Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Bing [Bot]
5d354caaec53ac968021b3dd4efc905b
5d354caaec53ac968021b3dd4efc905b
Strona 1 z 2 [ Posty: 32 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 18:54
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
Czy nie powinien poczekać i walczyć, spróbować żyć ?

32-letni Tim Bowers zdecydował się na wyłączenie maszyny podtrzymującej życie, po wypadku, któremu uległ, spadając z umieszczonej na drzewie na wysokości około 5 metrów ambony myśliwskiej. W wyniku wypadku mężczyzna został sparaliżowany od szyi w dół.

Jego rodzina zdecydowała się wybudzić go ze śpiączki, by zapytać go o decyzję. "Zapytaliśmy go: czy chcesz tak żyć?, a on potrząsnął głową, zaprzeczając: nie".


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rodzina ... -zyc/ylxve
Re: Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 19:10
PabloElDiablo
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
...yyy... Sam ostatnio polowałem na niepewnej dość już ambonie, posklecanej trochę tylko... :|

Chłopa szkoda. Może terapia z psychologiem na początek, do tego rehabilitacja i odnajdzie jeszcze sens życia i choć częściowo wróci do zdrowia...?

Jeśli się boisz, to już jesteś niewolnikiem.
A Twoja tolerancja nie jest wtedy współczuciem silnego, tylko strachem tchórza...
Re: Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 19:35
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Ja osobiście wolałbym, żeby mnie odłączono, gdyby coś takiego mi się stało.
Rodzinie też zawsze o tym mówię - tak na "wszelki wypadek".

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 20:07
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Trudna decyzja, ale kto ma decydować jak nie ja sam o własnym życiu. Muszą się tylko znaleźć tacy co pomogą odejść. Ja nie osądzam tego z punktu etyki, moralności czy religii {chociaż to nasza Polska specjalność}. Często słyszałem odnośnie eutanazji w Holandii że to jest łamanie praw bożych, szalenie niepoprawny argument, nie wszyscy są wierzący i nie każdy musi respektować takie prawa często nie wierząc nawet w Boga.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 22:33
Wedrowiec
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Człowiek wprowadzony przez lekarzy w śpiączkę farmakologiczną (bardzo dobra rzecz, pozwalająca na uniknięcie cierpienia podczas prowadzenia terapii) i wybudzony z tej śpiączki na życzenie rodziny, w żaden sposób nie może podjąć racjonalnej decyzji, co do swoich dalszych losów.
Jest oszołomiony, przerażony, zagubiony. Kiwnięcie głową na tak, albo na nie - to zdecydowanie zbyt mało.
Do podjęcia decyzji potrzebny jest czas, przemyślenia, rozmowy z lekarzami, psychologami, rodziną. Nie można pod wpływem impulsu decydować czy chce się dalej żyć, czy umrzeć.

Polecam świetny film, jak dla mnie arcydzieło - "Motyl i skafander" - http://www.filmweb.pl/Motyl.I.Skafander#

Serdeczności
Des
Ps. Ja bym (chyba) zdecydował się na życie. Chyba - bo w sumie każdy z nas mało o sobie wie, mało wie o tym, jak zachowa się w sytuacji tak skrajnej.
Mało o sobie wiemy. Mnie się kiedyś zdawało, że nie mógłbym taplać się w czyichś ekskrementach, wymiocinach, we krwi, dotykać zwłok, patrzeć na umierających ludzi. No ale... Tak się złożyło, że prosto z Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie wygodnie i spokojnie studiowałem polonistykę, trafiłem na oddział ratunkowy szpitala jako początkowo noszowy, potem sanitariusz, potem ratownik medyczny. Początkowo zdychałem psychicznie i zdawało mi się, że nie wytrzymam. Pierwsze zgony, pierwsze taplanie się w wymiocinach odchorowywałem strasznie. A potem zrozumiałem, że muszę zacisnąć zęby i walczyć, bo robię coś dobrego, bo pomagam ludziom. No i owszem, stres był cały czas. Ale świadomość, że POMAGAM dawała mi pozytywnego kopa. Bardzo mnie to doświadczenie wzbogaciło duchowo, odkryłem w sobie pokłady empatii, chęci niesienia pomocy. Bez przesady i narcyzmu mogę powiedzieć, że stałem się lepszym człowiekiem, zrozumiałem na czym polega miłowanie bliźniego, cierpliwość, poświęcenie się bez oczekiwania na nagrodę.
A bywało ekstremalnie. Nie raz i nie dwa były akcje takie - trafiał na izbę przyjęć pacjent w stanie agonalnym, nie szło już mu pomóc, przedłużyć życie. No to siadałem, trzymałem za rękę i czekałem kiedy ustanie oddech, tętno, praca serca. Czasami dziesięć minut, czasami pół godziny. Wiele razy widziałem ten moment, w którym kończyło się ziemskie bytowanie kogoś, teoretycznie obcego, ale i zarazem bliskiego - w sensie wspólnego człowieczego losu.

