Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
36b35e9a3432de07571b7774d9022aa0
36b35e9a3432de07571b7774d9022aa0
Strona 2 z 5 [ Posty: 130 ]

*< 1 2 3 4 5 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: środa, 27 sty 2010, 17:22
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Max napisał(a):
A avatar stąd
http://[Strona-Niezgodna-z-Regulaminem]/galeria-mandal,18.html :D

No to już sobie pooglądałam :(
Możesz wysłać mi na priv tego linka ?
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 28 sty 2010, 09:32
Max
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
soldado
Hipnozy prowadzą do uzaleznienia od hipnotyzera, więc ich nie polecam. Natomiast regrersing niehipnotyczny (metoda Leszka Żądło) jest już dużo lepszy. Możesz poczytać w jego artykułach.
Do poszerzenia świadomości prowadzi właściwa medytacja. Jaka to jest właściwa medytacja toteż możesz znaleźć w art "Stopnie medytacji" Leszka.

Niestety nie da się wklejać niektórych linków, bo FN boi sie konkurencji. Tylko nie wiem dlazcego, jeśli Fn nie chce zarabiać pieniędzy. Poza tym jaką FN jest "konkurencją" dla Doroty Łańcuckiej lub innych osób świadczących usługi w zakresie medycyny niekonwencjonalnej, doradztwa duchowego lub życiowego, regresingu itp. Załoga nie rozumie, że w jej interesie leży to aby czytelnicy jej byli jak najlepiej poinformowani i dzięki temu robili wspaniałe postępy w rozwoju :?:
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 28 sty 2010, 09:45
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Redakcja tego niestety nie rozumie i nie da się przesłać tych linków nawet na priv , właśnie się o tym przekonałam Max ,więc proszę Cię napisz jak nazywa się ta strona i sama sobie znajdę . Byłam pewna ,że na tym forum bez problemów będzie można wymieniać się takimi wiadomościami , a tymczasem tu jest to traktowane jak podziemie i czuję się jakbym brała udział w jakiejś konspiracji...żenada .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 28 sty 2010, 10:16
Max
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
wysłałem nową PW ;)
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 28 sty 2010, 10:23
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dziękuję ,dostałam 8-)
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 28 sty 2010, 18:32
soldado

reputacja neutralna
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Max napisał
Cytuj:
soldado
Hipnozy prowadzą do uzaleznienia od hipnotyzera, więc ich nie polecam. Natomiast regrersing niehipnotyczny (metoda Leszka Żądło) jest już dużo lepszy. Możesz poczytać w jego artykułach.
Do poszerzenia świadomości prowadzi właściwa medytacja. Jaka to jest właściwa medytacja toteż możesz znaleźć w art "Stopnie medytacji" Leszka.
Dzięki... Widziałem rzeczywiście tam dużo fajnych artykułów... Jak można się uzależnić od hipnotyzera ? Cały czas myślę na poważnie o regresingu hipnotycznym...
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: piątek, 29 sty 2010, 08:35
Max
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Strasznie ciężko się czasem zalogować. Nie rozumiem dlaczego. :(

A z hipnozą to jest tak, że :
- uzależnia ona od energii, uczuć i myśli hipnotyzera
- pozostawia w umyśle wzorce podatności na hipnozę i zdominowanie przez innych
- terapia jest prowadzona w sposób mało przytomny, co utrudnia integrację Podświadomości ze świadomością
- regresing niehipnotyczny, po uzyskaniu doświadczenia i przekonania, że nic cię nie przestraszy, możesz sobie zrobić sam - a hipnotycznego nie
- nie znam zaawansowanych w rozwoju hipnotyzerów, ani ich klientów, a regreserów i ich klientów owszem

W regresingu niehipnotycznym cały czas wiesz, co się dzieje i po pewnym czasie zaczynasz zauważać mechanizmy przyczynowo-skutkowe. Kiedy śię przekonasz, że jest to jedna z wazniejszych rzeczy do zauważenia
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 30 sty 2010, 08:43
Max
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Odpisał mi Leszek na pytanie odnośnie tego domniemanego egzorcyzmowania za 2-3 tysiące. Tak jak podejrzewałem jest to bzdura. Jego cennik znajduje się na jego stronie internetowej i zawiera wszystkie świadczone przez niego usługi.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 30 sty 2010, 13:02
donata
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Max napisał(a):
Jego cennik znajduje się na jego stronie internetowej i zawiera wszystkie świadczone przez niego usługi.


To prawda. przejrzałam strony L. Żądło, cennik jest i nigdzie nie ma tych kosmicznych sum. Jest tam też opisane jak można samemu zrobić wykresy czakr 8-) . Co też uczyniłam z ciekawości i polecam innym 8-)

"Serce jest Świątynią Boga..."
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 18 mar 2010, 19:10
drkidler
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Oświecenie-stan patrzenia na wszystko z nieskończenie wiele punktów widzenia totalna wolność.

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej — Albert Einstein
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 5 sie 2010, 15:36
vayha
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Pobieranie opłat za "pomoc duchową" jest manifestacją demonicznego przywiązania. Świetnie też pokazuje to poziom jaki reprezentuje osoba, która dokonuje owej pomocy. (czytaj - niski!)

W różnych stanach świadomości - w szczególności na początku - nie istnieje możliwość aby praktykujący zobaczył lub zrozumiał prawdę. To co "ogląda" lub subtelnie doświadcza jest nadal, tylko lustrem jego własnego wnętrza. Aby zobaczyć "prawdę" - przyczynowość i skutkowość trzeba posiadać już niezwykle wysoki poziom, którego osiągniecie zajmuje lata bardzo trudnej i żmudnej kultywacji. Do tego potrzebny jest także mistrz, który przekazuje wiedzę i z jego pomocą kultywujący podnosi energię - dzięki której aktywuje zdolności i podnosi poziom własnej świadomości. To wyjątkowo trudny i skomplikowany proces.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 5 sie 2010, 16:08
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
W pełni się z Tobą zgadzam :)
To jest profanacja całej duchowości i podważanie swojej wiarygodności .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 5 sie 2010, 16:54
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
vayha napisał(a):
Pobieranie opłat za "pomoc duchową" jest manifestacją demonicznego przywiązania. Świetnie też pokazuje to poziom jaki reprezentuje osoba, która dokonuje owej pomocy. (czytaj - niski!)

W różnych stanach świadomości - w szczególności na początku - nie istnieje możliwość aby praktykujący zobaczył lub zrozumiał prawdę. To co "ogląda" lub subtelnie doświadcza jest nadal, tylko lustrem jego własnego wnętrza. Aby zobaczyć "prawdę" - przyczynowość i skutkowość trzeba posiadać już niezwykle wysoki poziom, którego osiągniecie zajmuje lata bardzo trudnej i żmudnej kultywacji. Do tego potrzebny jest także mistrz, który przekazuje wiedzę i z jego pomocą kultywujący podnosi energię - dzięki której aktywuje zdolności i podnosi poziom własnej świadomości. To wyjątkowo trudny i skomplikowany proces.

Pozwolę sobie obalić kilka mitów.

Pobieranie opłat za pomoc duchową nie jest manifestacją demonicznego przywiązania. Jest raczej metodą, która pozwala na zachowanie dystansu pomiędzy pomagającym, a pragnącym takiej pomocy. Dystans ten jest konieczny, by nie wchodzić w zbyt poufałe relacje z podmiotem takiej praktyki, osobą, której udzielana jest pomoc, bo to uniemożliwia odpowiednie postrzeganie problemu. Ponadto służy także nie przenoszeniu na siebie myśli, przeżyć, a także losu, bądź karmy tej osoby.

W różnych stanach świadomości - w szczególności na początku - ISTNIEJE możliwość aby praktykujący zobaczył lub zrozumiał prawdę. Ta prawda i odpowiedź jest w nim. Nie może szukać na zewnątrz ani mistrza, ani duchowości, bo znajdzie tylko miraż, iluzję serwowaną przez jego własny umysł. Będzie sobie wmawiał równe rzeczy, przyjmował różne ideologie i wszystko, cały świat sprzymierzy się przeciwko niemu, by tą wolność, którą ma w sobie mu odebrać, a w zamian zaoferować gotowy system pana-niewolnika, nagrody i kary, mistrza i ucznia. To jest właśnie to lustro - ułuda zewnętrznej duchowości. Tymczasem mistrz jest w uczniu, on jest nim sam i nie istnieje żaden, który mógłby go stanowić obiektywnie, ani subiektywnie. Jest mistrz wewnętrzny, który poprzez odpowiednie decyzje się urzeczywistnia. To wszechwiedzące wyższe ja - Nadświadomość. Dokonując pewnych wyborów, doświadczając pewnych rzeczy na swej ścieżce realizujemy własne mistrzostwo w tej symulakrze materialnej rzeczywistości. Z ucznia stajemy się mistrzem. To my sami jesteśmy jednym i drugim. Żaden inny mistrz nie zastąpi, nie zrobi tego co my sami. Jeśli tak twierdzi jest oszustem, kłamcą, szarlatanem. Bo nie jest nami, jeśli my nie jesteśmy nim. Jeśli nie poświęcamy własnego jestestwa, jeśli nie oddajemy własnego losu w cudze ręce, pozwalając się zanieczyszczać cudzą intencją. Nie istnieje przyczynowość i skutkowość, jest tylko pewnym programem życia, bez którego można się obyć i nie jest właściwością, ani naturą wszechświata, nie jest więc prawdą, a pewnym samo-ograniczeniem, jak ktoś ma poważne problemy z określeniem siebie i właściwą pełną percepcją, opisaniem rzeczywistości. Przyczyna i skutek to tylko paradygmat materii, a nie prawda o duchowości.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Ostatnio edytowano czwartek, 5 sie 2010, 16:58 przez HenitoKisou, łącznie edytowano 1 raz
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: czwartek, 5 sie 2010, 16:55
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Kiedyś miałem cala serie twórczości tego pana dla mnie był to zwykły plagiat wszystkiego i to ramowo ujęty .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 7 sie 2010, 19:23
vayha
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
No to obalajmy dalej te mity, żebyśmy mogli dojść do jakiegoś konsensusu - W ogóle dialog w tym temacie moim zdaniem jest zły, bo i tak oboje tkwimy w gorsetach naszych przekonań, zamiast wzmacniać własną duchowość i nic nie mówić, nie oceniać i nie nakłaniać innych do własnych przekonań... tylko nastawić się na odbiór ale ponieważ zabawa jest przednia i może wspomoże kogoś we własnych poszukiwaniach prawdy - chętnie wezmę udział w pogromie mitów.

