Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Bing [Bot], Google [Bot]
02b0ec5f1f30c0e94ccf78e176265a20
02b0ec5f1f30c0e94ccf78e176265a20
Strona 1 z 1 [ Posty: 29 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 01:49
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
+2
Zainspirowany dyskusją z Noelem apropos tematu "Czy istnieje reinkarnacja bez tzw. karmy?", w której to zwróciłem uwagę na to, że fundacyjna interpretacja reinkarnacji zawiera w sobie sprzeczności postanowiłem zaproponować swoją wersję, która tych sprzeczności jest pozbawiona. Poza tym, żeby nie było, że innych krytykuje, a sam nie spróbuje - oto właśnie spróbuję. Tak więc - poniżej interpretacja zjawiska reinkarnacji po mojemu, czyli moja propozycja w jaki sposób wszystko to dookoła nas mogłoby funkcjonować, tak żeby nie wychodził z tego jeden wielki labirynt bez wyjścia i galimatias jak przy okazji tamtego podejścia.

Więc po pierwsze - w swoich gdybaniach odrzuciłbym prawie po całości prawo karmy, jeśli interpretować je jako system nagrody i kary. Niczego z takiego podejścia w swojej wersji bym nie widział. Zasada przyczyna-skutek oczywiście pozostałaby na swoim miejscu (bo bez niej Kosmos by się rozsypał), natomiast wyrzuciłbym z tego całkowicie wszystkie te elementy, które my - jako ludzie definiujemy jako "oko za oko, ząb za ząb". W dodatku zrobiłbym to w sposób taki, że nie niwelowałoby to w żaden sposób tego czegoś co zwiemy "sprawiedliwością".

Więc do dzieła:
Po pierwsze - podzieliłbym życie na Ziemi (ogólnie życie) na 3 etapy (tryby). Tylko 3 - nie 10, nie 1000, a jedynie 3:

1) wstęp/aklimatyzacja
2) testy/zbieranie doświadczeń
3) pełna dowolność


Powyższe mogłoby działać na zasadzie od etapu do etapu, czyli - aby uzyskać możliwość zaistnienia opcji nr 2, trzeba mieć za sobą opcję nr 1, natomiast żeby uzyskać możliwość dostępu do opcji nr 3, trzeba przejść przez opcję nr 2, czyli "testy". Zrobiłem taki, a nie inny "umowny" podział, gdyż patrząc na ludzi na Ziemi wydaje mi się on najbardziej sensowny. Dlaczego wydaje się on sensowny? Dlatego, że każdy chyba zauważył, że ludzie nieco się od siebie różnią. Niektórzy wydają się być na etapie rozwojowym jakby dopiero co zeszli z drzewa, podczas, gdy po drugiej stronie mamy ludzi już poukładanych praktycznie od małego, inteligentnych, uczuciowych itd. Tę różnicę jest widać, jeśli popatrzymy na ogół ludzkości jako taki.

ETAP I:
Teraz jakby to miało funkcjonować - od początku: osobnik znajdujący się na bardzo wczesnym etapie - powiedzmy, że "zaraz po zejściu z drzewa" dostaje pakiet nr 1 - aby troszeczkę się "podszlifować" i zaklimatyzować w nowych warunkach. I tutaj wychodzi różnie - mamy różne patologie, najróżniejszych zbrodniarzy itd., ogólnie "gorszy sort" (bez skojarzeń politycznych). Jak to się kończy w praktyce - no kończy się różnie, czasem zaciukaniem kogoś pod mostem, a czasem wywołaniem jakiejś światowej wojny - w zależności od tego jakie środki i możliwości trafią przypadkowo w ręce takiego osobnika. Pamięć jako taka powinna być tutaj kasowana wraz z każdym podejściem, zatem człowiek się W PEŁNI resetuje, gdyż pamięć o tych wszystkich niepowodzeniach tylko by przeszkadzała (zbyt dużo kiepskich doświadczeń na najniższym z możliwych poziomie). Zostają jakieś tam "odczucia", ale pamięć jako taka o tym wszystkim idzie w niebyt.

Przy czym, co ważne - osobnik taki nie jest tutaj w jakiś sposób karany za swoje działania - nic z tych rzeczy - on się po prostu uczy, szlifuje, tak żeby wyjść "na ludzi". Doświadcza sobie życia, rozwija się (albo nie) i ogólnie z każdym kolejnym podejściem powinien już być coraz bardziej "poukładany".

ETAP II:
Dalej - etap numer 2: osobnik jako tako dojrzał już do mniej więcej "ludzkiego" poziomu i można by zobaczyć jak sprawdzi się w różnych sytuacjach, dać mu może nawet jakąś misję - zobaczyć, czy podoła itd. Można zapytać "dlaczego jest to dopiero na etapie nr 2" - już odpowiadam: bo na etapie numer 1 rezultat takiego czegoś byłby zawsze taki sam, mianowicie: zakończony fiaskiem. Jak w życiu - egzaminów na studia nie zdaje się zaraz po przedszkolu, tylko dopiero po jako takim zdobyciu wiedzy przez lata późniejsze. Przedszkolak takich egzaminów nie zda i jest to oczywiste z góry, w związku z czym nie ma nawet sensu przedszkolaka na takie egzaminy wysyłać.

Wracając jednak do etapu nr 2 - podczas tego etapu osobnik taki po prostu normalnie sobie żyje i wykonuje swoje tam zadania, jakie sobie przydzielił, bądź mu przydzielono. Nie jest też tutaj za nic karany - nie uda się? Trudno. Drugie podejście i tak dalej. Teraz co ważne - nie musi tutaj być kasowana pamięć, a jedynie "blokowana" na czas danej misji, tak aby to wszystko nie przeszkadzało w jej wykonaniu. Po odbyciu takiej misji ta "główna" pamięć może być z powrotem przywracana. Mechanizm taki mógłby tłumaczyć to, że ludzie czasem mają wrażenie, że znają się "z innego życia", że są sobie bliscy, że musieli już się spotkać, mimo iż fizycznie w obecnym życiu nic takiego nie mogło mieć miejsca. Tutaj mógłby więc istnieć rozdział - na pamięć taką "tymczasową" - konieczną do funkcjonowania, oraz pamięć "właściwą", która istnieje przez wszystkie wcielenia powyżej poziomu numer 1 i która jest jedynie przytłumiana (blokowana) na czas danego życia. Jednym słowem - człowiek nie traciłby nigdy swojej osobowości, nie traciłby bliskości np. z drugą osobą - to wszystko byłoby zachowane - na zupełnie wyższym poziomie, a nie na tym "tymczasowym".

Tego typu testy szlifowałyby danego osobnika - wzrastałby on coraz wyżej, uczył się, zdobywał coraz to nowe doświadczenia, umiejętności itd. Jednym słowem - coraz bardziej by się rozwijał. Teraz od strony "technicznej" - takie "wypady na miasto" (w sensie inkarnacji w celu zaliczenia jakiegoś testu, lub wykonania danej misji) mogłyby się odbywać dobrowolnie (i bynajmniej nie za karę, jak w przypadku różnych innych teorii). Ot po prostu: czujesz się na siłach? Spróbuj! Pomiędzy takimi wypadami toczyć by się mogło całkiem normalne życie, być może nawet takie jakie tylko osobnik jest sobie w stanie "wyczarować" - typu: ktoś czuje się dobrze podczas "zielonych łąk"? Ma zielone łąki. Ktoś nie potrzebuje zielonych łąk, a zamiast tego może np. bliskiej sobie osoby? Jest z bliską sobie osobą. Taki trochę "raj", z tym że dla każdego po swojemu.

