Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Baidu [Spider], Yahoo [Bot]
e5b4aea858ca9a68b04e4fb7f3fd0c53
LIVE-STREAM FN Data następnego streamu zostanie wkrótce podana
e5b4aea858ca9a68b04e4fb7f3fd0c53
Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 28 cze 2017, 04:07
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
0
Taki artykuł znalazłem w Focusie, na dole mój komentarz, bo mam mieszane odczucia co do tego wszystkiego... :?

WYMIENIĆ CIAŁO NA NOWE. KIEDY BĘDZIEMY PRZYSZYWAĆ GŁOWY?
Mimo wielkich postępów medycyny nadal nie umiemy powstrzymać starzenia się i wielu przewlekłych chorób. Stąd pokusa, by wymienić zużyte narządy na nowe – nawet wszystkie naraz. Pierwsza operacja przeszczepu ciała ma odbyć się już w tym roku. Tylko czy będzie miała sens?

Obrazek

Od ponad 60 lat lekarze potrafią przeszczepiać chorym narządy. Jednak operacje te zarezerwowane są dla osób ciężko chorych. Organów do przeszczepów wciąż brakuje i – mimo zapowiedzi – uczeni nadal nie potrafią wyhodować w laboratorium nowej wątroby czy nerki. Poza tym zabieg transplantacji poważnie obciąża organizm chorego. I choć zdarza się, że ten sam pacjent przechodzi np. przeszczep serca dwa razy, to na dłuższą metę takie wymienianie kolejnych części ciała na nowe jest po prostu niewykonalne.

Czy istnieje jakieś inne rozwiązanie? Od lat mówi się o przeszczepie całego ciała, czyli tzw. całkowitym sprzężeniu cefalosomatycznym. W czasie tej operacji głowa biorcy jest przyszywana do korpusu dawcy. „Do takiej operacji dojdzie szybciej, niż myślicie” – zapowiada włoski neurochirurg dr Sergio Canavero. Po latach przygotowań zapowiedział, że przełomowy zabieg wykona pod koniec 2017 r. „Nie będzie to tania operacja – jej koszt to ok. 15 mln euro. Dlatego na początku niezbędni będą prywatni sponsorzy. Później, gdy technika zostanie udoskonalona, koszty spadną” – zapowiada dr Canavero.

Mózg sprawny, mięśnie słabną

Pierwszy chętny już czeka. To Walery Spirydonow, 31-letni grafik z Rosji, który cierpi na nieuleczalną chorobę Werdinga-Hoffmanna. Jest ona odmianą rdzeniowego zaniku mięśni – w rdzeniu kręgowym chorego obumierają neurony odpowiedzialne za kontrolę mięśni. Te zaś słabną i zanikają, uniemożliwiając samodzielne chodzenie, siedzenie, posługiwanie się rękami, a w końcu także oddychanie. Mózg Spirydonowa jest sprawny, ale ciało stopniowo odmawia mu posłuszeństwa. Rosjanin wie, że zostało mu niewiele czasu.

„Kiedy dotarło do mnie, że mogę uczestniczyć w czymś naprawdę ważnym, nie wahałem się ani chwili. Zacząłem robić wszystko, by moje marzenie się ziściło. Towarzyszy mi przyjemna niecierpliwość, jakbym przygotowywał się na to przez całe życie” – mówi Spirydonow. Dr Canavero porównuje go do Jurija Gagarina – pierwszego człowieka, który poleciał w kosmos. Neurochirurg chciał, by pierwszy na świecie przeszczep ciała został wykonany w Turynie, z którym jest związany przez całą swoją zawodową karierę. Jednak, jak twierdzi, włoskie środowisko medyczne obróciło się przeciwko niemu – niedawni koledzy po fachu uznali jego pomysł za szaleństwo. „Mam bardzo pozytywny odzew ze strony brytyjskich chirurgów i wierzę, że jest szansa na przeprowadzenie operacji w Wielkiej Brytanii. Trzeba zacząć debatę o etycznych implikacjach takiego zabiegu i czy Brytyjczycy naprawdę chcą, by odbył się w ich kraju” – wyjaśnia dr Canavero.

Wygląda jednak na to, że największe szanse na wykonanie takiej operacji będzie miał poza Europą – w chińskim mieście Harbin. Tamtejsze uczelnie – politechnika i uniwersytet medyczny – zadeklarowały, że udzielą Włochowi wszechstronnej pomocy. Ta druga placówka nadała już nawet dr. Canavero honorowy tytuł profesora.

Jakie przeszkody mogą pojawić się w związku z nowatorską operacją?

1. Nie wiadomo, czy mózg biorcy wytrzyma schłodzenie niezbędne do przeprowadzenia zabiegu. Naukowcy szacują, że ma na to tylko 25 proc. szans.

2. Nikt wcześniej nie połączył rdzenia kręgowego przeciętego na wysokości szyi. Istnieje więc ryzyko, że zakończeń nerwowych nie uda się połączyć, a wówczas pacjent będzie trwale sparaliżowany.

3. W korpusie dawcy będzie znajdował się niemal kompletny układ immunologiczny – m.in. szpik kostny, śledziona i węzły chłonne. Dla tego układu głowa biorcy będzie „obca”. Może wówczas dojść do tzw. reakcji przeszczep przeciw gospodarzowi (GvH, czyli graft versus host). W takiej sytuacji układ odpornościowy dawcy atakuje
tkanki wchodzące w skład głowy biorcy. Może to doprowadzić do śmierci pacjenta
– naukowcy przypuszczają, że z takiego właśnie powodu zwierzęta, którym przeszczepiano głowy podczas eksperymentów, żyły bardzo krótko.


Chirurgiczny maraton

Włoski lekarz twierdzi, że nie szuka sensacji. Jego zdaniem operacje przeszczepienia ciała w przyszłości uratują życie tysiącom ludzi na całym świecie. Przede wszystkim tym z urazami rdzenia kręgowego, ale także osobom z zaawansowanymi nowotworami czy chorobami autoimmunologicznymi. Chodzi o to, by miały one możliwość przeniesienia tego, co najcenniejsze – swego mózgu – do innego ciała.