Sorrow is better than joy.
Re: Prawo do śmierci Napisane: piątek, 8 lis 2013, 23:49
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Myślę że życie naprawdę się zaczyna doceniać w momencie, gdy się widzi jak odchodzą inni. Twoje doświadczenia są ciężkie, ale uzmysławiają jaki dar życia posiadamy. Dzięki za ten post.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Prawo do śmierci Napisane: sobota, 9 lis 2013, 00:48
Wedrowiec
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Myślę że życie naprawdę się zaczyna doceniać w momencie, gdy się widzi jak odchodzą inni.

Tak. Póki nie zobaczyłem "śmierci na żywo" zdawało mi się, że jestem nieśmiertelny. Obserwowanie i uczestniczenie w pierwszej reanimacji... No coś niebywałego. Upiorne doznanie, przerażające. Akurat tego nie zapomnę nigdy. Sobotnie spokojne popołudnie. Kobieta przywiozła do nas swojego Ojca, który miał atak astmy. Lekarz dyżurny zbadał pacjenta, stwierdził że nie istnieje bezpośrednie zagrożenie dla życia, no ale zdecydował o przyjęciu pacjenta na oddział. Założyłem kartę choroby, porozmawiałem z człowiekiem, posadziłem go na wózek i jąłem przebierać w szpitalną piżamę. Zakładałem mu szlafrok i mówię - "proszę podnieść prawą rękę" - podniósł, zacharczał, skulił się i zleciał na podłogę. No a potem zadyma - pacjent leży, ja ściągam z niego piżamę, lekarz zaczyna masaż serca, wydaje polecenia, pielęgniarki intubują, wkłuwają wenflony, wstrzykują adrenalinę, potem wkłucie dosercowe, potem defibrylator i strzelanie prądem... To był dla mnie szok. Taka wiesz... No najprościej mówiąc jakaś desakralizacja ciała, człowieczeństwa. Chwilkę temu rozmawiałeś, mówiłeś, a teraz jesteś bez oddechu, bez akcji serca, rozebrany do naga, naszpikowany rurkami, igłami, kopany prądem. Lekarz traci siły, ja go zastępuję, walę pięścią w pierś, zaczynam uciskać rytmicznie klatkę piersiową, potem zastępuje mnie pielęgniarka, a ja lecę po tlen. I tak dalej i dalej... Po trzecim kopnięciu prądem człowiek na chwilę jakby odzyskuje świadomość, zaczyna się szarpać, coś krzyczy, rzuca się jak ryba wyciągnięta z wody. Puszczają zwieracze - smród kału i moczu. Charkot, ostatnie drgawki. No i KONIEC.
Do spółki z lekarzem przenieśliśmy zwłoki na wózek. Przykryłem chłopinę prześcieradłem i powiozłem do kostnicy.
Jak w transie działałem.
Potem porzygałem się, potem rozkleiłem. Oddziałowa izby przyjęć nalała mi setę spirytusu, wypiłem, zapaliłem papierosa, znów się wyrzygałem.
Na szczęście moje już do rana nic się nie działo, spokojny dyżur. Miałem czas na przemyślenia. A było o czym myśleć.

Serdeczności
Wędrowiec

Sorrow is better than joy.
Re: Prawo do śmierci Napisane: sobota, 9 lis 2013, 16:52
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
Zgadzam się, że powinni poczekać z decyzją. Po raz pierwszy spotkałam się z przypadkiem, kiedy rodzina kogoś wybudza i pyta o decyzję. Traumatyczne przeżycie. Czy to nie jest już eutanazja?
Ciekawe, że przed wypadkiem rodzina rozmawiała z nim, co by zrobił, gdyby doszło do takiego wypadku. Intuicja, przeznaczenie?
Po twojej relacji Wędrowcze, rozumiem już dlaczego wśród lekarzy jest tylu alkoholików. Ciężko przejść koło tego obojętnie, kiedy się ma chociaż odrobinę człowieczeństwa w sobie.
Re: Prawo do śmierci Napisane: sobota, 9 lis 2013, 22:13
Wedrowiec
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Ano... Nie ma co ukrywać, że po alkohol sięgało się często. To nie jest dobre, ale... Czasami bywały takie dni, albo całe doby, że gdyby się człowiek nie napił, to by ześwirował. Zdarzały się tygodnie, kiedy dwie, trzy reanimacje - zazwyczaj zakończone zgonem pacjenta były normą.