ETAP III:
Czyli etap finalny - pełna dowolność.
Osobnik tutaj mógłby doświadczyć już wielu, wielu różnych "testów", w związku z czym byłby już na tyle rozwinięty i doświadczony, że praktycznie nie miałby już jakiejś większej potrzeby wcielania się dalej. Jeśli miałby taką ochotę - to oczywiście, proszę bardzo, ale jeśli nie - to nie ma żadnego problemu, mógłby sobie egzystować pośród tego, co byłoby jego "rajem" - wśród zielonych łąk, bliskiej osoby, Jezusa, Kriszny, Allaha, czy jak to tam sobie każdy wymarzy według własnej wiary i potrzeb. Jeśli jednak chciałby tutaj na chwilę podoświadczać sobie dalej ziemskiego życia - droga wolna. Oczywiście i tutaj osobnik pozostawałby dalej sobą, a jedynie w jakiś sposób byłoby to przytłumiane na czas danego życia - po śmierci wszystko (jego "JA") wracałoby do normy.

I to wszystko. Już. Koniec. Finito.

Układ taki jaki zaproponowałem ma kilka fajnych plusów:

1) jest jasny i logiczny, a wszystko co istnieje we Wszechświecie jest piękne, jasne i logiczne, w związku z czym można się spodziewać, że i tutaj tak powinno być,
2) nie wprowadza tutaj żadnego zamieszania związanego z zawiłościami i absurdami wynikającymi z prawa karmy,
3) jest neutralny religijnie - chrześcijanin może spotkać Jezusa, buddysta kogoś innego, Hindus jeszcze kogoś innego,
4) łączy niejako dwie koncepcje: koncepcję "rajską" z koncepcją reinkarnacji,
5) polega na nauce, a nie na karaniu batem,
6) nie ma w nim żadnych magicznych poziomów od 1 do 99 (poza tymi trzema umownymi trybami na które to podzieliłem, ale poziomami bym tego jednak nie nazwał),
7) nie twierdzi, że fizyczne życie to jakiś sen, czy inna iluzja, a jedynie inny (zaznaczam: inny, a nie gorszy) poziom rzeczywistości,
8) daje szanse każdemu,
9) nie "ubliża" fizycznemu światu,
10) nie sprowadza życia do rangi jakiejś nic nieznaczącej gry komputerowej.

Dodatkowo - w mojej koncepcji nigdzie nie twierdzę, że życie każdego pierwszego, lepszego człowieka jest co do sekundy z góry założonym scenariuszem. Zostawiam tutaj miejsce na zwykły, najzwyklejszy w świecie przypadek i wcale nigdzie nie uważam, że każde jedno małe wydarzenie musi nieść za sobą jakiś głębszy sens - nie, nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie - uważam, że przypadek jest tutaj wręcz w wielu miejscach pożądany i że nie powinien być interpretowany na siłę w przypadku każdego jednego, najmniejszego epizodu w życiu człowieka.

Nie widzę też w takim układzie żadnych paradoksów takich jakie dostrzegam np. w teorii proponowanej przez FN. Oczywiście - mogłem przecież tutaj czegoś nie przemyśleć i coś przeoczyć, czegoś nie wziąść pod uwagę (choć nie sądzę), ale jeśli tak - to tutaj już liczę na kreatywność i może ktoś gdzieś tutaj jakiś dostrzeże, wtedy będzie się kombinować dalej. Tak, czy siak - moja propozycja wydaje mi się o niebo lepiej przemyślana i mająca większe przełożenie na obserwację świata, niż opcja "reinkarnacja + prawo karmy" oraz "reinkarnacja jako zwykła zabawa". Koncepcja ma sens, łączy kilka idei w jedną całość, nie generując przy tym sprzeczności oraz jest najbardziej neutralna ze wszystkich różnych innych kombinacji jakie w życiu spotkałem. W dodatku jest prosta i elegancka - jak wszystko we Wszechświecie.

Tak więc, ja tak bym to wszystko widział. Jeśli jednak są widoczne jakieś luki, dziury, nieścisłości - to śmiało...
Na wszelkie pytania - jeśli coś niejasno opisałem to również chętnie odpowiem i rozwinę to, czy tamto, bo dosyć porządnie całą tę koncepcję przemyślałem.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 11:17
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Cytuj:
Zainspirowany dyskusją z Noelem


dziękuję :)



Cytuj:
Układ taki jaki zaproponowałem ma kilka fajnych plusów:

1) jest jasny i logiczny, a wszystko co istnieje we Wszechświecie jest piękne, jasne i logiczne, w związku z czym można się spodziewać, że i tutaj tak powinno być,


układ ten ma jeden podstawowy problem, jest sprzeczny z dowodami

ci zbrodniarze z pkt. 1 są "karani" przez karmę, np. rodzą się bez ręki bo komuś obcieli ręke w poprzednim wcieleniu
ja i Kapitan mówimy o faktach
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 12:40
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Noel napisał(a):
układ ten ma jeden podstawowy problem, jest sprzeczny z dowodami

ci zbrodniarze z pkt. 1 są "karani" przez karmę, np. rodzą się bez ręki bo komuś obcieli ręke w poprzednim wcieleniu
ja i Kapitan mówimy o faktach


Myśląc na temat reinkarnacji to znamiona niewładne ręce często były efektem poprzedniego wcielania, ale nie jako karmy tylko konsekwencji posiadania. No przecież były przypadki wbrew karmie, że komuś urwało rękę w poprzednim życiu a teraz urodził się z jedną niewładną. Czemu? Bo to nie była karma, ale swoisty efekt placebo. Człowiek nie pozbył się świadomości kalectwa i przeniósł ten obraz na nowe życie.
Zresztą trudno mówić o dowodach, bardziej bym to nazwał przypuszczenia.

Marcin może ja tak ogólnie na początek, biorąc pod uwagę te trzy etapy wniosek musiał by być taki że i tak jakaś siła odgórna wszystkim kieruje.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 13:52
stefan12
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 6 lut 2018, 13:55
 
   
0
Im człowiek jest na niższym etapie nauki, tym bardziej musi być bodźcowany z zewnątrz by się uczyć. A tym bodźcem jest kij i marchewka.
Nie ma takiej opcji wg mnie, by nie istniała kara.

Druga sprawa - by to wszystko działało, ktoś musi układać scenariusze, przynajmniej takie ramowe. Nawet dobór rodziców i środowiska urodzenie, to już jest układanie scenariusza.
Samo z siebie nic się nie oszlifuje. Potrzebne są materiały ścierne i ktoś kto steruje procesem.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 15:52
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Noel napisał(a):
dziękuję

Proszę uprzejmie.

Noel napisał(a):
układ ten ma jeden podstawowy problem, jest sprzeczny z dowodami

Zatem przedstaw dany, konkretny, powtarzalny "dowód" przeczący temu, skonfrontujemy.

