Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Google [Bot], Avatar użytkownika neo
6540d429ed4c430fd98c7f5ea6bd8a41
LIVE-STREAM FN Data następnego streamu zostanie wkrótce podana
6540d429ed4c430fd98c7f5ea6bd8a41
Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 30 lis 2017, 10:16
theshining

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
+1
To, co ja przeczuwam, dzieje się naprawdę. Przed śmiercią mojej matki miałam następujące myśli: "muszę jej powiedzieć, że jest dla mnie ważna", "trzydziestego ktoś umrze", "jedno z moich rodziców nie dożyje mojego wesela". Nie wiedzieć czemu ciągle wpatrywałam się w stronę garażu, moja głowa odwracała się samoistnie w jego kierunku. Dnia 30 czerwca odebrała sobie życie właśnie w tamtym miejscu.
Przed przeprowadzkami miałam myśli typu "długo tu już nie pomieszkam". Przed zamieszkaniem z, jak się później okazało, kłopotliwą lokatorką myślałam: "wkopałam się w mieszkanie z nią". Lokatorka załatwiła mi pracę. Zaczęłam miewać myśli: "wygryzę ją z tej pracy". Została z niej zwolniona, ja pozostałam.
Mysląc o życiu uczuciowym, od kilku lat mam przeczucie, że w życiu czeka mnie coś jeszcze poza obecnym związkiem. Spotkałam mężczyznę, który okazał się być moją bliźniaczą duszą, lecz w tym momencie nie możemy być razem. Poznałam go właśnie w wyżej wymienionej pracy. Moje przeczucie mówi, że jeszcze kiedyś nasze drogi się złączą.
Jeśli chodzi o pracę, w rodzinnym mieście już jako dziecko przyciągał moją uwagę budynek jednego z zakładów. Obecnie pracuję w tym właśnie zakładzie tylko w innym mieście. Zawsze moje zainteresowanie wzbudzały imiona czy nazwy miast, z którymi później miałam w życiu mniejszy lub większy związek.
Tego typu sytuacje zdarzają mi się coraz częściej w miarę postępu rozwoju mojej duchowości.
Mam wrażenie, że moje życie jest już z góry zaplanowane. To, co ja przeczuwam, dzieje się naprawdę. Przestaję już wierzyć w przypadki. Nie boję się tego, co widzę i czuję, ale zastanawiam się jak to właściwie jest? Jesteśmy poddani przeznaczeniu?

Czy to co mam to jakaś forma daru czy raczej niezbyt wyjątkowa umiejętność...?
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 30 lis 2017, 21:21
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 16 gru 2017, 07:39
 
   
0
theshining napisał(a):
Mam wrażenie, że moje życie jest już z góry zaplanowane. To, co ja przeczuwam, dzieje się naprawdę. Przestaję już wierzyć w przypadki. Nie boję się tego, co widzę i czuję, ale zastanawiam się jak to właściwie jest? Jesteśmy poddani przeznaczeniu?

To jest dobry temat, aż się dziwię, że nikt nie odpisał, więc ja odpiszę.
Powiem Ci tak od swojej strony - kiedyś generalnie podchodziłem mocno z dystansem do takich rzeczy, w sensie - nie za bardzo wierzyłem w to, że przyszłość mogłaby być już w jakiś sposób ustalona, bo to mi się zawsze kłóciło nieco z wizją świata, ale na chwilę obecną to już nie byłbym tego taki pewien. W zasadzie jak tak czytałem co tutaj napisałaś, to w paru miejscach jakbym czytał o sobie, a już szczególnie jak napisałaś o tych imionach i nazwach...
Nie wiem jak to wyjaśnić, ale właściwie to mogę napisać to samo, co Ty, że też przestaję już wierzyć w przypadki. Tak, że nie wiem - na moje oko to nie chodzi o żaden dar, czy coś z tych rzeczy, a bardziej o to, że rzeczywistość jest jednak w pewien sposób ustalona, tylko być może nie każdy zwraca na to uwagę. Może tu chodzi o to, że pewnych rzeczy po prostu nie dopuszcza się do myślenia i dlatego się ich nie dostrzega, a zaczyna dopiero wtedy, gdy człowiek w jakiś sposób dopuści do siebie taką możliwość? Nie wiem, ale ja bym to jakoś tak próbował wytłumaczyć, bo uwierz mi, ze też ostatnio łamię sobie głowę nad podobnym "problemem".

