Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Bing [Bot], Google [Bot]
a1d73e2dbb903d1dd7c9fea550241ad7
a1d73e2dbb903d1dd7c9fea550241ad7
Strona 1 z 2 [ Posty: 47 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 16:56
Arkotello
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 20:26
 
   
0
Co byście powiedzieli o osobie która jest katolikiem ale nie uznaje kościoła który już dawno przestał być apolityczny, spowiada się bezpośrednio Bogu bo twierdzi że to nie jest przywilej zarezerwowany tylko dla księży.

Bralibyscie wiarę tej osoby na poważnie czy raczej wyśmiali?

"It is not in the stars... but in ourselves."
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 17:23
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Wiara jest indywidualną sprawą człowieka, jest jego najskrytszą , subtelną formą pojmowania świata. Pewnie że brał bym takiego człowieka bardzo poważnie, ale katolikiem bym go wtedy już nie nazwał.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 18:04
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
ale katolikiem bym go wtedy już nie nazwał.

A dlaczegoż to?
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 18:28
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
+1
Bo katolik to człowiek, który z definicji uznaje prymat KK, jego hierarchię i nauki, żaden apostata nie może być katolikiem skoro odrzuca naukę kościoła z którą powinien się zgadzać. Taki człowiek to chrześcijanin ale na pewno nie katolik, tak samo jak ty Aleksandro i twój mąż nie możecie być katolikami , ale jesteście chrześcijanami. Czasami mam wrażenie że ludzie mylą pewne pojęcia i katolikami nazywają wszystkich ludzi wierzących w Jezusa.
Jehowi to nie katolicy tylko chrześcijanie, zielonoświątkowcy to tez chrześcijanie itd. nie wiem co tu nie rozumieć.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 18:30
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Arkotello napisał(a):
Bralibyscie wiarę tej osoby na poważnie czy raczej wyśmiali?


Mam małe pytanko - a dlaczego albo brać na poważnie, albo wyśmiewać?
To w co ktoś sobie wierzy to tylko i wyłącznie jego sprawa, mnie np. osobiście zupełnie to nie interesuje, czy ktoś jest wierzący, czy nie jest, bo to w żaden sposób nie świadczy o człowieku.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 19:29
Arkotello
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 20:26
 
   
0
szczyglis napisał(a):
Arkotello napisał(a):Bralibyscie wiarę tej osoby na poważnie czy raczej wyśmiali?

Mam małe pytanko - a dlaczego albo brać na poważnie, albo wyśmiewać?
To w co ktoś sobie wierzy to tylko i wyłącznie jego sprawa, mnie np. osobiście zupełnie to nie interesuje, czy ktoś jest wierzący, czy nie jest, bo to w żaden sposób nie świadczy o człowieku.


Spotkałem się z ludźmi którzy nie byli w stanie zrozumieć takowego pojmowania wiary i zachowywali się infantylnie, śmiejąc się właśnie albo przygadując.

"It is not in the stars... but in ourselves."
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 19:53
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Arkotello napisał(a):
Spotkałem się z ludźmi którzy nie byli w stanie zrozumieć takowego pojmowania wiary i zachowywali się infantylnie, śmiejąc się właśnie albo przygadując.


To głównie młodszych ludzi się tyczy z tego co ja zauważyłem, ale wiadomo, że i nie tylko. Ja osobiście przez 34 lata swojego życia nauczyłem się, że nie warto nawet podnosić kłótni na takie tematy, bo żadna ze stron i tak nie przekona drugiej. Z wiarą jest tak, że każdy ma swoją "prawdę" i w niej żyje. Nikomu postronnemu nic do tego, co najwyżej można na te tematy luźno podyskutować, powymieniać się swoim zdaniem i na tym koniec. No, chyba że ktoś swoją wiarą zaczyna szkodzić innym, ale to już inna kwestia. Wracając jednak do meritum to mimo, iż sam nie jestem katolikiem (ani wyznawcą żadnej innej religii) to powiem szczerze, że mnie za to osobiście śmieszą wszyscy ci "nastoletni wojujący ateiści", którzy wszem i wobec wyśpiewują swoją "wyższość" (że rozum zjedzony, a cała reszta to ciemnogród, średniowiecze, etc...bo taka moda). To jest wręcz zabawne czasem.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 20:23
Arkotello
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Na promie kosmicznym
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 20:26
 
   
0
Ja natomiast nie potrafię zrozumieć ludzi którzy nazywają siebie katolikami i wierzą w przesądy, przecież to się nawzajem wyklucza (jeśli się mylę to poprawcie mnie) tłumacząc się stwierdzeniem "lepiej wierzyć niż przeżyć".