Sama operacja będzie skomplikowana i wieloetapowa. Ciało biorcy zostanie schłodzone do temperatury 12–15 st. C, co pozwoli mózgowi przetrwać krytyczną część zabiegu – tę, kiedy nie będzie połączony z układem krążenia. Wielkim wyzwaniem będzie przecięcie rdzenia kręgowego – potężnej wiązki włókien nerwowych łączącej mózg z resztą ciała. Dr Canavero przekonuje, że wie, jak wykonać tzw. czyste cięcie. Chodzi o to, by końcówki włókien nie były postrzępione i porozrywane. To zwiększa szanse na odtworzenie połączeń nerwowych po przymocowaniu głowy do korpusu dawcy Ta część operacji będzie przypominała chirurgiczny maraton. Ma potrwać od 36 do 72 godzin, weźmie w niej udział zespół liczący ok. 70 pielęgniarek i 80 chirurgów. Będą oni stopniowo łączyć tkanki dwóch organizmów, czego ukoronowaniem ma być zespolenie przeciętych rdzeni kręgowych. To zadanie ma wykonać sam dr Canavero.

Jak skleić rdzeń kręgowy?

Włoski lekarz chce użyć substancji o nazwie glikol polietylenowy (PEG). Pełni ona rolę kleju ułatwiającego zespolenie błon komórek nerwowych. PEG stosowano już podczas eksperymentów na zwierzętach. Zespół dr. Canavero opublikował trzy prace naukowe opisujące takie zabiegi. W jednej z nich wykorzystano osiem myszy, którym łączono przecięte rdzenie kręgowe z użyciem PEG. Pięć z nich po jakimś czasie odzyskało częściowo możliwość poruszania się.

Dr Canavero jest ostrożny i zakłada, że nawet jeśli operacja przebiegnie zgodnie z planem, nie wszystkie włókna nerwowe u pacjenta zostaną połączone. Ale twierdzi też, że wystarczy, by udało się to w przypadku 10–20 proc. z nich. Wtedy pacjent będzie mógł się samodzielnie poruszać, choć zapewne w ograniczonym stopniu. Efekty mają być widoczne po wybudzeniu pacjenta ze śpiączki farmakologicznej, ale to nastąpi dopiero po co najmniej 30 dniach od zakończenia operacji. Organizm musi mieć czas na to, by połączone tkanki się wygoiły. W tym czasie połączone rdzenie kręgowe będą poddawane elektrostymulacji mającej ułatwiać odtworzenie połączeń nerwowych. Rehabilitacja pacjenta potrwa co najmniej rok. Zdaniem dr. Canavero niezbędne będzie użycie gogli do wirtualnej rzeczywistości lub hipnozy, by pomóc głowie biorcy „zaaklimatyzować się” w ciele dawcy. Dopiero gdy to nastąpi, świat dowie się o powodzeniu zabiegu. „Przez następne sto lat będą mówić o tym w telewizji. To będzie coś więcej niż lądowanie człowieka na Księżycu, największa rewolucja w historii ludzkości. Jeżeli tylko się to uda” – zastrzega lekarz.

Przeszczep ciała – jak to ma wyglądać?

Początek – dawca korpusu i biorca znajdują się w jednej dużej sali operacyjnej. Zabiegi będą prowadzone równolegle u obydwu.
Schłodzenie – temperatura ciała biorcy zostanie obniżona do 12–15 st. C, co pozwoli mózgowi na przetrwanie ok. godziny bez dostępu tlenu (bez schłodzenia neurony obumarłyby w ciągu 2–3 minut).
Cięcie tkanek miękkich – na wysokości 4. i 5. kręgu szyjnego chirurdzy przetną skórę, mięśnie, nerwy i naczynia krwionośne. Do tętnic wprowadzą rurki, które zapobiegną ich zapadaniu się.
Cięcie kręgosłupa i rdzenia – zostanie przeprowadzona za pomocą tzw. mikrotomu. Dzięki temu końcówki włókien nerwowych mają być równe. Gdyby były poszarpane, ponowne zespolenie rdzenia byłoby o wiele trudniejsze.
Przeszczep – ciało dawcy będzie w tym samym czasie podobnie przygotowywane. Chirurdzy umieszczą głowę biorcy na korpusie dawcy i zaczną łączyć ze sobą tkanki – na początku główne naczynia krwionośne, by przywrócić krążenie krwi w mózgu, a potem tchawicę, przełyk itd.
Zespolenie rdzeni kręgowych – miejsce, w którym będą się stykać zostanie pokryte glikolem polietylenowym (PEG). Ma on pełnić rolę kleju ułatwiającego połączenie końcówek włókien nerwowych.
Regeneracja – po zabiegu pacjent będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej, by przepływ krwi przez świeżo połączone części ciała był możliwie jak najmniejszy. W odtworzeniu połączeń między przeciętymi rdzeniami kręgowymi ma pomóc elektrostymulacja.

Dwugłowe psy i Frankenmałpa

Czy taka operacja w ogóle ma szanse zakończyć się sukcesem? Do tej pory nikt nie próbował przeprowadzić sprzężenia cefalosomatycznego na człowieku. Ale prof. Władimir Demichow, jeden z najlepszych sowieckich chirurgów, już dawno temu prowadził podobne eksperymenty na psach. Wziął sobie do serca słowa Iwana Pawłowa: „Niekończące się zróżnicowanie w kategorii eksperymentów, na tyle, na ile ludzka pomysłowość pozwala – to naczelna zasada badań w dziedzinie fizjologii”. Eksperymenty rozpoczął w latach 40. XX wieku, a pierwszego dwugłowego psa powołał do życia w 1954 r.

Przeszczepił kawałek szczeniaka – głowę, szyję i przednie łapy – na szyję dorosłego owczarka niemieckiego. Psy miały połączone układy krwionośne i nerwowe. Spośród 24 takich hybryd rekordzista żył 29 dni zanim, tak jak pozostałe, umarł wskutek powikłań pooperacyjnych. Każda z dwóch głów prowadziła – przynajmniej do pewnego stopnia – niezależne życie: inaczej reagowała, w innych porach spała czy jadła. I choć eksperymenty te wzbudziły wielkie kontrowersje, warto pamiętać, że prof. Demichow przyczynił się do rozwoju transplantologii – w 1960 r. opublikował cenioną w środowisku lekarskim pracę o eksperymentalnych przeszczepach.

10 lat później inny zasłużony chirurg – tym razem Amerykanin dr Robert White – dokonał pierwszego udanego przeszczepu głowy u rezusa. Zwierzę nazwane przez media Frankenmałpą przeżyło operację, ale umarło po ośmiu dniach. Przez ten cały czas pozostało sparaliżowane. Dr Canavero powołuje się na ten przykład i twierdzi, że rezus nie cierpiał ani nie wykazywał żadnych nieprawidłowych zachowań.