Noel napisał(a):
ci zbrodniarze z pkt. 1 są "karani" przez karmę, np. rodzą się bez ręki bo komuś obcieli ręke w poprzednim wcieleniu

To jest już jedynie Wasza interpretacja.
Ja w swojej koncepcji nawet nie zakładam niczego takiego, a jeśli brak tego generuje jakąś nieprawidłowość to zaproponuj, w którym konkretnie momencie.

Noel napisał(a):
ja i Kapitan mówimy o faktach

Problem w tym, że mylisz pojęcia. Bo otóż nie - właśnie, że nie mówicie o faktach. Żadne fakty nie mówią o tym, że urodzenie się bez ręki jest karą za ucięcie komuś ręki w poprzednim wcieleniu. Opieracie się (tzn. Kapitan się opiera, bo Ty tylko powtarzasz po Kapitanie) nie na faktach, tylko na własnej interpretacji danego zdarzenia/wydarzenia/zjawiska. Napisałem to zresztą wyraźnie już przy okazji tamtego tematu obok - że nie chodzi o to, że nie zgadzam się z relacjami, tylko o to, że nie zgadzam się z ich interpretacją oraz wnioskami z tego wyciągniętymi (gdyż moim zdaniem są one błędne).

sirAzgar napisał(a):
Myśląc na temat reinkarnacji to znamiona niewładne ręce często były efektem poprzedniego wcielania, ale nie jako karmy tylko konsekwencji posiadania. No przecież były przypadki wbrew karmie, że komuś urwało rękę w poprzednim życiu a teraz urodził się z jedną niewładną. Czemu? Bo to nie była karma, ale swoisty efekt placebo. Człowiek nie pozbył się świadomości kalectwa i przeniósł ten obraz na nowe życie.


Dokładnie - bardzo możliwe. Na podobnej zasadzie, tyle że w drugą stronę działa efekt fantomowy - gdy ktoś traci za życia jakąś kończynę to nadal wydaje mu się, że jest ona ciągle na swoim miejscu. Karanie kogoś brakiem kończyny, za to że uciął komuś kończynę to już słowo w słowo zasada "ząb za ząb", o której wspomniałem na początku, że na coś takiego zupełnie tutaj nie widzę miejsca. Uważam, że takie podejście to już ułomny wymysł człowieka i niepotrzebna próba tłumaczenia sobie tego na siłę, oraz próba stawiania się w roli sędziego wszystkiego co istnieje. Moja koncepcja jest od tego wolna.

sirAzgar napisał(a):
Zresztą trudno mówić o dowodach, bardziej bym to nazwał przypuszczenia.

Przypuszczenia i interpretacja, gdyż owe dowody wyglądają tak: istnieje jakaś relacja, że ktoś twierdzi, iż widział "niebo", tudzież żył już kiedyś. Koniec dowodu. Cała reszta to własna interpretacja mechanizmu zjawiska. Tak samo zresztą w moim przypadku - to również jedynie interpretacja, gdyż zamysłu tego w jaki sposób działa od początku do końca Wszechświat nie zna nikt. To co pozostaje w naszych możliwościach to tylko próba określenia jako tako sensownego wytłumaczenia sobie tego we własnym zakresie. Na tym nasze możliwości się kończą - na interpretacji, przypuszczeniach i gdybaniu.

stefan12 napisał(a):
Im człowiek jest na niższym etapie nauki, tym bardziej musi być bodźcowany z zewnątrz by się uczyć. A tym bodźcem jest kij i marchewka.
Nie ma takiej opcji wg mnie, by nie istniała kara.

Kara (w takim kontekście jak my to rozumiemy) to wymysł człowieka i komplikowanie sobie spraw wg swojej własnej definicji "kary". Poza tym, samo wieczne inkarnowanie się na najniższym z możliwych poziomie jest już samo z siebie dla człowieka "karą", jeśli mówić o karze w naszym mniemaniu. Żadna inna dodatkowa kara nie jest tutaj potrzebna i jest jedynie dalszym komplikowaniem sobie rzeczywistości (czego w swojej koncepcji starałem się uniknąć), zwłaszcza, że człowiek (wg mojej wersji) i tak nie będzie pamiętać tej lekcji. Zakładam, że nie będzie pamiętać, gdyż gdyby tak było to każdy, ale to każdy byłby wręcz przesycony ogromem absolutnie negatywnych wzorców i emocji z kiedyś.

Dodatkową karą jest już samo w sobie to, że człowiek na tak niziutkim poziomie żadnych "wznioślejszych" potrzeb/uczuć/odczuć nie posiada, co za tym idzie sam tworzy sobie swoje własne "piekło" - lądując "między życiami" wśród podobnych sobie, a więc w stanie/zawieszeniu, gdzie właściwie nie ma nic pozytywnego. Całkiem zgrabnie pasowałoby to zresztą do doświadczeń poza ciałem, w których opisywane są konstrukty składające się z bytów będących na podobnym do własnego poziomie rozwoju (takie lokalne piekiełka złożone z podobnych sobie "demonów"). To jest największa kara już sama w sobie - znalezienie się wśród podobnych sobie, a nie wśród np. spokoju i miłości - dlatego też napisałem na samym początku, że moja koncepcja wcale nie wyklucza czegoś takiego jak sprawiedliwość - ona jest zachowana tutaj cały czas, przy czym to sam człowiek karze siebie samego już samym swoim poziomem rozwoju - niejako z marszu. Tu naprawdę nie potrzeba nic więcej.

stefan12 napisał(a):
Druga sprawa - by to wszystko działało, ktoś musi układać scenariusze, przynajmniej takie ramowe. Nawet dobór rodziców i środowiska urodzenie, to już jest układanie scenariusza. Samo z siebie nic się nie oszlifuje. Potrzebne są materiały ścierne i ktoś kto steruje procesem.


sirAzgar napisał(a):
Marcin może ja tak ogólnie na początek, biorąc pod uwagę te trzy etapy wniosek musiał by być taki że i tak jakaś siła odgórna wszystkim kieruje.


Zbiorczo - moja koncepcja nigdzie nie wyklucza istnienia "Boga" (a wręcz nawet takie istnienie zakłada). Piszę w cudzysłowie, gdyż ja widzę to nieco inaczej - nie jako osobowy byt, a bardziej jako świadomość wszystkiego co istnieje jako całość, jako taką wszech-inteligencję będącą całością wszystkiego (kolokwialnie mówiąc - nie jako dziadka z brodą). Aczkolwiek to tylko oczywiście gdybanie, ponieważ nikt nie jest w stanie objąć tego swoim rozumem, bo to wykracza poza nas - zostaje jedynie gdybanie. Nie widzę jednak jednocześnie konieczności układania każdego jednego możliwego scenariusza - jak napisałem, nie obdzieram świata ze zwykłego, najzwyklejszego przypadku - w mojej koncepcji przypadek jest to jak najbardziej naturalna kolej rzeczy. Nie próbuję szukać odgórnego sensu i scenariusza w każdym możliwym, najmniejszym przypadku - uważam to za niepotrzebne mnożenie sobie bytów ponad konieczność, niepotrzebne komplikowanie sobie czegoś, co skomplikowane w żaden sposób być nie powinno (a jest to domena człowieka, nie Wszechświata - człowiek lubi sobie wszystko komplikować, Kosmos takich zapędów nie wykazuje. Takie są moje obserwacje).

