Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Avatar użytkownika czeslaw_warszawa, Google [Bot]
b01ffbf3ff68913d751722bb9678296a
b01ffbf3ff68913d751722bb9678296a
Strona 1 z 7 [ Posty: 195 ]

*1 2 3 4 5 ... 7 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Syn Boga Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 19:36
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Czytając mitologie i historię starożytną zauważamy że tam co chwila pojawia się jakiś syn Boga. W naszej mitologi najważniejszym jest Jezus z Nazaretu. Ale oprócz niego z tych znanych to Aleksander Macedoński i faraonowie egipscy. W jakim zakresie to prawda? W ogólnym to prawda bo podobno wszystko pochodzi od Boga ale w szczególe to się nie zgadza. Bo aby ktoś był synem Boga to ten Bóg musiałby mieć postać fizyczną i w sposób naturalny spłodzić potomka. Jest partenogeneza ale wtedy nie ma ojca a tylko matka. Jest Matka Boska a nawet jest ich bardzo dużo w samej Polsce kilkanaście. Pytanie czy każda z nich urodziła syna Boga? W starożytności bycie synem Boga nobilitowało a teraz? Co byłoby gdyby iksiński zgłosił że jest synem p. Boga? Do czubków. Syn Boga odziedziczyłby po nim władzę i możliwość czynienia cudów. Ale więcej "cudów" przedstawił np Szymon Mag niż Jezus. Nie mówiąc o Davidzie Copperfieldzie. Co dla starożytnych cud -dla nas iluzja. Oczywiście każdego możemy uznać za syna Boga , to nasza prywatna sprawa i np byłoby ładnie gdyby tak jakiś premier....
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 14:59 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literowka
Re: Syn Boga Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 21:18
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
+1
Nie wiem do czego zmierzasz i jakiej dyskusji oczekujesz, ale wypowiem się na jeden temat, który poruszyłaś: Jezus nie był "synem" Boga, mówił jedynie, że jest synem bożym jak każdy, ale na przestrzeni wieków zinterpretowano to zbyt dosłownie.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 12 sie 2011, 23:44
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
To mam na celu aby wykazać że Jezus umierając na krzyży nie był SYNEM BOGA i nie mógł tym samym zbawić ludzi i cały ten kult nie ma uzasadnienia i kościół nie ma racji bytu. Że jest oparty na czymś czego nie ma a więc na kłamstwie podtrzymywanym przez kler dla własnych zysków i aby mieć władzę nad ludźmi. Że cała religia chrześcijańska oparta jest na fikcji której ludzie uwierzyli i zabijają i zabijali innych w imię Jezusa. I jeżeli nie ma syna Boga to i nie ma matki tego syna i wszelkie kulty maryjne nie mają jakiekolwiek uzasadnienia po za wiarą wiernych w jej boskość. A tym samym wszelkie zjawiska typu w Fatimie muszą mieć inne wytłumaczenie niż religijne. Człowiek wierzący jest niewolnikiem tego w co wierzy. Ateista jest wolnym. Im bardziej w coś wierzymy tym większym niewolnikiem tego jesteśmy. I boimy się przestać być tym niewolnikiem. Wierzymy że będzie lepiej i co jest? Wierzymy że kościół da nam niebo po śmierci a jakoś nie ma jakichkolwiek wieści z tamtą o niebie . Są różne inne ale nie o niebie chrześcijańskim. I bez względu na religię wyznawaną te wieści stamtąd są takie same a to znaczy że nie religia stanowi o naszej przyszłości po tamtej stronie lecz jacy TU jesteśmy. I nie ma rozgrzeszenia TU aby można dalej "grzeszyć". W momencie zgonu pamiętamy wszystko i przeglądamy to. Gdyby było rozgrzeszenie za życia to ta retrospekcja nie obejmowałaby wszystkiego. Psujemy swoje ciało jedząc byle co i chorując i psujemy swoją duszę swoimi przeżyciami i wiarą że po spowiedzi możemy od nowa grzeszyć. A czy tak jest? Coraz więcej ludzi choruje, umiera i wraca w ramach swej reinkarnacji wraz ze swoją chorą duszą bo cokolwiek uczyniliśmy to to jest w naszej duszy na stałe i żadne spowiedzi tu nie pomogą tak jak zjesz truciznę tak ona pozostanie w twoim ciele do końca twych dni. Tak że sądzę że nie ma zbawienia przez jakiegoś syna Boga ale każdy sam indywidualnie swoim życiem musi się zbawiać.
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 15:01 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: interpunkcja, literowka, ortografia
Re: Syn Boga Napisane: sobota, 13 sie 2011, 00:06
Bushido

reputacja neutralna
W drodze na księżyc
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Skoro ty widzisz szczyg wielką różnicę między "synem boga",a "synem bożym" to nie wiem na jakim ty świecie żyjesz... przecież to na jedno wychodzi! :roll: W ogóle to irytują mnie twoje posty nic nie wnoszą poza kretyńskimi komentarzami i czepianiem się głupot
Re: Syn Boga Napisane: niedziela, 14 sie 2011, 09:53
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Bushido napisał(a):
Skoro ty widzisz szczyg wielką różnicę między "synem boga",a "synem bożym" to nie wiem na jakim ty świecie żyjesz... przecież to na jedno wychodzi! :roll: W ogóle to irytują mnie twoje posty nic nie wnoszą poza kretyńskimi komentarzami i czepianiem się głupot