Innego zdania jest jednak dr Jerry Silver, który pracował razem z dr. White’em. „Pamiętam, co się działo, gdy głowa się obudziła. Widać było na niej ogromny grymas bólu i cierpienia. Pozostała żywa, ale nie długo. To był okropny widok. Uważam, że nigdy więcej nikt nie powinien robić nic podobnego” – mówi. Chińscy uczeni zignorowali te ostrzeżenia. Zespół pod kierownictwem dr. Xiaopinga Rena twierdzi, że dokonał transplantacji głowy u ponad tysiąca myszy. Zwierzęta mogły się samodzielnie poruszać, rozglądać, oddychać czy pić. Ale żadne z nich nie przeżyło dłużej niż trzy godziny. Chińczycy twierdzą, że stało się tak wskutek nadmiernej utraty krwi i obrzęku mózgu. „Eksperymentalna metoda, którą opisaliśmy, pozwala na długotrwałe przeżycie, przybliżając nas do takiej operacji u ludzi” – twierdzi dr Ren. Prawdopodobnie weźmie on udział w operacji planowanej przez dr. Canavero, choć – w odróżnieniu od Włocha – wątpi, by udało się ją przeprowadzić jeszcze w tym roku.

Chłopiec z oderwaną czaszką

Inni lekarze też są sceptyczni, choć podkreślają, że postępy medycyny zwiększają szansę na powodzenie zabiegu. W 2015 roku 16-miesięczny Jaxon Taylor z Australii przeżył wypadek samochodowy, w trakcie którego doznał poważnego urazu. Jego kręgosłup złamał się na wysokości szyi, wskutek czego kompletnie oddzielił się od czaszki – taki stan lekarze nazywają wewnętrzną dekapitacją. Uratowania chłopca pojął się zespół dr. Geoffa Askina, jednego z najwybitniejszych specjalistów od chirurgii
kręgosłupa w Australii. Po sześciu godzinach operacji udało się połączyć czaszkę z kręgosłupem. Po rehabilitacji mały Jaxon zaczął znów chodzić. „Wiele dzieci nie przeżyłoby takiego wypadku. To cud, że rdzeń kręgowy chłopca nie został przerwany” – podkreślał dr Askin.

Jednak i z naprawianiem uszkodzeń rdzenia lekarze radzą sobie coraz lepiej. Przykładem może być nowatorski zabieg, który w 2014 r. wykonali neurochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Zespół pod kierownictwem dr. Pawła Tabakowa przywrócił sprawność sparaliżowanemu Dariuszowi Fidyce, którego rdzeń kręgowy został przecięty na wysokości klatki piersiowej wskutek ataku nożem. Lekarze wszczepili mu fragmenty jego własnych nerwów oraz pobrane z nosa tzw. glejowe komórki węchowe. Dzięki temu udało się odbudować część przerwanych połączeń nerwowych. Po latach rehabilitacji Fidyka odzyskał czucie w nogach, coraz lepiej chodzi, a nawet jeździ na rowerze.

Dr Tabakow podkreślał, że sukces był możliwy m.in. dzięki temu, że rdzeń kręgowy pacjenta został przecięty bardzo równo, a odstęp między przerwanymi włóknami nerwowymi był niewielki. Teoretycznie tak samo ma być podczas operacji planowanej przez dr. Canavero. Tyle że w tym przypadku cięcie będzie przebiegać znacznie wyżej – rdzeń kręgowy na wysokości szyi zawiera więcej włókien nerwowych, więc ich połączenie będzie jeszcze większym wyzwaniem.

Uratować jednego czy wielu?

Nic dziwnego, że środowisko naukowe jest wstrząśnięte pomysłem dr. Canavero i nie szczędzi mu krytyki. Nie wiadomo, jak przeszczep ciała może wpłynąć na psychikę biorcy. Rdzeń kręgowy to nie jedyne połączenie głowy z resztą ciała. Dr Canavero przetnie też nerwy tzw. układu autonomicznego, łączące mózg z narządami wewnętrznymi, takimi jak jelita. A w nich znajduje się drugie co do wielkości skupisko tkanki nerwowej w całym organizmie mające ogromny wpływ na samopoczucie człowieka. „Wszyscy mamy jakieś pojęcie człowieczeństwa. Czy człowiekiem jest osoba, do której należy ciało, czy właściciel głowy? A podczas samej operacji – kto tu byłby dawcą, a kto biorcą? Czyja osobowość zostanie: ciała czy głowy?” – pyta Christopher Scott, bioetyk z Uniwersytetu Stanforda. Istnieją też inne obawy natury etycznej.

Przeszczepianie całego korpusu jednej osobie można uznać za marnotrawstwo. Od dawcy zakwalifikowanego do transplantacji można pobrać m.in. płuca, serce, nerki, wątrobę i trzustkę. Każdy z tych narządów mógłby uratować życie jednemu ciężko choremu pacjentowi. W sytuacji gdy tysiące ludzi rocznie umierają, czekając w kolejce do przeszczepu, ratowanie jednego pacjenta za pomocą bardzo ryzykownego zabiegu jest co najmniej wątpliwym pomysłem. Przeciwny operacji jest nawet wspomniany wcześniej dr Jerry Silver. „Rozważanie takiego przeszczepu to moim zdaniem czysta fantastyka. Nie ma szans, by to się mogło udać” – twierdzi. Prof. Hunt Batjer, wybitny neurochirurg z University of Texas Southwestern Medical Center obawia się, że przeszczep zostanie odrzucony – układ odpornościowy dawcy korpusu zaatakuje obcą dla niego głowę. „To byłby los gorszy od śmierci. Nie życzyłbym tego nikomu” – mówi prof. Batjer. Dr Canavero jest jednak zdeterminowany.

„Przeszczep głowy wyznaczy nowe granice w nauce. Niektórzy być może powiedzą, że to ostatnia granica medycyny. To delikatny i kontrowersyjny temat, ale jeżeli przeniesiemy go na praktykę kliniczną, będziemy w stanie uratować wiele istnień ludzkich” – twierdzi jego współpracownik dr Xiaoping Ren. W ciągu najbliższych miesięcy zapewne przekonamy się, czy miał rację.