Tak ja to właśnie widzę i w taki sposób wytłumaczyłbym to o czym napisaliście. Uważam, że człowiek zbyt wiele rzeczy próbuje sobie komplikować - a z tego następnie wynikają nieporozumienia. To wszystko musi być proste, jasne, klarowne. Bardziej obrazowo - jeśli do tego, aby ze zjawiska A wynikało zjawisko B nie jest potrzebne zjawisko C, to wstawianie tam na siłę pośrodku zjawiska C jest jedynie niepotrzebnym komplikowaniem sobie tego przez samego człowieka. Stąd też staram się tego unikać u siebie. Ponownie - jeśli coś niejasno opisałem, to mogę rozpisać jaśniej, bo mam nadzieję, że na tym nie koniec gdybania.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 16:54
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Cytuj:
Opieracie się (tzn. Kapitan się opiera, bo Ty tylko powtarzasz po Kapitanie) nie na faktach, tylko na własnej interpretacji danego zdarzenia/wydarzenia/zjawiska.


nie tylko po Kapitanie, to co mówię bazuje także na innych dowodach spoza FN
ale faktycznie dowody z FN robią wrażenie i mnie przekonują, uzupełniają wiele elementów
np. kwestia uszkodzeń ciała - te osoby w regresji hipnotycznej SAME mówią, że właśnie brak ręki był "karą" za dany czyn, zresztą, to było coś na co ten duch sie zgodził, więc po prostu zgodził się, że musi doświadczyć tego co uczynił innym

to właśnie karma jest tym czynnikiem, który mobilizuje duchy do rozwoju, gdyby nie było karmy wszyscy by byli w pkt. 1 same prymitywy i menele, bo skoro nie ma kary to po co sie rozwijać
te uduchowione osoby to właśnie duchy, który przeszły przez trudną karmę i to ich nauczyło i pozwoliło wejść wyżej

a nawet jeżeli coś powtarzam za FN to po prostu ktoś musi, ktos musi bronić FN skoro nawet załoganci tego nie robią
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 17:15
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Noel napisał(a):
nie tylko po Kapitanie, to co mówię bazuje także na innych dowodach spoza FN

Rozumiem. Niestety nadal mylisz dowody (relacje) z interpretacją mechanizmu.

Noel napisał(a):
ale faktycznie dowody z FN robią wrażenie i mnie przekonują, uzupełniają wiele elementów

Relacje grupki osób - to są jedyne dowody, o których wspominasz, gdyż innych to ja tutaj nigdy na FN nie zauważyłem, a stronę jak i materiały na niej publikowane są mi znane od deski do deski. Jest mi również znane wiele niepublikowanych. Nie widzę w nich niczego więcej poza samymi relacjami. Wszystko co jest poza nimi, a co nie wynika jasno z nich samych to już jedynie własna ich interpretacja.

Noel napisał(a):
np. kwestia uszkodzeń ciała - te osoby w regresji hipnotycznej SAME mówią, że właśnie brak ręki był "karą" za dany czyn, zresztą, to było coś na co ten duch sie zgodził, więc po prostu zgodził się, że musi doświadczyć tego co uczynił innym

W którym miejscu dowodzi to tego o czym piszesz? Zakładając prawdziwość relacji pochodzącej z takiej regresji (zakładam, że jest prawdziwa) to mówi ona jedynie o tym, że osobnik dobrowolnie zgodził się na przeżycie życia bez ręki. W którym miejscu przeczy to mojej koncepcji, w której wyraźnie napisałem, że (etap II) każdy może spróbować się w takich, czy innych warunkach? Ba, nawet na etapie III może (jeśli chce). Nie koliduje to w żadnym momencie z koncepcją przedstawioną przeze mnie. Dodatkowo, zapytam dla pewności - w którym miejscu według Ciebie istnieje tutaj dowód na to, że taka kolej rzeczy wynika z prawa karmy, a nie z potrzeby zdobycia takiego właśnie konkretnego doświadczenia?

Noel napisał(a):
to właśnie karma jest tym czynnikiem, który mobilizuje duchy do rozwoju, gdyby nie było karmy wszyscy by byli w pkt. 1 same prymitywy i menele, bo skoro nie ma kary to po co sie rozwijać

Mobilizuje w jaki sposób? W którym konkretnie momencie? Jeszcze niedawno padało tutaj stwierdzenie, że im gorzej tym lepiej, zatem duchy powinny się wręcz zabijać o możliwość zaistnienia jak najgorszych warunków (idąc za koncepcją FN). Bez ręki, bez nogi, bez głowy itd... Same zatem powinny dbać o odpowiednią jakość swoich doświadczeń, a nie czekać, aż wyniknie to z odrąbania komuś ręki. To jest jedno. Druga sprawa - niestety, ale nic nie rozumiesz z tego co napisałem. Bo dlaczegóż to nie ma żadnej "kary"? Bycie na takim niskim poziomie już samo w sobie jest "karą". Rozumiem, że dla wielu ludzi najlepszą "karą" jest walenie łopatą po głowie, ja jednak nie posądzałbym istoty wszechrzeczy o tak prymitywne podejście do tego tematu, jak robi to ułomny człowiek.

Noel napisał(a):
te uduchowione osoby to właśnie duchy, który przeszły przez trudną karmę i to ich nauczyło i pozwoliło wejść wyżej

Uczą to człowieka doświadczenia i wyciągane z nich wnioski. W którym miejscu konieczne jest tutaj istnienie zjawiska zwanego prawem karmy? Dane doświadczenie można zdobyć "z" i "bez" mieszania do tego prawa zwanego karmą. Zjawisko B może zaistnieć bez zjawiska C. Dlaczego więc na siłę chcesz tutaj dodawać zjawisko C? Pisałem o tym wyżej - jest to bezsensowne mnożenie sobie bytów ponad konieczność.

Noel napisał(a):
a nawet jeżeli coś powtarzam za FN to po prostu ktoś musi, bo załoganci FN jak widzę mizernie tutaj działają a nawet zaprzeczają samej FN, dają tyły jak tylko coś trudnego się pojawi

Skynet powtarza po FN (przecież umieszcza tematy słowo w słowo). Dalszy rozwój tematu to dyskusja o poruszanej kwestii.
Gdzie tu widzisz jakieś "tyły"? Jak sama nazwa wskazuje jest to forum dyskusyjne, a nie kółko wzajemnej adoracji. Jest nierealnym, aby każdy zgadzał się z każdym, zwłaszcza w tak głębokich tematach jak te dotykające spraw najważniejszych.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 17:38
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Cytuj:
Mobilizuje w jaki sposób? W którym konkretnie momencie? Jeszcze niedawno padało tutaj stwierdzenie, że im gorzej tym lepiej, zatem duchy powinny się wręcz zabijać o możliwość zaistnienia jak najgorszych warunków (idąc za koncepcją FN). Bez ręki, bez nogi, bez głowy itd... Same zatem powinny dbać o odpowiednią jakość swoich doświadczeń, a nie czekać, aż wyniknie to z odrąbania komuś ręki. To jest jedno. Druga sprawa - niestety, ale nic nie rozumiesz z tego co napisałem. Bo dlaczegóż to nie ma żadnej "kary"? Bycie na takim niskim poziomie już samo w sobie jest "karą". Rozumiem, że dla wielu ludzi najlepszą "karą" jest walenie łopatą po głowie, ja jednak nie posądzałbym istoty wszechrzeczy o tak prymitywne podejście do tego tematu, jak robi to ułomny człowiek.


