Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Bing [Bot]
dba5575c40bdae50a3b8f927fae02f07
LIVE-STREAM FN 31 marca 2019 godz. 21.00 "Projekt KONTAKT - 'Tajemnica Pieczęci'"
dba5575c40bdae50a3b8f927fae02f07
Strona 1 z 1 [ Posty: 12 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 00:26
mescalito

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Witam, to mój pierwszy post na tym forum. Będę się udzielał nieczęsto ale jak już to mam nadzieję, że moje wpisy coś wniosą :>

Chciałbym opisac tutaj sen, który dzisiaj mi się przytrafił i który ukazuje jeden - jak się wydaje - z piekielnych focusów (w znaczeniu używanym przez Roberta Monroe). Na tym forum i stronie sporo się pisze o tym, że sens naszego życia to ROZWÓJ, że dusza sama z siebie decyduje się wcielac aby osiągnąc ten cel, tymczasem tak naprawdę możemy podlegac strukturze, która przypomina filmowy MATRIX i której celem nie jest co prawda zbieranie energii aby utrzymywac przy życiu system lecz coś w rodzaju LUSZU :>... który powstaje na skutek uczuciowych i emocjonalnych doświadczeń różnej treści, generowanych przez czujące istoty. I jest konsumowany przez tych, którzy znajdują się na szczycie hierarchi systemu. Taki wniosek można wyciągnąc na podstawie snu, którego zapis znajduje się poniżej.