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 30 lis 2017, 21:43
theshining

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dziękuję Ci za odpowiedź. To pojawia się głównie w formie myśli, czasem dość natrętnych. Trochę rzadziej w formie obrazów. Temu uczuciu towarzyszą wrażenia zmysłowe mające miejsce gdzieś w rejonach klatki piersiowej. Podczas takich przebłysków spoglądam wtedy prosto w przestrzeń.

Dość dziwnie mi o tym mówić, ale w tej chwili nie daje mi od dłuższego czasu spokoju jedna rzecz, a mianowicie przeczucie śmierci mojego obecnego partnera. Mam ciągle wrażenie, że jego życie nie potrwa długo. Kiedy próbuję myślami wybiec w przyszłość tego związku, widzę to tak jakby to trwało, trwało i nagle się urwało. Widzę siebie jako młodą wdowę, przez głowę przebiegają mi myśli typu: "tak niewiele mu zostało...", "tak musi być...", "my się razem nie zestarzejemy". Przez myśl przebiega mi nawet przybliżona data, ale bez roku. Tak jakby jakaś siła chciała, żebym była na to gotowa, ale nie liczyła każdej sekundy, która pozostała.

On sam kiedyś wypowiedział zdanie, które do tej pory nie daje mi spokoju, a brzmiało ono: "WIEM, ŻE ZGINĘ MŁODO". Nie wiem tylko, czy wypowiedział to, bo to jego rzeczywiste przeczucie czy może też chciał sprawdzić moją reakcję. Wiem tylko, że jego umysł też jest w jakimś stopniu otwarty na sprawy duchowe, więc wątpię, że to żart...

Jestem z tym wszystkim w jakiś sposób pogodzona, bo jeśli faktycznie tak musi być, to być może te przeczucia to impuls do niezmarnowania tego czasu, który nam pozostał. A może to ja już całkiem zgłupiałam? Lecz patrząc na to, jak sprawdza się wszystko co czuję, to wątpię...
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 30 lis 2017, 22:27
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
środa, 22 lis 2017, 22:54
 
   
0
Byłem w sklepie i widziałem znajomego sprzedawcę, w naszym osiedlowym sklepiku. "wygląda jak trzy dni przed śmiercią" pomyślałem, po trzech dniach umarł.
A przecież wyglądał normalnie, zdrowo. Ale coś mnie tchnęło, towarzyszyła mu taka jakaś trupia niewidoczna poświata.
Theshining wiem o czym piszesz, mógłbym i ja to wymieniać jak i Ty. Nie jesteś odosobniona, ale któż może cię bardziej zrozumieć jak nie ludzie którzy doświadczyli tego samego. Wiesz jak w pewnym momencie bałem się źle myśleć bo takie głupie szybkie myśli za bardzo się sprawdzały.


theshining napisał(a):
Dziękuję Ci za odpowiedź. To pojawia się głównie w formie myśli, czasem dość natrętnych. Trochę rzadziej w formie obrazów. Temu uczuciu towarzyszą wrażenia zmysłowe mające miejsce gdzieś w rejonach klatki piersiowej. Podczas takich przebłysków spoglądam wtedy prosto w przestrzeń.