źródło: http://www.focus.pl/sekrety-nauki/wymie ... lowy-14504



Mój komentarz:
Raczej nie przesadzę, jeśli napiszę, że to chyba najtrudniejszy dla mnie temat ze wszystkich tutaj i sam nie wiem co o tym myśleć, a pierwsza próba już w tym roku...

Powiem szczerze, że tak jak kiedyś fascynowały mnie takie tematy jak powyższy, tak trochę zmieniło mi się podejście i teraz mam naprawdę poważne wątpliwości, czy w ogóle powinniśmy robić cokolwiek w tym kierunku. A co jeśli okazałoby się, że człowiek to tylko biologiczna maszyna, którą można składać jak z klocków? Ludzie, którzy kategorycznie wykluczają to, że nie może być tutaj niczego więcej pewnie by się ucieszyli, choć nie wiem, z czego by tu się cieszyć. Ja bym znowu nie chciał, żeby to tak się okazało, naprawdę bym nie chciał. W dodatku jako, iż technika będzie się ciągle rozwijać do przodu, to prędzej, czy później dojdziemy z tym wszystkim, aż do etapu przekładania samych mózgów, a potem do ingerencji w nie same i co wtedy? Co z człowiekiem? A jeśli by się okazało, że człowiek to tylko mózg i nic więcej? Wątpię w to, ale co jeśli?

Mieszane mam uczucia teraz na to wszystko. Nawet jeśli, to chyba wolałbym o tym nie wiedzieć... trochę by mi się zawaliło to wszystko, bo dopuszczać coś na zasadzie "być może, ale raczej nie" jako jedną z mało możliwych, ewentualnych opcji, ale jednak możliwych to trochę takie oszukiwanie się i tak naprawdę się w to nie wierzy, ale co innego, gdy ma się już czegoś potwierdzenie. Nie byłoby to miłe, gdyby to się tak okazało, właściwie chyba wszystko straciłoby sens, gdyby to tak wyszło, no bo jaki byłby sens życia dla maszyny, którą okazałby się człowiek? Jaki sens uczuć, tego wszystkiego? Już chyba żaden, bo i po co. Gdyby to wszystko okazało się tylko chemią i prądem... nie, nie, chyba nawet nie jestem w stanie uwierzyć, że mogło to by tak wyjść...wiem co wiele razy piszę na ten temat, ale byłby to dla mnie jednak tak naprawdę szok i chyba totalne załamanie wszystkiego. Bo to przecież niemożliwe, nasze "ja", nasze uczucia, miłość szczególnie - nie byłbym w stanie przyjąć do wiadomości, że mogłaby to być jedynie chemia. I nie ma chyba mowy, żebym przyjął, nawet jeśli ktoś wyłożyłby to mi na tacę.

Pierwszy raz, w tym akurat przypadku stanąłbym otwarcie przeciwko nauce i nie uwierzył w to... :roll:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 28 cze 2017, 09:20
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
środa, 22 lis 2017, 22:54
 
   
0
jakby nie patrząc to operacja ma na celu nie tylko eksperyment, ale też uratowanie człowieka przed śmiercią. Raczej nikt nikogo siłą nie zmusza do tego, a etyka, tak jak zawsze ktoś będzie za ktoś przeciw.
Ja się tak zastanawiam jednak, ilu z tych ludzi którzy są przeciwko sami będą na skraju śmierci nie zdecydowali się na ten krok wiedząc że to może być jedyna szansa na życie.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 28 cze 2017, 18:55
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
0
Mi w żaden sposób nie chodzi o etykę w moim sprzeciwie. Chodzi mi o coś całkowicie innego...
Ja po prostu wiem co będzie dalej i do czego to doprowadzi. Ta pierwsza próba to furtka, przekroczenie pewnej granicy, po której wszystko może być już inaczej. Obawiam się rezultatów tego. Człowiek, który się temu poddaje robi to na własne życzenie i wcale nie chodzi mi o niego. Jeśli to się uda, to pójdziemy dalej i prędzej, czy później przyjdzie próba połączenia mózgu z maszyną, rozłożenia tego wszystkiego na pierwotne czynniki... To nie jest science fiction, wszystko było fascynujące, gdy takim było, ale już nie jest. Wiele razy o tym pisałem, ale zawsze w charakterze właśnie jedynie S-F, nigdy nawet nie brałem tego na poważnie, tak jakby wyrzucałem z siebie tą myśl, że prędzej, czy później to jednak przestanie być SF. To co będzie się powoli dziać to będzie oderwanie z człowieka jego człowieczeństwa i boję się, że mogłoby w toku tego wszystkiego wyjść tak, że okazałoby się, że my sami jesteśmy jedynie czymś w rodzaju maszyny.

Ktoś mi tutaj w jednym temacie kiedyś zarzucał, bodajże Noel, że źle postępuję myśląc, że człowiek to tylko mięso i kości. No problem w tym, że ja właśnie tak nie myślę. Ja pisałem jedynie, że dopuszczam ewentualnie i taką możliwość. Tak naprawdę nie wierzę w nią, a tutaj pojawia się eksperyment, który teoretycznie mógłby coś takiego potwierdzić i ja nie chcę tego eksperymentu. To tak jakbyś zakładał jakiś czarny scenariusz, ale tak naprawdę jedynie zakładał na jakąś ewentualność i tak naprawdę nie wierzył, że mógłby on się spełnić, aż tu nagle pojawiłby się ktoś, kto powiedziałby "patrz, zaraz spełnię ten czarny scenariusz i twoje obawy staną się rzeczywistością"...

Tu nie chodzi też tylko o to w tych obawach, że mogłoby się okazać, że jesteśmy jedynie biologicznymi maszynami, ale przede wszystkim o to, że to totalnie zawaliłoby mój światopogląd - tak jakby wszystko straciło sens, bo to tak jakby okazało się, że wszystko co czujesz, wierzysz, to wszystko by się okazało nic nie warte... Stąd też, jak napisałem, jeśli wyszłoby na coś takiego, to wbrew nauce i po raz pierwszy przeciwnie, nie uwierzę w to.

A Ty, co byś zrobił w takim przypadku? Zakładając, że mogłoby się coś takiego okazać. Że wszystko w co wierzysz, że to tylko iluzja w mózgu... Byłbyś w stanie to przyjąć? Nie byłoby to dla Ciebie w jakiś sposób jak uderzenie młotem???

Ty zresztą wiesz, o co głównie mi chodzi, bo pisałem Ci o tym...