Na początku akcja snu toczyła się w moim domu, a konkretnie na klatce schodowej :). Uczestniczyła w nim moja matka (która we śnie wyglądała zupełnie inaczej niż w rzeczywistości), ja (będąc jednak osobą niepełnosprawną - miałem jakiś niedowład kończyn a może tylko jednej ręki) oraz nieznajomy napastnik.
Niewiadomo skąd ale po prostu wiedziałem, że chce on skrzywdzic moją matkę, może nawet ją zabic. Kiedy zaatakował zareagowałem bardzo szybko. Na skutek bijatyki napastnik stoczył się ze schodów. Także zbiegłem na dół i zacząłem go obezwładniac za pomocą łomu (nie pamiętam skąd w ręce wziął się łom - czy po prostu pojawił się, czy też odebrałem go napastnikowi). Obezwładnianie zakończyło się dla niego stanem agonalnym... :>. Zabraliśmy się więc z matką do wyniesienia ciała w takie miejsce aby nikt go nie znalazł (byliśmy nastwawieni tylko na dwie opcje - zatopienia ciała w stawie albo w studni). Ciągnęliśmy ciało po ziemi i po pewnym czasie dotarliśmy do miejca gdzie znajduje się wejście do lasu (muszę tutaj nadmienic, że nastąpiło jakby połączenie lokacji - moje miejsce zamieszkania i lasy zielonogórskie, które conieco znam).
Zaczęliśmy podążac lasem w wiadomym celu jednak w pewnym momencie okazało się, że nie towarzyszy nam trup lecz inny żywy, ale także nieznajomy nam człowiek... Chociaż nie jestem pewien czy był nieznajomy.... Wydaje mi się, że teraz celem było albo wydostanie się z lasu (z jakichś powodów wogóle nie wpadliśmy na to aby po prostu wycofac się tą samą drogą) albo odnalezienie stawu lub studni.... :D. Muszę w tym miejscu zaznaczyc, że las ten był niezwykły... Wcześniej - także we śnie - odwiedzałem go już szukając drogi wyjścia i nie udawało się... Próbowałem różnych dróg ale za każdym razem narastało uczucie specyficznego niepokoju i okazywało się, że utknąłem w KOSZMARNYM LABIRYNCIE...
Szliśmy dalej lasem aż skręciliśmy w drogę, która wydawała mi się dobra... Jednak to okazało się złudne, po chwili zostało uruchomione uczucie tego charakterystycznego niepokoju i las stał się niebezpieczny.. Nie pamiętam jednak tego okresu snu, w każdym razie jakoś udało nam się wejśc na bezpieczną drogę i miec nadzieję, że tym razem wydostaniemy się z lasu... Dotarliśmy do stadionu, który wyglądał całkiem bezpiecznie (a mogłem wyczuc poziom bezpieczeństwa właśnie na podstawie natężenia emocjonalnego niepokoju). Szliśmy tym stadionem, a właściwie zwykłym boiskiem, nagle zobaczyliśmy człowieka, który wyglądał na dozorcę-robotnika. Powiedziałem "dzień dobry" ale on nie zareagował. Przekroczyliśmy bramę stadionową i wtedy okazało się, że jednak wpadliśmy w pułapkę... Otrzymaliśmy wgląd w rozmowę kilku osób, z której wynikało, że ludzie urodzeni w różnych latach nie mogą przebywac na tym samym obszarze... I po chwili to się potwierdziło : zniknęła moja matka, zniknął także towarzysz, którego nie byłem w stanie zidentyfikowac... Otrzymałem wgląd, że obszar stadionu będzie moim więzieniem do czasu prognozowanej fizycznej śmierci (czy też czasu jaki musi upłynąc do tego wydarzenia) a więc jakies kilkadziesiąt lat... Jedyną istotą, jaką zauważyłem był dozorca, ale trochę inny niż ten, którego zobaczyliśmy wcześniej... Nie pamiętam czy zacząłem z nim rozmawiac czy też od razu próbowałem ucieczki. Odkryłem, ze potrafię zmieniac fizyczny kształt na taki, który w danej sytuacji będzie korzystny (ale nie miałem możliwosci przybierac dowolnego fizycznego kształtu). Tak więc przeistoczyłem się w postac, której łatwiej było skryc się w trawie stadionu. Obok przejechał czołg, na szczęście nie zostałem zauważony :). Wymknąłem się ze stadionu wkraczając do strefy lasu ale jednak okazało się, że dozorca dostrzegł ucieczkę i podążał za mną doganiając mnie... Po chwili złapał mnie na lasso-smycz co było dośc surrealistyczne gdyż miałem postac marchewki dośc sporych rozmiarów :).
Zacząłem z nim rozmawiac, przekonywac by pozwolił mi uciec i przy okazji sam by na tym skorzystał... Odniosłem się do kwestii współczucia, ludzkich uczuc które powinien posiadac. Odpowiedział, że kiedyś posiadał, ale wszystkie zostały mu WYMAZANE. Uświadomiłem mu możliwośc ucieczki gdyż wcześniej wogóle nie brał pod uwagę tego, iż mógłby opuścic swoje miejsce "pracy" i udac sie tam gdzie ma ochotę... Wyglądało na to, że przekonałem go gdyż zaczął się zastanawiac i w tym momencie zobaczyłem jak jego dusza (w postaci fizycznego, przejrzystego ciała fizycznego będącego kopią jego postaci) została pochwycona przez snop światła i wyprowadzona w górę... Wyglądało na to, że NADZORCY pochwycili jego zamiary i aby zapobiec niesubordynacji przenieśli go w inny rejon a na jego miejce pojawili się nowi strażnicy... Było ich trzech, mieli postac mechaniczną, takie jakby połączenie samochodów i robotów.. Oznajmili, że teraz będę traktowany na 3 możliwe sposoby w zależności od tego jak będę się zachowywał : poprawny, zły, koszmarny. Zaczęli następnie na sobie demonstrowac po kolei każdy z tych sposobów...
Co ciekawe nadal posiadałem zdolnośc przybierania różnych fizycznych kształtów i tym razem stałem się czymś w rodzaju dziecięcej zabawki-samochodzika ale o bardzo topornym wyglądzie... Raczej miałem prostą postac geometryczną niż chocby nawet toporny kształt samochodowego nadwozia... Zacząłem uciekac przemieszczając się po śniegu (który pojawił się nagle) i utknąłem na jednej z zasp. Strażnik zinterpretował to w taki sposób, że się popsułem i trzeba mnie zabrac do SERWISU. Pozostali się zgodzili. Wyglądało na to, że są to istoty wyposażone jedynie w zaawansowany moduł sztucznej inteligencji, ale pozbawione ŚWIADOMOŚCI. Wszyscy zaczęliśmy więc podążac do serwisu, w pewnym momencie jeden z nich przeistoczył się w białego królika.... :) (pewnie dlatego, że dzień wcześniej zobaczyłem zapowiedz filmu o Alicji :) ). I sen się skończył...



