Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
9f7dc5b66873e8675e62b4e5e70f19e0
9f7dc5b66873e8675e62b4e5e70f19e0
Strona 1 z 1 [ Posty: 22 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 16:37
zeuus22

reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
sobota, 5 sie 2017, 07:30
 
   
0
Gdybys mogl sie znowu urodzić to ktora z tych wiar chciałbyś przyjąć gdybys miał wybór ?

Ja bym chyba sie zastanowił czy bym był katolikiem bo według hinduidyzmu życie to jest karma i zalezy jaki bedziesz za tego życia to bedziesz miał takie wcielenie ( karmę ) w przyszłym powiedzmy teraz jestes mężczyzna to w następnej mozesz byc kobieta itd

Czy czasami sie wam nie wydaje ze w poprzednim wcieleniu byliście kobieta lub mężczyzna i czasami jak wyjeżdżacie do nowego panstwa w którym nigdy nie byliście ze wydaje wam sie te miasto znajome jak byście tu juz kiedys mieszkali ;)
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 16:49
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Do tego co piszesz nie trzeba religii. Nic bym nie wybrał, zupełnie nic.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 17:43
zeuus22

reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
sobota, 5 sie 2017, 07:30
 
   
0
SirAzgar poruszyłem ten temat zeby poznac wasze zdanie a troszke za młodych lat byłem zainteresowany hinuidyzmem ze ta wiara jest duchowa ze liczy sie w tej wierze wyciszenie spojrzenie w glomb siebie jak mi mówili jak jestes zły to usiądź ala po turecku zrób trzy glombokie wdechy i wydechy przemysl skąd ta zła karma sie wzięła a Tobie dobry humor za chwile wróci

Zapewne tu sa lepszy znawcy lub experci którzy sie lepiej znają odemnie - ja niestety jestem laikiem na najniższym poziomie wtajemniczenia w hinduizmie - cos wiem ale nadal bardzo mało :fun:
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 18:13
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
NO to znasz moje zdanie, preferuje medytacje i nawet modlitwę, ale żadnej religijnej otoczki. Hinduizm jak chciałem ci zaznaczyć też jest naszpikowany całą gamą różnych Bogów a to nie dla mnie. Żadnych religijnych tworów, takich jak Brahma, Śiwa, czy Wisznu, a co za tym idzie jakiś ceremonii religijnych.
Jak mam wierzyć w Boga, to takiego który jest ponad to wszystko, ponad tą hierarchie i ponad ta planetę, jeśli jest Bóg to taki który będzie pasował do koncepcji wszechświata, a nie upośledzonej wizji człowieka.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 18:48
MAG
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 25 cze 2018, 20:02
 
   
0
zeuus22 napisał(a):
Zapewne tu sa lepszy znawcy lub experci którzy sie lepiej znają odemnie


Dobrze trafiłeś, mamy tu cały zespół ekspertów, szczególnie od hinduizmu ;)


zeuus22 napisał(a):
ja niestety jestem laikiem na najniższym poziomie wtajemniczenia w hinduizmie - cos wiem ale nadal bardzo mało :fun:


Najważniejsze, że masz poczucie humoru i taką przedziwną radość, którą trudno zakłócić.

Czy radosny człowiek ma moc zbawiania ludzi?
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 19:19
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
MAG napisał(a):
Czy radosny człowiek ma moc zbawiania ludzi?


Nie, nie ma mocy zbawiania, ale uszczęśliwiania. ;)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 20:00
MAG
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 25 cze 2018, 20:02
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
MAG napisał(a):
Czy radosny człowiek ma moc zbawiania ludzi?


Nie, nie ma mocy zbawiania, ale uszczęśliwiania. ;)


Czy zbawienie nie jest po to, by żyć w szczęściu?
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 20:07
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
MAG napisał(a):
Czy zbawienie nie jest po to, by żyć w szczęściu?