W ogóle Wy wszyscy, co byście zrobili? Bo po co żyć, będąc maszyną? Jaki w tym sens?

Wiem, że pewnie robię z igły widły, no ale co jeśli?

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 2 sie 2017, 20:30
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
0
Apropos tematu.

MAKABRYCZNY AMERYKAŃSKI PATENT I POWAŻNE PLANY PRZESZCZEPU GŁOWY

Amerykańskie biuro patentowe kryje w sobie wiele bardzo ciekawych wynalazków. Naszą uwagę zwrócić może wiele z nich, ale dziś przyglądamy się jednak wyjątkowo odważnemu projektowi urządzenia, które miało pomóc w utrzymaniu przy życiu… oddzielonej od ciała ludzkiej głowy. Grubo.

Obrazek

To nie żadna ściema, ale autentyczne zgłoszenie patentowe, wypełnione w 1987 roku przez Cheta Fleminga (niestety – nie z TYCH Flemingów) z St. Louis w stanie Missouri. Urządzenie, które zostało skromnie opisane jako „szafka”, miało spełniać dla ludzkiej głowy te same funkcje, które normalnie sprawuje ciało. Do osiągnięcia pożądanego efektu służyć miał system rur i rureczek, transportujących do głowy krew i substancje odżywcze oraz usuwających odtlenioną krew. Krótko mówiąc, w szafce znajdować się miał nieco wzbogacony układ krążenia.

Podstawowym celem urządzenia miała być pozornie pomoc osobom chorym na rozmaite nieuleczalne choroby. Oddzielenie głowy (zdrowej) od chorego ciała miałoby gwarantować egzystencję do czasu… no właśnie, w sumie nie wiadomo do kiedy, ale Chet liczył prawdopodobnie na to, że medycyna wkrótce odpowie na pytanie, jak przeszczepić głowę na nową cielesną “podstawkę”…

Dziwny patent i małe kłamstewka

Jednak Chet nie ukrywał, że urządzenie mogłoby przede wszystkim służyć do celów badawczych.

Cytuj:
Dzięki systemowi, wszystkie pożądane substancje czy mogą być natychmiast usunięte z krwi, a substancje odżywcze, leki terapeutyczne lub eksperymentalne, antykoagulanty i inne substancje mogą być do krwi dodawane – napisano we wniosku patentowym.


Dokument zawiera także niepokojący fragment, w którym zawarta jest informacja o udanych testach urządzenia, przeprowadzonych oczywiście na zwierzętach i gotowości do testowania na ludziach. Nie jest to na szczęście prawda, a sprytny wybieg Fleminga, który, poza tym, że był dziwakiem, był również zdolnym prawnikiem. Wpisując we wniosek patentowy informację o skonstruowaniu maszyny, zapobiegł potencjalnym działaniom innych nawiedzonych naukowców, którzy mogliby nieco luźniej niż Chet Fleming traktować zasady etyki naukowej. Do zbudowania urządzenia potrzebna byłaby licencja wydana przez Fleminga.

Książka, recenzje i… kolejka chętnych

Kreatywny wynalazca napisał tez książkę na temat swojego projektu. Jest jak najprawdziwszym tworem literackim (można kupić ją na Amazonie) , była także recenzowana dla British Medical Journal przez szanowanego specjalistę od immunohematologii, profesora Terrence’a Hamblina, który wprost twierdził, że nazwisko Fleminga na pewno jest pseudonimem, a sam projekt i koncepcja nie nosi szczególnych znaków powagi. Wynalazca napisał jednak wyraźnie w odpowiedzi (także opublikowanej w szacownym magazynie) na szczerą recenzję, że wszystko jest absolutnie poważne, możliwe jest też uzyskanie licencji na skonstruowanie maszyny – trzeba jedynie sprawdzić i wykazać, że zalety przeprowadzenia testów przewyższają ewentualne wady i tragiczne następstwa.

Do Fleminga natychmiast zaczęli pisać także zainteresowani staniem się obiektem badań chorzy – często bogaci i ustosunkowani, ale pozbawieni już nadziei na efektywną terapię i pokonanie nadciągającej nieubłaganie śmierci. Pisali także sparaliżowani, który mieli dość nieruchomego ciała – alternatywa w postaci maszyny zdała im się interesującym rozwiązaniem… Nic dziwnego, że chętnych nie brakowało – nie brakuje ich przecież również dziś.

Co wiemy o przeszczepach głowy?

Od kilku lat w prasie pojawia się nazwisko włoskiego lekarza, który niedawno pochwalił się drugą udaną operacją przeszczepu szczurzej głowy. Sergio Canavero – bo o nim mowa – nie zamierza jednak spocząć na laurach i do końca 2017 roku chce dokonać przeszczepu ludzkiej głowy. Ma nawet kandydata – jest nim Walery Spiridonow, cierpiący na rdzeniowy zanik mięśni. Operację zapowiedziano na koniec 2017 roku…

Okrutny eksperyment wspomógł prace nad procedurą

Canavero nie jest pierwszym lekarzem, który osiągnął sukces podczas testów na zwierzętach. Już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku neurochirurg Robert White przeprowadził operację, podczas której przeszczepił głowę jednej małpy do ciała innej. Zwierzę przeżyło operację oraz kolejnych osiem dni, trudno jednak mówić o sukcesie, biedna ofiara eksperymentu była bowiem całkowicie sparaliżowana – nie udało się połączyć dokładnie rdzenia kręgowego dawcy i biorcy.

Ten właśnie element całej procedury wydaje się być jednym z największych wyzwań. Ponadto nie można zapominać o tym, że nie będzie to przeszczep organu – to przecież część ciała, składająca się z wielu organów, które natychmiast po oddzieleniu głowy od ciała zaczną obumierać.

W swojej pracy naukowej, dotyczącej potencjalnego przeszczepu, Canavero pisze zresztą, że czas przeprowadzenia procedury będzie miał kluczowe znaczenie dla jej powodzenia. Obie głowy muszą zostać odseparowane od ciał w tym samym czasie. Lekarze natychmiast powinni przyłączyć głowę osoby, którą ma pozostać żywym pacjentem, do układu krążenia organizmu dawcy, gdy w obu ciałach nastąpi całkowite zatrzymanie krążenia. Takie eksperymenty także przeprowadzono na szczurach.

Jakie są plany?