Oczywiście wszystko to jest tylko moje zrozumienie.


HenitoKisou napisał(a):

Pobieranie opłat za pomoc duchową nie jest manifestacją demonicznego przywiązania. Jest raczej metodą, która pozwala na zachowanie dystansu pomiędzy pomagającym, a pragnącym takiej pomocy. Dystans ten jest konieczny, by nie wchodzić w zbyt poufałe relacje z podmiotem takiej praktyki, osobą, której udzielana jest pomoc, bo to uniemożliwia odpowiednie postrzeganie problemu. Ponadto służy także nie przenoszeniu na siebie myśli, przeżyć, a także losu, bądź karmy tej osoby.


Dystans nie ma nic wspólnego z pobieraniem opłat. Właściwie to pobieranie opłat jest dowodem na brak dystansu i łączeniem, wiązaniem się z osobą, której „pomaga” ktoś kto to potrafi. Nie jest to bowiem pomoc bezinteresowna. Jest to też wykorzystywanie czegoś wyjątkowego do zdobywania korzyści materialnych, które nie mają najmniejszego znaczenia. Żaden z prawdziwych mistrzów wysokich poziomów czy świętych nie pomagał w zamian za rzeczy materialne, ponieważ każdy kto osiągnął cokolwiek w rozwoju duchowym odkrył prawdę - prawo wszechświata – które mówi że bez straty nie ma zysku – co za tym idzie, dawać zwykłym ludziom najcenniej wykultywowaną energię (powiedzmy że tak to nazwę, chociaż w różnych systemach inaczej się o tym mówi) w zamian za rzeczy, które nie mają żadnej wartości... Tym samym zmieniać ich karmę – brać ją na siebie – to jest na wyjątkowo niskim poziomie.

Mistrz może albo brać na siebie karmę aby pomóc – ale zwykle nie usuwa w ten sposób przyczyny, tylko przenosi i odwleka ją w czasie, - albo może użyć zdolności aby pozbyć się na stałe karmicznej przyczyny - np choroby. Mistrzowie którzy mają jednak zdolności do trwałego usuwania karmy, nie robią tego pochopnie, nie robią tego dla zwykłych ludzi – niekultywujących i na pewno nie robią tego dla pieniędzy. Ci, którzy mają już bowiem takie zdolności i widzą prawdziwe „żyjące” źródło karmicznego nieszczęścia, wiedzą już związki karmiczne i nie upadają do poziomu pobierania opłat za zmiany w karmie ludzi. W ogóle nie mieszają się do ich życia - z wielu powodów.

Tłumaczenie cennika budowaniem dystansu... żeby nie przenosić karmy... - ten kto tłumaczy tak swoje postępowanie nie rozumie procesu doskonalenia i miesza się do życia zwykłych ludzi. Nie ma możliwości aby osoba ta miała wysoką jakość oświecenia. Prawdziwy oświecony mistrz odpowiednio „postrzega problem” - ludzie mają zwykłe ludzkie problemy – jego dystans do wszystkiego co ludzkie jest naturalny, wynika z doskonałości wypracowanych wartości jak miłosierdzie, tolerancja i prawda, które stanowią podstawę jego cnoty a co za tym idzie wraz z umiejętnością koncentracji i wyciszenia umysłu - fundament ten stanowi o jego poziomie i poziomie energii jakim dysponuje. Nie marnowałby go jednak w celach zarobkowych lub stawania się sławnym (nie można osiągnąć mistrzostwa z takim ego i takimi przywiązaniami) Czy pobieranie opłat mogłoby mu w jakikolwiek sposób pomóc w tym procesie? Wznieci tylko jego przywiązanie i zrujnuje kultywację.

HenitoKisou napisał(a):
W różnych stanach świadomości - w szczególności na początku - ISTNIEJE możliwość aby praktykujący zobaczył lub zrozumiał prawdę. Ta prawda i odpowiedź jest w nim. Nie może szukać na zewnątrz ani mistrza, ani duchowości, bo znajdzie tylko miraż, iluzję serwowaną przez jego własny umysł. Będzie sobie wmawiał równe rzeczy, przyjmował różne ideologie i wszystko, cały świat sprzymierzy się przeciwko niemu, by tą wolność, którą ma w sobie mu odebrać, a w zamian zaoferować gotowy system pana-niewolnika, nagrody i kary, mistrza i ucznia. To jest właśnie to lustro - ułuda zewnętrznej duchowości.


Praktykujący czy kultywujący widzi „prawdę” ale na jego własnym poziomie. Rozumie ją ale wraz ze wzrostem jego poziomu prawda ta będzie się zmieniać – razem z nim. Im będzie doskonalszy tym prawda będzie zbliżać się do prawd rządzących wszechświatem (one są uniwersalne)– tak jak on będzie się z nim jednoczył. Czy praktykujący może zatem zobaczyć prawdę już na początku swojej drogi? Nie może. (uniwersalnej obiektywnej prawdy) Nie zobaczy jej ponieważ nie przeszedł procesu zakończonego pełnym oświeceniem, to co więc rozumie dalekie jest od właściwego zrozumienia „wszechrzeczy”. Na początku uczy się o sobie i rozumie bardzo niewiele – większość przeżyć transcendentalnych będzie tylko projekcją i manifestacją jego pragnień, ponieważ jego umysł nie jest wytrenowany w wyciszeniu, a serce nie jest pozbawione namiętności i przywiązań – nie istnieje zatem możliwość aby przekaz nie był fałszowany przez proces mieszania pochodzący z jego własnego wnętrza. Inaczej natychmiast stałby się Buddą.


HenitoKisou napisał(a):
Tymczasem mistrz jest w uczniu, on jest nim sam i nie istnieje żaden, który mógłby go stanowić obiektywnie, ani subiektywnie. Jest mistrz wewnętrzny, który poprzez odpowiednie decyzje się urzeczywistnia. To wszechwiedzące wyższe ja – Nadświadomość.


Mistrz istnieje i jest on osobnym bytem zewnętrznym niezależnym od nas. Oczywiście na pewnym poziomie zjednoczenia z wszechświatem czy Bogiem można rozumieć to jako coś nierozłącznego, niemniej jednak w kultywacji mistrz jest niezbędny i spełnia on rolę nauczyciela. Przekazuje on zatem prawo i aranżuje ścieżkę kultywacji aż do oświecenia. (obecnie bardzo mało osób osiąga prawy owoc ze względu na to że nie ma się nimi kto opiekować). Podnosi on też poziom energii ucznia i tym samym uaktywnia ale czasem i blokuje jego zdolności. (blokuje by nie wzbudzał on przywiązań i nie zbaczał). Na tym polega jego opieka. Jest to proces, którego uczeń nie widzi. Nie odbywa się on bowiem w tym wymiarze.

Nie trzeba też mieć otwartego trzeciego oka na niesłychanie wysokim poziomie mądrości aby to zrozumieć. Analogia bowiem jest prosta. Gdyby człowiek urodził się w odosobnionym miejscu i nie miałby rodziców – szybko skończyłby swój żywot. Aby przetrwać człowiek potrzebuje opieki ale i nauczyciela. Innego człowieka – rodzica, który nauczy go polować i radzić sobie z trudnościami. Czy człowiek, który nie miałby nauczycieli mógłby zbudować samolot albo komputer? Sam nie jest w stanie tego zrobić ponieważ są to bardzo skomplikowane urządzenia. Całym pokoleniom zajęło to kilkaset lat nauki i ewolucji w wielu obszarach. Dziś jednak mając odpowiednich nauczycieli człowiek może sam zbudować takie urządzenie. Proces transformacji podczas kultywacji, który dotyczy także ciała praktykującego, każdej jego komórki jest niezwykle złożonym procesem. O wiele bardziej złożonym niż budowa komputera. Czy można wiec samemu przejść ten proces bez pomocy mistrza? Nie można – jest to prawda, która dotyczy wszystkich prawdziwych i prawych systemów doskonalenia. Rozmowa o mistrzach wewnętrznych o urzeczywistnianiu się decyzji itp historii do niczego nie prowadzi. Nie pomoże to w transformacji do poziomu hiper istoty, której nie obowiązuje czas i przestrzeń oraz żadne z fizycznych praw naszego wymiaru. Jest tylko pseudo filozoficznym wyrażaniem opinii, które dla zabawy można sobie odczytywać na poziomie zabawnych alegorii.