Ja chyba zbawienie odbieram jako wyzwolenie z przywiązań, radość jest piękna, ale chyba nie jest dla mnie synonimem zbawienia.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 20:33
MAG
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 25 cze 2018, 20:02
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
radość jest piękna


Nie radość. Szczęście.
Życie w niebie u boku Boga, obcowanie ze świetymi, to szczęście, szczęśliwość, boża, wieczna. Zycie bez chorób, śmierci, trosk, pragnień itd.


sirAzgar napisał(a):
Ja chyba zbawienie odbieram jako wyzwolenie z przywiązań


Jednym z przywiązań jest również obraz Boga i stosunek, jaki do niego odczuwamy.
Zbawienie jest pojęciem nierozerwalnie związanym z koncepcją ofiary, jaką złozył Jezus swojemu Ojcu za nasze grzechy.
Jeżeli zbawienie miałoby prowadzić do wyzwolenia z przywiązań, to po zbawieniu obraz Boga, Jezusa rozpłynąłby sie w naszych umysłach i stracił na znaczeniu.
Więc takie zbawienie nie miałoby sensu, bo zamiast "odnaleźć" Boga, stracilibyśmy go.
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 21:19
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
MAG napisał(a):
Jednym z przywiązań jest również obraz Boga i stosunek, jaki do niego odczuwamy.
Zbawienie jest pojęciem nierozerwalnie związanym z koncepcją ofiary, jaką złozył Jezus swojemu Ojcu za nasze grzechy.
Jeżeli zbawienie miałoby prowadzić do wyzwolenia z przywiązań, to po zbawieniu obraz Boga, Jezusa rozpłynąłby sie w naszych umysłach i stracił na znaczeniu.
Więc takie zbawienie nie miałoby sensu, bo zamiast "odnaleźć" Boga, stracilibyśmy go.


Może źle się wyraziłem, ale według mnie nie ma czegoś takiego jak grzech, czy grzech pierworodny, więc Jezus jakby nie umierając umarł na darmo. Nie było ofiary za nas, bo grzech to wymysł ludzki.
Życie to ciągłe wzrastanie, uczenie się i rozwijanie, tu , potem tam, znowu tu czy gdziekolwiek. Pojęcie ofiary, sprawia że powinienem przepraszać Boga za to że się urodziłem. A kto jest dawcą życia jak nie Wszechmogący? Tu dla mnie jest kolejny paradoks, bo by wyglądało że On nad niczym nie panuje a wszelki bród jaki na mnie spoczywa jest jakiegoś pra Adasia z którym nie mam nic wspólnego.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 25 paź 2016, 23:25
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
zeuus22 napisał(a):
Gdybys mogl sie znowu urodzić to ktora z tych wiar chciałbyś przyjąć gdybys miał wybór ?


Zeusie, koledzy i koleżanki na Olimpie Ci już nie wystarczają, że innych chcesz szukać? ;)

Jeśli chodzi o mnie, to z żadną. Ani spośród tych dwóch, ani spośród wszystkich pozostałych. Religia to bzdura - wierzysz w to, co wtłucze ci do głowy środowisko. Przykład - urodziłbyś się w Indiach - wierzyłbyś w Sziwę, urodziłbyś się na pustyni - w Allaha, w Polsce - w Jahwe i w każdym z tych przypadków brałbyś swojego boga za tego jedynego, a wszystkich pozostałych za nieprawdziwe twory. Tak jest z każdą religią. To po pierwsze.

Druga sprawa - co to jest wiara? Czym jest wiara? Religia katolicka np. twierdzi, że zbawiony będzie ten, który wierzy - czyli jakieś 90% ludzi pójdzie do piekła, bo narzucone przez społeczeństwo stanowisko to nie jest żadna wiara. Tak samo jak nie można nikogo skłonić do "wiary w coś". To jest z samej definicji nierealne. Jak można wierzyć w coś w co się nie wierzy? Nie można nikogo "nawrócić" na wiarę, o czym zdają się nie wiedzieć ludzie wierzący. Albo się w coś wierzy, albo nie wierzy - to proste.