Skąd ja to znam, z ta klatka piersiową. ;)
U mnie to nie były tylko przebłyski i przeczucia, ale tez sny które na drugi dzień się sprawdzały. Jakieś sytuacje jak w filmie, a potem to samo w rzeczywistości. Czasami się zastanawiałem skoro ja to już wcześniej dana sytuacje oglądałem, to może w danej chwili jak ją przeżywam, jakaś część mnie ten dany moment obserwuje. Dużo o tym myślałem theshining, i w pewnym momencie połączyłem to z jakąś formą oobe. Że człowiek potrafi wyskoczyć w przestrzeń nie ograniczona czasem i zobaczyć co się stanie.
Tak jakby być w dwóch miejscach na raz.
Zobacz że pomimo efektu motyla, tego że teoretycznie i logicznie każdy najmniejszy ruch wprowadza cała spiralę zmiennych, które doprowadzają do jakiegoś efektu, ten efekt jest jakby nie tyle ustalony co wcześniej dostrzeżony, wbrew właśnie teorii i logice świata.
Jak można przewidzieć w snach że obca ci kobieta zemdleje i będziesz to widział, raz to widziałem w życiu, ale tej nocy poprzedzającej to nie tyle wyśniłem, co zobaczyłem.
Tak samo z wieloma innymi rzeczami, małym chłopakiem którego zobaczyłem w śnie a na drugi dzień widziałem go , takiego samego , ta sama twarz i czynność jaka wykonywał. Mógłbym grubą książkę napisać o tym że przeznaczenie, a przynajmniej konkretne wydarzenia są wcześniej zauważalne zanim się wydarzą.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 00:39
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 16 gru 2017, 07:39
 
   
0
theshining napisał(a):
Jestem z tym wszystkim w jakiś sposób pogodzona, bo jeśli faktycznie tak musi być, to być może te przeczucia to impuls do niezmarnowania tego czasu, który nam pozostał. A może to ja już całkiem zgłupiałam? Lecz patrząc na to, jak sprawdza się wszystko co czuję, to wątpię...


Jeśli Ty zgłupiałaś, to i ja zgłupiałem i ogólnie - wszyscy zgłupieliśmy. Jest to raczej mało prawdopodobne, żebyśmy zgłupieli wszyscy na raz, więc coś w tym wszystkim moim zdaniem musi być, aczkolwiek jak to wyjaśnić - to nie wiem. Napisałem wcześniej, że sam głowię się nad podobnymi kwestiami i mogę się jedynie podzielić tym, do czego przez ten cały czas udało mi się dojść. Po pierwsze wydaje mi się, że chyba każdy z nas jest tutaj w jakimś celu. Jaki jest ten finalny cel to nie mam zielonego pojęcia, bo tej sprawy nie mogę rozgryźć, ale... zauważyłem, że życie jest trochę jak całkiem niezła układanka, podzielona na z pozoru niezwiązane ze sobą mniejsze elementy. Wszystkie te z pozoru "przypadkowe" elementy/wydarzenia w jakiś sposób tworzą spójną całość. Tego się nie widzi, gdy patrzy się na pojedynczy kawałek takiej układanki, ale gdy spojrzy się na całość i poustawia sobie wszystko obok siebie, to można dojść do naprawdę zastanawiających wniosków. Spróbuj tak zrobić odnośnie swojego życia - poustawiaj sobie wszystko w głowie, chronologicznie, przemyśl do czego doprowadziło takie, czy inne wydarzenie, poszukaj związków, a zobaczysz, że wszystko do czegoś prowadzi i wszystko ze wszystkim się w jakiś sposób zazębia. Jak spojrzysz w przeszłość i pozbierasz tego odpowiednio dużo, to zobaczysz też, że wszystko tak jakby prowadzi do czegoś większego, że cała ta "droga" ma jeszcze jakiś inny, większy cel, którego w danej chwili (np. teraz) nie widzimy. I tu już można jedynie zgadywać - jaki? Myślę jednak, że to się czuje, gdzieś tam w sobie "jaki".