Wcześniej (podczas tej samej sesji snu) śniłem o podobnym obszarze, który także miał dośc piekielny charakter, jeśli ktoś chce to opiszę (o ile nie zatrze się w mej pamięci).
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 01:19
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
A to ty już tutaj w tej grze? Jednak tak bardzo jeszcze w tyle. Opisz ten drugi sen, a "opowiem ci kim jesteś". Zwyczajnie, czyją maskę nosisz. Sądzę jednak że sam sobie odpowiesz na to pytanie.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 01:31
mescalito

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
HenitoKisou - Nie rozumiem o co Ci chodzi, może głupiutki jestem, a może powinnaś trochę jaśniej, tak czy inaczej proszę o wyjaśnienie :). Sen opiszę za jakiś czas dłuższy bądz mniej długi :>.
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 02:01
mescalito

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Snu dokładnie już nie pamiętam, na szczęście to co najistotniejsze mi nie umknęło. Byłem jakby w domu zamieszkiwanym przez troje mieszkańców, byliśmy wobec siebie jak rodzina chociaż bliższe prawdy byłoby powiedziec, ze byliśmy na siebie skazani... Co jakiś czas odbywały się gry... Ten kto przegrał grę tracił wolnośc, od tej pory zwycięzca mógł z nim robic wszystko co mu się podoba przez pewien czas... Ale nie jakieś prymitywne tortury lecz coś bardziej wysublimowanego, napewno straszliwego... :twisted: . Coś podobnego było opisane w książce Philipa K. Dicka "Oko na Niebie". Tam kilkanaście osób zostało skazanych na siebie, co pewien czas "serwerem" stawał się każdy kolejny z nich, świat który był generowany stanowił wytwór podświadomości każdej z osób która aktualnie była "serwerem", obowiązywały w nim np prawa przyrody dostosowane do religii, jeśli "serwer" był mocno wierzący.
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 03:00
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Miło, gdy ktoś wkracza na mój szlak i podąża scieżkami, którymi i ja podążałem. Nazwę to empatią, przeżywaniem wizji i stanu rzeczy które kiedyś były i są także tu i teraz a są tożsame dla wszystkich świadków, współodczuwających te zdarzenia. To jak jedna wielka bezserwerowa neurosieć powiązań. Obejmuje wiele wymiarów. Ale tu nikt nie jest serwerem, niczyja podświadomość nie tworzy rzeczywistości. To jest źródło, jądro tego systemu. Wszystko o czym marzą, pragną, dążą, co zaistniało lub co pozostało w sferze fantazji najpierw zaistniało tam, jako kolektywna rzeczywistość. Ten świat jest na podobieństwo i spełnienie tamtego duchowego. Ale tam nie ma hierarchii i nie jest konsumowana energia. To jest wszystko i nic, chaos który przechodzi tak zwany prefab (porządkowanie do materialnej rzeczywistości) i w formie zorganizowanej, doświadczalnej przejawia się tutaj. Nie oznacza to że tam na zewnątrz jest kompletny burdel i bezsens. Mam na myśli pewną konwersję, spowolnienie tej energii do poziomu namacalnej i doświadczalnej rzeczywistości. W ten sposób, w materii uczysz się szybciej i więcej niż byłbyś w stanie przyswoić i przeżyć w stanie wolnym. Twoja energia, świadomość jest tutaj częściowo tłumiona ale i filtrowana, skumulowana, skupiona. Im bardziej cię korowo hamuje (ciśnie świadomość przez mózg), im większy odsiew i wymiana informacji między energią (duchem) i materią (tym filtrem) tym dokładniej i pełniej rozwija świadomość, rzeźbi twoje duchowe zmysły i rozwija ducha. Im większe przewalisz ograniczenia tym mocniej stymulują twój rozwój i wzmacniają ducha. A dusza jest nie tylko uparcie dążąca do celu ale i odważnie podejmująca trudne i ryzykowne wyzwania. Bo im bardziej stresujące warunki tym większy przyrost energii ducha i jego rozwoju. Dokładasz sobie tyle kamieni ile jesteś w stanie do końca wtoczyć na górę. Na pewno po drodze puścisz ten kamień, ale wtedy będziesz silniejszy i nie będziesz musiał z takim trudem go dźwigać. W końcu nie będziesz musiał dźwigać żadnego kamienia. Bo on nie jest po to by wtoczyć go na górę, tylko by uczynić cię silniejszym. Niestety wielu ten trud życia zabija, nie wytrzymują opresyjnych warunków materii. Dlatego właśnie mówię o przewalaniu ograniczeń, bo to prawie jak przewalanie budżetu. Musisz wiedzieć kiedy puścić ten kamień nim cię osłabi i zabije. Musisz go puścić, by móc odpocząć i się wzmocnić, po czym kontynuować wznoszenie tego kamienie aź uznasz że jesteś na tyle silny że nie potrzebujesz kamienia do wzmacniania się, bo osiągnąłeś maksimum siły i doskonałość. Człowiek jest właśnie takim inkarnującym Syzyfem. Kamień to życie - wcielenie. Góra to droga samodoskonalenia, rozwoju duchowego w tym życiu.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 10:46
walerus
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
No rzeczywiście - matrix jak z nut... byleby o swojej odpowiedzialności za tu i teraz nie zapominać - abstrahując czy jesteśmy marionetkami Boga innego fizycznego tworu - czy też duchowego... czy nasze ciało to ściema a rzeczywistość to obłuda... - coś jak wnuczek który zabija swoją babcię - bo ona i tak ma jeszcze jedno życie - jak w grze komputerowej... 8-)