To tak jakby ktoś do mnie podszedł na ulicy i powiedział "słuchaj kierowniku, na Saturnie mieszka jednorożec, uwierz mi na słowo, musisz mi uwierzyć, bo całe osiedle już mi wierzy". Musiałby mi chyba otworzyć czaszkę i zrobić pranie mózgu, abym w coś uwierzył wbrew sobie. Takie coś robi właśnie religia. Pranie mózgu od małego + presja ze strony społeczeństwa (spróbuj w Polsce nie ochrzcić dziecka).

Do bycia dobrym człowiekiem nie potrzebne są żadne religie - ba, co więcej one wręcz człowieka ograniczają i mieszają mu w głowie robiąc z człowieka robota. Człowiek w tym przypadku nie jest w stanie (nawet nie daje mu się takiej możliwości) sam dojść do tego, co jest dobre, a co złe - zamiast tego kieruje się tym co narzuca mu religia. To jest moralna patologia.

Być może coś inteligentnego zaprojektowało ten świat, dopuszczam taką możliwość. Być może istnieje jakaś mega-świadomość, ale nie jest to na pewno żaden z bytów, które znane są z religii. O ile takowy istnieje, bo tak jak napisałem - dopuszczam to jako jedną z opcji i tyle.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: niedziela, 13 lis 2016, 08:56
Liskołak
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dla mnie to bardziej wybór pomiędzy monoteizmem, a politeizmem. Z reinkarnacją, medytacją itp. Hinduizm kojarzy mi się jakoś najmniej i z tyloma bogami w panteonie kojarzy mi się z tymi samymi baśniowymi wręcz wierzeniami europejskimi z przed chrześcijaństwa. Generalnie podzielam zdanie poprzedników i nic bym nie wybrał. Gdybym miał jednak dokonać na siłę wyboru to raczej hinduizm.. właśnie ze względu na tą baśniowość :d. Chrześcijanizm jest jakiś taki zbyt ponury i co to właściwie za radość to wieczne uwielbianie Boga po śmierci, innych rozrywek tam nie mają w niebie? ;). Jeśli nawet to ile można wytrzymać w tej wieczności. Hinduizm z tą inkarnacją lub reinkarnacją wydaje się ciekawszy :D.
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: niedziela, 13 lis 2016, 10:24
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Przez całą wieczność śpiewać chwała Bogu na wysokościach. Ja taką wersje słyszałem, jak bym miał wybrać to raczej bym poszedł w stronę raju muzułmańskiego. Hurysy i takie tam przyziemne przyjemności. ;)
A tak poważnie to wszystko wymysł człowieka. Jak tam jest to chyba jak dla mnie najlepiej opisał Monroe w Podróżach poza ciałem.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: niedziela, 13 lis 2016, 23:56
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Może też nie być absolutnie nic po śmierci, ale to i tak nie zmienia niczego. Czarny ekran, koniec gry - ja dopuszczam i taką opcję, bo przecież jest najrozsądniejsza. Przed narodzinami też nas nie było i jakoś nikogo z nas to nie bolało. Jak śpimy, czy tracimy przytomność i nic nam się nie śni, to też nas nie ma, bo świadomość jest wyłączona, więc śmierć, czy sen to nie ma żadnej różnicy, poza tą, że ze snu się jeszcze budzimy i tyle.