HenitoKisou napisał(a):
Dokonując pewnych wyborów, doświadczając pewnych rzeczy na swej ścieżce realizujemy własne mistrzostwo w tej symulakrze materialnej rzeczywistości. Z ucznia stajemy się mistrzem. To my sami jesteśmy jednym i drugim.


Zgodzę się, że wirtualna symulacja ,w której istniejemy jest idealnie stworzona i jej zadaniem jest stawiać nam tak wyzwania aby nauczać nas bycia doskonalszym. W pewnym sensie odwzorowuje ona też nasze potrzeby, gdzie cierpienie jest jednym ze składników, który pcha nasz rozwój. Jest ona jednak aranżowana zewnętrznie i świadomie. Życie praktykującego aranżowane jest przez mistrza. Nie dotyczy to jednak zwykłych ludzi, którzy uczestniczą w zwykłym karmicznym kole i egzystują – nie wiedząc nawet w jakim celu (jedzą, piją, chodzą do pracy, płodzą potomstwo, budują domy itp). Ich życie też jest aranżowane, nie wyrażają jednak woli osiągnięcia doskonałości i dlatego też nie mają oni odpowiedniej opieki. Tym samym nie przechodzą transformacji do poziomu Buddy. Myślą że świat składa się z atomów, które bardzo lubią gromadzić pod postacią dóbr materialnych i realizować własne pragnienia płynące z niskich emocji i atawizmów. (seks, władza, bycie lepszym itp)

HenitoKisou napisał(a):
Żaden inny mistrz nie zastąpi, nie zrobi tego co my sami. Jeśli tak twierdzi jest oszustem, kłamcą, szarlatanem. Bo nie jest nami, jeśli my nie jesteśmy nim. Jeśli nie poświęcamy własnego jestestwa, jeśli nie oddajemy własnego losu w cudze ręce, pozwalając się zanieczyszczać cudzą intencją.


Mistrz nie robi nic za ucznia z jednym wyjątkiem. Może znieść za niego część karmy, ale dzieje się to tylko w szczególnych okolicznościach, w których uczeń decyduje się na osiągnięcie poziomy Buddy lub Tao. Intencja osiągnięcia poziomu Buddy jest jednak absolutnie wymagana. Gdyby tego nie było uczeń nie wiedziałby do czego ma się oświecić. Oczywiście praktyka na wysokim poziomie jest całkowicie bezintencyjna – inaczej umysł nie mógłby się skoncentrować i wyciszyć. Na początku musi jednak wystąpić intencja/decyzja kultywacji czy praktykowania do poziomu Buddy, która jest najmocniejszą i najwspanialszą intencją jaka istnieje. Wiele bytów przygląda się niezwykle uważnie osobom, które podejmują się takiego działania. Ich sukces w praktyce nie byłby możliwy bez ochrony i specjalnego traktowania przez potężnych mistrzów. Mistrz daje uczniowi także prawo – czyli zasady, które stanowią rodzaj kompasu do przejścia całej ścieżki. Brzmi dosyć fantastycznie ale proces ten istnieje i nie mogą go zobaczyć ani zrozumieć zwykli ludzie. Obecnie w historii znanych jest kilku mistrzów, którzy publicznie przekazali naukę osiągnięcia perfekcji – zrobili to w ludzkim ciele. Jednym z nich był Jezus. Ogólnie mistrzowie nie zawsze przybierają materialną formę i rzadko nauczają publicznie (raz na kilkaset lat).


HenitoKisou napisał(a):
Nie istnieje przyczynowość i skutkowość, jest tylko pewnym programem życia, bez którego można się obyć i nie jest właściwością, ani naturą wszechświata, nie jest więc prawdą, a pewnym samo-ograniczeniem, jak ktoś ma poważne problemy z określeniem siebie i właściwą pełną percepcją, opisaniem rzeczywistości. Przyczyna i skutek to tylko paradygmat materii, a nie prawda o duchowości.


Przyczyna i skutek odnosi się też do duchowości. Aby tą rozwijać praktykujący doświadcza otaczającego go świata. Jak zatem mógłby się rozwijać gdyby oderwał się lub odciął od przyczynowości i skutkowości tego świata? Nawet mnisi po wielu latach medytacji wybierają się na tułaczkę aby żyć wśród zwykłych ludzi. Ludzie są częścią otaczającego świata tak samo jak materia i czas. To dzięki nim można się wznosić. Dzięki przyczynowości i skutkowości szlifuje się diament własnego serca. Dzięki zdarzeniom, cierpieniom i następującym po sobie zjawiskom. Oczywiście przychodzi taki czas, kiedy wszystko z tego świata zostaje „przepracowane” (namiętności, przywiązania, emocje itp) i praktykujący rozpoczyna proces doskonalenia poza „trójświatem” (naszym fizycznym światem). Tam obowiązują zupełnie inne zasady... nie mniej jednak aby dotrzeć do poziomu, na którym to się odbywa nie da się ominąć czy przeskoczyć życia tu na ziemi. Aby stać się doskonałą istotą (jednym z Buddów, Arhatów, Tao itp) najpierw należy stać się doskonałym człowiekiem. To można jednak osiągnąć tylko w zwykłym ludzkim środowisku, tam gdzie istnieje przyczynowość i skutkowość.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 7 sie 2010, 20:40
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Piekielnie to autentyczne, niemal wykład jakiegoś Lamy .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 7 sie 2010, 21:28
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Tym razem nie mam ochoty się tak rozpisywać. Napisałem co to co zostanie, gdy odrzucisz wszystkie możliwe formy i przekonania. W nic nie wierzę, nic mnie nie przekonuje. Wolę być tego świadomy, być tym. Opisujesz cały system duchowości dualnej, podział na role, mistrzy, opiekunów. przyjmujesz optymistyczną, pogodną wizję świata, która jest do przetłumaczenia w realiach świata przejawionego. Tak nie ma. Nic co materialne nie ma wartości samej w sobie, dlatego jest czymś symbolicznym w materii. Zajmując się daną osobą wchodzimy częściowo w jej życie, spoufalamy się z nim. Formalizując relacje dystansujemy się od tej osoby. Sprowadzamy to do codziennej, zwykłej roli. Nie tłumacz tego sobie tak dosłownie.

Ponadto nie obchodzi mnie ani ziemski, ani duchowy mistrz, bo rzeczywistość duchowa jest wspólna. Od początku do końca istniejesz, już wszystko wiesz, kompletnie stworzony. Ale realizujesz to, aż się zacznie urzeczywistniać, jest tobie równe, jest takie same. Pisałem o czymś innym. Ty piszesz o czymś rozwodnionym, o bajce, o niepotrzebnym zakłócaniu i mąceniu w procesie rozwoju, o rozwalaniu to na czynniki, które nie istnieją, a są wymyślane.

Nie istnieje przyczynowość, bo nie istnieje ciągłość, liniowość, chronologia, czas, kolejność rzeczy. Tylko my je tak postrzegamy. To wszystko jest. Więc nie ma przejścia jednego do drugiego, nie ma tego co powoduje i tego co się staje, bo to to samo, bez tego. Nie istnieją wartości, hierarchia, kolejność, sens sam w sobie. To wszystko jest przyjmowane jako narzędzie, środek. Nie istnieje obiektywne (wspólnie tworzone) i subiektywne (jedno-stanowione) - to też tylko przyjęta forma, założenie, idea. To wszystko jest puste i bez wartości, bez znaczenia. Nic nie jest doskonalone i szlifowane, nikt cię nie uczy i nikt ci nie pomaga. To tylko pewien sposób myślenia o rzeczywistości, istnieje i objawia się wtedy, gdy przyjmiesz taką percepcję, takie założenie. Ten śmietnik nie jest potrzebny, nie są potrzebne te mity, te szkoły, te podziały, ten sztuczny wymyślony przez umysł nowotwór. Wszystko o czym pisałeś jest wewnętrzne. Jest przejawem. Nie ma w tym niezwykłości. Wszystko reaguje wraz z tobą i jest takie jakim będziesz. I tak zadaję sobie trud, by opisać nieopisywalne. W wieczności jest ta sama wszechwiedza, bo jest ten sam stan jedni. Dlatego od początku wszystko wiesz i się prowadzisz, a raczej twoje wyższe ja, które jest takie jak środowisko w jakim przebywa. A reszta - to się nigdy nie wydarzyło. To się zmienia, nic stałego. Ale jest trwałe w tych zmianach. Wiem, że to co napisałem wygląda jak potok słów i jest tak jakby katatoniczne, ale niełatwo pisze się o abstrakcji. Ja mam gotowe myśli, obrazy, przelewające się zmiennokształty i to jest w dużym uproszczeniu. Opisuję niewielki ułamek tego, co się dzieje we mnie, co widzę poza sobą, wszędzie. A to jest niesłowne, nieweryfikowalne, niesprzeczne. Docieram do tego, co się spełnia. Widzę, jak wkracza, zaczyna istnieć, być, eksperyment. Jak wszystko co możliwe, potencjał, wszech-możliwość wkracza w materię i obraca ją w coś niezwykłego. Ale dla ludzi będzie to nigdzie, będą to czuli jako chaos. To co opisujesz we wszechświecie również będzie zmienione, unicestwione (w sensie: trasformacja) i przekształcone. Zmiany zaczynają się tu, zawsze teraz. Tego nie było. Nie obchodzą mnie świetliki błądzące w swych jasnych, subiektywnych urojeniach. Wyzwolenie pełni tego co stłumione. Jak bijące serce wszechświata. Jak płonące drzewo i gorejące serce. Jak ostatni liść figowy. Jak kręgi na wodach wspólnej duszy i umysłu. Jak wiecznie wirujący chaos.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 7 sie 2010, 21:54
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Praktycznie piszecie o tym samym jedno wynika z drugiego na jakimś poziomie ,jest przyczynowość i skutek następnie gdzieś to tonie bo naprawdę nic niema ,nie ogarniecie tego żadnym programem ,osobiście wiem że jedynie sam Budda to podołał ujarzmić a sami mistrzowie maja tylko kawałeczek tortu ale to lepiej niż nic ,bo można posiąść nieco duchowej strawy nie zrozumialej dla innych .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 7 sie 2010, 22:49
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Majestic napisał(a):
Praktycznie piszecie o tym samym jedno wynika z drugiego na jakimś poziomie ,jest przyczynowość i skutek następnie gdzieś to tonie bo naprawdę nic niema ,nie ogarniecie tego żadnym programem ,osobiście wiem że jedynie sam Budda to podołał ujarzmić a sami mistrzowie maja tylko kawałeczek tortu ale to lepiej niż nic ,bo można posiąść nieco duchowej strawy nie zrozumialej dla innych .