"It is not in the stars... but in ourselves."
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 30 maja 2017, 20:29
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Ja bym tego tak nie rozgryzał. Moim zdaniem to na całym świecie nie ma ani jednego prawdziwego katolika. Szalone stwierdzenie? Otóż nie - po prostu nie ma na tym świecie człowieka, który przestrzegałby w 100% założeń religii katolickiej, gdyż jest to zwyczajnie technicznie niemożliwe. Katolicyzm i Kościół to taki trochę "produkt" właściwie mający niewiele wspólnego z chrześcijaństwem - gdyby tak porozkładać to wszystko na czynniki pierwsze.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: środa, 31 maja 2017, 20:29
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 10 wrz 2018, 20:29
 
   
0
Cytuj:
nie uznaje kościoła który już dawno przestał być apolityczny, spowiada się bezpośrednio Bogu bo twierdzi że to nie jest przywilej zarezerwowany tylko dla księży.

Ja bym to nazwał wiarą prywatną. Albo powrotem do pierwotnego chrześcijaństwa. Pierwsi wierni spowiadali się bogu wyznając swoje grzechy. Odpowiednia formułka pojawia się na mszy w formie pustego rytuału "wyznaję wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem...." po której następuje chwila ciszy. Dawniej po powiedzeniu czegoś takiego członkowie zgromadzenia przyznawali się do grzechów na głos! Ależ to musiały być ciekawe msze.

Bywa i tak...
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 15:59
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
Taki człowiek to chrześcijanin ale na pewno nie katolik, tak samo jak ty Aleksandro i twój mąż nie możecie być katolikami, ale jesteście chrześcijanami.
To, ze człowiek spowiada sie Bogu przede wszystkim, a potem księdzu nie skreśla go byciem katolikiem. Kiedy to wprowadzono spowiedź jako obowiązek katolika?
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 16:24
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
aleksandra137 napisał(a):
To, ze człowiek spowiada sie Bogu przede wszystkim, a potem księdzu nie skreśla go byciem katolikiem. Kiedy to wprowadzono spowiedź jako obowiązek katolika?


Jak dobrze pamiętam to około 13 wieku po soborze Loretańskim.
A co do bycia katolikiem to wybacz Aleksandro, wiara w reinkarnacje, jajo ciemności rodzące demony, jak wcześniej pisałaś przyjmowanie komunii po wielu latach bez spowiedzi (to według KK jest świętokradztwo które tylko papież może rozgrzeszyć). Jak możesz to nazywać katolicyzmem? Ja cię nie oceniam, to wasza sprawa ja sam w KK nie wierzę, ale powinnaś zapytać jakiegoś kapłana czy z takimi poglądami można nazwać człowieka katolikiem, bo ja odpowiedz na to znam, ale się przekonaj.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 16:26
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
... a teraz sprawdź od kiedy istnieje katolicyzm, a od kiedy dogmaty.
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 16:37
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Uczciwie rzecz biorąc, to akurat wiara w dogmaty jest jednym z najważniejszych filarów religii katolickiej, więc Sir ma jak najbardziej rację.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 17:05
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
szczyglis napisał(a):
Uczciwie rzecz biorąc, to akurat wiara w dogmaty jest jednym z najważniejszych filarów religii katolickiej, więc Sir ma jak najbardziej rację.

Myślisz, że wiara w Boga, czy Jezusa bez dogmatów jest nieważna?

Azgar, jeśli cię tak uwiera mój katolicyzm, nazwij mnie po prostu chrześcijaninem, pełną gębą. :D
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 18:12
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Jak dla mnie nie jesteś chrześcijanką wg tego co głosisz tylko praktykujesz ezoteryczne chrześcijaństwo, a to po prostu new age w otoczce chrześcijańskiej i żaden katolik ani innowierca nie uzna tego za chrześcijaństwo ani za katolicyzm tylko za jakiś odłam/własną praktyke/interpretacje. ;)

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 1 cze 2017, 18:42
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
aleksandra137 napisał(a):
... a teraz sprawdź od kiedy istnieje katolicyzm, a od kiedy dogmaty.