Trochę na siłę się doszukujemy sensu tu i tam, a nie bierzemy pod uwagę, że przecież i tak już świat sobie trwał bez nas i trwa podczas naszego snu. 14 miliardów lat wszechświat sobie bez naszych "dusz" radził, a nagle mamy być jakimiś wyjątkami, że musimy koniecznie żyć po śmierci? Najprawdopodobniej to jesteśmy jak karaluchy - zgniatasz i nie ma. I to wcale przecież nic strasznego, bo jaka to różnica? Przecież jak cię nie ma to cię nie ma, nie istnieje nawet podmiot, któremu by miałoby być z tego powodu smutno.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: poniedziałek, 14 lis 2016, 04:49
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Jakby zniszczyć ten stary przesąd że wśród wszystkich gatunków człowiek to istota uprzywilejowana, musielibyśmy dojść do wniosku że pod wglądem istnienia nie różnimy się od karalucha, a śmierć jednego i drugiego musi mieć takie same konsekwencje. Wieczna nicość, czy istnienie w formie energetycznej dalej po zgnieceniu.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: poniedziałek, 14 lis 2016, 07:43
Liskołak
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Zgadzam się ze szczyglisem. W takiej perspektywie życie to wręcz anomalia na przestrzeni mld lat, która na chwilę zamigotała i szybko zgasła. Można wręcz powiedzieć, że śmierć to przywrócenie naturalnego stanu niebytu ;). No ale to tylko takie gadanie. Nie wykluczam jednak, że po mojej śmierci.. po prostu zniknę, ale po jakimś czasie - może za chwilę, a może po bilionach lat (dla kogoś kogo niema to co to za różnica) - przebudzi się jakaś forma życia, może nawet świadoma i inteligentna. Nie wiem czy coś będzie mieć ze mną wspólnego. Może duszę, karmę lub coś jeszcze innego, a może tylko jakieś atomy i kwanty, a może nic. W każdym razie już teraz życzę jej/jemu/temu wszystkiego dobrego ;).
Generalnie jak szczyglis napisał, ludzie przesadzają. Osobiście jestem zwolennikiem tego że to wszystko jest o wiele prostrze. Przypominające bardziej jakiś zwykły proces naturalny. My ludzie tylko to za bardzo wszystko ubarwiamy i przekręcamy.
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: poniedziałek, 14 lis 2016, 08:26
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Jak nie ma nic to nawet nie ma tego, że nie ma nic. Brak podmiotu to brak wszelkiego doświadczenia. Jeśli nasze życie trwa te kilkanaście lat, a potem jest wieczne nic, to prawdopodobieństwo tego, że akurat mamy świadomość jest jak kilkadziesiąt dzielone przez nieskończoność, czyli zero. Jeśli żyjemy kilkadziesiąt lat, a potem nie doświadczamy nic przez biliony lat, a potem znów krótko żyjemy, to tak jakby tych bilionów lat nie było, a tylko doświadczenie bycia jest ciągłością. Moim zdaniem, jeśli po śmierci całkowicie i nieodwracalnie znikamy i już nigdy się nie pojawimy w żadnej formie, to ponieważ jest to właściwie nieskończony czas, to względem tego krótkiego doświadczenia jakim jest świadomość również nieskończenie dłuższym, a więc nieskończenie bardziej prawdopodobnym, czyli P=1.
Dlaczego więc doświadczamy i mamy świadomość? I czy w ogóle kiedykolwiek nie doświadczaliśmy tego lub tamtego? Nie mam pojęcia.
Co do chrześcijańskiego raju to faktycznie jest on mało barwny. Nawet w kabaretach jest pokazywany jako nuda. Czy raj musi być nudny? Czy to wtedy jest raj? Z naszej perspektywy bardziej odstraszające jest chrześcijańskie piekło (niż pociągający chrześcijański raj), gdzie za parę przewin dostajesz wieczne męki. To jest tak potwornie absurdalne i niehumanitarne, że dla mnie jest całkowicie sprzeczne z miłosiernym chrześcijańskim Bogiem. To niemożliwe, żeby tak okrutnie karać i być miłością. Dla mnie to zasadnicza (i praktycznie nigdy nie podnoszona przez teologów - dlaczego?) sprzeczność w tej religii. Nie może być wiecznego piekła przy założeniu wszechmocnego i miłosiernego Boga! To tak jak w twierdzeniu matematycznym. Aby udowodnić jego prawdziwość należy udowodnić, że jest prawdziwe dla wszystkich możliwych przypadków. Fałszywość tezy udowadnia się przy znalezieniu jednej sprzeczności. A to jest sprzecznością. Coś w tej teologii nie gra. Ewidentnie.
Jeśli jest wieczne piekło, to Bóg nie jest miłosierny lub wszechmocny i basta. Pytanie więc czy pójście do takiego raju faktycznie jest pójściem do raju. Bo po pierwsze - jeśli nie jest miłosierny, to może mu się odwidzi i wyrzuci Cię z tego raju. A jeśli nie jest wszechmocny, to czy mamy pewność, że raj się wiecznie utrzyma?
Oczywiście - możliwe jest też, że cała ta historia jest zwyczajnie zmyślona.
Jednak ludzie doświadczają różnych stanów duchowych, szczęścia, cierpienia itp. Chcieliby doświadczać wiecznie szczęścia. Jednak co to jest szczęście i kiedy go doświadczamy?
Bo jedni mają "wszystko", żyją w dobrobycie (tak wyobrażany jest najczęściej raj) i nie są szczęśliwi, a inni mimo braków dóbr wszelakich szczęścia doświadczają. A więc może tym innym Bóg wcale do szczęścia potrzebny nie jest (jak straszą wszelkiej maści teolodzy). W każdym razie tu na Ziemi są takie przypadki, że wiara w Boga niekoniecznie implikuje szczęście, a niewiara nieszczęście. Wręcz można się zastanawiać czy zachodzi tu korelacja. Może i zachodzi, ale pewnie są trudności w określeniu wiary i szczęścia. No i szczęście osoby wierzącej nie zawsze równa się szczęściu osobom postronnym (np. wierzący muzułmanin, który wysadza się w tłumie uszczęśliwia swoją ziemską rodzinę, bo myślą, że mają krewnego w raju, a tymczasem bardzo unieszczęśliwia setki innych osób).
Co do wybrania religii, to widzę to tak. Religia ma służyć człowiekowi, a nie człowiek religii. Jeśli religia prowadzi do szczęścia to jest OK. Jeśli wręcz przeciwnie, to dla mnie jest ona tylko narzędziem manipulacji jednego człowieka nad drugim.