Przyczynowość to iluzja materii. Podział na dobre i złe to iluzja dualności, która także dotyczy duchowości, bo jest pewną postawą, sposobem myślenia, błędną (powierzchowną) percepcją nastawioną na przejaw, a nie źródło, wewnętrzną moc. Ja nie mam z tym problemu, bo nie istnieją dla mnie żadne sprzeczności i paradoksy, wszystko jest komplementarną częścią większej całości. Nie potrzebuje sobie tego rozumować, tłumaczyć. Ja to odczuwam. Budda nie ujarzmił tego, tylko ubrał w swój własny system, dość hermetyczny, ale mniej restrykcyjny niż inne. Jakkolwiek jego przekaz nie jest uniwersalny, bo świadomość się zmienia, a on opisywał swoje przeżycia na podstawie swojego umysłu i wcześniejszych doświadczeń. To samo Jezus, nie był w tym lepszy. Ja nazywam to wszystko jednym słowem - Chaos, ale chciałem rozwinąć to pojęcie i wtedy odpowiedzieć. Podejrzewam, że mój post wyżej może zostać odebrany negatywnie, ale nie mam tutaj złych intencji, ani czarnowidczych wizji. Chyba że tym, że to wszystko, tamto na zewnątrz jest we wnętrzach, umysłach, wspólnym umyśle ludzi i dlatego ta biała sfera jest tutaj na zewnątrz, to ją sytuuje, konsoliduje. Jakkolwiek by to nie nazywać np. wyższy astral. To nie jest realne. To ludzkość to stworzyła i przyciągnęła te byty do siebie. Ich poszukiwania sensu i prawdy we wszechświecie wykreowały te miejsce. Stworzyli sobie iluzoryczne zaświaty, a także przyciągnęli odpowiednią ku temu cywilizację pewnych energii. To nie tylko ludzie, ale ludzkość miała w tym swój udział jak jeden wspólny człowiek. Od setek lat, od początków ludzkiej cywilizacji, ludzkie masy miały sympatie z astralem i uważają to za prawdę objawioną, za niebo, za anioły, za mistrzów, za opiekunów, za rozszczepionego Boga powstałego z wielkiego wybuchu. Ale to nie jest tak. Tego nie ma poza nami, poza naszym duchem, poza umysłem. Ja nie walczę z mitem, ideą, tylko niewłaściwym wyobrażeniem o nim. Z tym co zniewala, nawet gdy wydaje się że jest dobre i pomaga. Nawet gdy sprawia wrażenie tajemnicy, boskości, transcendencji. To nie jest prawda, chyba że za taką ją przyjmiecie, uznacie za realne. To tylko idea, środek, narzędzie, a nie cel, prawda, rzeczywistość. I niech nikt nie wyjeżdża mi z miłością, bo to jest coś czym można omamić człowieka, sprzedać każdą ideę, intencję. Jest manipulacją demonów, jaszczurów i wielu innych. Programem posłuszeństwa, uległości, oddania, a nie najpotężniejsza energią we wszechświecie. Tak myśli ktoś, kto skupia się na generowanych przez nią efektach, doznaniach, przeżyciach, tym jak ona się przejawia, jakie daje objawy. Od zewnątrz wygląda to zupełnie inaczej.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: niedziela, 8 sie 2010, 15:32
vayha
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Twierdzisz że piszę o czymś co jest rozwodnione, o czymś co jest bajką i nie istnieje – jest wymyślane. Na gruncie twoich rozważań może to być prawda, ponieważ twoje wypowiedzi odebrałem jako przekaz, w którym „nic nie istnieje”. Żyjemy zatem w iluzji, w której nic nie istnieje a mimo to mamy przecież w niej świadomość. Jesteśmy w niej umieszczeni – w iluzji, więc przecież ona istnieje, nawet jeśli jest iluzją.

Dalej mówisz że nie ma ciągłości, liniowości, czasu i chronologii. Nie istnieją wartości i sens sam w sobie. Wszystko jest puste i bez wartości. Dlaczego zatem to istnieje? Dlaczego żyjemy w świecie, w którym nasz umysł postrzega go z przez pryzmat materii, czasu i chronologii. Kto go takim zaprogramował? My sami? Gdzie jest zatem tego sens? Po co? Co to powoduje? Widzisz, doświadczasz, jesteś częścią eksperymentu... jakiego? Dlaczego bierzesz w nim udział? Jak zatem powinien zachować się człowiek? Jeśli to my tworzymy naszą „przestrzeń”, my ją przyciągamy to jaki jest te go sens? Czy mamy się temu przyglądać czy działać? Czy znasz zatem sposób na opuszczenie iluzji? Jaki jest sens twojego istnienia?
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: niedziela, 8 sie 2010, 16:26
motylek

reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Vayha w pełni podzielam Twoje przemyślenia i Twój sposób rozumowania , jak na razie :))
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: niedziela, 8 sie 2010, 17:35
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
vayha napisał(a):
Twierdzisz że piszę o czymś co jest rozwodnione, o czymś co jest bajką i nie istnieje – jest wymyślane. Na gruncie twoich rozważań może to być prawda, ponieważ twoje wypowiedzi odebrałem jako przekaz, w którym „nic nie istnieje”. Żyjemy zatem w iluzji, w której nic nie istnieje a mimo to mamy przecież w niej świadomość. Jesteśmy w niej umieszczeni – w iluzji, więc przecież ona istnieje, nawet jeśli jest iluzją.

Dalej mówisz że nie ma ciągłości, liniowości, czasu i chronologii. Nie istnieją wartości i sens sam w sobie. Wszystko jest puste i bez wartości. Dlaczego zatem to istnieje? Dlaczego żyjemy w świecie, w którym nasz umysł postrzega go z przez pryzmat materii, czasu i chronologii. Kto go takim zaprogramował? My sami? Gdzie jest zatem tego sens? Po co? Co to powoduje? Widzisz, doświadczasz, jesteś częścią eksperymentu... jakiego? Dlaczego bierzesz w nim udział? Jak zatem powinien zachować się człowiek? Jeśli to my tworzymy naszą „przestrzeń”, my ją przyciągamy to jaki jest te go sens? Czy mamy się temu przyglądać czy działać? Czy znasz zatem sposób na opuszczenie iluzji? Jaki jest sens twojego istnienia?

Nie. Nie wyciągaj tu tezy nihilistycznej, której w moim tekście nie ma. Nie napisałem "nic nie istnieje". Moim przekazem było, że wszechświat to ścierające się ze sobą paradoksy. Nic nie istnieje DO KOŃCA. Tak to w pełni brzmi. To się wzajemnie napędza, organizuje, realizuje, określa - ale nie do końca. Nic nie jest stałe, skończone, ostatecznie istniejące. Nic nie jest prawdziwe i realne do końca. Właściwie przedstawiłem ci to już wcześniej. Wszechświat bez zaznaczonych granic, jako sfera, która jest wielowymiarową spiralą, kurczącą się i rozszerzającą jak bicie serca. Wszechświat jest właśnie takim sercem, które czuje, działa i myśli. On się bez przerwy staje, ale i przestaje. Jako pierwsza zaistniała energia, potem duch jako świadomość - synteza energii, a pustką jest ta przestrzeń wypełniona energią. Przestrzeń-Energia-Duch istnieją nieodrębnie, stanowią jedność. Energia i informacja w niej są tym samym, można więc nazwać ją energoinformacją. Duch, jak i cały wszechświat w kontekście wspólnej duszy, umysłu, świadomości sam określa po co jest i jaki jest, sam organizuje swe istnienie i zamiary i sam je realizuje dzięki tej nieliniowości, niestworzeniu do końca, nieistnieniu zupełnie. To jest trochę przypadkowe, a trochę intencjonalne. Bez celu i z określanym celem, kreujesz i jesteś kreowany. Materia jako świat wewnętrzny duchowości. Oczywiście tu jest postrzegane odwrotnie, jako coś zewnętrznego i namacalnego, a duchowość jako wewnętrzna. Porównując to do organów wewnętrznych to coś pomiędzy macicą, sercem, a mózgiem, ale najbliższym porównaniem jest serce. Dlatego wszechświat nie jest nieskończony, ale nie jest też skończony. Nie poszerza się bez końca, ale też nie kurczy się do końca. Na podstawie całości jest nadawana zasadność poszczególnych części, cel, sens, jak również one same jako część większej całości nadają swoje cząstkowe znaczenie i zasadność. Ale i ten cel istnienia nie jest ostateczny. Może się zmienić W jednej chwili to, a w innym tamto. To zależy co jest wybrane i od podjętych działań, ale nie determinuje do końca. To jest taka instynktowna synergia, ale nie jest płynna, bo się kształtuje, zmienia. Nie będę tu wykłócał się o jakiś paradygmat, bo jakie założenie sobie przyjmiesz, na taką częstotliwość się przestawisz, na której będzie to realne. Ale nie musi. Nie ma jednej prawdziwej drogi i jednego ostatecznego celu. Każdy bezsens ma swój sens. Nie ma jednego celu, jednego sensu istnienia. To jak nieistniejące istnienie i istniejące nieistnienie. Ale to było wyżej. Świat nie jest zupełnie taki jaki chcemy, ale nie jest też zupełnie inny niż my.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: piątek, 13 sie 2010, 18:46
Majestic
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
I to jest największy cud wszystkiego ,nicość stworzyła świadomość egzystencji ,niepojętne ale prawdziwe .
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 14 sie 2010, 12:51
vayha
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
HenitoKisou napisał(a):


