Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Google [Bot]
e8b2e4d65f50997afb2a7a434d447859
e8b2e4d65f50997afb2a7a434d447859
Strona 1 z 1 [ Posty: 10 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: środa, 13 lut 2013, 17:22
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 15 lip 2018, 13:16
 
   
0
"Prezentujemy szczeciński fragment książki Leszka Szumana „Życie po śmierci”, przywołujący znane wydarzenia sprzed lat. Uwaga – tekst zawiera drastyczne opisy…

Obrazek

Kiedy w lipcu 1945 roku sprowadziłem się do Szczecina, byłem jed­nym z pierwszych mieszkańców naszego miasta. Zająłem wtedy mieszka­nie, w którym mieszkam do dziś. Były to cztery puste pokoje. Dzielnica była jeszcze zajęta przez wojska radzieckiego zaplecza frontowego. Tak więc moja rodzina była jedną z nielicznych w okolicy. Oczywiście, moim pierwszym zajęciem w wolnych chwilach był szaber. Nie żebym miał zamiar zająć się wywozem co bardziej wartościowych przedmiotów… W Szczecinie zamierzałem pozostać na stałe. Zresztą, przy­byłem tu poniekąd na rodzinne śmiecie, bowiem mój stryj, Antoni Szuman, inżynier, pracował tu przed I wojną światową przy rozbudowie portu i zbudował budynek poczty nr 2, duże gmaszysko z czerwonej cegły nad Odrą, w pobliżu dworca PKP.

Szaber, któremu poświęcałem każdą wolną chwilę polegał na organi­zowaniu mebli do naszego mieszkania z pustych willi poniemieckich. Nie było ich za wiele. Przypuszczalnie zostały spalone w piecach centralnego ogrzewania przez marznących żołnierzy radzieckich. A więc tu stół, tam fotel, krzesła. Słowem, jak to się mówi, każde cielę z innej obory. To wy­posażenie pozostało mi do dziś. Mój ówczesny punkt widzenia zrozumie tylko ten, kto widział wojnę. Przecież kiedyś za bochenek chleba dałem złoty zegarek. Graty to rzecz drugorzędna.

W trakcie moich wycieczek dotarłem w końcu i do gmachu dzisiej­szej Wyższej Szkoły Rolniczej przy ulicy Słowackiego. W dniu wybuchu wojny ten potężny kompleks budynków, o dwóch pięt­rach schowanych pod ziemię, był jeszcze niewykończony. Wewnątrz umieszczono więc prowizoryczne magazyny farmaceutyczne. W tej roli doczekał roku 1945. Podczas odwrotu Niemcy co zdążyli, wy­wieźli. Resztę zniszczono miotaczami ognia. Można to było poznać po stopionych żarem rynnach i innych przedmiotach metalowych. Prawdę powiedziawszy, nie znalazłem tam niczego, co by się mogło przydać. Na dworze stało coś ze dwadzieścia pomp do filtrowania płynów pod ciśnieniem, kilkaset zbitych strzykawek, a na najniższej kondygnacji piwnic kilkadziesiąt tysięcy butelek różnego kształtu i wielkości do prze­chowywania leków. I jeszcze coś rzuciło mi się w oczy. W olbrzymim hallu przy wejściu do gmachu leżał stos ramiączek do wieszania ubrań. Ponieważ miałem tylko jedno ubranie, wieszaki nie były mi potrzebne.

Obrazek



Minęło kilka lat. Ruiny wspomnianego gmachu stały nadal nietknięte. Zarząd. Miejski miał bowiem ważniejsze sprawy na głowie. Przynajmniej na razie. U mnie rodzina nieco się powiększyła, a także zasoby garderoby. I wtedy przypomniałem sobie ten dwumetrowy stos wieszaków leżących w hallu starych magazynów.

— Przyniosę ci wieszaków ile zechcesz — powiedziałem do żony.

— Michał, chodź — zawołałem do synka, który wówczas był, jak na swój wiek, nad wyraz rozgarniętym dzieckiem, chociaż miał tylko cztery lata.

Było piękne, letnie popołudnie. Bodajże nawet upalnie. Wesoło pogwiz­dując, wszedłem do hallu starego gmachu. Stosu wieszaków już nie było. Nagle przeszył mnie dreszcz. Czułem jak dostaję gęsiej skóry… Mia­łem, wrażenie, że coś mnie chwyciło za gardło… Zabrakło mi tchu… Chciałem postąpić naprzód, lecz nie mogłem. Niewidzialna ściana sta­nęła przede mną. Obok mnie cichutko dreptał w miejscu mój synek, spo­glądając aa ranie pytającym wzrokiem. Bezwiednie położyłem palec na ustach i po cichutku, na palcach, tak aby nikt nas nie słyszał, wyszliśmy szybko na dwór. Dopiero kiedy doszliśmy do ulicy Słowackiego, odetchnąłem swobod­nie. Czułem się tak, jakbym uniknął jakiegoś śmiertelnego niebezpieczeń­stwa.