To wygląda w ten sposób, że są w DOMU opiekunowie lub opiekun - różnie to jest relacjonowane, którzy faktycznie powierzają nam jakąś misję do wykonania, nazywa się to zadaniem. Tam w DOMU lepiej widzimy co jest nam potrzebne i faktycznie przyjmujemy zadanie z radością, więc o tyle mogę się zgodzić, że karma niekoniecznie jest narzucana, bo traktujemy to jako lekcję, nie jest to więc kara jako taka. Tutaj zgoda, z tym, że tą lekcję wczesniej czy pózniej musimy przerobić.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 18:08
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Noel napisał(a):
To wygląda w ten sposób, że są w DOMU opiekunowie lub opiekun - różnie to jest relacjonowane, którzy faktycznie powierzają nam jakąś misję do wykonania, nazywa się to zadaniem. Tam w DOMU lepiej widzimy co jest nam potrzebne i faktycznie przyjmujemy zadanie z radością, więc o tyle mogę się zgodzić, że karma niekoniecznie jest narzucana, bo traktujemy to jako lekcję, nie jest to więc kara jako taka. Tutaj zgoda, z tym, że tą lekcję wczesniej czy pózniej musimy przerobić.


No i z taką definicją również po części i ja mogę się zgodzić, że dana inkarnacja powinna być po prostu doświadczeniem, które tak czy inaczej powinno wpłynąć na konto danego osobnika, jeśli chce mieć za sobą "pełny pakiet" i pod warunkiem, że sam do tego dojdzie, a nie na zasadzie takiej, że jest mu to narzucone jako kara za poprzednie błędne decyzje. Osobnik sam musi zacząć zauważać, że popełnia gdzieś błędy - na tym rozwój powinien polegać, a nie na tym, że ktoś mu te błędy wylicza i wysyła gdzieś w ramach "pokuty" (bo to żaden rozwój, to tylko odbębnienie kary - a wniosków z tego wyciągnąć można zero). No i z małym jeszcze zaznaczeniem, że - przynajmniej po mojemu - wszystkie takie "dobrowolne lekcje" raczej powinny mieć miejsce jedynie powyżej tego wstępnego etapu - na tym pierwszym etapie z takich "lekcji" i tak nie wynikałoby nic, a i oczywistym jest, że żaden osobnik znajdujący się na takim podstawowym etapie do niczego takiego sam nie dojdzie. Poza tym - tam (etap I) już sam fakt tkwienia w stanie takim w jakim się jest (np. życie samą nienawiścią) byłby sam w sobie najgorszą "karą" dla samego siebie. W etapach powyżej pierwszego przewidywałbym już jednak bardziej poukładane jednostki - takie, które zapędy związane z odcinaniem sobie rąk maczetami mają jednak już za sobą.

PS. Właściwie to ten "etap I" powinienem był nazwać "etap ZEROWY" - byłoby to może bardziej adekwatne do tego jak ja to widzę, no ale niech już zostanie umownie tak jak jest.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 18:33
stefan12
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 6 lut 2018, 13:55
 
   
0
Noel, proszę przedstaw dowód na to, że informacje z hipnozy regresyjnej dotyczą osoby hipnotyzowanej, a nie są informacją oj zupełnie innej osobie.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 18:58
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Cytuj:
Noel, proszę przedstaw dowód na to, że informacje z hipnozy regresyjnej dotyczą osoby hipnotyzowanej, a nie są informacją oj zupełnie innej osobie.


przedstaw mi dowód, dlaczego by miały dotyczyć innej osoby
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 19:06
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Noel napisał(a):
przedstaw mi dowód, dlaczego by miały dotyczyć innej osoby

Ale bądź uczciwy - Stefan poprosił Cię o dowód, gdyż przecież twierdzisz, że takowe dowody posiadasz - to są przecież Twoje słowa (z tego i tamtego tematu). No więc jeśli istnieją na to dowody, to powinieneś je bez problemu zaproponować. Stefan o żadnym posiadaniu dowodów ze swojej strony nie wspominał, wspomniałeś o nich jedynie Ty. No taka prawda...

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 19:48
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Przede wszystkim świadczą o tym emocje danej osoby, strach jest jej strachem, żal jej żalem, miłość jej miłością, tak jakby dana osoba jeszcze raz przeżywała to samo, jest to nie do podrobienia.
Poza tym świadczą o tym znamiona na ciele, np. osoba twierdzi, że była zastrzelona w poprzednim życiu i ma w tym miejscu bliznę, przypalana ogniem, ma coś jak poparzenie, albo różne fobie, np. utopiła się i ma teraz ogromny lęk przed wodą, są to emocje nad którymi nie jest w stanie zapanować przeniesione właśnie z poprzedniego życia. itp.
Po trzecie osoba pamięta, że ukryła coś np. bardzo cennego, w poprzednim życiu w danym miejscu i okazuje się, że ta rzecz tam jest, a tylko ona o tym wiedziała.

I artykuł z FN

"Z reinkarnacją jest podobnie, bardzo podobnie. Wystarczy raz zapoznać się osobiście z historią dziecka pamiętającego swoje poprzednie wcielenie, a wrażenie tego typu „doświadczenie” robi tak potężne, że szybko można się wyleczyć z popularnego biadolenia w stylu „bo to… bo sio… bo nie wierzę…”.
Ludzie FN wielokrotnie mieli okazję przeżyć nieprawdopodobne doświadczenie z badaniem przypadków pamięci reinkarnacyjnej i wszyscy są zgodni, że tego się nie da opisać, gdyż trzeba to przeżyć i zobaczyć na własne oczy.

W ostatnim czasie mieliśmy okazję wysłuchać historii człowieka, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, choć jest emigrantem. Jego opowieść jest poruszająca, gdyż był to człowiek typu „ja to w ogóle nie wierzę w takie rzeczy jak te wschodnie bujdy”, gdyż tak często nazywana jest doktryna o wędrówce dusz. Oto fragment jego relacji:

„Mam 58 lat, mieszkam od 15 lat w Chicago, gdzie przeprowadziłem się z całą rodziną, czyli żonąi dwiema córkami. Historia, którą chcę wam opowiedzieć, zaczęła się już w moim dzieciństwie. Jak dziecko panicznie bałem się żołnierzy, broni i w ogóle strzałów. Miałem także sny, gdzie widziałem ludzi, którzy padali razem ze mną na ziemię na skutek strzałów z karabinu maszynowego.