Najgorsze zaś momenty, to przyjmowanie na izbę ofiar wypadków drogowych. Podłoga śliska od krwi, czujesz jak nasiąkają nią skarpetki, krzyk, wrzask, bieganina. Stoisz rozdygotany i tniesz nożycami ubranie na konającym człowieku, który cały jest jedną wielką raną. Lekarze próbują coś zrobić, ktoś wzywa śmigłowiec, ktoś lżej rannych przerzuca na wózki i pędzi do windy, żeby dojechać na drugie piętro, na blok operacyjny. I tak dalej i dalej.

Nie zapomnę, jak wyciągnąłem z karetki nosze z człowiekiem potrąconym przez pociąg. Razem z sanitariuszem z pogotowia biegniemy korytarzem w stronę windy, a ktoś zaczyna krzyczeć: "noga! noga! uważajcie na nogę"! Zatrzymaliśmy się na moment - patrzę... Pacjenta mam na noszach, a jego noga leży metr za nami, na podłodze.
Trudno nie sięgnąć potem po setkę wódki, żeby po prostu móc zasnąć.
Do dziś mam dreszcze na wspomnienie tych wezwań przez radiotelefon izby. "Osiem dwa, osiem dwa, zgłoś się dla osiem pięć. - Zgłaszam się, osiem dwa, co macie? - Szybko na dół zespół reanimacyjny i chirurg, gotowość na bloku, trzy osoby, jedna bez oddechu i akcji serca".

A i takie codzienne, nie spektakularne przypadki - codzienni staruszkowie z rakiem prostaty, którym wymieniałem cewniki, staruszkowie, których przywożono już tylko po to, żeby umarli w miarę spokojnie na izbie przyjęć, bo ratowanie nie miało sensu.
Na dodatek czasy były paskudne, końcówka komuny. Brakowało wszystkiego, leków, sprzętu, podstawowych materiałów opatrunkowych, zakładało się szwy tępymi igłami, sterylizowało się sprzęt chirurgiczny po kilka razy dziennie, bo dwa zdezelowane zestawy do pierwszego szycia i podstawowych zabiegów były.
Widziałem ludzi, którzy mogliby żyć, a umierali, bo na cały duży szpital mieliśmy jeden sprawny defibrylator. Czasami był potrzebny jednocześnie na bloku operacyjnym, i u nas, na izbie. I się biegało po schodach z tym enerdowskim, ledwo działającym defibrylatorem. Po schodach, bo winda często zawodziła i stawała między piętrami, a liczyła się każda sekunda.
Kiedyś złamałem sobie nadgarstek, bo się wywaliłem na schodach pędząc z bloku operacyjnego na izbę z defibrylatorem, który był potrzebny i tu, i tam.
Ludzie umierali, bo do zawałów i wylewów jeździły karetki bez lekarza, bez ratownika medycznego, jeno kierowca i noszowy.
Pamiętam, jak ciąłem ubranie na operatorze dźwigu. Chłopina spadł z kilkunastu metrów na beton. Był autentycznie rozpłaszczony - taki cienki i nienaturalnie wydłużony. Wnętrzności miał przemielone na galaretę, a - i to najgorsze - był przytomny i wszystko czuł.
Ech.