Nie. Nie wyciągaj tu tezy nihilistycznej, której w moim tekście nie ma. Nie napisałem "nic nie istnieje". Moim przekazem było, że wszechświat to ścierające się ze sobą paradoksy. Nic nie istnieje DO KOŃCA. Tak to w pełni brzmi. To się wzajemnie napędza, organizuje, realizuje, określa - ale nie do końca. Nic nie jest stałe, skończone, ostatecznie istniejące. Nic nie jest prawdziwe i realne do końca. Właściwie przedstawiłem ci to już wcześniej. Wszechświat bez zaznaczonych granic, jako sfera, która jest wielowymiarową spiralą, kurczącą się i rozszerzającą jak bicie serca. Wszechświat jest właśnie takim sercem, które czuje, działa i myśli. On się bez przerwy staje, ale i przestaje. Jako pierwsza zaistniała energia, potem duch jako świadomość - synteza energii, a pustką jest ta przestrzeń wypełniona energią. Przestrzeń-Energia-Duch istnieją nieodrębnie, stanowią jedność. Energia i informacja w niej są tym samym, można więc nazwać ją energoinformacją. Duch, jak i cały wszechświat w kontekście wspólnej duszy, umysłu, świadomości sam określa po co jest i jaki jest, sam organizuje swe istnienie i zamiary i sam je realizuje dzięki tej nieliniowości, niestworzeniu do końca, nieistnieniu zupełnie. To jest trochę przypadkowe, a trochę intencjonalne. Bez celu i z określanym celem, kreujesz i jesteś kreowany. Materia jako świat wewnętrzny duchowości. Oczywiście tu jest postrzegane odwrotnie, jako coś zewnętrznego i namacalnego, a duchowość jako wewnętrzna. Porównując to do organów wewnętrznych to coś pomiędzy macicą, sercem, a mózgiem, ale najbliższym porównaniem jest serce. Dlatego wszechświat nie jest nieskończony, ale nie jest też skończony. Nie poszerza się bez końca, ale też nie kurczy się do końca. Na podstawie całości jest nadawana zasadność poszczególnych części, cel, sens, jak również one same jako część większej całości nadają swoje cząstkowe znaczenie i zasadność. Ale i ten cel istnienia nie jest ostateczny. Może się zmienić W jednej chwili to, a w innym tamto. To zależy co jest wybrane i od podjętych działań, ale nie determinuje do końca. To jest taka instynktowna synergia, ale nie jest płynna, bo się kształtuje, zmienia. Nie będę tu wykłócał się o jakiś paradygmat, bo jakie założenie sobie przyjmiesz, na taką częstotliwość się przestawisz, na której będzie to realne. Ale nie musi. Nie ma jednej prawdziwej drogi i jednego ostatecznego celu. Każdy bezsens ma swój sens. Nie ma jednego celu, jednego sensu istnienia. To jak nieistniejące istnienie i istniejące nieistnienie. Ale to było wyżej. Świat nie jest zupełnie taki jaki chcemy, ale nie jest też zupełnie inny niż my.


Podoba mi się sposób w jaki piszesz... rzeczywiście może twój przekaz bardziej warto poczuć niż zrozumieć, bo traktować go kategoriami logiki byłoby zadaniem trudnym,. Myślę jednak, że udało mi się wychwycić jego sens i zrozumieć jego wewnętrzną spójność i mimo, iż nie znalazłem w nim odpowiedzi na pytanie o ostateczną rolę człowieka tylko mechanizm działania (odpowiedz że sami nadajemy sens naszemu istnieniu i sami definiujemy sposoby interpretowania otaczającego nas świata nie zadowala mnie – chociaż może się „wydawać” tylko że jest to ostateczna „prawda”) to podoba mi się, że należysz do znikomej grupy ludzi, którzy w ogóle zastanawiają się nad takimi rzeczami – i są to przemyślenia bardzo głębokie. W zasadzie czytając twoje wypowiedzi cały czas miałem przed oczami Solaris Lema, bo na pewnym poziomie jego opowieść o planecie zamieszkiwanej przez inteligentny acz nieodgadniony ocean świetnie wpisuje się w twoje rozważania, których może nie nazwałbym już nihilistycznymi ale zenowsko-kwantowymi. Przez długi czas czułem się po części jak badacz, który przybył na powierzchnię Solaris i chce za wszelką cenę nadać definicję tworowi, który się temu nie poddaje, za każdym razem wyślizgując się i wypływając przez nieszczelne otwory.

Kto wie – jeśli twoje rozważania w jakiś sposób są dziewicze, może będą służyć jakieś nowej filozoficznej teorii. Być może też, nazywanie wszystkiego co nas otacza chaosem jest zasadne - to tylko do momentu gdy odgadniemy ostateczny cel, nadrzędny całkowicie zewnętrzny obejmujący cały system. Osobiście wierzę, że on istnieje i że próba jego odgadnięcia jest osią naszego rozwoju. System, który nas otacza jest żywy i inteligentny. Bardzo inteligentny i możemy myśleć że tworzy się samoistnie jako wypadkowa różnych sił, ja jednak sądzę, że został wykreowany zewnętrznie, intencjonalnie przez istotę, twór inteligentny i „myślący” co o ile rozumiem potwierdzałyby ostatnie dowody w kierunku interpretacji matematycznych, procesów chaotycznych.

Staram się też być pokornym, nie oceniać i nie wyrokować ostatecznych prawd, być otwartym na sugestie. Moje zrozumienie otaczającej rzeczywistości opiera się na własnym doświadczeniu, przemyśleniach ale także na zdaniu innych ludzi, ponieważ nie mógłbym samemu dochodzić do tego jak funkcjonuje moje własne otoczenie np. jaka jest odległość do księżyca i że ziemia się obraca wokół własnej osi i słońca – te „prawdy” mimo iż działające tylko na niskim poziomie zrozumienia otaczającego mnie świata, są zaczerpniętymi przekonaniami innych ludzi – nie moimi ponieważ ich nie sprawdziłem. Podobnie z komputerem, korzystam z niego teraz ale nie byłbym w stanie go zbudować od przerobienia rud miedzi, żelaza, cynku do produkcji mikroczipów. Korzystam więc z wiedzy innych ludzi. Moje zrozumienie otaczającego mnie świata czy mojej świadomości jest zatem w dużej mierze syntezą przekonań innych ludzi. W ten sposób też działam - jeżeli chcę zrozumieć np mechanizmy działania giełdy, udaję się do maklera, zasady działania samochodu do mechanika itp.

Absolutnie nie deprecjonując twoich rozważań, które są twoje i dla ciebie zapewne bardzo wartościowe, wydaje mi się, że właściwsze zrozumienie otaczającej mnie rzeczywistości i zasad w niej funkcjonujących mają ludzie, którzy chociaż odrobinę bardziej zbliżyli się do praw rządzących otaczającą mnie rzeczywistością. Mam na myśli mistrzów rozwoju duchowego. Oni potrafią „naginać” prawa, które większość ludzi uznaje za paradygmaty – czas, grawitację, fizyczne właściwości materii itp. Do tego aby być szczęśliwym permanentnie nie potrzebują też materialnych rzeczy. Ich świadomość jest zatem bliżej twórczego ducha, bo za jej pomocą mogą wpływać na informację/energię w większym stopniu niż zwykły człowiek. Uznałem zatem, że ich zdanie dot. celowości i budowy otaczającego mnie świata jest dalej posunięte i bardziej wyewoluowane niż inne teorie ludzi, którzy opowiadają różne rzeczy ale doświadczają rzeczywistości na poziomie, na którym nie są wstanie „przeskakiwać” pewnych praw a ich życie manifestuje się w obrębie znanych wszystkim „praw fizycznych”. Decyzję czy jest to jednak kłamstwo, bajka czy mamienie... zostawiam tym, którzy zamiast malkontenctwa i pesymizmu z wiarą spróbowali podążyć za którymś z mistrzów. Później wiara nie jest już potrzebna – jeżeli ją się testuje, ewoluuje w wiedzę.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: sobota, 14 sie 2010, 16:24
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Myślisz że to przypadek że piszesz ten post akurat w ten sposób i dokładnie wtedy, gdy ja jestem w pewnym stanie, o którym ty świadomie nie zdajesz sobie sprawy. To nie jest istotne, liczy się intencja w odpowiednim momencie puszczona w eter.