Nie zrozumiałeś mnie.
Syn boży = człowiek, który gdzieś tam wywodzi się od Boga. Jak każdy na tej planecie. Kiedyś był początek wszystkiego, a wszystko powstało z koncepcji jakiejś siły stwórczej, którą teraz siłą rzeczy nazywa się umownie "ojcem". Nie ma to nic wspólnego z relacją syn-ojciec. Ot takie pieszczotliwe określenie. To tak jak ksiądz mówi na mszy: siostry i bracia, a co wcale nie ma nic wspólnego z relacjami biologicznymi/rodzinnymi. Tak też jest i tutaj. Natomiast słowa Jezusa zinterpretowano inaczej, mianowicie, że Jezus był jedynym synem Boga w relacji conajmniej prawie że biologicznej, czyli jeden ojciec - jeden syn. Różnica jest kolosalna.
P.S. Jak Cię irytują moje posty to ich nie czytaj.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: niedziela, 14 sie 2011, 16:02
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Hm .. To Szczyglis jest synem bożym.
Re: Syn Boga Napisane: poniedziałek, 15 sie 2011, 07:35
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Ewah tylko się nie irytuj ale poniekąd ty też jesteś, no może nazwij to córką bożą. :)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Syn Boga Napisane: czwartek, 18 sie 2011, 17:26
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Nikt nie zna swego początku to raz a po drugie - są wizerunki Chrystusa i na obrazach i na figurach. Te wizerunki nijak nie mają się do opisu Jezusa. Kto jest wzorcem tych wizerunków? Na kim wzorowano się malując obrazy? Dotyczy to MB także. Komu ludzie oddają cześć klękając przed obrazem? Kto jest tym wzorcowym synem Boga uwiecznionym na obrazach?
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 07:07
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Dla chrześcijan nie ważne jest kto jest wzorem na obrazach, ale kogo przedstawiają, bo przecież nie czczą obrazów tylko poprzez je łatwiej rozmawia się im z Bogiem. To tak w teorii, a w praktyce zamiast pomocy w rozmowach z najwyższym mamy wiele świętych i cudownych obrazów, bo nagle się okazało, że jedne mają większą moc nad innymi. Więc ciągną pielgrzymki w różne cudowne miejsca do cudownych obrazów, świętych źródełek od czasu do czasu rzucając się w zachwycie na kolana przed kawałkiem zwłok jakiegoś świętego, choćby to miał być sam palec św. denata. W parafii do której przybędzie taka relikwia oczywiście z wielką rytualną pompą, ogłoszą natychmiast wielkie wydarzenie dla parafii i już znowu można klęczeć w zachwycie nawet nie rozumiejąc dla czego, bo zdaje mi się że większość osób się nie zastanawia, ale skoro wszyscy klękają to i chyba wypada żebym i ja skłonił się przed jakimś obrazem, czy stopą jakiegoś św. :?
I w całym tym szumie i wyrżnięciu z dekalogu jednego przykazania przez kościół dotyczącego oczywiście tworzenia wizerunków tego co wysoko na niebiosach, (grzech przestał być grzechem) uderzyło mnie jedno. Kościół twardo twierdzi że nie oddaje czci obrazom tylko świętym poprzez nie, i tak się zastanawiałem czym było koronowanie obrazu Matki Boskiej przez Jana Pawła 2 w Wadowicach. Koronowanie cudownego obrazu, może ja tu czegoś nie rozumiem, ale religia jak polityka jedno mówi drugie robi.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 10:34
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
SirAzgar, no właśnie, ja tego wogóle nie rozumiem.
A już totalnie nie rozumiem tego "uświęcania" danych przedmiotów, jak krzyże, obrazki czy nawet Biblii. Wszyscy pamiętają sławną akcję pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. Jak na to patrzyłem, to nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. A pozdejmować wszystkie krzyże ze szkół i urzędów! Co to ma być?! Kiedyś wieszano portrety Stalina, teraz podobnym kultem otacza się kawałek drewna. Ale gdzie tam! Od razu była by to obraza uczuć religijnych. Biblii też na koncercie podrzeć nie można, choć to tylko kawałek papieru z nadrukowanym w normalnej drukarni atramentem. Zniszczysz Biblię? Idziesz pod sąd, vide ostatnia rozprawa Nergala. W dziwnym świecie przyszło nam żyć. Ktoś sobie chce czcić obrazki i krzyże? Niech sobie czci w domu, jego sprawa, ale jakim prawem narzucać znaczenie tych przedmiotów osobom, które sobie tego nie życzą.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 11:21
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Dla tego że w głoszeniu "prawdy objawionej", czują prymat, tak właśnie czują że bronią prawd. Inni to margines, który odrzuca Boga, Jezusa i prawdę, a zło nie powinno mieć prawa głosu. A jak sobie nie życzysz, aby oglądać krzyże to na nie nie patrz i nie obrażaj prawdy. Taka w większości jest Polska rzeczywistość, smutne ale prawdziwe. A co do relikwii to słyszałem że podobno w dwóch kościołach na świecie są relikwie głowy Jana Chrzciciela, fenomen do zbadania dla fundacji.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 11:39
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
A co do relikwii to słyszałem że podobno w dwóch kościołach na świecie są relikwie głowy Jana Chrzciciela, fenomen do zbadania dla fundacji.



Hahahahah :lol:

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 12:56
Heruur
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 4 wrz 2018, 19:48
 
   
0
Jezus też musiał być "nieźle" zbudowany, bo jak zsumowano relikwie, drewno z krzyża Jezusa, to okazało się, że krzyż był wysoki na ok 60, a szeroki na 30 metrów.

No ale to jeszcze da się przeboleć.
Nie wiem czy wiecie, dlaczego wyzdrowiał Kubica ? Bo przecież dostał od Dziwisza fiolkę z krwią JPII, która go uzdrowiła.
Teraz relikwią jest wszystko co jest z JPII związane. Najśmieszniejsze jest to, że jakby JPII miał dziecko, to będzie ono żywą relikwią...

Miałem się już na forum nie wypowiadać, do trąci fermentem, a i tematy, zapodawane przez FN są z dnia na dzień bardziej uwłaczające mojej inteligencji, no ale... zaczęło mnie trzepać, jak zacząłem czytać ten temat:

@ewah
Aleksander Macedoński, to przede wszystkim historyczny przywódca państwa i genialny strateg, gdzie tu masz odniesienie do mitologii ? Poza tym on sam się nazwał bogiem, a ludzie z niego drwili. Z tego co pamiętam, to miała mu to powiedzieć wyrocznia....

faraonowie egipscy - oni uważani byli za bogów na ziemi, za posłanników niebios, a nie za dzieci bogów, synów bądź córki...

Cytuj:
W jakim zakresie to prawda? W ogólnym to prawda bo podobno wszystko pochodzi od Boga ale w szczególe to się nie zgadza. Bo aby ktoś był synem Boga to ten Bóg musiałby mieć postać fizyczną i w sposób naturalny spłodzić potomka.

Poczytaj Biblię zanim zaczniesz pisać wywody - Jezus był synem człowieczym, boskim, a nie synem boga - a to kolosalna różnica. Biblia tysiąclecia w genezie o tym pisze ! Rozróżnia pokrewieństwo Syna Bożego, od dzieci Bożych.

Cytuj:
Jest partenogeneza ale wtedy nie ma ojca a tylko matka. Jest Matka Boska a nawet jest ich bardzo dużo w samej Polsce kilkanaście.