Opowiadałem o tym rodzicom, a oni dawali mi środki uspokajające przed snem. Ale te sny wracały i wracały, aż doszło do tego, że bałem się zasypiać. Z czasem to się trochę uspokoiło, ale w nocy krzyczałem często, że „oni nas pozabijają”. Jak opowiadali mi moi rodzice, było to naprawdę przerażające. Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, o której muszę powiedzieć. Otóż na piersiach mam dziwne białe ślady, rodzaj takich białych blizn, które miałem już od urodzenia. Wyglądają tak, jak ślady po kulach, które wbijały się w moją klatkę piersiową. Ciągną się one od lewego dołu lekko w górę, jest ich sześć.

Po wyjeździe za ocean sny powróciły z wielką intensywnością. Nie byłem w stanie oglądać także filmów wojennych, bo cały zaczynałem się trząść. Moja żona miała znajomą, której mąż był lekarzem. Byli to hindusi. Któregoś razu żona opowiedziała im moją historię, a ten lekarz zainteresował się tym i zaproponował mi przypomnienie sobie w hipnozie tego, co mnie takprzeraża. Początkowo nie chciałem się zgodzić, ale po pewnym czasie pomyślałem „spróbuję”.

W hipnozę wszedłem bardzo szybko. Zobaczyłem domy całe w czarnej sadzy, miałem na imię Władysław i razem z grupą ludzi byłem prowadzony na podwórko. Tam był wykopany rów, przed którym nas postawili żołnierze. Wszystko było tak wyraźne, że nie sposób nawet tego opisać. Pamiętam, że ktoś krzyknął „Boże, oni chcą nas naprawdę pozabijać!”. To był krzyk po polsku, bo to była warszawska Wola. Nawet pamiętam z tej hipnozy nazwę ulicy, przy której zostaliśmy zabici. Wtedy zaczął terkotać karabin maszynowy, a ja poczułem jedno uderzenie w pierś, po czym nagle zapadła ciemność. Potem zobaczyłem światło! […]"

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,2554.html





To fragment większej relacji, którą postaramy się przedstawić w formie nagrania wideo ze świadkiem, kiedy tylko pojawi się w Polsce.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:10
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
Noel napisał(a):
Przede wszystkim świadczą o tym emocje danej osoby, strach jest jej strachem, żal jej żalem, miłość jej miłością, tak jakby dana osoba jeszcze raz przeżywała to samo, jest to nie do podrobienia.

To nie jest dowód. To jest interpretacja własnej obserwacji. Wyobraź sobie teraz, że hipnoza w jakiś sposób otwiera człowieka na coś innego i na moment jego ciało przejmuje ktoś inny - czyje emocje zostaną okazane? Ciała, czy ducha? Przytoczyłeś nie dowód, a relację z własnych odczuć.

Noel napisał(a):
Poza tym świadczą o tym znamiona na ciele, np. osoba twierdzi, że była zastrzelona w poprzednim życiu i ma w tym miejscu bliznę, przypalana ogniem, ma coś jak poparzenie, albo różne fobie, np. utopiła się i ma teraz ogromny lęk przed wodą, są to emocje nad którymi nie jest w stanie zapanować przeniesione właśnie z poprzedniego życia. itp.

Ślady "po kulach" to i ja mam. Nie musi to oznaczać, że w poprzednim życiu byłem komandosem. Idąc takimi interpretacjami możemy równie dobrze dojść do tego, że rozerwany przez minę na wojnie człowiek powinien się urodzić w milionie kawałków, tudzież wyglądać jak rozerwana siatka na ziemniaki.

Noel napisał(a):
Po trzecie osoba pamięta, że ukryła coś np. bardzo cennego, w poprzednim życiu w danym miejscu i okazuje się, że ta rzecz tam jest, a tylko ona o tym wiedziała.

Ponownie - a niby z jakiej to racji świadczyć by to miało, że są to TEJ OSOBY wspomnienia?
Zakładasz przecież, że człowiek to nie tylko kupa mięsa, tylko coś więcej - skoro tak to powinieneś również zakładać, że skoro tak jest, to nie człowiek pamięta, a jego duch, a jeśli człowiek może być połączony z duchem, to i inny duch może być z tym człowiekiem połączony. No chyba, że istnieje jakiś dowód świadczący o tym, że każdy człowiek ma ku temu blokadę i że to niemożliwe, ja o takowym jednak nie słyszałem.


To są Noelu te sławne "dowody"? Nie wiem jak innych, ale mnie tym bynajmniej nie przekonałeś.
Takimi "dowodami" wracamy do punktu wyjścia i gdybanie nadal pozostaje gdybaniem.
Nadal nie udowodniłeś niczego - nadal przytaczasz jedynie te same relacje (które znam aż na pamięć ze stron FN) oraz ich własną interpretację.
Mojej teorii również one ponadto nie obalają (bo w którym to niby miejscu?).

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:15
stefan12
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 6 lut 2018, 13:55
 
   
0
Stawiam hipotezę, która podobnie jak Twoja hipoteza (bo to co napisałeś to tylko hipoteza, a nie dowód) może wyjaśnić zjawisko hipnozy regresyjnej.
Otóż w trakcie hipnozy, duch zmarłego przekazuję swoją historię osobie hipnotyzowanej i ona wierzy, że to jej własne przeżycia.
Zresztą nie musi to być historia tego ducha, ale może być fejkiem dostosowanym do oczekiwań zahipnotyzowanego.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:20
Noel
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
piątek, 27 paź 2017, 22:40
 
   
0
Cytuj:
To są Noelu te sławne "dowody"? Nie wiem jak innych, ale mnie tym bynajmniej nie przekonałeś.
Takimi "dowodami" wracamy do punktu wyjścia i gdybanie nadal pozostaje gdybaniem.
Nadal nie udowodniłeś niczego - nadal przytaczasz jedynie te same relacje (które znam aż na pamięć ze stron FN) oraz ich własną interpretację.
Mojej teorii również one ponadto nie obalają (bo w którym to niby miejscu?).


a skąd mam wiedzieć, czy to napisał szczyglis, a może duch hitlera się właśnie podpiął więc nie odpisze

te argumenty że to ktoś inny mówi w regresji są na tyle absurdalne, że można to mnożyć w nieskonczoność i szkoda mojego wieczora na odpisywanie
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:24
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
+1
stefan12 napisał(a):
Stawiam hipotezę, która podobnie jak Twoja hipoteza (bo to co napisałeś to tylko hipoteza, a nie dowód) może wyjaśnić zjawisko hipnozy regresyjnej. Otóż w trakcie hipnozy, duch zmarłego przekazuję swoją historię osobie hipnotyzowanej i ona wierzy, że to jej własne przeżycia.
Zresztą nie musi to być historia tego ducha, ale może być fejkiem dostosowanym do oczekiwań zahipnotyzowanego.


I jak najbardziej taka wersja wydarzeń może być poprawna. Tak samo jak i każda inna, gdyż udowodnić ani tej, ani tamtej się zwyczajnie (przynajmniej przy naszych możliwościach) nie da - wbrew temu co twierdzi Noel. Relacje przytaczane tutaj również żadnym dowodem na jedną, konkretną wersję nie są, gdyż może być i tak, a może być też i inaczej. I tu i tam to jedynie hipotezy, własne wnioski, gdybanie, odczucia i tak dalej i tak dalej...