http://www.xorceria.com/slownik/chaos.html
To jest najdokładniej opisana definicja tego co rozumiem przez pojęcie chaos. Oznacza stan panujący we wszechświecie, z którego istnienie wszechświata wynika i zanika.
Cytuj:
zazwyczaj używa się do oznaczenia nieprzewidywalności

zakres wolnej woli, spełniania się, samorealizacji. Przewidywalność do końca wyklucza aspekt woli i realizację siebie (według hierarchii potrzeb Maslowa). Realizacja siebie jest tożsama transcendencji, która jest zwieńczeniem samorealizacji i zawiera się we wszystkich poprzednich potrzebach jako całość.
Cytuj:
pierwotny porządek Uniwersum

Coś co było u podstaw i z czego rozwinięcie tych podstaw wynika, jest wszechobecne.
Cytuj:
porządek tak wysokiego rzędu, że w oczach obserwatora sprawia wrażenie nieporządku;

Na początku ten sam chaos wydaje się kompletnie nieskładny, przypadkowy i niezrozumiały. Gdy zmienia się nasze pojmowanie, gdy poszerzają się nasze horyzonty zaczynamy dostrzegać w tym sens i odnajdujemy cel istnienia. Jako że tylko chaos jest absolutny, jest absolutem, to i to on jest naszą prawdziwą naturą i tożsamością, w docieraniu do której przybieramy inne, pośrednie emanacje. Wynika z tego że porządek jest formą, jaką przybiera chaos pozostając jego treścią. To wspólna wiedza, umysł, dusza. Nie jako jeden, ale ogół wszystkich świadomości w nim przejawiających się. Czyli coś ala ocean Solaris jak przytoczyłeś wyżej. Wydaje się kompletnym bezładem, ale wszystko ma swoje miejsce.
Cytuj:
w sensie metafizycznym: przeciwieństwo porządku i prawa, nieograniczoność, zarówno twórcza jak i niszcząca

To jest pozorne. Zależy o zdolności naszego postrzegania na wyższym poziomie. Na pewnym poziomie widzimy, że to co wydawało się niemożliwością, paradoksem, przeciwieństwem, zaprzeczeniem, jest komplementarne. Wszystko jest tożsame. Że to ta sama substancja w tej samej formie. To co mieliśmy za brak porządku i prawa na pewnym poziomie świadomości okazuje się porządkiem i prawem. Ale nadal jest nieograniczone, twórcze jak i niszczycielskie pod względem kreacji, a więc umożliwia (przez swoją względność, intencjonalną przypadkowość, nieprzewidywalność) przejawianie świadomości i inteligentnych form.
Cytuj:
w kanonie biblijnym słowo to pojawia się na określenie pierwotnego, najwcześniejszego stanu wszechświata, nieograniczonej przestrzeni i bezforemnej materii, które zaistniały przed aktem stworzenia;

Ponieważ poza materią czas nie istnieje, wszechświat nigdy nie został stworzony, jest wiecznością. Nie było aktu stworzenia. Uniwersum tworzy się i zanika cały czas, wzbudza się i zamiera. Nie ma początku i końca, bo to sfera. Ale ma pewną względną przestrzeń, gdzie każdy punkt w niej jest centrum. A więc nie ma centrum, miejsca wielkiego wybuchu, bo to może być dowolne. Nie był startu, inicjacji. W buddyjskim pojęciu jest to niepusta pustka, pustość form i foremność pustki. Wszechświat jako wspólny umysł, i względnie dusza. Bo i tak na pewnym poziomie to ta sama świadomość i wiedza dla wszystkich form. A więc tożsame.
Cytuj:
słowo Χάος nie oznaczało "nieporządku" w okresie klasycznym Grecji, lecz "pierwotną pustkę, przestrzeń" (por. Przejrzystość), z powodu niezrozumienia przez lud wczesno-chrześcijańskiego użycia tego słowa (przez nadanie mu negatywnej wartości etyczno-moralnej), jego znaczenie zmieniło się na "nieporządek"; starogrecki odpowiednik "nieporządku" to ταραχη;

Jasno pokazane skąd wzięła się błędna definicja chaosu. Pierwotna pustka, przestrzeń, stan przejrzystości wewnętrznej. Wraca tu znowu koncepcja buddyjska.
Cytuj:
źródłosłów słowa Χάος płynie z indo-europejskiego rdzenia ghn lub ghen oznaczającego "zionąć, być szeroko otwartym

Wraca decentralizacja formy w przestrzeni, bo wszechświat nie ma centrum, wszędzie jest tak samo otwarty, zionie przestrzenią, niesprzeczną i bezczasową, komplementarnymi zjawiskami energii w przestrzeni.
Cytuj:
w matematyce i współczesnej teorii chaosu - słowo chaos oznacza aperiodyczne, deterministyczne zachowanie, które jest bardzo sensytywne na warunki początkowe.

Nie jest to coś przewidywalnego i liniowego, sam określasz sobie zakres, jak, co i kiedy. Sam określasz swoją wolę i oświadczasz ją, determinujesz konieczność, wagę jej spełnienia. Jest tylko ta początkowa chwila tu i teraz. To w niej odczuwasz, wyczulony na wszystkie zmiany. To też daje przykład, że warto narzucić sobie ograniczenia, pewne warunki by poznać większą cześć rzeczy. Poza materią, we wieczności wszystko już jest i nie sposób tego uchwycić, poznać, nauczyć się czegoś, doświadczyć. Nie sposób uchwycić tego chaosu, dostrzec w tym tej inteligentnej wspólnej istoty, wspólnego umysłu, duszy. Nie sposób poznać sens i cel swego istnienia. Materia jako porządek jest formą otaczającego go chaosu, ale w zwolnionym tempie, pozwala dostrzec te zjawiska, stopniowo, można ogarnąć większą ilość informacji, które w innym wypadku leciałyby za szybko. Z czasem doświadczając w materii dostrajasz się, rozwijasz swoje duchowe zmysły, jaźń tak, że ogarniasz to wszystko tak jak szybko leci bez spowalniania tego i chwytania przez materię. Zanika więc konieczność i zasadność doświadczania w materii, wcielania się w ciało fizyczne. Dlatego wielu godzi się na to i to jest ich wybór, że narzucili sobie te granice, paradoks, niemożliwość ich przekroczenia, nieprzekraczalność pewnych praw i paradygmatów. Nie czyni to ich gorszymi i mniej rozwiniętymi duchowo. To są właśnie najczęściej ludzie, którzy doświadczają rzeczywistości na poziomie, na którym nie są wstanie „przeskakiwać” pewnych praw a ich życie manifestuje się w obrębie znanych wszystkim „praw fizycznych”. Ale duchowość przenika materię, a oni przez głębokość swego doświadczenia tej duchowości doznają. Poza zmysłami. Wewnętrznie.


Jeśli chcesz nazywać mistrzem kogoś, kto jest tylko bardziej sobą, po prostu sobą, bliżej swojej własnej natury to proszę bardzo. Jednak odwróciłeś trochę kolejność. To właśnie nie są prawa. To są paradygmaty, przyjęte założenia podlegające zmianom, które ludzie uznają za stałe i niezmienne, nieprzekraczalne prawa jak czas, grawitację, fizyczne właściwości materii itp. Czyli przejaw, a nie źródło tej formy. Uznają to co materialne za realne, nie podlegające dyskusji, za prawa raz na zawsze, naturalne. Za istniejące. Tymczasem to tylko iluzja. Ale wybrana iluzja i świadomie narzucone sobie warunki życia, przez siebie nałożone ograniczenia. Symulacja. Poza materią panuje jeszcze większa względność, wybór i swoboda. Tam wszystko jest pewną symulacją, ale subtelną, płytką, miękką, holograficznym wszechświatem. Tutaj, w materii to jest twarda, głęboka symulacja.

Znalazłem jeszcze dokładniejszy opis tego:
http://www.yangua.friko.pl/historia.htm

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: środa, 18 sie 2010, 14:52
vayha
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Zastanawiałem się nad intencją z jaką piszę te posty. Uważam podobnie, że nic nie dzieje się przypadkiem i rozumiem teraz że więcej z nich dowiedziałem się o sobie niż przekazałem jakąś wiedzę czy zrozumienie. Było jednak warto - dla mnie. Dzięki tym wypowiedziom karmiłem własnego narcyza i w dużej mierze chciałem abyś przyjął mój punkt widzenia, zgodził się ze mną, podrapał i połechtał moje ego (no bo cóż może wiedzieć 22 letni młokos na temat rozwoju duchowego - pewnie jest jeszcze w tym stadium, że nie zrozumiał iż proces rozwoju przede wszystkim wymaga pokory - sic!). Ciesze się zatem, że wspomniałeś o intencji, bo to słowo pozwoliło mi na dysocjację emocjonalną i poszukanie głębszej wartości jaką realizowałem tocząc z Tobą dysputę. No cóż... przekonując innych przekonujemy samych siebie najmocniej.