Nie, czytaj Katechzm - Matka boska jest JEDNA, ale jest patronką na wielu płaszczyznach wiary.

Cytuj:
Pytanie czy każda z nich urodziła syna Boga? W strożytności bycie synem Boga nobilitowało a teraz? Co byłoby gdyby iksinski zgłosił że jest synem p. Boga? Do czubków. Syn Boga odziedziczyłby po nim władzę i możliwość czynienia cudów. Ale więcej "cudów" przedstawił np Szymon Mag niż Jezus. Nie mówiąc o Davidzie Coperfildzie. Co dla starożytnych cud -dla nas iluzja. Oczywiście każdego możemy uznać za syna Boga , to nasza prywatna sprawa i np byłoby ładnie gdyby tak jakiś premier....

W moje ocenie dawniej podawanie się za syna boga nie nobilitowało, tylko skazywało na śmierć, bo jedynymi bogami i władcami byli "właściciele" państw. Dziś to nie miałoby sensu, bo ludzie stają się na tyle świadomi, że zanim uwierzą, to się zastanowią na nauką, a potem nad mistycyzmem.

Poza tym, oprócz Jezusa i herosów greckich nie znam żadnego innego syna bożego... Z tym że w mitologii greckiej jest jasno napisane, że bogowie schodzli na ziemię i obowali z kobietami, zatem nasza boskość się rozmywa.
Wszelkie inne wiary mówią o bogach w niebie i na ziemi... oni mają proroków, ale nie dzielą się władzą z ludźmi. tak samo jest w mit. greckiej, herosi nie byli bogami, nie mieli boskich przymiotów oprócz siły.
Tylko jezus został ubrany w syna bożego, ale szybko kościół uświadomił sobie, że to nie przejdzie i pierwsze dodał dwójce świętą, a jak było za mało mistycyzmu, to zrobił trójcę i to w rozdziale na boga, ducha i człowieka... Nic tylko wierzyć.

@Bushido
Cytuj:
Skoro ty widzisz szczyg wielką różnicę między "synem boga",a "synem bożym" to nie wiem na jakim ty świecie żyjesz... przecież to na jedno wychodzi!

Otóż nie, bo jak pisze Biblia Tysąclecia, tylko Syn Boży był bogiem i stał się człowiekiem, czyli jego narodziny nie nadawały mu innego statusu. Synowie i córki Boga Jahwe zawsze byli ludźmi.
Mamy podział dychotomiczny na boga - ludzi, i trójpodział na boga Jahwe, ducha i syna człowieczego...

@szczyglis
Dobrze prawisz, ale powinno być na odwrót. Syn Boży stał się człwiekiem dla naszego bawienia i jego wiąże relacja z Bogiem, a synowie Boga to cała reszta...

@ewah
Cytuj:
Kto jest tym wzorcowym synem Boga uwiecznionym na obrazach?

Człowiek, bo ludzie nie mają daru kreacji twarzy. Jeśli śni Ci się twarz, to jest to czyjaś twarz. Jak rysujesz twarz, to zawsze w głowie jawi się ona jako odzwierciedlenie człowieka. Dlatego modlicie się do posągów z twarzami ludzi, którzy stąpali po ziemi.

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach.
Twierdzę, że oboje jesteśmy ateistami. Tylko ja wierzę w jednego boga mniej niż Ty. Kiedy zrozumiesz, dlaczego odrzucasz wszystkich innych bogów, zrozumiesz, dlaczego ja odrzucam Twojego.
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 19 sie 2011, 15:49
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Heruur napisał(a):
Dobrze prawisz, ale powinno być na odwrót. Syn Boży stał się człwiekiem dla naszego bawienia i jego wiąże relacja z Bogiem, a synowie Boga to cała reszta...


No tak Heruur, masz rację, pomyliłem się przy pisaniu posta, ale jak widać chodziło nam o to samo i do tego samego w konkluzji zmierzaliśmy.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: poniedziałek, 22 sie 2011, 20:57
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Wiele rzeczy dla mnie jest naciąganych, syn Boga czy syn człowieczy, czy relikwie. Tak dla przykładu ostatnio wpadły mi w dłonie pewne relikwie rozprowadzane przez zakony. Są to za laminowane wizerunki świętych wraz z milimetrowymi fragmentami materiałów z którymi święci mieli do czynienia (relikwiami). Biorę taki wizerunek z tą relikwią (kawałkami materiału) i czytam. Wizerunek św. M Kolbe, kawałek materiału i podpis pod nim, "relikwia ta powstała w skutek potarcia brody (zapewne wyżej wymienionego) o materiał". I nie wiem teraz jaką wartość religijną ona posiada, śmiać się czy płakać, klękać czy stać? :shock: , czy to nie jest jakaś forma bałwochwalstwa :?:

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Syn Boga Napisane: środa, 24 sie 2011, 18:48
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
SirAzgar - poczekaj 100 lat a w "nowej" Bibli już to będzie świętą prawdą. Argumenty Heruur że w Biblii --- to żaden argument, chyba dla wierzących. Można dać 1000 argumentów za i tyle samo przeciw a każdy i tak pozostanie przy swoim zdaniu. Tyle że pozna argumenty za i przeciw, innych.
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 14:57 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literowka
Re: Syn Boga Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 08:33
Heruur
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 4 wrz 2018, 19:48
 
   
0
Droga Ewah, zobacz czym jest Biblia świetle apokryfów oraz przeczytaj wstęp do Bt, a zrozumiesz co miałem na myśli.
A poza tym, to przy tak postawionym Twoim założeniu na początku, odnosimy się tylko do Biblii, bo to ona spełnia Twoje warunki. Dlatego Twój argument
Cytuj:
Argumenty Heruur że w Bibli --- to żaden argument, chyba dla wierzących
, wydaje się być o tyle nietrafny, że nie wypełnia żadnego innego znanego nam wierzenia spełniającego warunek sensowności rozmowy.