Teraz, dalej - ja akurat nie mam takich rzeczy, o jakich piszecie, tzn. nie jestem w stanie zobaczyć przyszłych wydarzeń, nie w takiej formie (nie mam żadnych wizji/snów/myśli itp.), ale za to jest coś innego - od jakiegoś dłuższego czasu zdarzają mi się tak nieprawdopodobne "przypadki" i zdarzenia, w dodatku tak ściśle ze sobą powiązane, że kompletnie odmieniło mi się spojrzenie na rzeczywistość. Można powiedzieć, że z totalnego sceptyka w tych sprawach zamieniłem się w człowieka, którego już nic w tej materii nie dziwi. Tyle po prostu już tego było (i ciągle jest), że trochę wywróciło to moje spojrzenie na świat i tak jak kiedys nie byłem nawet w stanie wierzyć w takie rzeczy, tak teraz podchodzę już do tego jak do czegoś normalnego i oczywistego. Dla osoby postronnej, wiadomo - to zawsze będzie bzdura i każdy zawsze powie, że "etam, nadinterpretacja, zwykły przypadek" i ja się wcale temu nie dziwię (bo tak samo kiedyś do tego podchodziłem). Ale człowiek sam najlepiej wie co go spotyka i wie najlepiej, co jest przypadkiem, a co "przypadkiem", zwłaszcza, gdy chodzi o wydarzenia jakiegoś większego kalibru. A tych trochę miałem, i to nie jedno i nie dwa i to takie, że...

W każdym razie, doszedłem do jednego - że wszystko jest po coś, że prowadzi do czegoś i że zazębia się z resztą, więc i u Ciebie to przeczucie jest po coś. Może tak jak piszesz - może po to, żebyście tego czasu nie zmarnowali, a może po to, żebyś po prostu się z tym zawczasu pogodziła? Dziwnie mi to pisać, bo to tak trochę brzmi jakbym pisał, że na pewno coś niedobrego stanie się z Twoim mężem/partnerem, a nie to przecież mam na myśli. Chodzi mi jedynie o to, że nic tak jakby nie dzieje się bez przyczyny i że wszystko ma jakiś cel, jest takim trybikiem w większej układance.

A może też wszystkie takie sytuacje mają w jakiś sposób utwierdzać człowieka w przekonaniu, żeby się nie martwić? Może mają po prostu sprawić, żeby człowiek uwierzył, że wszystko jest poustawiane i że tak, czy inaczej doprowadzi do celu, więc nie warto przejmować się rzeczami po drodze, bo nawet jeśli będą się one na pierwszy rzut oka wydawać negatywne, to są wliczone w plan? Nie wiem, ale takie są przynajmniej moje teorie, do których doszedłem próbując jakoś rozgryźć to wszystko i takie mniej więcej wnioski z tego wyciągnąłem.
Wniosek mój kolejny jest też taki, że na takie sprawy naprawdę trzeba się otworzyć, trzeba być otwartym na to, że rzeczywistość może działać w trochę bardziej "magiczny" sposób, niż to podpowiada zdrowy rozsądek i logika. Negowanie tego, czy jakieś tam wątpliwości z tym związane tak jakby "wyłączają" to wszystko, albo przynajmniej sprawiają, że człowiek przestaje to dostrzegać.

Teraz w ogóle pytanie - co w tym wszystkim jest bardziej intrygujące, czy to, że nasze życia mogłyby być już z góry takimi niesamowicie skomplikowanymi układankami (a obecnie na jakieś 99.999% jestem przekonany, że tak właśnie jest), czy to, że można w jakiś sposób "obejść system" i zobaczyć kawałek jakiejś dalszej części całej tej układanki...

Kurcze, a się rozpisałem, ale to dlatego, że naprawdę zaciekawiłaś mnie z tym tematem i sam dużo ostatnio o tym wszystkim rozmyślam.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 09:28
theshining

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Szczyglis, właśnie już od jakiegoś czasu dostrzegam, że wszystko, a szczególnie wydarzenia z ostatnich 4 lat są bardzo spójnym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Czuję, że wszystko to miało mnie doprowadzić tu, gdzie akurat jestem i do osoby, która jest dosłownie kopią mnie (ale to byłaby już rozmowa na inny wątek).

Również zaczynam dostrzegać ce mojego życia i czemu pewne sprawy na ten moment muszą wyglądać tak, a nie inaczej. Na wszystko musi nadejść odpowiedni moment. Który zapewne już jest gdzieś zapisany.

Kiedyś trochę bałam się tych przeczuć, ale teraz jestem z tym wszystkim pogodzona. Jedynie sprawia to, że mam trochę swój własny wewnętrzny świat i bardzo dużo myślę. Sprawiam trochę wrażenie osoby mającej głowę w chmurach, ale to wszystko przez to, że czuję dużo więcej niż moje otoczenie.