Katolicyzm istnieje od dawna, istniał z innymi odłamami chrześcijan które w inny sposób interpretowały nauki Jezusa. Potem stał sie religią dominującą. Katolicyzm to ciąg prawi 20 wieków a nie gmin na początku po Jezusie.


aleksandra137 napisał(a):
Azgar, jeśli cię tak uwiera mój katolicyzm, nazwij mnie po prostu chrześcijaninem, pełną gębą. :D


Aleksandro jesteś CHRZEŚCIJANKĄ, ale w moich oczach to jest komplement :) , (do katolicyzmu mam mieszane uczucia).
Naprawdę wolę jak ludzie szukają drogi pierwotnych nauk Jezusa, niż to co obecnie mamy w postaci dogmatów. Pierwotne gminy były piękne, teraz kościół w niczym nie przypomina starych nauk.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 15:57
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
sirAzgar napisał(a):
Pierwotne gminy były piękne, teraz kościół w niczym nie przypomina starych nauk.

Niestety, a tutaj przykład. Kiedy Biblia niemal na każdym kroku mówi o diable, Watykan idzie z duchem czasu.
Obrazek

Szokujące słowa generała jezuitów. Według niego diabeł nie istnieje.
https://www.pch24.pl/szokujace-slowa-ge ... 012,i.html

p.s. Heniu, jesteś najmniej odpowiednią osobą, by mnie oceniać.
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 16:43
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
+1
W tym wypadku tak jak szczyglis jestem zdania że albo wierzysz i praktykujesz po swojemu, albo trzymasz się w 100% żadnych stanów pośrednich.Większość praktykuje i wierzy w sposób uwspółcześniony i/lub z akcentami spirytystycznymi/ezoteryka/życie po życiu/Monoroe/Michael Newton/paruzja/antropozofia/niebo jako zaświaty itp nie ma w tym żadnego personalnego pojazdu. No i bynajmniej można sie rozwijać religijnie w tym zakresie, ale to nie jest tożsame z rozwojem duchowym bo to co innego. Tylko Osho to zrównywał, ale to takie sweet cukierkowate zrównanie jednego pojęcia do wszystkiego. Wiem jak religia wpływa i zniekształca, kształtuje obraz duchowości przez system wierzeń i przekonań oraz jakim procesom podlega duchowość gdy staje sie interpretacją religijną/próbą jej kontroli przez doktryne/paradygmat. To tylko jedno z wielu ram umysłu, luster patrzenia na świat i określania swojej rzeczywostości. Nie trzeba być religijnym by być uduchowionym, a będąc religijnym/wierzącym nie czyni kogoś to głęboko uduchowionym.

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Ostatnio edytowano piątek, 2 cze 2017, 16:54 przez HenitoKisou, łącznie edytowano 2 razy
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 16:52
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
aleksandra137 napisał(a):
Niestety, a tutaj przykład. Kiedy Biblia niemal na każdym kroku mówi o diable, Watykan idzie z duchem czasu.


Ale dlaczego niestety? Właśnie bardzo racjonalnie akurat tutaj Watykan postąpił.
Kiedyś ludzie każdy przejaw dziwnego zachowania uznawali za opętanie, w XX wieku natomiast nasza wiedza dotycząca chorób psychicznych mocno poszła do przodu i dziwnym by było, gdyby w momencie, gdy wiadomo było już co może porobić się z ludzką psychiką Kościół nadal widział w tym opętania. Akurat w tym wypadku Watykan zachował się jak najbardziej poprawnie.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 18:06
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
szczyglis napisał(a):
Ale dlaczego niestety? Właśnie bardzo racjonalnie akurat tutaj Watykan postąpił.
Ten cytat pochodzi z bardzo dobrej książki; John Thavis; Tajemnice watykańskich proroctw. Jak Kościół bada zjawiska nadprzyrodzone. Watykanista wyciągnął konkluzję; Watykan nie chcąc być posądzony o średniowieczne poglądy rezygnuje z wiary w osobowego diabła jak i opiekuńczą rolę anioła stróża. Zapewne ten pogląd też będzie ci pasować, problem w tym, że nie jest to zgodne z prawdą. Tylko znawcy tematu doskonale wiedzą, jak niebezpieczny jest to pogląd.
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 18:14
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Pogląd jest mi to obojętny, bo nie interesuje mnie to co robi Watykan, napisałem jedynie, że w dobie powszechnej wiedzy o chorobach psychicznych Kościół postąpił racjonalnie przestając wrzucać przypadki chorobowe do worka z opętaniami.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 18:51
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 10 wrz 2018, 20:29
 
   
0
To co opisuje Aleksandra, to raczej wyspecjalizowanie - zamiast egzorcyzmów które mógł odprawiać niemal każdy ksiądz, zaczęto preferować dokonywanie ich przez specjalistów, którzy przy okazji odsiewali wątpliwe przypadki.