Serdeczności
Wędrowiec

Sorrow is better than joy.
Re: Prawo do śmierci Napisane: sobota, 9 lis 2013, 22:39
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Takie życie, chociaż zaj...ie paskudne, nie życzę nikomu.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Prawo do śmierci Napisane: niedziela, 10 lis 2013, 01:15
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Wędrowcze, przerażające jest to co piszesz, choć nie ukrywam, że czytałem z wielką ciekawością. Domyślam się co czułeś w tych momentach. Kiedyś przy mnie wyskoczył z III piętra młody facet. Nie zabił się, uderzył o ziemię i przeżył. Podbiegliśmy tam z kolegą, oboje w szoku, bo to stało się nagle - przechodziliśmy i nagle za nami "plask". Był cały czas przytomny, blady jak śmierć, jakby cała krew z niego odpłynęła. W życiu nie widziałem tak bladego człowieka. Był praktycznie biały na twarzy. Brzuch nienaturalnie mu się "spłaszczył", tak jakby wszystkie wnętrzności rozlały się gdzieś do środka.Wszystko z niego wylatywało, wszystkie ekstrementy. Ogromny smród, mimo iż to się działo na dworze. Trzymałem człowieka za rękę, przykryłem czym się dało, aż do czasu przyjazdu karetki. Przez cały ten czas prosił mnie cały roztrzęsiony, żebym go dobił... Wręcz błagał "dobij mnie, proszę, proszę, pomóż mi, dobij mnie...". A ja mu cały czas mówiłem, że wszystko będzie dobrze, choć sam w to nie wierzyłem. Cały czas trzymałem go za rękę i odganiałem pie.przonych gapiów, bo zaraz zebrał się tłum z aparatami. Chłop cały czas miał drgawki. Kręgosłup miał strzaskany jak zapałkę, chciał się wyrywać, ale tylko górny kawałek ciała mu reagował. Straszne to było. Naprawdę straszne. Też poszedłem się napić po tej sytuacji.

Długo we mnie siedziała trauma po tamtej chwili.
A facet umarł 2 dni później w szpitalu, z tego co się dowiedziałem.
Wyskoczył, bo miał długi i nie chciał o nich powiedzieć żonie.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 14 gru 2015, 01:46
LeśnyDziad
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dużo ostatnio rozmyślałam nad prawem decydowania o własnej śmierci.
W sytuacji, która została przytoczona w pierwszym poście sytuacja odejścia tej sparaliżowanej osoby została zaakceptowana (lub brana pod uwagę) przez bliskich. Oni pogodzili się z tym, że ta osoba może podjąć decyzję o odejściu. W przypadku nieuleczalnych chorób, defektów uniemożliwiających samodzielne funkcjonowanie akceptuję decydowanie o sobie. Ja mimo wszystko chciałabym chyba żyć, bo nigdy się nie poddaje...ale kto wie...w tym konkretnym przypadku powinni mu dać jednak trochę więcej czasu, bo decyzja trudna i ostateczna w skutkach...
Jestem osobą, która w wyniku samobójstwa straciła niedawno najbliższą osobę. Od mnóstwa ludzi słyszałam, że to była jego decyzja, jednak nie jest tak do końca. Przed samobójstwem wystąpiło takie zawężenie świadomości, poznawcze, uczuciowe.. Nie było myślenia racjonalnego a urojeniowe. Nie wiem jak w innych przypadkach, ale w moim był nagły impuls, praktycznie brak myślenia. Oczywiście nikt z bliskich się tego nie spodziewał i wywołało to wielkie cierpienie.
Mimo to co mnie spotkało uważam, że każdy ma prawo decydować o sobie. Jednak ja nigdy bym nie popełniła samobójstwa wiedząc jak to okropnie znieść najbliższym. Łatwiej jest wytłumaczyć sobie śmierć kogoś w wyniku wypadku czy choroby, niż zaakceptować, że Twój najbliższy nie chce żyć i odrzuca wszystko, nawet pomoc.

Czy obłęd jest w nas, czy to świat zaraża nas swoim szaleństwem?
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 14 gru 2015, 10:56
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Niestety wszelkie decyzje jakie podejmujemy mają wpływ na nasze otoczenie. Nawet drobne decyzje, co dopiero o życiu bądź śmierci. W mojej dalszej rodzinie też było samobójstwo, ciocia odkręciła gaz. Na szczęście nie było eksplozji. Natomiast miała dzieci, co prawda już prawie dorosłe, ale bardzo to źle zniosły.
Niestety miała depresję, jej mąż pił latami. No niestety wybrała jak wybrała.
Kiedyś miałem doświadczenie z lękiem (nie była to depresja, choć pojawiały mi się co jakiś czas irracjonalne lęki). Spałem sam w lesie w samochodzie i w okolicach serca czułem silny lęk. Taka wibracja lękowa. Umiejscowiłem ją mentalnie w ciele i przyglądałem się temu. Po jakimś czasie ten lęk przerodził się w niesamowitą odwagę. To było dla mnie tak wstrząsające doświadczenie, że od tego czasu (a minęło ponad 15 lat) nigdy już nie czułem tego lęku. Dziś wiem, że zarówno lęk jak i depresja to stany umysłu, tak naprawdę to jakiś specyficzny przepływ prany. Wiem też, że lęk można zmienić w odwagę, więc pewnie depresję w radość itp. Choć ludzie będący w depresji postrzegają to pewnie inaczej.
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 14 gru 2015, 17:28
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Pewnie w otoczeniu w tym lesie coś przebywało i odezwały się atawizmy ciała. Możesz nauczyć się czerpać odwagę ze strachu i nienawiści, także karmić się nimi i wywoływać w innych, ale to nie uczyni ciebie lepszym człowiekiem, bo to wciąż będą te same stany, tylko twoje reakcje na nie się zmienią. Taka "dieta" jak za długo potrwa to szybko dehumanizuje.