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:25
stefan12
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 6 lut 2018, 13:55
 
   
+1
Jak brak argumentów to najlepiej się ewakuować

Szczyglis - równolegle myśleliśmy o tym samym.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 20:27
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
+1
Noel napisał(a):
a skąd mam wiedzieć, czy to napisał szczyglis, a może duch hitlera się właśnie podpiął więc nie odpisze

Myślę i myślę i nie wiem w sumie jak to skomentować, więc dalej:

Noel napisał(a):
te argumenty że to ktoś inny mówi w regresji są na tyle absurdalne, że można to mnożyć w nieskonczoność i szkoda mojego wieczora na odpisywanie

Wykaż te absurdy. Pokaż, że absurdami są, inaczej to nadal będzie jedynie Twoje zdanie, niepodparte niczym.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 31 paź 2017, 22:32
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Noel napisał(a):
Przede wszystkim świadczą o tym emocje danej osoby, strach jest jej strachem, żal jej żalem, miłość jej miłością, tak jakby dana osoba jeszcze raz przeżywała to samo, jest to nie do podrobienia.
Poza tym świadczą o tym znamiona na ciele, np. osoba twierdzi, że była zastrzelona w poprzednim życiu i ma w tym miejscu bliznę, przypalana ogniem, ma coś jak poparzenie, albo różne fobie, np. utopiła się i ma teraz ogromny lęk przed wodą, są to emocje nad którymi nie jest w stanie zapanować przeniesione właśnie z poprzedniego życia. itp.
Po trzecie osoba pamięta, że ukryła coś np. bardzo cennego, w poprzednim życiu w danym miejscu i okazuje się, że ta rzecz tam jest, a tylko ona o tym wiedziała.


Fajne ale to nie są dowody, nawet jak w to wierzymy. Dowód to coś namacalnego. Noel nawet jakbyś we wszystkim co tu piszesz miał racje, dowodów nie masz. I co z tego że ja czy Marcin wierzy w reinkarnacje, skoro my nie potrafimy tego nikomu udowodnić, chociaż mamy przesłanki by wierzyć. I powiem ci że ja wierzę całym sobą w reinkarnacje, ale kłótnie są o szczegóły (może nawet nie istotne) szczegóły czemu spotyka nas coś. A to co opisałeś to bardziej ten efekt placebo niż karma.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: poniedziałek, 18 gru 2017, 17:23
Luna
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
środa, 27 cze 2018, 21:57
 
   
0
Witajcie:) Ja mam parę pytań po przeczytaniu waszego wątku. W jaki sposob pojawiamy się w następnym wcieleniu? Czy po śmierci jesteśmy energia która krąży? Czy reinkarnacja dotyczyła by tylko ludzi czy również innych bytów i stworzeń?

I pytanie do tych dla których istnieje karma, czy śmierć niedługo po urodzeniu jest lekcja dla dziecka czy dla rodzica?
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: poniedziałek, 18 gru 2017, 19:45
nnajethi
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 20 lut 2018, 12:50
 
   
+1
Hmm.. zastanawiałam się i to grubo czy napisać. Po części zgadzam się z Szczyglisem, ale tylko częściowo.
Karma w reinkarnacji to tylko straszak dla żyjących, na zasadzie "bądź dobry bo inaczej...". Karma byłaby przydatnym narzędziem edukacyjnym tylko w przypadku, gdybyśmy wiedzieli za co dostaliśmy po uszach a nawet wtedy nie nauczylibyśmy się niczego więcej oprócz kombinatorstwa.
Nie ma karmy. Natomiast pamięć wcieleń jest od samego początku. Młode dusze bardzo łatwo rozpoznać, w kontakcie odnosi się wrażenie specyficznej "pustki" w spojrzeniu, przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Nie chodzi mi o dosłowne, puste spojrzenie jak u katatonika, po prostu czegoś brak, nie czuć myśli. Zachowania i podejście do życia nie konieczne muszą być prymitywne, płytkie i niedojrzałe. Czasami takie osoby są chorobliwie nieśmiałe, odrobinę infantylne, często nawet w podeszłym wieku, kiedy raczej powinno się już "czuć grunt" pod nogami.

@Noel - hipnoza nie jest kluczem do pamięci "duszy", dostęp, do pewnego momentu, uzyskujemy tylko po przejściu na drugą stronę. Stare dusze pamiętają nawet będąc w nowym wcieleniu ale do tego daleka droga. Najbardziej znaną (medialną ;) ) starą duszą jest Dalaj Lama, ale tego nawet chyba nie trzeba tłumaczyć i udowadniać. :lol:
Mogą natomiast pozostać jakieś emanacje (?). Od dziecka coś ci nie pasuje w otaczającym świecie, nie wiesz tylko co. Czujesz się nie do końca "u siebie", miewasz przebłyski. Ja od dziecka jestem straszną "konserwą" i radykałem w niektórych kwestiach, gdzie moi rodzice i ogólnie otoczenie było raczej liberalne i rozumiejące pojęcie kompromisu. Ja "nie negocjuję z terrorystami" :lol:, czym potrafiłam szokować dorosłych.


Luna napisał(a):
W jaki sposob pojawiamy się w następnym wcieleniu?

Niechętnie, wiedząc jak ciasno jest w materialnej powłoce. ;)


Luna napisał(a):
Czy po śmierci jesteśmy energia która krąży?

Jesteśmy częścią Absolutu. Drobną iskrą Kreacji, identyczną i jednocześnie całkowicie odrębną od innych. Czy energią ? Nie do końca. Byty energetyczne to nadal forma inkarnacji tylko wyższego poziomu.

Luna napisał(a):
Czy reinkarnacja dotyczyła by tylko ludzi czy również innych bytów i stworzeń?

Dotyczy wszystkich istot, tylko na innych zasadach niż nas. To ciężko wytłumaczyć ale jeśli chodzi ci o to czy ktoś może inkarnować w kota, bądź wierny i mądry pies w człowieka to nie. Tak samo nie inkarnujesz w drzewo. Chociaż wszystkie te istoty nadal są częścią Absolutu.

Zaraz się z tego elaborat zrobi..:facepalm: :roll:
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: poniedziałek, 18 gru 2017, 21:20
Luna
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Zwiedza Czerwoną Planetę
Ostatnio widziany(a):
środa, 27 cze 2018, 21:57
 
   
0
Pytając o byty i stworzenia niekoniecznie myślałam że człowiek może stać się w następnym wcieleniu slimakiem wszystko raczej w obrębie swojego gatunku.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 02:10
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
0
nnajethi napisał(a):
Po części zgadzam się z Szczyglisem, ale tylko częściowo.

Dobre i to... ;)

No właśnie, mi również pojęcie karmy ani trochę nie pasuje pod kątem edukacyjnym. Taki system bardziej pasuje mi do czegoś w rodzaju kary (człowieka spotyka to samo, co sobie nagrabił), a nie lekcji. Tłumaczenie, że dusza i tak pamięta nie trafia do mnie - no bo co z tego, skoro jesteśmy tutaj, przeżywając swoje życie (a więc odbywając rzekomą "lekcję") nie mając do tej pamięci dostępu. Jedna osoba na milion być może z czegoś takiego wyciągnie odpowiednie wnioski, ale to bardziej kwestia przypadku i szczęścia, a nie "skuteczności" takiego systemu edukacyjnego. Co więcej - co komu po tych wnioskach, jeśli w życiu kolejnym o sprawie i tak nie będzie pamiętać i np. tę samą "lekcję" może odbębnić zupełnie w drugą stronę, nawet przypadkowo - a tym samym, cofając się do punktu wyjścia i znowu aplikując sobie konieczność przeżycia tego samego, mimo iż powinno się iść do przodu ze względu na "zaliczone" coś innego. Karma jako taka w ogóle mi tutaj nie pasuje jako proces edukacji. Jako kara/doświadczenie - tak, ale nie jako edukacja.