Minęło kilka miesięcy. Któregoś ranka mieszkańcy miasta zostali wstrząśnięci makabrycznym wydarzeniem. Pewien mieszkaniec Niebuszewa, mieszkający naprzeciwko kina, po­wrócił do domu wcześniej niż zwykle. Mieszkanie zastał otwarte. Garnki stały na palenisku, obiad się gotował. Płaszcz żony był na wieszaku, tyl­ko jej nie było. Chyba jest u którejś z sąsiadek — pomyślał mąż — i zastukał do sąsiednich drzwi.

— Nie było tu mojej żony? Mieszkanie otwarte, musiała gdzieś na chwilę wyjść, lecz dokąd?

— Widziałam ją jak przed chwilą wchodziła do tego ponurego faceta, który mieszka na końcu korytarza.

Zatroskany mąż zapukał do niesympatycznego sąsiada.

— Nie było tu mojej żony? — spytał.

— Nie — brzmiała krótka odpowiedź antypatycznego draba.

— Przepraszam — odparł mąż. Lecz kątem oka dostrzegł w kącie po­ mieszczenia na podłodze sukienkę swej żony.

Facet był typem ciężkiej wagi. Posterunek milicji był w pobliżu. Po­biegł tam i opowiedział o swych podejrzeniach. Dwóch posterunkowych poszło z nim.

— Ręce do góry.

Przeszukali mieszkanie. Niestety przybyli za późno. Trup kobiety wi­siał w szafie powieszony za nogi. Głowa była odcięta, do miski spływała krew. Mąż, gdy to zobaczył, zemdlał. Mordercę zabrano i wzięto na przesłuchanie. Z zawodu był rzeźnikiem. Kiedy kazano mu się rozebrać, pod pachą dostrzeżono wytatuowany Hakenkreuz. A więc należał do SS. Morderca — amator? Nie tylko. Morder­ca — handlowiec, jak się później okazało. Sprawie tej nie nadano szczególnego rozgłosu, lecz ludzie i tak do­wiedzieli się szczegółów. Morderca wieczorami wywoził trupy ofiar do opuszczonego gmachu magazynów dzisiejszej Wyższej Szkoły Rolniczej. Tam w piwnicy, prze­rabiał trupy pomordowanych na jadalne produkty. Gdzie je sprzedawał, chyba nie dowiedziano się. Nie ulegało tylko wątpliwości, że bigosy sprzedawane na bazarze, który wtedy mieścił się na miejscu obecnego dworca PKS, były jego wyrobu.

W śledztwie wyśpiewał wszystko. Naganiaczką była kasjerka przeciw­ległego do gmachu kina. Ona to podsyłała mu dzieci, którym zabrakło kil­kadziesiąt groszy do kupna biletu słowami: Ten pan co tam mieszka da ci tyle, ile brakuje do ceny biletu. Gdy spuszczono wodę ze stawu na ulicy Słowackiego, znaleziono w nim kilkadziesiąt czaszek ludzkich, przeważnie dzieci."

http://sedina.pl/wordpress/index.php/20 ... trzezenie/

--------------------------------

Kino nazywało sie Kino Polonia, już nie istnieje, zawaliło się.
Budynek, w którym mieszkał morderca został rozebrany.
Jednak nawet teraz wspomina sie z trwogą te wydarzenia.
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: środa, 13 lut 2013, 17:31
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Trochę to brzmi jak typowa miejska creepypasta.
Ale historia fajna, lubię takie. :D

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: środa, 13 lut 2013, 17:42
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 15 lip 2018, 13:16
 
   
0
Niestety to fakty.
"Ponury bohater tej opowieści Józef C. mieszkał w domu przy dzisiejszej ul. Niemierzyńskiej 7 (wtedy Wilsona). Miał 158 cm wzrostu, był przysadzistej, krępej postury. Duże ręce. To zapisano i fakt ten potwierdza odcisk pokaźnego kciuka (akta Sądu Okręgowego w Szczecinie). Szeroka, okrągła twarz. Nad niebieskimi oczami gęste brwi. W jego teczce więziennej zapisano: "Włada językiem niemieckim, narodowość i obywatelstwo polskie.
Józef C. w śledztwie o sobie: urodzony w 1895 r. w Opolu, od wybuchu I wojny światowej ślusarz na kolei, w 1915 r. powołany do wojska. W marcu 1952 r. przyjechali z Opola do Szczecina. Przez kilka pierwszych dni mieszkał z młodym blondynem. Mówił, że to jego syn. Któregoś dnia blondyn zniknął i nigdy już się nie pojawił."