Bywa i tak...
Re: Co z tą wiarą? Napisane: piątek, 2 cze 2017, 19:46
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
Polecam te książkę, bo nie tylko w ciekawy sposób pokazuje jak Kościół traktuje sprawy ponadnaturalne, ale pokazuje w jakim kierunku idzie Watykan.
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 27 cze 2017, 06:28
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Muszę coś ważnego dla mnie wyjaśnić, będzie raczej długo... :roll:

Nie wiem w jakim temacie napisać to co chcę napisać, chyba tutaj będzie pasować, chociaż też nie chcę łączyć tego z tematami konkretnie jakiejś wiary, ale z braku lepszych tematów, napiszę już tutaj. Otóż nie chciałem już za mocno mieszać w tamtym wątku: viewtopic.php?f=25&t=5475, gdzie pisane było o poświęceniu, ale chciałbym trochę rozwinąć jedną rzecz jaką tam napisałem, mianowicie o tej miłości jako celu w życiu.

Generalnie chodzi mi o jedną, chyba kluczową rzecz, z której zdałem sobie sprawę przy okazji pisania odpowiedzi w tamtym właśnie temacie...
Trochę pewnie teraz zaprzeczę paru swoim jakimś starszym słowom, ale właśnie o to mi chodzi. Chodzi o tą miłość konkretnie. Napisałem teraz tam w wątku obok, że nie ma na tym świecie żadnej innej potężniejszej siły, niż miłość - że to najwyższe uczucie jakie można odczuwać i że to jest tak naprawdę ten "szczyt szczytów" ponad wszystkim innym. I nagle mnie tak jakby coś olśniło, dziwię się sobie, że dopiero właśnie teraz...

Mawia się, że Bóg jest czystą miłością, tak? Że najbardziej optymalny stan to wieczne trwanie w tej miłości właśnie, tak? Że to jest taki najwyższy poziom, z którym nie może równać się nic innego, tak? To teraz chyba właśnie dokładnie to samo o miłości napisałem (i naprawdę tak uważam, jak tam napisałem) w wątku obok, tyle że w takim typowo przyziemnym kontekście i dopiero teraz zauważyłem, że nigdy tak naprawdę sobie nie przekładałem tego jakoś "wyżej". Mianowicie - wiem jak wiele razy pisałem, że w "niebie musiałoby być nudno, etc." i właśnie teraz złapałem się za głowę jaka to była bzdura w moim wykonaniu.

Chodzi mi o to, że przecież uczucie miłości jest absolutnie samowystarczalne. Nie ma już niczego ponad tym, co za tym idzie, po co komu cokolwiek innego? W dodatku też nigdy nic takiego nie może się "znudzić", choćby i przez wieczność. To niemożliwe i w ogóle przekładanie tego na coś takiego jak nuda jest w przypadku miłości totalnym nonsensem, jakby połączeniem zupełnie odrębnych niepasujących do siebie pojęć. Największe, najpiękniejsze uczucie, coś absolutnie najmocniejszego, co jest ponad wszystkim (mówię o miłości samej w sobie) - przecież absurdem byłoby chcieć czegokolwiek innego będącego "poniżej" takiego odczuwania, w dodatku w takim stanie w ogóle nie ma znaczenia coś takiego jak czas... Do czego zmierzam? Ano do tego, że chyba właśnie zrozumiałem, że taki i dokładnie tylko taki stan mógłby być istotnie absolutnym celem każdego z nas - takim finalnym, fundamentalnym, najwyższym i najważniejszym celem. Czymś najpotężniejszym, najmocniejszym i nierównającym się z niczym innym...