Przeszukałam w Internecie wszelkie możliwe informacje na temat prekognicji, ale wciąż jest mi mało.
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 10:35
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
0
To o czym piszecie, przeżywa wiele osób (dziwne myśli, przeczucia lub znaki), tylko większość z nich to bagatelizuje lub wręcz wyśmiewa, a niektórzy całkowicie milczą. Wszystko przez strach przed samym zjawiskiem oraz przez strach żeby ktoś postronny ich nie wyśmiał. Ja chyba jednak nie znam chociaż jednej osoby, która nie miałby przynajmniej raz w swoim życiu jakiegoś przeczucia czy znaku.
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 11:07
Argon

reputacja wyśmienita
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 26 paź 2017, 18:37
 
   
0
Takie cos tez ja mam. 2 tyg temu jechalem samochodem i przyszedl mi na mysl ktos z kim pracowalem a nie widzialem go kilka miesiecy, ze mowil, zderzyl sie z sarna lub jeleniem w nocy, reflektor rozbity, koszty naprawy reflektora i blacharki mocno go uderzyly po kieszeni. Nie wiem czemu mi on wtedy przyszedl na mysl i wlasnie to co mowil. Przyjechalem do domu, postawilem autko pod domem, a nastepnego dnia znalazlem wgniecenie z tylu, ktos musial wycofywac i ladnie mi autko zarysowal, na szczescie reflektor z tylu ocalal. Koszty naprawy takie, ze nie warto i musi tak zostac
Jak bylem w pewne swieta w Polsce odwiedzilem wiekowa babcie na wsi. Byl tez moj kuzyn zza granicy, przy swiatecznym stole mialem ochote mu powiedziec, ze widzimy babcie po raz ostatni bo jej niewiele zostalo, i zeby sie pozegnac. Tak czulem. Nie powiedzialem, zeby nie psuc swiatecznego humoru. Powiedzialem potem mojej mamie a ona, ze glupoty gadam, babcia na swoj wiek dobrze sie trzyma, zdrowie jej sluzy, pamiec dziala, wszystko wokol siebie sama zrobi. Miesiac pozniej telefon do mnie, ze babcia nagle umarla i czy przyjezdam na pogrzeb. Nie moglem przyjechac i tamten kuzyn tez nie mogl.

Raz tez przysnil mi sie inny kuzyn, starszy ode mnie o pare lat, i mowil mi w tym snie ze juz sie wiecej nie zobaczymy. Jestesmy rozrzuceni po swiecie i nie widzielismy sie wiele lat, a tu taki sen. Kilka dni pozniej umarl nagle na atak serca ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich, bo prowadzil zdrowy styl zycia - zero papierosow, alkoholu, zdrowe jedzenie, nie chorowal.

The truth is out there
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 11:37
neo
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
sobota, 16 gru 2017, 12:04
 
   
+1
tez od jakiegoś czasu mam podobne rozkminy... i wiecie co? Zaczynam sie zastanawiać czy to przypadkiem nie jest tak ze ma to jakis zwiazek z względnością czasu.... My patrzymy na nasze zycie jak na projekcje zdarzen na osi czasu i tak to odbieramy... a tymczasem coraz bardziej dochodze do wniosku ze to jest gdzies wszystko juz zapisane.... nie wiem czy mnie rozumiecie...
Poprostu to jakoś najbardziej przypomina mi odtwarzanie nagranej już płyty gramofonowej gdzie odczyt scieżki przez igłe to jest nasze "tu i teraz"... Zbyt wiele rzeczy, zdarzeń, konsekwencji i zalezności które nie mogą być do końca przypadkowe... tylko jaki to ma sens? Czy mamy na to wpływ? :roll:

edit: Polecam zrobić taki experyment usiądzcie se spokojnie wieczorem i popatrzcie na wszystkie zdarzenia w życiu tak jakby były one niezależne czasowo... nie ma wczoraj... przedwczoraj... pieć lat temu... wszystko odbywa sie jednego długiego dnia :roll:

edit2: Przypomniała mi sie taka osobista sprawa... dokładnie 2 lata temu miałem dosyć skomplikowaną sytuację w zyciu... przyjechałem wtedy na 2 tyg. do Polski.. musiałem załatwić pare spraw ( m. in. nowy dowód ) etc.. przemyslec sobie to i owo... poszedłem w jedno miejsce na mieście dosyć mocno związane ze mną emocjonalnie... spotkałem tam starą babinę cygankę... normalnie to unikam takich klimatów ale wtedy pomyślałem sobie dokładnie "a ch... co mi tam już jestem w takiej dupie że czemu nie" ... i wiecie co masakra... kobita tylko popatrzyła na mnie i heja wszystko ku..wa o mnie kawa na ławe... do tego z precyzją wszystko co sie wydarzy na kilka mies. do przodu co do joty ze sczegółami... masakra... Dałem jej 50 zł bo to było dokładnie to co chciałbym żeby nastapiło i tak dokładnie wyszło.. więc co jest wtf grane? Prosta babina nie umiejąc czytać vs. reszta świata 1:0 ? :roll: masakra
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 1 gru 2017, 17:36
Bożydar
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
piątek, 1 gru 2017, 17:40
 
   
0
W tym wpisie będę poważny
theshining napisał(a):
Mam wrażenie, że moje życie jest już z góry zaplanowane. To, co ja przeczuwam, dzieje się naprawdę. Przestaję już wierzyć w przypadki. Nie boję się tego, co widzę i czuję, ale zastanawiam się jak to właściwie jest? Jesteśmy poddani przeznaczeniu?

Zastanawiałem się nad tym kiedyś i moim zdaniem rzeczywistość nie jest chronologicznym paskiem, tylko ogromnym kłębkiem kolorowych nitek, które mają mniejsze i większe supełki. Kolor nitki reprezentuje nasz żywot, zaczepia się o nitki innego koloru. Z kolei nie ma jednej nitki jednego koloru, jest ich mrowie- reprezentują inne scenariusze, w których inaczej się potoczyło. Są jednak duże supełki, które te nitki łączą- niezależnie w którą stronę się poszło, to spotkamy się w tych punktach. Supełki są po prostu przeznaczeniem, niektórzy mają ich więcej i nitek skupionych przy sobie, inni nie. W neikung nazywają to jodo- musi się wydarzyć niezależnie od wyborów człowieka. Ucieczka przed śmiercią na przykład o ironio zaprowadzi w jej sidła.
theshining napisał(a):
Czy to co mam to jakaś forma daru czy raczej niezbyt wyjątkowa umiejętność...?

Podobno każdy człowiek ma potencjał do m. in. tego, ale nie jest świadom i nie umie tego "otworzyć". Coś takiego Jackowski mówił w którymś filmie. W każdym razie według mnie osoby uduchowione w następnych wcieleniach są od urodzenia inne niż wszyscy- wyróżniają się, zdolności niespodziewanie się pojawiają(łatwiej się"otwierają" i podświadomie) i następuje poszukiwanie ich przyczyny, która często prowadzi do dalszego rozwoju. Jednak jak pisze FN, ciągle to plasuje takie osoby na poziomie rozwoju 0, a wszystkich jest 72...
Naturalnie możemy iść na wszelki wypadek tropem rozwiniętej intuicji- umysł podświadomie kojarzy pewne fakty(nawet coś widziane w rogu oka), czy jest on jednak w części przypadków wystarczającym wyjaśnieniem?

theshining napisał(a):
Dość dziwnie mi o tym mówić, ale w tej chwili nie daje mi od dłuższego czasu spokoju jedna rzecz, a mianowicie przeczucie śmierci mojego obecnego partnera. Mam ciągle wrażenie, że jego życie nie potrwa długo. Kiedy próbuję myślami wybiec w przyszłość tego związku, widzę to tak jakby to trwało, trwało i nagle się urwało. Widzę siebie jako młodą wdowę, przez głowę przebiegają mi myśli typu: "tak niewiele mu zostało...", "tak musi być...", "my się razem nie zestarzejemy". Przez myśl przebiega mi nawet przybliżona data, ale bez roku. Tak jakby jakaś siła chciała, żebym była na to gotowa, ale nie liczyła każdej sekundy, która pozostała.