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach.
Twierdzę, że oboje jesteśmy ateistami. Tylko ja wierzę w jednego boga mniej niż Ty. Kiedy zrozumiesz, dlaczego odrzucasz wszystkich innych bogów, zrozumiesz, dlaczego ja odrzucam Twojego.
Re: Syn Boga Napisane: czwartek, 15 wrz 2011, 20:48
Inga
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Abstrahując od wszystkich wpisów: cokolwiek napisano na temat boskości Jezusa gdziekolwiek, to zawsze pojawi się ktoś, kto po raz kolejny zapyta jak to było naprawdę. Myślę, ze samemu trzeba trochę poszperać tu i ówdzie, posłuchać tego co mówią osoby "obryte" w temacie, a następnie wypracować sobie własne zdanie. Innej opcji nie ma. No chyba, ze osoba poszukująca odpowiedzi wybierze komfort i uzna za własne oficjalne stanowisko KK.
Czy Jezus był Boski czy nie, dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Ważne jest przesłanie jakie głosił, ważne, jakim był człowiekiem i jakim wartościom w życiu hołdował. I TYLKO TO jest ważne. Nic poza tym.

Obrazek
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 14:56 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: interpunkcja
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 16 wrz 2011, 21:17
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Inga napisał(a):
Abstrahując od wszystkich wpisów: cokolwiek napisano na temat boskości Jezusa gdziekolwiek, to zawsze pojawi się ktoś, kto po raz kolejny zapyta jak to było naprawdę. Myślę, ze samemu trzeba trochę poszperać tu i ówdzie, posłuchać tego co mówią osoby "obryte" w temacie, a następnie wypracowac sobie własne zdanie. Innej opcji nie ma. No chyba, ze osoba poszukująca odpowiedzi wybierze komfort i uzna za własne oficjalne stanowisko KK.
Czy Jezus był Boski czy nie, dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Ważne jest przesłanie jakie głosił, ważne, jakim był człowiekiem i jakim wartosciom w życiu hołdował. I TYLKO TO jest ważne. Nic poza tym.


No, i takie rzeczowe posty to mi się podobają :D Popieram w 100% :D Mało kogo stać na oddzielenie "boskości" Jezusa od słów jakie rzekomo głosił. I to mi się bardzo, ale to bardzo podoba Inga. Oby więcej takich postów!
Pozdrawiam

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Syn Boga Napisane: wtorek, 11 paź 2011, 22:56
Jadziohal
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Moi drodzy, ciekawie piszecie, ale trochę mało konkretnie. Bardziej na zasadzie "co ja sobie o tym uważam". Kwestie te rozstrzygnął już sobór nicejski w 325r. n.e. stając w obliczu szerzących się wątpliwości wiernych. Ot, ciągłe dyskusje o powracających herezjach Ariusza i gnostyków. Tymczasem wystarczy sięgnąć do Biblii i zwrócić uwagę na kilka rzeczy. M.in. na to, że Jezus jest tam określony bezpośrednio jako Bóg - np. Kol.2:9, Flp.2:6. Ale również określany jest mianem Pana, mianem, które przysługiwało jedynie Bogu i użycie go w stosunku do zwykłego człowieka byłoby dla Izraelity bluźnierstwem najwyższej wagi. W starym testamencie zapowiedzi mesjanistyczne dotyczą również - nie nadejścia jedynie bohatera-wyzwoliciela, ale samego Syna Bożego. Rozbijanie istoty osoby Jezusa od tego co głosił ma tu również znaczenie. Jeśli bowiem osoba wierzy w Boga to głoszone prawdy przez człowieka może przyjmować wybiórczo i odrzucać według upodobania. W kontekście boskości Jezusa perspektywa się zmienia, dlatego, że w przypadku odrzucania tych prawd odrzuca się prawdy dane od Boga, co stawia śmiertelnika w opozycji do stwórcy i prowadzi do swego rodzaju konfliktu. Nie można jednak nikogo zmuszać do bycia niewolnikiem dogmatu, a raczej szukać posłuchu tych prawd na drodze naturalnej akceptacji. Ludzie jednak nie są skorzy do słuchania, a są szybcy do narzucania, dlatego teraz jest tak jak jest i tarcia między duchowieństwem (odległym od ewangeliczności) a wiernymi są coraz większe. Z drugiej strony jest też zwykła ciemnota wiernych, którzy z lenistwa wlekli się w ogonku swojej religii i w sumie nic, albo prawie nic o niej nie wiedzą. Ba, nawet występują i pokrzykują na Kościół, na prawdy wiary, zasady, ale... paradoksalnie zazwyczaj nic o nich nie wiedzą. Bądźmy szczerzy ilu ludzi potrafi w przybliżeniu streścić 3 lata życia Jezusa, zawierając wszystkie najważniejsze momenty? Ilu ludzi wie, co Jezus głosił? Kiedyś w TV w jednym z konkursów był gracz, który nie wiedział za ile srebrników sprzedano Jezusa!!! Porażka. Ale... to dobrze, że ciągle jeszcze pojawiają się pytania, jak tu na forum. Bo to znaczy, że ludzie szukają, chcą zrozumieć i znać prawdę. A jak wiadomo, kto szuka ten znajduje... :D
PS. Jezus też sam o sobie mówi, że jest Bogiem (np. ew. Jana rozdział 8n)
Re: Syn Boga Napisane: środa, 12 paź 2011, 17:55
gayiari

reputacja neutralna
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
"Ludzie na mieście mówią..." że regulamin się zmienił, więc mogę powrócić na forum i od czasu do czasu coś napisać.
Do rzeczy.

Zaznaczam na początek, że to jest moja prywatna opinia, a nie atak.

Spędziłem kilka ostatnich lat na badaniu, czy to w co wierzę może być w jakikolwiek sposób zweryfikowane i aby utwierdzić się w przekonaniu o wierze, starałem się poszukać jak najwięcej informacji. Czytanie biblii i badanie zmian, które w niej dokonano na przestrzeni tych niecałych 2000 lat, w połączeniu z logiką i racjonalnym myśleniem sprawiło, że straciłem wiarę całkowicie. "Syn Boży" to moim zdaniem pewne narzędzie socjologiczno - psychologiczne. Owszem, prawdopodobnie żył kiedyś taki człowiek jak Jezus i jego dzieje (z wyłączeniem nadnaturalnych zjawisk) mogą być prawdziwe. Nie zmienia to jednak faktu, że samo zjawisko wiary w niego jest szkodliwe. Owszem szkodliwe. Stanowisko w którym akceptuje się coś bez jakiegokolwiek dowodu czy uzasadnienia prowadzi nie do prawdy, ale do zabetonowania sposobu myślenia. Im bardziej się analizuje treść biblii, tym szybciej człowiek zdaje sobie sprawę, że stare normy moralne typu: silny ustala reguły (wszechmocny bóg) nie przystają już do naszych czasów, bo nasz system moralny stał się doskonalszy i wybieranie z biblii tego co chcemy jest na to dowodem. Znamy lepszą moralność. Warto sobie zadać bardzo ważne pytanie i bardzo, ale to bardzo mocno je przemyśleć:

Czy coś jest moralne dlatego że Bóg tak powiedział ? Czy też Bóg tak powiedział, dlatego że coś jest moralne.