Jego proces w tzw. trybie doraźnym trwał zaledwie kilka dni. Za pozbawienie życia Ireny J. 17 września 1952 r. skazany został na karę śmierci. Prosił Bolesława Bieruta o ułaskawienie. Łaski nie było. Jawność procesu Józefa C. wyłączono ze względu na to, że "okoliczności mogłyby wywołać niepokoje społeczne". Po dwóch dniach od wyroku w prasie lokalnej ukazały się lakoniczne notki. "Kurier Szczeciński" z 19 września 1952 r. krótko poinformował: "Zwyrodniały morderca skazany na karę śmierci". Wyrok wykonano 3 listopada o godz. 17.45.

Wspomniane kino nazywało się wówczas " Młoda Gwardia ", później "Polonia"

http://opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=5802
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 13 gru 2014, 18:07
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 15 lip 2018, 13:16
 
   
0
O tej sprawie pisze sie nawet teraz.

Zamordował sąsiadkę, a później porąbał zwłoki. Gdy do mieszkania Józefa Cyppka weszli milicjanci okazało się, że miał już przygotowany posiłek z... wątroby swojej ofiary. Choć mężczyźnie nie udowodniono innych zbrodni, wśród starszych mieszkańców Szczecina do dziś krążą wspomnienia i legendy o kanibalu, który z ludzkich szczątków przyrządzał kotlety czy bigos.
http://facet.wp.pl/kat,1034179,title,Dz ... omosc.html
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 13 gru 2014, 19:25
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
aleksandra137 napisał(a):
O tej sprawie pisze sie nawet teraz.

Zamordował sąsiadkę, a później porąbał zwłoki. Gdy do mieszkania Józefa Cyppka weszli milicjanci okazało się, że miał już przygotowany posiłek z... wątroby swojej ofiary. Choć mężczyźnie nie udowodniono innych zbrodni, wśród starszych mieszkańców Szczecina do dziś krążą wspomnienia i legendy o kanibalu, który z ludzkich szczątków przyrządzał kotlety czy bigos.
http://facet.wp.pl/kat,1034179,title,Dz ... omosc.html


Pojebany człowiek, ja pierd.....

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 13 gru 2014, 23:07
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 2 kwi 2018, 11:18
 
   
0
W każdym razie plotki o dziesiątkach zabitych dzieci się nie potwierdziły.

Bywa i tak...
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 31 sty 2015, 11:56
Luna
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
środa, 27 cze 2018, 21:57
 
   
0
O kurcze.. to taki Polski Hannibal Lecter. Strach jadać na mieście.
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 31 sty 2015, 15:17
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Luna napisał(a):
O kurcze.. to taki Polski Hannibal Lecter. Strach jadać na mieście.


Plotki i plotuchy.

U mnie w Płocku jest sajgońska restauracja, prowadzi ją para Chińczyków.
Kiedyś chodziły po mieście legendy, że tam mięso z psów w kotletach sprzedają.
Stołowałem się u nich nie raz, bo żarcie mają świetne, naprawdę świetne, nie to co jakieś głupie MC Donaldy. Za 10zł można kupić super obiad - pakiet pulpetów, talerz ryżu i mega pyszną sałatkę + wliczony w to sos i zupa. Zdrowe i przepyszne. Cała płocka policja się tam stołuje. Kiedyś myślałem, że oni im tam na ciągłe kontrole przyjeżdzają, bo tyle tam radiowozów stałopod lokalem, okazało się, że przyjeżdzają po jedzenie. Kiedyś poznałem syna właściciela, wyśmiał mnie jak mu opowiedziałem o tych psach. Obecnie to on jest właścicielem i moim dobrym kumplem. I zaręczam, że żadnego mięsa z psów tam nie ma. Miejskie legendy...

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 31 sty 2015, 15:22
Antybristler
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pierścienie Saturna
Ostatnio widziany(a):
sobota, 2 cze 2018, 10:28
 
   
0
Można więc powiedzieć, że gliny przyjeżdżają tam po posiłki :-D

Obrazek
Świat bez Żółwi byłby dużo mniej żółwiowy, bez ektoplazmy mniej ektoplazmowy, bez orbów mniej orbowy, bez Cameroonów mniej cameroonowy, a bez tajemniczych śnieżnych kul mniej tajemniczośnieżnokulowy...
Re: Leszek Szuman i seryjny morderca. Napisane: sobota, 31 sty 2015, 15:28
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Antybristler napisał(a):
Można więc powiedzieć, że gliny przyjeżdżają tam po posiłki :-D


Haha, trafiłeś w sedno.
Nawet kiedyś z kumplem, który miał biuro obok mnie jak jeszcze biznesy robiliśmy to jak była jakaś impreza przy wódeczce w lokalu, to jak chcieliśmy zamówić jedzenie to było "Darek, wzywamy posiłki" == telefon do Sajgonu :D

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Strona 1 z 1 [ Posty: 10 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

POKŁAD KAJUT TEMATYCZNYCH Niezwykli Ludzie

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
cron


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 5.732s | 35 Queries | GZIP : Off ]