Osoba w depresji chce robić i czuć inne rzeczy pomimo stanu, który ją ściąga w dół i demotywuje, można to porównać to do czarnej dziury, która cokolwiek zrobisz i tak będzie pożerać siły życiowe i chęć do działania.

Czy ktoś ma prawo się zabić, albo udzielić tej posługi komuś? Jak najbardziej, ale w przypadku gdy jest to akt łaski, swoistego miłosierdzia dla siebie gdy wbrew woli ducha prymitywizmy cielesne dalej podtrzymują przy życiu, a ty musisz być już gdzieś indziej. Można też dotrzeć do sytuacji w życiu, w której twoja rola, cele i plany straciły na znaczeniu i wartości i dalsze przedłużanie egzystencji to wegetacja, zanieczyszczanie życia i ducha jakie pozostały w tobie. Wtedy trzeba je ręcznie oczyścić z ciała, gdy ciało nie przestanie samo z siebie żyć, wyłączyć się, wypalić. Tego może dokonać tylko osoba silna, zdecydowana i pewna czego chce. Słaba osoba na to się nie poważy i będzie dalej w okowach cielesności. Czasem jednak życie samo znajduje sposób i taka osoba ginie w wypadku lub jest zabijana albo w wyniku nagłej choroby. Wtedy życie i możliwość po niej jest uwolniona z formy i jej miejsce mogą zająć inne rzeczy. Nawet w sytuacji gdy udzielamy tej posługi komuś ma być to z wyczuciem i szacunkiem dla ofiary z życia tej osoby. Bo życie nie jest wartością samą w sobie, to zasób naturalny przyrody, który jest pożyczony, ucieleśniony tylko na jakiś czas.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 14 gru 2015, 19:59
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
HenitoKisou napisał(a):
Pewnie w otoczeniu w tym lesie coś przebywało i odezwały się atawizmy ciała. Możesz nauczyć się czerpać odwagę ze strachu i nienawiści, także karmić się nimi i wywoływać w innych, ale to nie uczyni ciebie lepszym człowiekiem, bo to wciąż będą te same stany, tylko twoje reakcje na nie się zmienią. Taka "dieta" jak za długo potrwa to szybko dehumanizuje.

To był efekt praktyki związanej z praną, którą wykonywałem od dłuższego czasu, choć akurat miejsce było szczególne.
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 10 paź 2016, 00:05
Heruur
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 4 wrz 2018, 19:48
 
   
0
Rozprawa w tym wątku uciekla na dwie strony. Jedna z nich jest samobójstwo, a druga - zgodnie z inicjatywą pierwszego posta - eutanazja. O ile uważam, że samobójstwo jest tchórzostwem, to uważam, że wyrażenie zgody na zabicie siebie przez drugiego człowieka, eutanazja jest bardo przemyślaną decyzja. Eutanazja jest wynikiem choroby, która trwa latami, a nie jest głęboką depresją , jeszcze często niediagnozowaną, której efektem jest impuls o samobójstwe, czy też zaplanowane samobójstwo, wynikające z niemożności jasnego myślenia i podejmowania logicznych decyzji.
Przy eutanazji faktycznie mamy przyzwolenie i akceptację / przeważnie - rodziny, a przy samobójstwe mamy zaskoczenie, niedowierzanie i cierpienie rodziny, połączone z pytaniem, czy mogłem temu zapobiec?
Przy eutanazji raczej wiemy, że nic nie możemy zrobić. I tu tkwi różnica nie do pogodzenia w jednym zagadnieniu.