Żyjąc - tutaj, teraz, na Ziemi, przecież można mieć doskonałe porównanie. Kochając kogoś nie ma dla człowieka niczego ważniejszego - człowiek nie może już wejść wyżej w tym co czuje. Czy potrzeba wtedy człowiekowi czegoś więcej? Nie, bo miłość jako najmocniejsza siła powoduje, że wszystko słabsze od niej nie ma już żadnego znaczenia, potwierdzi to przecież każdy. Rozciągając teraz taki stan na wieczność - przecież to byłoby coś najpiękniejszego co może człowieka spotkać... Nie wiem, czy ja to zrozumiale opisuję (pewnie nie), bo to trudno opisać, więc może skrótowo: ja to w pełni "kupuję" i nie mam już ku temu żadnych "ale". Najmniejszych.

Tym samym, dziwię się teraz wszystkim moim wcześniejszym wpisom, w których pisałem, że "taka wieczna miłość nie może być celem samym w sobie, bo byłaby to jakaś stagnacja, nuda, nicość", że "uczucie to nie cel", że "tak być przecież nie może" itd. Sam nie wiem, czy ja byłem jakiś ślepy, że sobie tak tego nie przekładałem, nie wiem... W każdym razie coś mnie naszło i przy okazji chciałem to napisać, więc napisałem. Trochę przydługo, ale to i tak jest w wielkim skrócie. Nie wiem naprawdę dlaczego nigdy tego w taki sposób tego sobie nie tłumaczyłem, aż mi teraz z tym dziwnie. No i to z grubsza tyle. W skrócie.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 27 cze 2017, 11:56
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
+1
Ja to nazywam skąpany w świetle , ale dobrze to ująłeś, ci którzy namiastkę tego przeżyją tu na ziemi zmieniają się diametralnie, ze złych ludzi stają się tymi którzy dążą do tej miłości jaką przez chwilę odczuli. A masz przykłady, ostatnio na głównej był list chłopaka który był zły i już na skraju wszystkiego, jak go to światło i miłość dopadła odmienił się w jednej chwili, to samo stało się ze mną, w jednej chwili z drania stałem się innym człowiekiem, nie da się opisać tego uczucia, a ta ziemska miłość chociaż tak piękna to tylko drobna namiastka tej wielkiej.
Nie da się opisać, no nie da. Pisałem kiedyś o tym na forum jak pamiętasz.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 27 cze 2017, 12:10
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 22 wrz 2018, 19:21
 
   
0
Tak, pamiętam (tzn. to co pisałeś, nie list chłopaka). Ja natomiast w swoim przypadku akurat nie pisałem o żadnym świetle, pisałem po prostu o miłości, o samym tym uczuciu, że to jest najsilniejsza i najpiękniejsza rzecz, jaka może być i że to jest wszystko co wystarcza. Nie starałem się w żaden sposób tego "stopniować" na mniejszą, lub większą i nie chciałem w żaden sposób nazwać ziemskiej miłości jedynie namiastką - nie uważam jej za namiastkę. Miłość to miłość. Po prostu. Choć rozumiem, tzn. jestem sobie w stanie wyobrazić to o czym pisałeś Ty.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 29 cze 2017, 20:02
nnajethi
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 20 lut 2018, 12:50
 
   
0
Panowie, tylko pozazdrościć. Ja w tej kwestii całe życie byłam tylko teoretykiem. Z uczuć wyższych tylko to jedno zawsze było dla mnie niedostępne. Nie odczuwam tego rodzaju emocji, chociaż rozpoznaję jej przejawy u innych. "Skąpany w świetle", hmm..
Re: Co z tą wiarą? Napisane: czwartek, 29 cze 2017, 21:30
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
+1
a jak opisać coś jak słów brakuje, jak opisać formę ekstazy , no ja nie umiem, ale "skąpany w świetle mi się podoba" :)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Co z tą wiarą? Napisane: wtorek, 4 lip 2017, 15:54
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
piątek, 21 wrz 2018, 15:53
 
   
0
Uczniom szkoły w East Liverpool w USA zabroniono odmawiania modlitwy „Ojcze nasz” podczas ceremonii wręczenia dyplomów. To efekt nacisków ateistycznej fundacji „Wolność od religii”. Dyrekcja szkoły przystała na ich wniosek, aby zerwać z tradycją i zrezygnować z modlitwy podczas uroczystości. Reakcja uczniów była szokująca.
http://misyjne.pl/zabroniono-uczniom-mo ... cje-wideo/

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=JE3V-Y0ekIA

Strona 1 z 2 [ Posty: 47 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Religie

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 3.410s | 35 Queries | GZIP : Off ]