Jak już wspomniałam, główny problem to skuteczne połączenie rdzenia kręgowego dawcy i biorcy. Sergio Canavero liczy jednak na nowoczesne technologie, a dokładniej na zalety specjalnego kleju biologicznego. Ta tajemnicza substancja to glikol polietylenowy, wykorzystywany na początku XX wieku przez naukowców przeprowadzających doświadczenia polegające na łączeniu rdzeni kręgowych psów – tu jednak mowa o tworzeniu dwugłowych zwierząt, nie przeszczepach… To jednak zupełnie inna i dość makabryczna historia.

O planach i procedurach Sergio Canavero opowiedział podczas konferencji TED. Całe jego wystąpienie można obejrzeć w YouTube’ie:

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=FmGm_VVklvo



Co więcej, w swoich planach Canavero nie jest odosobniony. O gotowości do przeprowadzenia operacji mówił w 2016 roku także chiński lekarz (ortopeda), dr Xiaoping Ren z Uniwersytetu Medycznego w Harbin. Wzbudził on pewne kontrowersje, gdy w wywiadzie dla The New York Times przyznał, że jest na etapie kompletowania zespołu i w gotowości do operacji, sporo praktykował bowiem na ludzkich zwłokach. Biorąc pod uwagę rozmaite doniesienia na temat eksperymentów medycznych przeprowadzanych przez chińskich naukowców trudno się dziwić, że wyznania Chińczyka zabrzmiały dla niektórych nieco zbyt kontrowersyjnie. Jednak według rozmów z Renem nie ma szans na podobną operację wcześniej niż za minimum trzy lata. Zobaczymy, co w grudniu 2017 roku powie doktor Canavero – w końcu obaj panowie są współautorami prac naukowych dotyczących przeszczepu głowy.

Jak na razie Canavero udało się uzyskać zgodę na przeprowadzenie dodatkowego eksperymentu na małpach – operację przeprowadzono w 2016 roku. Okazało się, że zwierzę z przeszczepioną głową udało się utrzymać przy życiu około doby, a kondycję pacjentki uznano za bardzo dobrą – małpka nie żyła dłużej wyłącznie z powodu narzuconych zasad, które każą uśpić zwierzę po określonym czasie, by nie przysparzać mu więcej cierpień. Pozostaje czekać na ciąg dalszy.

Lista prac Canavero: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?te ... d=28429535

Źródło: https://www.crazynauka.pl/makabryczny-a ... epu-glowy/

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 6 gru 2017, 09:33
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
+1
Ten sam włoski lekarz przeszczepił już ludzką głowę eksperymentując na zwłokach. Teraz w grudniu przymierza się do operacji na żywym cżłowieku:

https://www.wprost.pl/nauka/10087053/udal-sie-pierwszy-na-swiecie-przeszczep-glowy-teraz-kontrowersyjny-lekarz-planuje.html

A tak swoją drogą, nawet jeśli taka osoba przeżyje, to ciekawe jakie będzie jej życie. Czy dalej będzie sobą? Niedawno oglądałem film dokumentalny na Discovery o dziewczynie (amerykance), która wybrała się do Włoch na studia. Jadąc na motocyklu uległa poważnemu wypadkowi, w którym straciła jedno oko. We Włoszech zrobili jej przeszczep oka, który się przyjął. Dziewczyna z odzyskanym wzrokiem wróciła do Ameryki. Wkrótce jednak okazało się, że coś jest nie tak. W ciemnych pomieszczeniach widziała jakąś postać mężczyzny, który wciąż się w nią gapił. Oczywiście inne osoby jej nie widziały. Miała też wizje, jak ktoś strzela z pistoletu do mężczyzny w głowę. Zjawisko to było na tyle częste, że zaczęło jej przeszkadzać w codziennym życiu. Oczywiście domyślała się, że ma to jakiś związek z przeszczepem. Zdesperowana wróciła do Włoch i błagała niemal na kolanach lekarza, aby jej wyjawił tajemnicę kim był dawca oka. Okazało się, że to morderca skazany na wyrok śmierci. Jego organy po wykonaniu wyroku trafiły jako przeszczepy. Okazało się też, że mężczyzna, którego dziewczyna widuje w ciemnych pomieszczeniach, to ofiara tegoż mordercy. Dziewczyna natychmiast poddała się kolejnemu przeszczepowi oka. Niestety nowe oko się już nie przyjęło. Wraz z usunięciem oka (tego od mordercy) ustały też dziwne wizje.

Taka jazda przy przeszczepie tylko oka. Ciekawe co by było jakby przeszczepili całe ciało. Bo tak naprawdę to nie głowa jest przeszczepiana, tylko ciało. Głowa zostaje stara. Brrr nawet nie chcę o tym myśleć...
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 6 gru 2017, 15:18
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
środa, 22 lis 2017, 22:54
 
   
0
no jak to będzie w grudniu to się szybko przekonamy, pomimo sprzeciwu wielu środowisk ciekawość pozostaje

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 6 gru 2017, 22:25
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
+1
Jasper napisał(a):
Taka jazda przy przeszczepie tylko oka. Ciekawe co by było jakby przeszczepili całe ciało. Bo tak naprawdę to nie głowa jest przeszczepiana, tylko ciało. Głowa zostaje stara. Brrr nawet nie chcę o tym myśleć...

No właśnie, to jest jedno, bo wielu ludzi zdaje się podobno przejmować po przeszczepach pewne cechy dawcy, tak jakby pamięć/jakiś zapis człowieka był umieszczony w całym jego ciele, a mowa tu przecież o pojedynczych organach - to co dopiero, gdy weźmiemy pod uwagę całe ciało...

Ale teraz druga sprawa, bo zakładając, że taki przeszczep by się udał i że udałoby się połączyć rdzeń kręgowy (bo właściwie głównie o to chodzi, całą resztę "zszyć" jest prosto w porównaniu z rdzeniem) i zakładając, że taki przeszczep by się przyjął, to jest to przekroczenie pewnej granicy, od której nie będzie już odwrotu. I co więcej - to będzie pierwszy krok przed czymś innym, mianowicie:

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=6t7LbfaYuLM



...a następnie być może nawet i:

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=xRkZAfoaEw8



Science-fiction? Nie.

Bo niby dlaczego science-fiction? Głowa może żyć bez ciała - sowieci robili takie eksperymenty (na psach) już parędziesiąt lat temu. A głowa to w zasadzie mózg - czaszka i mięśnie to tylko obudowa, do "funkcjonowania" głowy/mózgu nie są potrzebne. To co jest potrzebne to jedynie "zasilanie", czyli układ krwionośny, który podłączyć można zewnętrznie, tak jak to zrobili sowieci podpinając samą głowę pod płuco-serce. To brzmi jak horror, ale jeśli możliwe będzie powyższe, to możliwe będzie i coś takiego, bo to przecież od strony technicznej żadna różnica.