@Luna, a na Twoje pytanie to ja nie umiem odpowiedzieć. Wszystko tutaj zresztą to tylko takie moje gdybanie, zwykła teoria jakich wiele, która jednak jak dla mnie wydaje mi się najbardziej sensowna pod kątem "trybu działania" tych wszystkich mechanizmów. Nie mam zielonego pojęcia jak to wszystko funkcjonuje, wszystkie te rozkminy to... tylko rozkminy. Wydaje mi się jednak, że jeśli reinkarnacja jest tym systemem, który miałby to wszystko napędzać - to właśnie myślę, że niekoniecznie musiałaby ona dotyczyć wszystkich bytów. Bardziej zakładałbym tutaj, że jedynie takich, które jakiegoś rozwoju potrzebują (rozwój przecież nie może odbywać się w nieskończoność, a Wszechświat nie będzie przecież trwać wiecznie). Powyżej jakiegoś tam poziomu ja bym to raczej widział już jedynie jako dobrowolne (a nie narzucone z góry) doświadczanie czegoś (w sensie życia tu, czy tam).

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 18:12
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
+1
koncepcje reinkarnacji są różne. Tak jak wiarą w Boga wielu wierzy ale każdy inaczej, to samo dotyczy wędrówki dusz. Może jednak to też nie musi być jakaś synchronizacja , może nie zawsze, a kolejne niewcielane jest kwestią własnego wyboru. Jako ciekawostkę przedstawie wam jeden ze sposobów reinkarnacji Magów Chaosu.

Czerwony rytuał

Rytuał przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn starych lub ze zniszczonym ciałem.
Adept rozkochuje w sobie i nawiązuje silną więź miłosną z młodą, silną kobietą. Zapładnia ją i w ciągu pierwszych dwóch miesięcy dobrowolnie kończy żywot. Jego moc, jaką rozwiną podczas astralnych podróży i wielka miłość, i więź miłosna z tą kobietą spowoduje reinkarnacje maga w dojrzewającym płodzie.
Jak polecają fachowcy należy wcześniej zabezpieczyć kobietę materialnie, a małemu mistrzowi zapewnić odpowiednie wykształcenie.

:)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 19:34
nnajethi
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 20 lut 2018, 12:50
 
   
+2
@sirAzgar

:shock:
Nie wiem skąd ty czerpiesz taką wiedzę i chyba nie chcę wiedzieć, ale w razie czego mam smoka i nie zawaham się go użyć..
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 20:03
Zxc

reputacja do poprawy
Leci na Marsa
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
@ Luna

Odpowiem ze swojej perspektywy:

Duch, który się reinkarnuje, jest czystą energią Kreacji. Nie ma własnej świadomości tak jak ją rozumiemy u człowieka, posiada jednak indywidualność i wiedzę o swoim istnieniu.

Po śmierci już NAS nie ma. Nasza świadomość ("blok świadomości") znika, pozostaje duch, który w zaświatach przygotowuje się do nowej inkarnacji.
Oprócz ducha istnieje też coś co, nazywa się "ogólnym blokiem świadomości". Przebywa on cały czas w swoich zaświatach i po śmierci mozolnie generuje nasz kolejny blok świadomości. Blok świadomości jest tym co inkarnuje się jednocześnie z duchem w człowieku i odpowiada za nasze "ja" (ego). Następuje to 21. dnia po zapłodnieniu, gdy u człowieka zaczyna bić serce. Duch umiejscowiony jest blisko szyszynki, w miejscu, które nazywa się superior colliculus.

Ewolucji nigdy nie zaczynamy od zera, bo zarówno duch jak i ogólny blok świadomości ciągle się rozwijają. Duch nigdy nie cofa się w rozwoju. Nowa świadomość zaczyna tam, gdzie skończyła poprzednia (to jest tylko w pewnym tylko sensie nawiązanie do koncepcji karmy - im więcej nauczymy się w życiu, tym lepszy start będziemy mieli do następnego).

Reinkarnacja dotyczy wszystkich żywych stworzeń. Życie bez ducha nie jest możliwe.

Karma nie istnieje. Nie ma kary za uczynki w poprzednim wcieleniu. Kowalem swego losu w doczesnym życiu jest sam człowiek. Możliwy jest jednak podświadomy kontakt z naszymi bankami pamięci, który człowiek może nieświadomie wykorzystać w pozytywny jak i w negatywny sposób.
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 20:34
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 20 maja 2018, 00:25
 
   
+1
nnajethi napisał(a):
Nie wiem skąd ty czerpiesz taką wiedzę i chyba nie chcę wiedzieć, ale w razie czego mam smoka i nie zawaham się go użyć..

Halo, halo - ale to przecież ja mam smoka! 8-)

A tak na serio to i mnie ten rytuał zaintrygował. Mocna rzecz!
Ciekawe jakie jeszcze patenty tam istnieją, bo domyślam się, że nie jest to jedyny z pomysłów na taką "kontrolowaną" inkarnację... :roll:

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: Reinkarnacja v.2.0 Napisane: wtorek, 19 gru 2017, 22:04
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
+1
no pewnie że jeszcze sa inne , co do Chaosu to jeszcze dwa główne

Rytuał czarny

Polega na wdarciu się na siłę do ciała w którym już zamieszkuje duch, skutki tego mogą być różne. Podobno należy to stosować tylko w wyjątkowych sytuacjach. Może się zdarzyć, że dwie duchowe siły będą zamieszkiwać jedno ciało , jeśli duch wdzierający się nie da rady przegnać ducha zamieszkującego. Może się zdarzyć że ofiara będzie wyglądać na szaleńca gdyż może pozostać pamięć po pierwotnym duchu.
A całość polega na wyborze odpowiedniej ofiary która powinna znajdować się w odpowiednim miejscu , odosobnionym, gdzie wprowadza się ja w stan nieświadomości przy pomocy oparów czy narkotyków. Adept który przygotowuje się do reinkarnacji powinien też przebywać w tym pomieszczeniu i zakończyć swoje obecne życie zażywając ten sam narkotyk tylko w śmiertelnych dawkach. Więc jak adept już wykorkuje to wtedy jego duch przepuszcza agresywny atak na otumanione ciało swojej ofiary zajmując jej miejsce.

I jeszcze najzwyklejszy rytuał biały

gdy zajmuje się przypadkowy płód podczas wędrówki astralnej.

To tyle teorii , i nie polecam praktykować :)

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Strona 1 z 1 [ Posty: 29 ] Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

FUNDACJA NAUTILUS - WWW.NAUTILUS.ORG.PL – ORGANIZACJA POZARZĄDOWA Tematy zgłoszone przez Załogantów

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
cron


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 4.065s | 37 Queries | GZIP : Off ]