik w nocy wyzionął ducha .
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 20:21
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Nuta napisał(a):
Żadna żona się nie pojawiła i trudno się dziwić.
Kiedy po miesiącu wracał do życia(dla niego czas tam nie istniał),żegnało go radosne poszczekiwanie...
Wbrew pozorom świadczy to raczej o całkiem czym innym. Nasze odczucia, nasze emocje kreują naszą "drugą stronę", a nie jakiś mechanizm dobra za zło i na odwrót. My, nasza świadomość, tworzymy odcisk w "matrycy" i tworzy splot/wir w którym "później" egzystujemy. Niedokończona a zaplanowana i zaczęta działalność/zamiar egzystuje w tej matrycy zaburzając mocniej lub słabiej czyjeś rodzącą się świadomość. Sadzę że na ślepo, no może z lekkim śladem genetycznym.
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 21:34
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Nuta ,Wspomniałaś o OOBE mam tu trzecia cześć o podróżach ,jak cały ten temat jest to szalenie ciekawe ,ta cześć jest szczególna bo jest tam ktoś wyjątkowy , dla mie jest to zrozumiale dla kogo on pracuje jaka instytucja się za tym kryje :twisted: spec komórka do zwalczania i minimalizowania efektów wyzwolenia człowieka zobacz Sama tego krytykanta , sama wypowiedz w stu procentach jest odwrotnością zjawiska OOBE i korzysci z tego płynących , daje się wyczuć i to jest powiedziane że pan daje i dawał tylko wybranym takie przywileje , jaki z tego wniosek , a mianowicie taki że jest to dla nich śmiertelnym zagrożeniem być albo nie być, dlatego będą to zajadle tępić .http://www.youtube.com/watch?v=2iXORxGW7cY&NR=1
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 23:12
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Gadający chomik przyszedł się pożegnać, no ciekawe :shock:
A tą Boską Matryce już czytam, na razie ze wszystkim się zgadzam bo to dopiero 30 strona :lol: Co do oobe to miewałem, ale w pewnym momencie mnie znudziły, teraz żałuje że nie poszedłem dalej oobe u mnie zaniknęło (na własne życzenie). Ale odkrywam inne ciekawe rzeczy, takie jak energia.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: środa, 29 gru 2010, 23:14
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
relatysta napisał(a):
Nuta napisał(a):
Żadna żona się nie pojawiła i trudno się dziwić.
Kiedy po miesiącu wracał do życia(dla niego czas tam nie istniał),żegnało go radosne poszczekiwanie...
Wbrew pozorom świadczy to raczej o całkiem czym innym. Nasze odczucia, nasze emocje kreują naszą "drugą stronę", a nie jakiś mechanizm dobra za zło i na odwrót. My, nasza świadomość, tworzymy odcisk w "matrycy" i tworzy splot/wir w którym "później" egzystujemy. Niedokończona a zaplanowana i zaczęta działalność/zamiar egzystuje w tej matrycy zaburzając mocniej lub słabiej czyjeś rodzącą się świadomość. Sadzę że na ślepo, no może z lekkim śladem genetycznym.

I tu się z Tobą zgodzę , że nasze odczucia i emocje , kreują drugą stronę :!:
Dlatego ważne jest co czujemy i czym się emocjonujemy, bo to może być nasze "piekło" , albo "niebo" :)
Re: Reinkarnacja - życie tylko wtedy ma sens Napisane: czwartek, 30 gru 2010, 11:33
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Tak, jesteśmy kreatorami świata, choć często za to co nas spotyka obwiniamy los czy nawet Boga, naturalnie na nasz los tak samo wpływają myśli innych ludzi. Nasz kreacjonizm jest w jakimś stopniu ograniczony, dużo zależy od świadomości tego że myśl potrafi zmieniać rzeczywistość. Od dzieciństwa mnie uczono że wiara potrafi góry przenosić, to najlepsze co mi zostało po nauce religii w szkole. Dużo mówimy o tej tak zwanej Boskiej Matrycy, a co z samym Bogiem. Jeżeli my jesteśmy do niego podobni (zakładam przy tym że on istnieje) , to sami jesteśmy bogami? Tak jak on poprzez myśl potrafimy tworzyć, a może po prostu jesteśmy nim chociaż nie posiadamy tego świadomości. Czy istnieje jedna wielka świadomość, czy tak jak twierdzi Nuta jesteśmy mimo wszystko odrębnymi jednostkami? Każdy z nas stara się ciągle wzrastać i jeżeli osiągniemy o wiele wyższy poziom za "miriady" lat czy sami będziemy mieli moc kreowania własnych tak realnych światów, bo mnie nurtuje właśnie pytanie dokąd to zmierza, cały ten rozwój i to wzrastanie. Gdzie będzie miało swój koniec, czy nigdy go nie będzie miało. To takie luźne myśli które jakoś zawsze mnie interesowały, tak jak patrząc w przestrzeń kosmiczną szukając końca wszechświata i jego granic. Kiedyś oglądałem fajny program który w jakiś sensowny sposób nawet to wyjaśniał, ale może o tym kiedy indziej. ;)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Strona 14 z 16 [ Posty: 468 ]

*< 1 ... 11 12 13 14 15 16 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Życie po Śmierci

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
cron


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 3.769s | 38 Queries | GZIP : Off ]