Idźmy jeszcze dalej - jeśli nauczymy się bezproblemowo łączyć "kable" w postaci rdzenia i wszystkich nerwów (te już umiemy łączyć), to dlaczego niby nie podłączyć tutaj innych kabli, które nerwami nie są?
A jeśli udałoby się kiedyś w przyszłości połączenie "kabli" w taki sposób, to co stoi na przeszkodzie do tego, żeby opracować technologie nie tylko sygnał z rdzenia odczytujące, ale i takie, które pozwolą na przesył sygnału w obie strony (bezpośrednio do mózgu - wprost przez rdzeń)? Tym samym rozbierzemy człowieka totalne na czynniki pierwsze i włamiemy bezpośrednio w mózg.

Czy to fajna perspektywa? Dla medycyny może i tak, dla mnie osobiście to jednak trochę brzmi jak horror... :roll:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 7 gru 2017, 09:24
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
+1
No właśnie. To jest pierwszy krok do powstania cyborgów. Z jednej strony ciekawa perspektywa. W razie jakiejś choroby nie trzeba czekać na dawcę organów, tylko można wszczepić sztuczną elektronikę. W dodatku taki przedmiot będzie pozbawiony pamięci organów, o której wspominała dziewczyna z wywiadu na Discovery. Idąc dalej może się okazać, że tak naprawdę nasz będzie tylko mózg, a cała reszta to elektronika. A idąc jeszcze dalej, dane zapisane na mózgu można zaimplementować do mózgu elektronicznego. Teoretycznie można wszystko, tylko jak to się będzie miało do naszej duszy? Czy po takich zabiegach wciąż ludzie będą sobą? A może będzie to już zwykła bezosobowa maszyna z pamięcią człowieka, którego już nie ma? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić...
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: czwartek, 7 gru 2017, 23:32
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
+1
Jasper napisał(a):
Teoretycznie można wszystko, tylko jak to się będzie miało do naszej duszy? Czy po takich zabiegach wciąż ludzie będą sobą? A może będzie to już zwykła bezosobowa maszyna z pamięcią człowieka, którego już nie ma? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić...

Dokładnie nad tym samym zastanawiałem się na samym początku tego tematu. Bo na to nie ma takiej prostej odpowiedzi - gdzie będzie kończyć się sam człowiek (umysł/dusza), a gdzie zaczynać już sama maszyna. Przecież od strony typowo technicznej to będzie właściwie już to samo - no bo co pozostanie? Pozostanie jak napisałeś - sam mózg, a do mózgu wpięty "kabel" w postaci rdzenia, pod który to rdzeń podpięte będą inne kable i ostatecznie wszystko sprowadzi się jedynie do przesyłu prądu w jedną i drugą stronę. Przecież kurde to już nie jest science-fiction, ani pieśń przyszłości. Nerwy już łączymy z sensorami, połączymy i rdzeń, który jest takim samym nerwem, tylko bardziej złożonym - to jedynie kwestia czasu. Bezpośrednie podłączenie do mózgu mogłoby też teoretycznie pozwolić na szybsze rozpracowanie samego mózgu, jakieś zmapowanie go "od środka", być może nawet zrobienie cyfrowej kopii. Co jeśli okazałoby się wtedy, że taka kopia funkcjonowałaby tak samo jak oryginał? Wyszłoby wtedy na to, że... człowiek to tak naprawdę tylko idealnie skrojona maszyna. I bach - co wtedy? Najgorsze jest właśnie to, że to nie jest gdybanie typu "co by było, gdyby", tylko "co będzie, gdy już" - bo wszystko to, cały w tym postęp dokonuje się przecież już na naszych oczach i nie jest to już żadna fantastyka. O ile na chwilę obecną pozostaje jakaś wiara w to, że człowiek to coś więcej, to co pozostanie wtedy - w momencie, gdyby okazało się coś takiego? Jak wtedy dyskutować z faktami, jeśli czarno na białym jednak wyszłoby, że "sorry, jesteś jedynie chodzącym komputerem i niczym więcej, kupą mięsa na prąd, a całe Twoje myślenie, cała osobowość, cała świadomość itd. to tylko doskonała iluzja dziejąca się w neuronach tworzących Twój mózg"? Czym wtedy, w takim przypadku mielibyśmy różnić się od maszyn? (pomijając budowę i materiały) Uczuciami? No nie za bardzo, skoro wszystko i tak okazałoby się finalnie jedynie prądem. Świadomością istnienia? Też nie za bardzo, skoro okazałaby się jedynie iluzją pracy neuronów. Więc czym? :roll:

PS. Ciekawe ilu już bezdomnych, albo jakichś więźniów straciło głowy podczas testów.
Nie wierzę w to, że pierwsza tego typu operacja będzie pierwszą na żywym organizmie.
Raczej będzie taką jedynie w papierach - oficjalnie, bo nieoficjalnie to wydaje mi się, że już pewnie niejednego biedaka pokroili. :?

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: piątek, 8 gru 2017, 09:26
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
+1
Przede wszystkim to nie wierzę, że to się od razu uda. Pierwsi ochotnicy będą żyli kolejno kilka godzin, później kilka dni, tygodni itd. Jeżeli świat na to pozwoli, będziemy się uczyć, aż w końcu kiedyś nam się uda zrobić to dobrze i pacjent dożyje sędziwego wieku. Po drugie, czy to dalej jest ten sam człowiek też się nie dowiemy od razu, ponieważ mając zapisane na dysku (mózgu) wspomnienia będzie mógł go imitować. Tak naprawdę ciężko będzie to wyczaić ponieważ z pozoru będzie mógł się zachowywać dokładnie tak samo, ale to już nie będzie ten sam człowiek. No i skąd będziemy mieli pewność, że np. obudzi się akurat ta osoba, która daje głowę, a nie ta, która daje ciało? Wyobrażacie to sobie? Jak postąpią lekarze i rodzina gdy okaże się, że nie obudziła się ta osoba co trzeba, tylko ta druga? Oczywiście to bardzo mało prawdopodobne, ale bez eksperymentu wykluczyć tego nie można.
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: sobota, 9 gru 2017, 02:44
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 18 gru 2017, 00:57
 
   
+1
Też myślę, że droga jeszcze długa i że pierwsi pacjenci raczej długo nie pociągną, ale technika w końcu zostanie dopracowana - to tylko kwestia czasu. Tak samo zresztą było przy okazji pierwszych przeszczepów serca - prof. Relidze też pierwsi pacjenci dość szybko umierali. Facet przecież początkowo był załamany tym faktem, no ale się nie poddał i kombinował do skutku, aż w końcu udało mu się przeskoczyć większość problemów. Tu będzie podobnie - metodą prób i błędów wypracujemy w końcu technikę i też przeskoczymy problemy z tym związane.