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach.
Twierdzę, że oboje jesteśmy ateistami. Tylko ja wierzę w jednego boga mniej niż Ty. Kiedy zrozumiesz, dlaczego odrzucasz wszystkich innych bogów, zrozumiesz, dlaczego ja odrzucam Twojego.
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 10 paź 2016, 05:53
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
I tak wszystko kończy się śmiercią. Dla obrońców życia nie ma różnicy kogo bronią, dla nich życie to najcenniejszy dar, szkoda tylko że nie ich ale jak zwykle kogoś innego. Rozumiem eutanazje jako wybór w chorobie, nic przyjemnego patrzeć latami w sufit z podłączonymi rurkami jak cyborg.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Prawo do śmierci Napisane: poniedziałek, 10 paź 2016, 10:29
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Bo tak jest, że człowiek nie tyle, że ma prawo do śmierci ale ma nawet obowiązek śmierci.
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 21:01
PiotrMati

reputacja neutralna
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Mówienie,że człowiek ma prawo do życia lub do śmierci jest bezsensowne z kilku powodów.
1.Człowiek jest skazany na nie śmiertelność,natomiast czy skorzysta z tej możliwości to co innego.
2.Człowiek umiera ale nie stoi w obliczu konieczności śmierci.
Przyczyna jest taka,to powinni znać wszyscy,o tym uczyłem już w szkole podstawowej dziesiątki lat temu.
Od zapłodnienia do narodzin dziecka ludzkiego występuje dwunasto tygodniowy tzw okres bez pokarmowy,w którym płód odżywiany jest bezpośrednio energią światła. W tym czasie jeszcze nie ma połączenia z krwiobiegiem matki. Ponieważ światło ma siedem barw(częstotliwości)dlatego ciało płodu jest wyposażone w siedem czakr które bezpośrednio przetwarzają kolory światła w materię ciała. To jest to ciało,które wiedzie do nieśmiertelności człowieka. Ku uwadze tych,którzy mówią o aborcji,czy też eutanazji.
Nawet embrion kangura po trzydziestu trzech dniach rodzi się by dotrzeć do torby matki,aby pobierać pokarm fizyczny.
Rośliny są skazane na pobieranie energii światła.
Po co to jest?
Otóż Ziemia jest istotą żywą,sama nie jest w stanie bezpośrednio pobierać energię światła,
jednak musi otrzymać pełną dawkę światła,aby w przyszłości rozbłysnąć jako Słońce lub wybuchnąć.
Dlatego jej ewolucyjne twory pobierają światło na swoje sposoby i umierając oddają to światło
Ziemi jako zapłatę za glebę z której są wytwarzane ciała fizyczne. To w skrócie.
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:01
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
PiotrMati napisał(a):
Otóż Ziemia jest istotą żywą,sama nie jest w stanie bezpośrednio pobierać energię światła,
jednak musi otrzymać pełną dawkę światła,aby w przyszłości rozbłysnąć jako Słońce lub wybuchnąć.


Przepraszam, ale że co? Ziemia ma wybuchnąć i rozbłysnąć?
Skąd taka szalona teoria i na jakiej podstawie fizycznej?

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:10
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
No mnie jako astronoma (niedoszłego zawodowo, ale zawsze) zaintrygowało, że światło ma siedem barw.
Fakt - ludzie mówią żółty, zielony itp. No ale co jest między żółtym a zielonym? Ba - nawet można spytać co jest między żółtym a żółtym ;)
Na marginesie - ile barw ma model RGB?
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:17
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
kanu napisał(a):
Na marginesie - ile barw ma model RGB?


Zależy ile bitów ;)

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:26
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
A ile ma tęcza? ;)
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:30
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Barw podstawowych to ma 7, ale ile kolorów to już zależy ilu bitowa ;)
Tęcza oczywiście, nie model RGB, bo ten ma 3 barwy, a kolorów ode groma i ciut ciut (w zależności od głębokości bitowej)

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: wtorek, 17 sty 2017, 23:46
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Tu wchodzimy w subtelne zawiłości czym różni się barwa od koloru
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_koloru