Zrozumiałem też, że na ogólnym poziomie rozmawiamy dokładnie o tym samym, często innymi słowami, pojęciami ale aby miały one wspólny mianownik musiałyby być za każdym razem definiowane i za każdym razem musielibyśmy godzić się wspólnie na ich definicję. Rzecz technicznie trudna, wręcz niemożliwa. To co sobie jednak założyłem przy pisaniu tych postów to jak najbardziej prosty język, bez nazwisk (Maslow), bez trudnych wyrazów (nihilizm) - maksymalnie ogólnie. W innym wypadku karmiłbym się nadal bitwą na argumenty, że np. Dilts i jego poziomy neurologiczne obejmujące duchowość lepiej oddają zależności stanowiące o samorealizacji człowieka niż hierarchia potrzeb Masłowa czy też, że dynamika spiralna Graves'a w połączeniu z koncepcją rozwoju integralnego Wilbera wskazuje, że to mistrzowie rozwoju duchowego są na najwyższych poziomach świadomości na jakie może wspiąć się człowiek - naśladujmy ich więc.

Oczywiście mistrzem jest ten kto jest najbliżej własnego ja. Przypominanie sobie własnego prawdziwego ja jest procesem zwiększania własnej świadomości. Zastanawia mnie jednak bardzo mocno to co napisałeś
Cytuj:
„Dlatego wielu godzi się na to i to jest ich wybór, że narzucili sobie te granice, paradoks, niemożliwość ich przekroczenia, nieprzekraczalność pewnych praw i paradygmatów. Nie czyni to ich gorszymi i mniej rozwiniętymi duchowo. To są właśnie najczęściej ludzie, którzy doświadczają rzeczywistości na poziomie, na którym nie są wstanie „przeskakiwać” pewnych praw a ich życie manifestuje się w obrębie znanych wszystkim „praw fizycznych”. Ale duchowość przenika materię, a oni przez głębokość swego doświadczenia tej duchowości doznają. Poza zmysłami. Wewnętrznie”.
Rozumiem że jest to paradoks - ludzie zanurzeni w obrębie praw fizycznych nieświadomie wybrali takie życie – chociaż ono na ich życzenie manifestuje się dla nich właśnie w ten sposób. Omamieni przez demony, fałszywych bogów tkwią w tej symulacji – ale w takim razie nie mogą doświadczać duchowości – bo tęsknią odwrotnie. Chyba, że mówisz o prawdziwie świadomych ludziach, którzy wybierają fizyczność i w niej odnajdują aspekty duchowości – tylko jaki byłby sens rezygnacji z bycia tropicielem, na rzecz tkwienia w iluzji? Brzmi raczej jak wymówka i kolejna tęsknota odwrotna (odwrotna do tęsknoty do stawania się bliżej własnego ja – czyli tego co ja nazywam rozwojem duchowym i mistrzostwem.)

Może lepiej zostawmy to już....


Tak czy inaczej doznałem ogromnej ulgi czytając teks zamieszony na stronie pod ostatnim linkiem jaki zamieściłeś. Jest to bowiem w zasadzie dokładnie aktualny mój obraz "rzeczywistości" , moje zrozumienie. Może moja aktualna wiedza była tylko wypełniona słownikiem pojęć, które miały inne nazwy, ale wierzę że właśnie tak funkcjonuje otaczający mnie świat – mistrzowie mogą nazywać się magami lub tropicielami, a wszechobecność chaosem ale w sumie na ogólnym poziomie jest to koncepcja dla mnie wyjątkowo aktualna.

Dziękuję
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: środa, 18 sie 2010, 16:24
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
vayha napisał(a):
Rozumiem że jest to paradoks - ludzie zanurzeni w obrębie praw fizycznych nieświadomie wybrali takie życie – chociaż ono na ich życzenie manifestuje się dla nich właśnie w ten sposób. Omamieni przez demony, fałszywych bogów tkwią w tej symulacji – ale w takim razie nie mogą doświadczać duchowości – bo tęsknią odwrotnie. Chyba, że mówisz o prawdziwie świadomych ludziach, którzy wybierają fizyczność i w niej odnajdują aspekty duchowości – tylko jaki byłby sens rezygnacji z bycia tropicielem, na rzecz tkwienia w iluzji? Brzmi raczej jak wymówka i kolejna tęsknota odwrotna (odwrotna do tęsknoty do stawania się bliżej własnego ja – czyli tego co ja nazywam rozwojem duchowym i mistrzostwem.)

Raczej chodzi mi o drugie. Chociaż również o trening, docieranie do źródeł i prawdziwej natury rzeczywistości i tego, że prawdziwą tożsamością istoty duchowej jest absolut - chaos. Że człowiek to tylko przejaw tej istoty, zjawisko, projekcja psychiczna. Że ta istota, która przejmuje kontrolę nad człowiekiem, wciela się w niego i przez niego doświadcza wcale człowiekem być nie musi. Mało tego, pojmowane przez nią to co dobre i piękne wcale nie musi być zodne z ludzkim pojmowaniem i kanonem człowieczeństwa i szczęścia.

Myślę, że najprościej wytłumaczył to Bo Yin Ra:
Cytuj:
ZJAWISKO I PRZEŻYCIE

O stopniu poznania prawdy przez danego człowieka decydują jego przeżycia, ich intensywność - a nie zjawiska wywołujące te przeżycia.

Chociaż fakt ten jest prosty i łatwy do zrozumienia, niemniej rzadko bywa rozumiany.

Napotykamy wszędzie nadmierne przecenianie niezwykłych zjawisk, podczas gdy zdolność przeżywania w większości wypadków tak dalece zanika, że trzeba dopiero szczególnych sensacji, niesłychanych podniet zewnętrznych, by się bodaj przelotnie obudzić.

Czyż więc można się dziwić, iż osiągnięte w ten sposób "przeżycia" są odpowiednikiem zmniejszonej zdolności przeżywania?!

"Przeżycia" takie, to tylko szumowiny na powierzchni wskutek braku zdolności do głębszego wniknięcia w zjawisko, choćby nawet pozornie rozczłonkowano je lancetem aż do głębi i zbadano pod mikroskopem aż do najsubtelniejszych włókienek.

Nawet wtedy, gdy fizyczne warunki danego zjawiska poznane zostały najdokładniej drogą ścisłych metod naukowych, pozostaje przecie to ostatnie, czego nigdy tą drogą poznać niepodobna - owa "dusza" zjawiska, którą wówczas tylko poznać można, gdy zdolność przezywania na tyle jest rozwinięta, iż reaguje na takie nawet impulsy, jakie dla zmysłów fizycznych pozostają zgoła nieuchwytne.

Dla takiego poznawania jest to bez znaczenie, czy analizujemy zjawisko aż do najgłębszych jego granic, czy tez poddajemy się działaniu całokształtu jego form nie dzieląc go przedtem mechanicznie na poszczególne części, choćby tylko za pomocą mechanizmu myślenia.

Głębia i waga przeżycia nie zależą bynajmniej od skali lub zasięgu mechanicznej obserwacji zjawiska!

Ognie sztuczne mogą oślepić oczy i zakończyć się ogłuszającym trzaskiem i hukiem - a przecie maleńki robaczek świętojański, migocący nocą letnią w mroku lasu, wywołać w nas może o wiele głębsze przeżycie, niż to sprawić mógł kunszt pirotechnika.

To samo zachodzi przy każdym zjawisku, niezależnie od tego, czy "chwytamy" je wzrokiem, czy innym zmysłem fizycznym!

Oczywiście majestat niebotycznych szczytów górskich, dziki łoskot morza szturmującego do skał nadbrzeżnych mogą się stać przyczyną głębokich i silnych przeżywań, ale również najbłahszy wypadek bez żadnego na pozór znaczenia wzbudzić w nas może potężne przeżycie.

Moc ludzi - i to nie tych o wystygłych duszach - żyje w stałym oczekiwaniu jakiegoś niesłychanego przeżycia, zdolnego wstrząsnąć nimi do głębi - a że mimo całego ich pragnienia takie przeżycie na nich nie spływa, tedy w gorączkowym jego poszukiwaniu spieszą od zjawiska do zjawiska w błędnym przekonaniu, że oczekiwane przeżycie można przecie osiągnąć, byle tylko trafić na zjawisko tak potężne iż swym ogromem podbić zdoła duszę.

W końcu żaden cud przyrody nie jest im obcy, poznają wszystkie części świata, a jednak wszystko to nie zaspokaja tęsknoty ich duszy.

Inni znowu szukają spełnienia swych nadziei w dziedzinie sztuki, nauki lub abstrakcyjnej myśli - a jeszcze inni, szczególnie w naszych czasach, oczekują zbawienia od "cudów techniki" lub, co gorsza, ulegają samo hipnozie, uważają za owo upragnione przeżycie "sensacje" sportowe i podniecają nerwy zuchwałą grą o śmierć albo życie.

Nikomu na myśl nie przyjdzie, iż wszystkie te chwilowe podniety tym sposobem stwarzane - czy ktoś czerpie je ze szczytów, czy z nizin świata zjawisk - są tylko odurzaniem i łudzeniem własnej duszy domagającej się tak przedtem jak i potem swego prawa do szczęścia doznawania przeżyć, w których by mogła dojść do świadomości samej siebie.

Takich przeżyć może każdy znaleźć pod dostatkiem w najbliższym swym otoczeniu, a jeśli je znaleźć potrafi - bezsensowną mu się wyda wszelka chęć gonienia za czymś dalekim, nieznanym, a wszelkie łechtanie nerwów, zachwalane przez innych jako "przeżycie", wyda mu się jedynie podejrzanym surogatem prawdziwego szczęścia.

Ale - jak to już powiedziałem na początku - nieodzownym warunkiem prawdziwego przeżycia jest: zdolność do przeżywania.