On sam kiedyś wypowiedział zdanie, które do tej pory nie daje mi spokoju, a brzmiało ono: "WIEM, ŻE ZGINĘ MŁODO". Nie wiem tylko, czy wypowiedział to, bo to jego rzeczywiste przeczucie czy może też chciał sprawdzić moją reakcję. Wiem tylko, że jego umysł też jest w jakimś stopniu otwarty na sprawy duchowe, więc wątpię, że to żart...

Może to jodo, a może i nie. Moja rada: myśl szczerze, że będziecie razem do starości i przekonaj do tego partnera. Podświadomie bądźcie tego pewni. Myśli mają potężną siłę, czasem wpłyną na fatum. Poczytałem "Potęgę podświadomości" Murphu'iego i coś w tym jest.

neo napisał(a):
Przypomniała mi sie taka osobista sprawa... dokładnie 2 lata temu miałem dosyć skomplikowaną sytuację w zyciu... przyjechałem wtedy na 2 tyg. do Polski.. musiałem załatwić pare spraw ( m. in. nowy dowód ) etc.. przemyslec sobie to i owo... poszedłem w jedno miejsce na mieście dosyć mocno związane ze mną emocjonalnie... spotkałem tam starą babinę cygankę... normalnie to unikam takich klimatów ale wtedy pomyślałem sobie dokładnie "a ch... co mi tam już jestem w takiej dupie że czemu nie" ... i wiecie co masakra... kobita tylko popatrzyła na mnie i heja wszystko ku..wa o mnie kawa na ławe... do tego z precyzją wszystko co sie wydarzy na kilka mies. do przodu co do joty ze sczegółami... masakra... Dałem jej 50 zł bo to było dokładnie to co chciałbym żeby nastapiło i tak dokładnie wyszło.. więc co jest wtf grane? Prosta babina nie umiejąc czytać vs. reszta świata 1:0 ? masakra

Sposób bycia i życia cyganów z tego co zauważyłem jest dosyć mistyczny(mimo pozorów) i część cyganek ma zadziwiające zdolności z tego powodu. Ja niestety trafiłem na inny model i ukradła mi dwadzieścia złotych :( przynajmniej wróżyła dożycie do 96 lat, mam bardzo długą i wyraźną linię życia ;)
szczyglis napisał(a):
Powiem Ci tak od swojej strony - kiedyś generalnie podchodziłem mocno z dystansem do takich rzeczy, w sensie - nie za bardzo wierzyłem w to, że przyszłość mogłaby być już w jakiś sposób ustalona, bo to mi się zawsze kłóciło nieco z wizją świata, ale na chwilę obecną to już nie byłbym tego taki pewien.

Ludzie zmieniają swój punkt widzenia po latach ;)
Re: To, co czuję, dzieje się naprawdę - prekognicja? Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 6 gru 2017, 19:36
haunted

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
sobota, 9 gru 2017, 16:51
 
   
0
TUtaj autorka tematu ;)

Chciałam upewnić się co do moich pewnych przeczuć i wypróbowałam nagrań hipnozy progresywnej z youtube. Co prawda obrazy były krótkie i niewyraźne, ale bardzo zaskoczyła mnie jedna rzecz. Zobaczyłam pewną miejscowość, co do której mam przeczucie, że ją zwiedzę z pewną osobą w pewnym czasie. Dodam, że ja to miejsce znam tylko z nazwy i nie widziałam tego wcześniej nawet na zdjęciach. Zdjęcia obejrzałam w Internecie dopiero po hipnozie. A mimo wszystko wiedziałam, że to jest to miejsce i zobaczyłam charakterystyczne dla niego obiekty. Niemożliwe, że był to wytwór wyobraźni.
Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Moc Człowieka

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.12 | 08.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 1.831s | 34 Queries | GZIP : Off ]