Jestem w tym raczej słaby, dla mnie barwa i kolor to jest to samo. Fakt, jak używam kompa i mam 32 bitową głębie kolorów to wiem, ile ich dokładnie jest. Ale moim skromnym zdaniem tych barw/kolorów w tęczy jest znacznie więcej. Bo barwę fizycznie można przedstawić jaką częstotliwość bądź długość fali (porównując to z systemem RGB). A ile jest częstotliwości różnych w spektrum? Jedyna poprawna odpowiedź jaka mi się nasuwa to ***kliknij a się dowiesz***
Re: Prawo do śmierci Napisane: środa, 18 sty 2017, 00:15
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
kanu napisał(a):
Jedyna poprawna odpowiedź jaka mi się nasuwa to ***kliknij a się dowiesz***


Made by next day. :)

Tak, ale mi chodzi o barwy podstawowe, te newtonowskie. Znasz chyba to "kółko" z 7 kolorami?

Obrazek

Generalnie chodzi w tym wszystkim o to, że światło białe można w ten sposób rozszczepić, a ponadto z każdego z tych kolorów można uzyskać każdy inny w skutek mieszania. Teoria koloru jest dość skomplikowaną materią, masz mieszania addytywne, substraktywne, barwy chromatyczne, etc. Ja tego dużo liznąłem przy okazji pracy z grafiką, gdy się tym zajmowałem, mam jako takie "czucie" jak to jest z mieszaniem barw zarówno jeśli chodzi o dodawanie jak i odejmowanie. W skrócie to zawsze chodzi o barwy podstawowe - jeśli addytywnie (czyli dodając) połączysz te 7 podstawowych z tęczy otrzymasz barwę białą, podobnie jeśli połączysz barwy z RGB, czyli czerwony, zieleń, niebieski - otrzymasz biały. Głównie o to się rozchodzi - o światło białe i rozszczepienie go na elementy, tak, aby z nich można było z powrotem uzyskać pierwotną wartość. To są właśnie barwy, natomiast kolor to już bardziej pojęcie subiektywne, potoczne nazwy i ogólnie cała gama odcieni, na tyle na ile pozwala ilość spektrum/długość fali elektromagnetycznej, czyli liczba taka jak z Twojego "kliknij, a się dowiesz" linka :)

Akurat w RGB jest to doskonale rozwiązane, np. biały kolor to jak wiemy (255, 255, 255) przy 8 bitach na barwę składową (w sumie 24 bity - tylko tyle jest używane do zapisu koloru, pozostałe 8 bitów w palecie 32-bitowej idzie na zapis kanału alfa, czyli przezroczystości tak naprawdę). I teraz tak, załóżmy, że chcemy uzyskać kolor żółty - połączmy zatem czerwony i zielony, bo taki zestaw addytywnie daje kolor żółty.

Czerwony: 255, 0, 0
Zielony: 0, 255, 0

255 + 0 = 255 (R)
0 + 255 = 255 (G)
0 + 0 = 0 (B)

Da nam to 255, 255, 0, a szesnastkowo FF FF 00, co wizualnie daje: TAKI KOLOR

Można sobie sprawdzić w palecie po prawej przy pisaniu posta, że kolor żółty to:

Kod:
[color=#FFFF00][/color]


Newton jakby nie patrzeć nie mylił się ze swoimi barwami podstawowymi, gdyż nawet matematycznie i informatycznie to wszystko nawet się zgadza, nie wspominając nawet o takich "namacalnych" sprawach jak tęcza, czy pryzmat, tudzież rozlane z cysterny mleko.

Wszechświat jest naprawdę pięknie matematycznie rozpisany.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: środa, 18 sty 2017, 00:42
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
I takim światłem matki karmią swe płody przez te 12 tygodni :D

ps. A może tylko gejów i gendżrystów karmią tą tęczą?
Re: Prawo do śmierci Napisane: środa, 18 sty 2017, 00:44
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Tęcza ruchów LGBT ma 6 barw, nie 7.
Z zestawu tych 6 nie stworzysz koloru białego.
Szach mat geje i lesbijki.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Prawo do śmierci Napisane: środa, 18 sty 2017, 00:47
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
A co im brakuje?
Re: Prawo do śmierci Napisane: środa, 18 sty 2017, 00:52
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Flaga LGBT:
Obrazek

Tęcza (ta prawdziwa):
Obrazek

Kurcze, wiesz co? Teraz zaważyłem, że niczego im nie brakuje.
Połączyli sobie dwie ostatnie barwy w jedną. :?

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Strona 1 z 2 [ Posty: 32 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Cel Życia

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
cron


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 4.997s | 39 Queries | GZIP : Off ]