Dalej.
Wyobraźmy sobie, że Hitler wygrywa wojnę i jest dyktatorem doskonałym. Mając możliwość pełnego kształtowania ideologii prawdopodobnie dziś mówilibyśmy o mitologii nordyckiej / aryjskiej. Chodzi mi o to, że potrzeba wiary wytwarza mity. Mity z kolei dają nam poduszkę psychologiczną, dzięki której możemy spać spokojniej. Za pomocą wyrzucania z biblii tego co nie przystawało do czasów lub się nie sprawdzało, otrzymaliśmy produkt dzisiejszy. Syn Boży ułatwia nam zatrzymanie się w niewiedzy i spokojne składanie głowy na poduszce.

Mimo że z pokorą powinniśmy powiedzieć, że czegoś nie wiemy, ten mechanizm Syna Bożego daje nam wiarę, że znamy odpowiedź. Oczywiście jest to odpowiedź złudna. Jest to pętla, która zatrzymuje ciąg pytań, na które nie znamy odpowiedzi. Na przykład:

Skąd wziął się Wszechświat ? -> Stworzył go Bóg
Skąd wziął się Bóg ? -> Bóg jest wieczny !
Czy zatem Wszechświat nie może być wieczny bez Boga ? -> Nie, bo coś musiało rozpocząć wszechświat !
Skoro wszystko musiało być rozpoczęte, to co rozpoczęło Boga ? -> Nic, Bóg jest wieczny !

Jest to przykład logiki która sama się zapętla. Daje odpowiedzi i jednocześnie stwarza wyjątki od tych reguł. To błąd logiczny, który jakimś sposobem ludzie zdają się nie zauważać. Fascynujące, a jednocześnie bardzo dziwne.

Podobnie jest z Synem Bożym. Istnieją zapisy w biblii które wypowiadane przez Jezusa są ze sobą w sprzeczności. Takie rozbieżności są równie dziwne i sam fakt istnienia takiej roli w społeczeństwie, jak osoby zajmujące się interpretacją słów z biblii, powinny być czerwonym światłem dla ludzi myślących. Syn Boży nie może przedstawić swoich racji w taki sposób, że będą przystawały do każdego czasu i miejsca ? Dawne prawdy nie są absolutne tylko relatywne ?

Sekularyzacja społeczeństwa i moralności spowodowała jednak, że to co kiedyś było moralnym dogmatem, dziś stało się przestarzałą regułą. Ktoś wcześniej pisał o tym, że należy do biblii podchodzić z głową i wybierać z niej to co uznajemy za słuszne. Sęk w tym, że jeśli zaczynasz coś wybierać za pomocą własnego rozumu i moralności, to biblia przestaje spełniać swoje zadanie, bo i tak sam decydujesz co w niej jest moralne. Nie potrzebujesz jej do określenia, co jest moralne. Tym bardziej zresztą, jeśli dziś to już nie jest moralne (np. niewolnictwo).

Syn Boży to narzędzie społeczne, o którym można pisać na wiele stron i z pewnością jest to narzędzie przydatne. Zupełnie inną sprawą jest pytanie, czy to ma coś wspólnego z prawdą.

Pozdrawiam i witam po dłuższej przerwie.
Re: Syn Boga Napisane: środa, 12 paź 2011, 21:00
piotrekk
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Neptun
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
gayiari napisał(a):
Syn Boży" to moim zdaniem pewne narzędzie socjologiczno - psychologiczne. [...]

A - biorąc pod uwagę strukturę społeczną rodzącego się Chrześcijaństwa - kto, kiedy i w jakim celu to "narzędzie" wymyślił?

Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują - A. Einstein.
Re: Syn Boga Napisane: środa, 12 paź 2011, 21:54
Jadziohal
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
gayiari napisał(a):
Istnieją zapisy w biblii które wypowiadane przez Jezusa są ze sobą w sprzeczności. (...) Dawne prawdy nie są absolutne tylko relatywne ?

Sekularyzacja społeczeństwa i moralności spowodowała jednak, że to co kiedyś było moralnym dogmatem, dziś stało się przestarzałą regułą. Ktoś wcześniej pisał o tym, że należy do biblii podchodzić z głową i wybierać z niej to co uznajemy za słuszne. Sęk w tym, że jeśli zaczynasz coś wybierać za pomocą własnego rozumu i moralności, to biblia przestaje spełniać swoje zadanie, bo i tak sam decydujesz co w niej jest moralne. Nie potrzebujesz jej do określenia, co jest moralne. Tym bardziej zresztą, jeśli dziś to już nie jest moralne (np. niewolnictwo).