Co do chrześcijaństwa. Mam np. w rodzinie osoby, których dzieci idą do I Komunii. I ksiądz jeden z drugim wywiera naciski na rodziców i dzieci, aby chodziły do kościoła. Noszą karteczki i je podpisują. Dwa lata. No OK, niby daje to wymaga. Ale na spotkaniach z rodzicami przede wszystkim zwraca uwagę na to czy ktoś chodzi czy nie chodzi. Nie ma tam żadnej teologii, nie ma dobrych i złych uczynków (tzn. jest, zły uczynek jest gdy nie chodzisz). Najważniejsze czy ta karteczka jest regularnie podpisywana. Z czym więc obecnie kojarzy się katolicyzm tysiącom małych dzieci? Z przymusem i karteczką.Oto jak zwykła pragmatyczna codzienność (ksiądz potrzebuje wiernych w świątyni, więc wymusza) wpływa na wiarę i szczęście młodego pokolenia. Potem te dzieci dorastają i nie chcą już iść choćby do bierzmowania, nie chcą uczęszczać w mszach. I Księdza to dziwi i oburza, nie dostrzega ciągu przyczynowo-skutkowego. I nie dostrzega, że nie daje żadnej nauki, że nie jest potrzebny, że nie służy ludziom (w tym wypadku młodym).
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: poniedziałek, 14 lis 2016, 18:52
zeuus22

reputacja neutralna
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
sobota, 5 sie 2017, 07:30
 
   
0
Widzę ze temat robi sie rozwojowy ;)
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: poniedziałek, 14 lis 2016, 20:16
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
kanu to co opisałeś to nic innego jak forma dowodu, że szczęście możemy generować sami w sobie poprzez nasze nastawienie. To jakby trochę udowodnić że Buddyzm podąża właściwą ścieżką, wyzwolenia szukamy w sobie nie w aniołkach. :angel:

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 15 lis 2016, 14:47
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Sir, a gdzie indziej mamy szukać? Nie istnieje coś takiego jak obiektywne szczęście. To pojęcie jest jedynie subiektywne, każdy ma swoją jego wizję. Ludzie, którzy wierzą w jakieś aniołki i raj po śmierci popełniają błąd - odpuszczając życie (i dążenie do szczęścia) tutaj na rzecz jakiegoś wyimaginowanego raju, na temat którego nawet nie zadają sobie pytań.