W każdym jest ta zdolność utajona, ale nikt nie będzie mógł z niej skorzystać, kto nie rozwinął jej w sobie do pewnego stopnia, a taki rozwój osiąga się nieustannym ćwiczeniem.

Przeżywanie wymaga najwyższego skupienia - nastawienia wszystkich chęci chłonięcia wrażeń na jeden jedyny punkt - i stałe gotowości niezwłocznego "skupienia się" pod wpływem danego impulsu.

Przeciwnie, kto rozgląda się wciąż za nową "rozrywką", ten na pewno nie rozwinie w sobie zdolności przeżywania!

Goni on od zjawiska do zjawiska, nigdy nie syty, jak ów nałogowy narkoman, by w najlepszym razie dobiegłszy do kresu dni swoich zrozumieć, iż wszystko, o co się ubiegał, było "znikomością" i - skończyć na gorzkiej rezygnacji.

Nie należy tez nigdy poszukiwać przeżyć - ani też ich uważać za jakiś dar losu.

Prawdziwe przeżycie zjawia się na drodze, na którą weszliśmy wcale nie w celu poszukiwania przeżyć - ale gdy się zbytnio do tego przygotowujemy, na pewno powrócimy do domu smutni, z pustką w sercu.

Dotyczy to przede wszystkim wszelkiego rodzaju przeżycia mogącego nam dostarczyć wiadomości o świecie istotnego ducha.

Nie w ziemskim zjawisku, lecz właśnie w przeżyciu, może człowiek związany z ziemią pojąć duchowość, a jednak i to przeżycie musi być wywołane przez formy i zdarzenia należące do świata zjawisk, a nawet duchowość jest wewnętrznym światem zjawisk i tylko jako zjawisko w głębi duszy poznać się daje.

Gdzie zaś zjawisko zewnętrzne, uchwytne dla zmysłów ziemskich, usiłuje się narzucać jako pochodzące ze świata czystego Ducha, tam należy zawsze mieć się na baczności, gdyż rzadsze niż diamenty w piasku morskiego wybrzeża bywają takie układy sił, które czynią duchowość uchwytną dla zmysłów ziemskich w zjawisku, a wśród milionów synów tej ziemi tak mało bywa zdolnych do poznania tego rodzaju zjawisk, że łatwo by ich było pomieścić w jednej małej izbie.

Kto jednak poznał rzeczy Ducha, choćby tylko raz jeden w najgłębszym przeżyciu duszy, ten nie będzie już pożądał, by mu się objawiały w niezwykłych zjawiskach świata zewnętrznego, przeżył bowiem takiego rodzaju objawienie, jakie niejednego Widzącego uszczęśliwiło do tego stopnia, iż sądził, że cały świat zewnętrzny jest jeno pozorem i złudą w porównaniu z promienną rzeczywistością, której w sobie doświadczył.

Niedorzecznością jest mniemać, jako byśmy poznali dokładnie zewnętrzny świat zjawisk, gdy najmniejsze jego cząstki uczyniliśmy dostępnymi dla naszych zmysłów, gdy staraliśmy się wykryć wszelkie możliwości ich działania i w myśli stworzyliśmy sobie obraz domniemanego owładnięcia nimi. O ileż większą niedorzecznością jest tu żądać, by swiat Ducha można było w ten sposób odnaleźć w świecie zjawisk widzialnych, oraz wnioskować z dziecinnym uporem - że skoro tak odnaleźć się nie daje, to i w inny sposób dotrzeć doń niepodobna.

Nie mniej też niedorzeczne jest domaganie się dowodów istnienia sił duchowych przez zjawiska uchwytne dla zmysłów ziemskich.
Kto się jeszcze błąka w takim labiryncie myślowym, ten nie ma najmniejszego pojęcia o naturze i ukształtowaniu "istotnego Ducha" a nawet przyjmuje za wiekuistego substancjonalnego Ducha tę cząstkę świata myśli, której istnienie wyczuwa, chociaż się ona jeszcze przed nim nie odsłania - cząstkę znajdującą się poza otaczającym go labiryntem!


Słyszą niektórzy, jakoby świat istotnego Ducha objawiał się tylko w przeżyciu, i roją sobie, iż znają od dawna to przeżycie w postaci przeżywań związanego z mózgiem myślenia.

Atoli przeżycie, o którym tu mowa, nie ma nic a nic wspólnego z myśleniem, świat zaś prawdziwego rzeczywistego Ducha jest o całe niebo wznioślejszy od wszelkich cudów świata myśli!

Jak każda dziedzina poznania ludzkiego przed tym się tylko otwiera, kto wypełnia niezbędne po temu warunki, tak też i człowiek, który ćwiczy swe zdolności wewnętrznego przeżywania przy wszelkich możliwościach świata zjawisk zewnętrznych, dojdzie stopniowo do tego, że zjawisko będzie dlań bodźcem do takiego przeżycia, w którym by objawił mu się świat istotnego Ducha.

Jedynie w przeżyciu własnej duszy pojmie on ten świat znajdujący się poza dziedziną zmysłów oraz poza myśleniem!

Wtedy dopiero każde zjawisko odsłoni mu ten byt wewnętrzny, którego jest odbiciem.

Wtedy dopiero ten, co przeżywa, będzie umiał wyjaśnić sobie własne życie, a to, co dotąd było dlań ciemne, zabłyśnie w Świetle wiekuistym!

http://www.eioba.pl/a76180/bo_yin_ra_dr ... _i_wiersze

Jeśli spodobał ci się wcześniejszy tekst, ciekawi mnie jak odniesiesz się do tego:
http://www.yangua.friko.pl/kluczedo.htm
Jest on oparty głównie na archetypach i symbolice w podświadomości, więc zawiera uniwersalne treści.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: poniedziałek, 17 gru 2012, 12:33
Gruzol

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
oświecenie?wszyscy piszą o pozytywnych skutkach a nikt o negatywnych,jakoś nie słyszałem żeby ktoś wyszedł z tzw.oświecenia(nie mylić z nirvaną choć zjawiska są bardzo podobne)
wolę nirvanę.

jestem żniwiarzem...
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: środa, 12 lis 2014, 20:34
erhu

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
witam wszystkich Nautilusianów i chciałabym,abyscie i wy mnie powitali i przyjęli na pokład:)Zarejestrowałam sie tu niedawno,ale od wielu lat często tu zaglądam,jako że od zawsze interesowały mnie wszystkie tu poruszane tematy,ale najważniejszą "rzeczą",celem,marzeniem,(jak zwał tak zwał )mojego życia było znalezienie odpowiedzi na pytanie:kim jestem,po co i dlaczego?Moja determinacja by znaleźc na to odpowiedź była bardzo silna,tkwiła niczym rdzeń,którego nie zniszczyły wszystkie do kupy wzięte moje życiowe perypetie.Moje "marzenie" jakiś czas temu się spełniło-czyli krotko mówiąc- osiągnęłam stan oświecenia.Wiem bardzo dużo na ten temat,bardzo.Jak również znam odpowiedzi na wiele pytań,które tu nękają wielu forumowiczów(np.aleksandrę137).Wiele osób tutaj zainteresowanych duszą,celem życia,śmiercią itp,jest bardzo blisko dotarcia odpowiedzi,krąży jakby blisko źródła,ale jednocześnie jest jakby daleko,na zasadzie "najciemniej jest pod latarnią"-ze mna też tak było).Chciałabym sie podzielić wszystkim co wiem,pomóc poszukujcym w dotarciu do swej duszy,czyli nadświadomości,bo tylko wtedy pozna się SIEBIE i wszystkie odpowiedzi.Chciałabym również abyście nie myśleli,że się przechwalam czy coś w tym stylu.Absolutnie.Ja nawet nie wiem co to znaczy sie przechwalać itp-wielu cech ludzkich juz nie posiadam,wiem,że takowe sa,były,ale ich nie mam.Odpadły bezpowrotnie na zawsze.Chcę jedynie pomóc ,bo czasami wystarczy tylko jedno słowo,by ktoś się oderwał,porzucił ciało i umysł i znalazł to czego szuka nieustannie.Kieruję się w stosunku do wszystkich tutaj tylko jednym uczuciem-miłością.Wiem,że to sie dla kogoś może wydać banałem,ale to jest inny rodzaj miłości,jakby ponadludzki.Innego sie juz nie posiada,przechodzi sie na inny poziom.Zaznaczam też,że nigdy nie byłam i nie jestem wyznawcą jakiejkolwiek religii,ale sa trzy źródła "wiedzy".Nie wiem tylko,czy to ktoś przeczyta i sie zainteresuje,bo jakby wątek Oświecenia został lekko porzucony,no ale może sie to odmieni.Bardzo bym tego chciała,i wszystkich pozdrawiam.I jeszcze a'propo wypowiedzi Gruzola-NIE MA negatywnych skutków oświecenia,są same pozytywy:)
Re: Rozwój duchowy i Oświecenie Napisane: środa, 12 lis 2014, 21:33
Bożydar
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 30 kwi 2018, 17:05
 
   
0
Witaj na pokładzie!

Zatem opowiedz jaki był początek Twojej drogi do oświecenia, co sądzisz o Bogu i jak oświecenie wpływa na życie codzienne, bo zaciekawiłaś mnie :)

"Tygrys?! W Afryce?! Może uciekł z zoo…"
Monty Python
Strona 2 z 5 [ Posty: 130 ]

*< 1 2 3 4 5 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Cel Życia

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 3.291s | 40 Queries | GZIP : Off ]