Witam Cię :) W związku z cytowaniem mam pytanie czy mógłbyś wskazać z 2-3 fragmenty gdzie widzisz taką sprzeczność? Teologowie zrobili wielką krzywdę chrześcijaństwu, ponieważ dołożyli swoje "cenne" trzy grosze, do czegoś, do czego nie trzeba nic dodawać. Tym nie mniej współcześnie obserwujemy to o czym piszesz, a co nie ma nic wspólnego z religią tylko. Widzimy to coraz liczniejszych płaszczyznach życia ludzkiego. Relatywizm okazuje się być wygodniejszy niż religia i jest wybierany przez ludzi jako sposób na życie. Jednak sposób prowadzący jedynie tylko życia w coraz większym zagmatwaniu, ponieważ człowiek raz wybierający jedno, innym razem wybierający coś innego, przeciwnego nie posiada tak na prawdę jasnej wizji samego siebie i rzeczywistości. Co więcej sam nie jest osobą, której należałoby zaufać, gdyż jego zdanie jest tak zmienne jak sam relatywizm. Sfery życia przesiąknięte są tym relatywizmem, co skutkuje coraz większym zagubieniem i dezorientacją. Np. politycy nie są żadnymi autorytetami, bo są zanurzeni w relatywizmie.
To co zacytowałem z drugiej części twojej wypowiedzi dobrze oddaje przesłanie Buddy, który mówił by nie ufać niczemu i nikomu tylko ze względu na autorytet, pozycję, wiek, albo, że tak mówią stare księgi, ale żeby wszystko sprawdzać i wybierać to co dobre. Tak mówi buddyzm, ale w praktyce wszyscy i tak wpatrują się w Buddę i jego nauki. Co więcej nawet ten system filozoficzny nie może uciec od pytania o początek. I chociaż Boga w nim nie ma (istnieje świadomość), to tak jak w chrześcijaństwie Bóg nie ma początku, tak w buddyzmie używa się określenia "nie mającego początku czasu". Sugerowałoby to, że w istocie ludzkiej mimo wszystko funkcjonuje przeczucie czegoś, co nie było stworzone, co dało początek wszystkiemu, a co z racji tegoż fenomenu trudno zrozumieć człowiekowi od urodzenia przyzwyczajonemu i funkcjonującemu w takiej a nie innej rzeczywistości. Niewidomy od urodzenia nie będzie w stanie wyobrazić sobie kolorów.
Moralność to inna kwestia. Moralność z racji swej definicji zmienna jest i zależna od wielu czynników. Problem powstaje kiedy religia próbuje moralność stworzyć lub ją narzucić, bo wiadomo i tak, że skoro moralność zmienną jest to religia ta nie jest czymś stałym i nie zmiennym. Jezus nie tworzył dogmatów, instytucji, stanowisk, definicji teologicznych. Zakładam, że chciał, by człowiek po prostu żył spokojnie. I tak chyba należałoby odbierać jego nauki, bez dookreśleń interpretacyjnych kościołów chrześcijańskich. Ale człowiek lubi hierarchie, jedni lubią kierować drugimi i stało się... powstały kościoły. Kościoły ludzi. Sama biblia jednak mimo rozmaitych tłumaczeń nie jest tak rozbieżna jak próbują to przedstawiać np. racjonaliści. Zarówno oni, gorliwie atakujący religię, jak i równie gorący jej obrońcy zwykli wdawać się w dyskusje o czymś, o czym ani jedni ani drudzy nie mają najmniejszego pojęcia, ale wszyscy mówią z taką pewnością jakby wiedzieli "jak się rzeczy mają". Nikt z nich, nikt z nas nie wie o Bogu nic. Jedni i drudzy próbują definiować, demaskować, wykazywać... coś, co się im tylko zdaje - ale walczą do upadłego. Dla mnie to zwykła głupota ludzka i małostkowość. Czy nie lepiej zostawić to i żyć spokojnie? Jeśli ktoś wg wierzącego obraża Boga, to czy trzeba oponować? Chyba ten Bóg zajmie się kimś kto go obraża. Albo, jeśli ktoś w swych postach, modlitwach wydaje się nie wierzącemu głupi i śmieszny, to czemu nie zostawić go w spokoju, w poszanowaniu jego poglądów? Pewne protesty powinny pojawiać się z pozycji z goła obiektywnej, kiedy coś jest szkodliwe społecznie w perspektywie "ponad światopoglądowej", np. legalizacja narkotyków, albo zakaz aborcji dla ofiar gwałtów. Ludzie jednak są bardzo relatywni, wygodni i lepiej się czują lawirując między wiarą i nie wiarą, zawijając do portów każdej ze stron tylko w chwilach, kiedy jest to korzystne. Nawet taka Biblia mówi, że Bóg chciałby, żeby człowiek był albo zimny albo gorący (konkretny), a nie letni (relatywny); żeby tak znaczyło tak, a nie nie. Nawet taka ateistyczna wizja świata zmęczy się chaosem i rozmydleniem życia społecznego, kiedy nikomu i niczemu nie będzie można ufać. I jedni i drudzy się zmęczą taką "moralnością" i może kiedyś przyjdzie czas, kiedy człowiek będzie człowiekiem a nie ateistą, katolikiem, muzułmaninem, komunistą, prawicowcem, peowcem, pisowcem, polakiem, chińczykiem, żydem... Jezus wielką postacią był :) reszta to pikusie :)
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 14:54 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: interpunkcja
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 21 paź 2011, 23:18
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Ludzie mają duszę niewolnika i muszą mieć "smycz" na której chodzą. Boją się wolności bo ta zakłada odpowiedzialność za siebie i swoje postępowanie. A tak - "bo Bóg tak chce" i cała odpowiedzialność jest zdjęta z człowieka. Po co samemu myśleć jak lepiej postąpić tak jak mu kapłan każe. Bo przecież religia -instytucja pochodzi od kapłanów. Wiara w BOGA nie wymaga jakiejkolwiek instytucji. A po co BOGU syn?
Ostatnio edytowano sobota, 22 paź 2011, 14:53 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: interpunkcja, literowka
Re: Syn Boga Napisane: sobota, 22 paź 2011, 14:51
BlueAngel333
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 4 cze 2018, 21:19
 
   
0
ewah napisał(a):
Ludzie mają duszę niewolnika i muszą mieć "smycz" na której chodzą. Boją się wolności bo ta zakłada odpowiedzialność za siebie i swoje postępowanie. A tak - "bo Bóg tak chce" i cała odpowiedzialność jest zdjęta z człowieka. Po co samemu myśleć jak lepiej postąpić tak jak mu kapłan każe. Bo przecież religia -instytucja pochodzi od kapłanów. Wiara w BOGA nie wymaga jakiejkolwiek instytucji. A po co BOGU syn?



Nie zganiaj tego , że to wina Boga ! Jak to ujęto wyżej smyczki człowiek człowiekowi zakłada i odbiera wolność . Pomyśl trochę za nim cokolwiek bzdurnego ponownie napiszesz ... Bóg nie ma tu nic wspólnego z tym co tu przytaczasz.

"cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć"
Re: Syn Boga Napisane: sobota, 22 paź 2011, 15:26
Archeozoolog
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 sty 2018, 18:39
 
   
0
ewah napisał(a):
Ludzie mają duszę niewolnika i muszą mieć "smycz" na której chodzą. Boją się wolności bo ta zakłada odpowiedzialność za siebie i swoje postępowanie. A tak - "bo Bóg tak chce" i cała odpowiedzialność jest zdjęta z człowieka. Po co samemu myśleć jak lepiej postąpić tak jak mu kapłan każe. Bo przecież religia -instytucja pochodzi od kapłanów. Wiara w BOGA nie wymaga jakiejkolwiek instytucji. A po co BOGU syn?