No bo co ma być niby takiego fajnego w tym całym raju? Zielone polany? To ma być szczęście?
A może obecność Boga? No i co z tego? Wieczność spędzona na nic nie robieniu, a jedynie trwaniu w czyjejś obecności? To już naprawdę muzułmanie mają lepszą wizję tego całego raju i bardziej racjonalną do uwierzenia przez wyznawcę.

Mnie osobiście jest absolutnie obojętne co jest po śmierci i czy w ogóle coś jest. Jak zgaśnie ekran i "do widzenia" to co z tego? I tak nie będę sobie w stanie nawet zdać z tego sprawy, bo mnie nie będzie. Nie ma podmiotu, świadomości - nie ma nic. Przed narodzinami też jakoś mnie nie było i nie mam z tym problemu. Stąd też ja nie odczuwam jakiejś paniki, czy strachu przed śmiercią. Bolesne jest jedynie dla mnie, gdy umiera mi ktoś bliski i go już ze mną nie ma, natomiast jeśli chodzi o moją własną śmierć, to mam do niej obojętny stosunek. Oczywiście wolę, aby to stało się później, niż wcześniej, bo chcę trochę jeszcze pożyć, ale sam fakt owej śmierci nie wywołuje we mnie żadnego strachu.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 15 lis 2016, 21:40
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
szczyglis napisał(a):
Sir, a gdzie indziej mamy szukać? Nie istnieje coś takiego jak obiektywne szczęście. To pojęcie jest jedynie subiektywne, każdy ma swoją jego wizję. Ludzie, którzy wierzą w jakieś aniołki i raj po śmierci popełniają błąd - odpuszczając życie (i dążenie do szczęścia) tutaj na rzecz jakiegoś wyimaginowanego raju, na temat którego nawet nie zadają sobie pytań.

No bo co ma być niby takiego fajnego w tym całym raju? Zielone polany? To ma być szczęście?
A może obecność Boga? No i co z tego? Wieczność spędzona na nic nie robieniu, a jedynie trwaniu w czyjejś obecności? To już naprawdę muzułmanie mają lepszą wizję tego całego raju i bardziej racjonalną do uwierzenia przez wyznawcę.



Właściwie to myślę trochę inaczej, że ci co wierzą w raj po śmierci nie odpuszczają, tylko marnują swoje życie zamknięci w kloszu etyki i moralności jednej religii. Nie mówię że trzeba być złym człowiekiem, ale żeby się otrząsnąć i zobaczyć ten świat bez takich przywiązań, poczuć prawdziwą wolność i wyzwolenie od tych nacisków, tego już nie potrafią. Ja tak rozumiem formę szczęścia, popatrzeć na ten świat z perspektywy człowieka nie uwiązanego zależnościami, i ciężarem etyki kościelnej. A oni szukają szczęścia na siłę wpatrując się w tabernakulum, programują swoje umysły na cel że tam jest szczęście, i na siłę starają się do niego dotrzeć. A do szczęścia wystarczy czysty umysł.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Hinduizm contra chrześcijaństwo Napisane: wtorek, 15 lis 2016, 23:57
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
Właściwie to myślę trochę inaczej, że ci co wierzą w raj po śmierci nie odpuszczają, tylko marnują swoje życie zamknięci w kloszu etyki i moralności jednej religii.


Myślisz podobnie. Oni właśnie odpuszczają tutejsze życie, gdyż nie traktują go na poważnie - myślą, że "tamte" jest lepsze, prawdziwsze. Wszelka moralność tutaj ma być niby jedynie cegiełką, ku życiu "tam". Każde umartwianie się ma być również tego typu cegłą. Tam widzą szczęście, w innym świecie, tutaj go sobie odmawiając.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Strona 1 z 1 [ Posty: 22 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Religie

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 2.986s | 35 Queries | GZIP : Off ]