Co do kwestii - kto się obudzi, czy ciało, czy głowa, to myślę, że tutaj akurat odpowiedź jest prosta - na moje oko raczej będzie to głowa, chociaż głowy to sobie za to uciąć nie dam. ;)

A czy ja to sobie wszystko wyobrażam? Szczerze, to nie. Zdaję sobie sprawę, że prędzej, czy później to się w końcu uda, ale trudno mi to przyjąć do wiadomości, bo to ciągle dla mnie trochę taka abstrakcja. Wiem jednocześnie, że to tylko taka zwykła psychiczna blokada, bo przecież inne organy przeszczepiamy od dawna, a tutaj to będzie przecież to samo, tyle że w większej ilości (bo hurtowo jako całość) na raz, ale mimo wszystko - jest to nieco dziwne do wyobrażenia. Jeszcze pół biedy, gdy człowiek wyobraża to sobie na zasadzie - dwa obce sobie elementy, tzn. że nie znasz, ani ciała, ani głowy, ale jeśli się pomyśli, że np. znałoby się obie te osoby i z jednej byłaby głowa, a z drugiej reszta ciała i całość połączona razem i sobie w taki sposób funkcjonująca to tutaj to już się jednak u mnie zaczynają schody w moim myśleniu...

Inna jeszcze sprawa - jeśli kiedyś tam w przyszłości pójdziemy dalej i dojdziemy już do samych mózgów i np. dajmy na to, taka sytuacja: mamy technologię, żeby wyjąć żyjący mózg, następnie podłączyć go pod system podtrzymywania życia oraz pod maszynę (cyborga takiego). Cyborg może być dokładnie jak człowiek - załóżmy, że mamy już taki sprzęt. Czyli tak - mamy maszynę jako całość, a z człowieka pozostaje w niej jedynie wciąż żywy mózg podpięty pod całość i sterujący tym. Czym (albo kim) będzie taki twór? Przecież dojdziemy prędzej, czy później do takiego punktu w historii, że znajdziemy się na etapie, na którym będzie to możliwe do zrobienia. To się wszystko z pozoru wydaje jedynie gdybaniem, ale to nie jest tylko gdybanie i to pytanie jest czymś więcej, niż tylko eksperymentem myślowym, bo prędzej, czy później trzeba je będzie sobie zadać w odniesieniu już do rzeczywistości, a nie na zasadzie "co by było, gdyby..." :roll:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: wtorek, 12 gru 2017, 14:03
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
+1
Tak, metodą prób i błędów dojdziemy do perfekcji pod warunkiem, że po drodze nie wydarzy się coś co zatrzęsie opinią publiczną i dalsze eksperymenty zostaną kategorycznie zakazane. Takim czymś mógłby być np. właśnie fakt, że obudzi się nie ta osoba co trzeba. Teoretycznie zakładamy, że obudzi się ta od głowy - od mózgu. Ale...Jeżeli mózg jest tylko dyskiem twardym oraz jednostką centralną odpowiedzialną za sterowanie ciała, natomiast osobowość jest zaimplementowana w zupełnie inny sposób, którego jeszcze nie poznaliśmy? Zauważ, że przeszczep organów często powoduje u pacjentów jakiś rodzaj pamięci z życia dawcy. Teoretycznie jest to niemożliwe ponieważ z punktu widzenia nauki, twardy dysk jest tylko w głowie. No to jakim cudem po przeszczepie ręki, serca, czy oka, niektórzy pacjenci pamiętają lub czuja rzeczy z życia dawcy? idąc dalej tym śladem teoretycznie przy takim przeszczepie większy procent ciała jest po stronie dawcy, a nie biorcy. Tak naprawdę nie mamy pojęcia co się wtedy stanie...

Szczyglisie idąc jeszcze dalej niż to co napisałeś, można również zaimplementować (skopiować) cały system wraz z pamięcią z mózgu biologicznego do mózgu elektronicznego wyzbywając się tym samym całkowicie elementów biologicznych...
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: wtorek, 12 gru 2017, 22:36
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
środa, 22 lis 2017, 22:54
 
   
+1
Pamięć ciała, czyli mieszając dwa ze sobą człowiek niemal zaczyna doznawać nakładania się na siebie dwóch świadomości, albo może lepiej pamięci. Mało raczej wiemy na ten temat. Powinny być jakieś badania na ten temat, bo przeszczepy to u ludzi już długo się wykonuje.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 13 gru 2017, 10:13
Jasper
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 15 gru 2017, 22:42
 
   
0
No właśnie, SirAzgar masz racje. Tymczasem wedle opinii większości lekarzy, takie zjawisko nie istnieje i jest to wymysł pacjentów. Oglądając dokument o kobiecie z przeczepionym okiem (ten o którym tu wyżej wspominałem), lekarz też jej nie wierzył. Zgodził się na podanie informacji o dawcy tylko dlatego, że zapłakana na skraju wytrzymałości błagała go niemal na kolanach.
Re: O możliwym przeszczepie głowy... :( Przeczytane przez: 0 osoby    Napisane: środa, 13 gru 2017, 13:45
Zxc

reputacja do poprawy
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 14 gru 2017, 13:29
 
   
0
Za zjawisko pamięci komórkowej odpowiadają siły fluidalne obecne w każdym organie człowieka, szczególnie silne są w szkielecie i w sercu.
Lekarze temu zaprzeczają, ponieważ wskutek swojej mizernej wiedzy o tym jak działa człowiek nie mają do tej pory żadnych naukowych dowodów. Bojąc się ośmieszenia i odebrania prawa wykonywania zawodu zaprzeczają więc z definicji każdemu, nawet udokumentowanemu takiemu przypadkowi.
Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Nauka

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.12 | 08.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 1.961s | 34 Queries | GZIP : Off ]