Interesujące...czyżbyś pisała z własnego doświadczenia?? :P
Re: Syn Boga Napisane: sobota, 22 paź 2011, 23:31
Jadziohal
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Odkrywca
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
ewah napisał(a):
Ludzie mają duszę niewolnika i muszą mieć "smycz" na której chodzą. Boją się wolności bo ta zakłada odpowiedzialność za siebie i swoje postępowanie. A tak - "bo Bóg tak chce" i cała odpowiedzialność jest zdjęta z człowieka. Po co samemu myśleć jak lepiej postąpić tak jak mu kapłan każe. Bo przecież religia -instytucja pochodzi od kapłanów. Wiara w BOGA nie wymaga jakiejkolwiek instytucji. A po co BOGU syn?


Z tego jasno wynika, że religia i to, co ludzie robią z religią to dwie różne rzeczy. Tak jak w większości innych tematów wszystko psuje człowiek. Piękne idee, działające z początku systemy policzyczne i gospodarcze... wszystko później rozbija się o ludzi: chciwych, zaborczych, pazernych, dwulicowych, leniwych, przekupnych itd... po prostu głupich. Czy więc pretensja dotyczyć powinna Boga i religii czy też ludzi?
Jeśli zaś chodzi o instytucjonalizację, to niestety takowa była, jest i pewnie będzie potrzebna, jak (podobnie wcześniej pisałęm) większość innych tematów opiera się na instytucjonalizacji. Brak tego prowadzi do anarchii i uniemożliwia sprawne działanie, a to oznacza rozpad danej rzeczy, odejście w niepamięć historii :P
Re: Syn Boga Napisane: niedziela, 23 paź 2011, 08:27
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
B-A napisałam w cudzysłowiu "że Bóg tak chce" a nie dosłownie a to różnica. Co powiedział Papierz gdy kazał zabijać Katarów? itd Kapłani wszelkich religii każdorazowo powołują się na Boga. I każda religia straszy Bogiem. Bóg cię pokarze.. itd Czym jak nie strachem wymuszano posłuszeństwo wiernych . I ten strach jest tą smyczą.
Re: Syn Boga Napisane: niedziela, 23 paź 2011, 09:03
BlueAngel333
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 4 cze 2018, 21:19
 
   
0
ewah napisał(a):
B-A napisałam w cudzysłowiu "że Bóg tak chce" a nie dosłownie a to różnica. Co powiedział Papierz gdy kazał zabijać Katarów? itd Kapłani wszelkich religii każdorazowo powołują się na Boga. I każda religia straszy Bogiem. Bóg cię pokarze.. itd Czym jak nie strachem wymuszano posłuszeństwo wiernych . I ten strach jest tą smyczą.



Kochana tak jest ponieważ nikt nie widział Boga ,a w Biblii przedstawia siego za dosyć srogiego. Więc straszy się czymś nieznanym co ma ogromna moc w tym przypadku Bóg-jaki by nie był . Moim zdaniem Bóg jest inny niż ten, którym nas straszą ;) Wiadomo, że ludzie przy władzy zrobią wszystko by tylko panować i rządzić społeczeństwem. Nie muszę szukać daleko , obecne czasy w których przyszło nam żyć niestety chcą nas zniewolić .Gdybyśmy nie marnowali czasu w pogoni za pieniędzmi i materialnymi rzeczami a postawilibyśmy na rozwój duchowy kto wie jaka byśmy byli dziś piękna i rozwinięta cywilizacje. Niestety dąży się dziś do zniewolenia ludzi chcą ich oznaczyć chipami czy wytatuowaniem kodu na ciele jak bydło. Pomyśl nad tym w tym kierunku .Bóg nie ma z tym nic wspólnego .

pozdrawiam

"cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć"
Re: Syn Boga Napisane: piątek, 28 paź 2011, 11:23
gayiari

reputacja neutralna
Na Księżycu
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Jadziohal napisał(a):
Witam Cię :) W związku z cytowaniem mam pytanie czy mógłbyś wskazać z 2-3 fragmenty...


Fragmentów jest bardzo dużo. Polecam wpisać w google hasła "infidels contradictions" - pierwsza strona (niestety po angielsku) zawiera listę (niepełną) sprzeczności
zapisanych w biblii.
Jeśli chodzi o teologów, to nie widzę w tym ich winy. Biblia nie jest i nigdy nie była doskonałą pozycją. Wręcz przeciwnie. Zarówno z moralnego punktu widzenia, jak i w przypadku logicznej analizy treści, wyłania się niestety obraz księgi, która nie przystaje do naszych czasów. Po prostu nasz sposób pojmowania świata stał się inny. Wolę myśleć, że lepszy.

Relatiwizm jest tym co nas ratuje. Absolutna moralność (w tym biblijna) mówi o śmierci dla osób nie wierzących, czy też każe kamienować nieposłuszne dzieci. Relatywizm nie jest wynalazkiem współczesności. Od dawna właśnie w ten sposób ustalano co jest moralne, a co nie jest. Jezus nie ma monopolu na moralność.

Zarówno przed nim, jak i po nim byli ludzie, którzy doskonalili proces rozumienia moralności i dzięki relatywizmowi nie mamy dziś niewolnictwa. Zagubienie które przypisujesz relatywistycznemu podejściu do życia nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ateiści jakich znam, to ludzie bardzo ceniący etykę i żyją w poszanowaniu moralności. Relatywizm moralny nie mówi o tym, że wybiera się to co wygodniejsze. To jest akurat brak moralności. Relatiwizm moralny polega na tym, że wybiera się najlepsze moralnie wybory w świetle obecnie rozumianej etyki. Zbiór zasad etycznych nie bierze się z biblii, ale z relacji społecznych, które warunkują co uznajemy za poszanowanie drugiego człowieka.
Zerknij kiedyś jak bawią się dzieci. Jeśli któreś z dzieci nie jest w porządku wobec innych, to odwraca sie od niego grupa. To bardzo szybko działający mechanizm rozpoznawania co jest moralnie akceptowalne. W późniejszym życiu ten mechanizm nabiera rozpędu i jest wspomagany, lub powstrzymywany przez uwarunkowania genetyczne. Udowodniono jednak, że rozwój moralności idzie w parze z rozwojem biologicznym mózgu i jest przekazywany w genach, więc nasze rozumienie i współodczuwanie drugiego człowieka przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. Dotyczy to zarówno genetyki jak i socjologii.