www.walerus.blog.onet.pl
I will back!
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położenia Napisane: poniedziałek, 8 mar 2010, 11:27
neo
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 cze 2018, 16:32
 
   
0
pojemniki - czy moglibyście przestać mysleć? ... tylko psujecie plon swoim niepotrzebnym myśleniem .. natychmiast wracać do egzystencji i nie zakłócać procesu !!! :twisted:
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położe Napisane: poniedziałek, 6 lut 2012, 09:54
Rafał
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
im więcej myslicie tym więcej energii wydajecie - mysleć myśleć !
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położe Napisane: sobota, 19 maja 2012, 22:08
gregoria
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Doświadczony Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Miły Meskalito!! Już twój psudonim sugeruje że znasz Castanedę(a książek było kilka). Co do snu to powiedziałabym. że czytałeś 3 tomy książek Roberta Monroe, zwane ogólnie Dalekimi podróżami. I twój mózg we śnie próbuje przejść na język z tych definicji. Jeszcze ci się to chyba nie udało, sugeruje to ciągłe uciekanie we śnie. Ale jesteś na najlepszej drodze.
Ostatnio edytowano sobota, 19 maja 2012, 22:45 przez PabloElDiablo, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Poprawiono kolor czcionki wpisu.
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położe Napisane: sobota, 19 maja 2012, 22:12
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 kwi 2019, 06:40
 
   
0

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położe Napisane: niedziela, 20 maja 2012, 20:28
gregoria
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Doświadczony Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Już czytasz i latarka potrzebna? To może i o okularach nie zapomnij. Lektura świetna. Wg mnie powinna być na studiach, co najmniej na filozofii i psychologii. Polecam. ElDiablo , danke za edycje!!!
Re: Niepokojący scenariusz życia po śmierci i naszego położe Napisane: niedziela, 20 maja 2012, 21:40
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
gregoria jak byś nie pisała na czarno to by nie była potrzebna haha, ale widzę że zmieniłaś już kolor trzcinki.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Strona 1 z 1 [ Posty: 12 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Życie po Śmierci

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
cron


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 5.487s | 37 Queries | GZIP : Off ]