Co do Buddy to może i brzmi to podobnie. Podejrzewam, że badając filozofię nauki dojdzie się do podobnych wniosków. To czy jest on wyznawany przez ludzi nie ma znaczenia.
To że ktoś jest źle zrozumiany nie obala jego twierdzeń.

Jeśli chodzi o wielkie pytania typu "co było na początku?". Nikt nie odpowie na to pytanie. Ani dzisiejszy naukowiec, ani kapłan. Różnica polega na tym, że naukowiec powie nie wiem, a kapłan powie wiem.

Skąd on to wie i dlaczego inny kapłan zdaje się mówić coś zupełnie innego ?

Urodziwszy się w innej części tej samej planety, możesz wierzyć w coś zupełnie innego, a jednak obie strony wierzą, że mają rację. Obie nie mogą mieć racji, ale obie mogą się mylić.

Poświęciłem sporo czasu na rozumienie kosmologii i zasad działania wszechświata i im bardziej się w to zagłębiam, tym bardziej mnie to zadziwia. To mnie nauczyło pokory, wobec tych którzy potrafią uzasadniać to co mówią i z drugiej strony nauczyło mnie to niechęci wobec osób, które twierdzą, że coś jest jakieś i należy im w to bezkrytycznie wierzyć.

Świat fizyki ma to do siebie, że kiedy poświęcisz mu dużo czasu, to ujawni ci w jak wielkiej bańce iluzji żyje człowiek. To co rozumiesz jako czas, przestrzeń, materia, próżnia okazuje się mieć zupełnie
relatywny charakter. Ta lokalna stabilność na naszej planecie, która trwa zaledwie chwilę i nie jest niczym wyjątkowym we wszechświecie, nie określa rzeczywistości jako takiej.

Czas miał swój początek i warto o tym pamiętać. Pytanie o przyczynę powstania nie ma sensu ponieważ nie istniał czas przed jego zaistnieniem. Przyczynowość do której jesteśmy przyzwyczajeni ma tyle
samo sensu, co rzeczywistość kwantowa. Większość ludzi nie potrafi sobie wyobrazić zasad panujących w świecie kwantowym, jednak za wszelką cenę stara się wyjaśniać rzeczywistość zgodnie z regułami,
które panują wyłącznie tej lokalnej stabilnej rzeczywistości naszej planety.

Co do Jezusa to nie mogę się zgodzić. Tworzył zarówno dogmaty, hierarchie i instytucje o czym można poczytać w biblii. Wiele z tego co głosił było dogmatami.
Sam mówił o instytucji kościoła i nazywał nim swoich wiernych. Hierarchia była z powodu choćby 12-tu apostołów. Cała reszta łącznie z soborami to już było coś zupełnie innego i z
tym się zgodzę.

Biblia natomiast, aż roi się od sprzeczności i niespójności. Nie trzeba jakoś specjalnie szukać. Można to znaleźć w internecie i sprawdzić w biblii. Jest w tym dużo prawdy, kiedy mówi się, że najwięcej ateistów przybywa, nie po przeczytaniu Dawkins'a, Dennet'a, czy Hitchens'a, ale po przeczytaniu biblii. Z osób z którymi dyskutowałem, akurat ateiści znali biblię dużo lepiej niż wierzący.

Problem z biblią polega na tym, że może ją wziąć do ręki każda osoba, od fanatyka, do samarytanina i zrobić z nią cokolwiek chce. Fanatyk użyje jej do usprawiedliwienia mordów, a samarytanin do pomocy innym. To jest księga, którą można interpretować na tyle sposóbów, na ile się chce. Nie ma tu absolutów i nie ma tu jedynej słusznej drogi.
W tym momencie z reguły słyszę, że to nie są prawdziwi katolicy / chrześcijanie, ale prawda jest taka, że tak mówi każdy, kto różni się ze zdaniem innego katolika / chrześcijanina.
Ile zdań, tyle wersji katolicyzmu.

Walka do upadłego o której piszesz nie bierze się z powietrza. W kraju, który jest wolny wyznaniowo, narzuca się zdanie innym osobom, w imię "demokracji" i najwyraźniej "demokraci" nie czytali konstytucji i jej roli w przypadku mniejszości. Wiara powinna być indywidualną sprawą każdego człowieka i nie może tu być mowy o tym, że narzuca się wiarę komuś innemu, a tak się niestety dzieje w Polsce i ateiści w końcu powiedzieli dość.

Nikomu nie odmawiam prawa do wiary, jednak zastanawia mnie, że w przypadku, gdyby ktoś miał problem z wyrostkiem, to z miejsca idzie do chirurga, a nie do znachora. W obu przypadkach
potrzebna jest wiara, tyle że w pierwszym poparta jest dowodami. Tego samego oczekuję od wiary w bogów.
Ateista nie powie ci, że coś jest złe bo obraża to jego boga.
Ateista powie ci, że coś jest złe bo krzywdzi innego człowieka. Kwestia aborcji nie jest kwestią ateizmu. Ateizm odpowiada na pytanie, czy wierzysz w boga/ów. Reszta jest kwestią własnego swiatopoglądu. Osobiście uważam, że aborcja pozbawia nas potencjalnych geniuszy mogących zmienić świat. Masz też moim zdaniem wyrzywiony obraz tego co przedstawia sobą ateizm i jaki jest jego związek z moralnością.

Dla mnie ateizm okazał się moralnie najlepszym rozwiązaniem.

Wiem, że mam tylko jedno życie i nie ma znaczenia czy chciałbym żeby było inaczej. Fakty nie przemawiają za czymś innym, chociaż ludzie lubią się oszukiwać. Przez to że mam tylko jedno życie, muszę dbać o własne sumienie i o to jaka jest moja rola w społeczeństwie. Jeśli będę działał na jej korzyść, to moja rola będzie miała znaczenie dla innych osób i to jest sens jaki sam nadaję swojemu życiu.

Pamiętaj też, że bez względu na to jakim jestem człowiekiem i jak dobrze przeżyję swoje życie, według twoich wierzeń pójdę do piekła wyłącznie dlatego, że nie wierzę.

Nie sądzę, żeby to było moralne.
Strona 1 z 7 [ Posty: 195 ]

*1 2 3 4 5 ... 7 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Religie

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 4.124s | 41 Queries | GZIP : Off ]