Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
34c0518aded2475b198f4d0213305cd0
LIVE-STREAM FN Data następnego streamu zostanie wkrótce podana
34c0518aded2475b198f4d0213305cd0
Strona 1 z 2 [ Posty: 31 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDERSTWI Napisane: piątek, 27 lis 2015, 13:55
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 22 kwi 2018, 08:48
 
   
0
Temat ważny, więc powrócimy do możliwości komentowania wpisów Kapitana.

Bardzo bliska mi osoba przesłała mi bardzo ciekawą dyskusję e-mailową z osobą, która na zabój zakochała się w tzw. spiskowych teoriach 11 września. Zakładają one ni mniej, ni więcej, tylko że:
- Nie ma żadnego „islamskiego terroryzmu”, a jedynie jest to wielka inscenizacja amerykańskich i żydowskich służb specjalnych, które dla jakiejś mitycznej „kasy i władzy” inscenizują zamachy, a tak naprawdę z uśmiechem własnymi rękami mordują tysiące ludzi, czyli swoich rodaków.

Dlaczego to robią? Tu miłośnik spisków natychmiast strzela do nas krótkim, dosadnym komunikatem: dla kasy i władzy! Kiedy zadamy pytanie „dla jakiej władzy?” pada natychmiastowa odpowiedź: Iluminatów, służb specjalnych, rodziny Bushów, koncernów naftowych itp. Itp. – można wyliczać tych, którzy (według wyznawców tej teorii) zyskują na zamachach przez najbliższe 20 minut. Wysyłają oni do nas cały czas setki linków do przeróżnych stron, gdzie z regularnością kury znoszącej w kurniku jaja pojawiają się kolejne, „miażdżące dowody”.
Dyskusja z takimi ludźmi jest trudna, o ile w ogóle nawet niemożliwa, gdyż ich miłość do „teorii spiskowych zakładających nikczemność zachodniej cywilizacji” jest tak duża, że przypomina tylko zakochanie w „koleżance/koledze z podwórka” nastolatków – ma siłę bomby atomowej i zmiata wszystko na swojej drodze…
Moja koleżanka jest jednak osobą szczególną ze względu na swój zawód. Jako psycholog sądowy przez wiele lat wycierała korytarze najbardziej mrocznych zakładów karnych w Polsce i rozmawiała z dziesiątkami ludzi, którzy albo kogoś zamordowali, albo uczestniczyli w morderstwie. Jej obserwacja opierająca się na wieloletnim doświadczeniu jest bezlitosna dla wszystkich rozgrzanych do czerwoności miłośników teorii spiskowych, a sprowadza się ona do bardzo prostego stwierdzenia: zabijanie innych osób nie jest takie proste!
I nie chodzi tutaj o technikę, gdyż nawet zwykły nóż kuchenny i odrobinę zręczności w palcach pozwoli wbić go komuś w serce, doprowadzić do krwotoku z tętnicy i pozbawić życia… nie o to chodzi! Najważniejsze jest to, co dzieje się później z takim człowiekiem.
A dzieją się rzeczy ciekawe, gdyż tacy ludzie w większości nie wytrzymują obciążenia psychicznego związanego z pozbawieniem życia niewinnej osoby lub pośrednim uczestniczeniu w takiej zbrodni. Część natychmiast targa się na życie, inna grupa po krótkich wahaniach idzie sypać morderców (nawet z bliskiej rodziny) lub – jeśli sama zamordowała – zgłasza się na policję. Oczywiście jest jakiś promil psychopatów, którzy z zabijania czerpią przyjemność i ich psychika znosi obciążenie owej „krwi ofiary na rękach”, ale są to dosłownie pojedynczy ludzie na miliony populacji.
Ta niby bardzo prosta obserwacja jest fundamentalna dla oceny, a raczej wysadzenia w daleki kosmos wszelkich teorii o ataku „zwykłych ludzi idących na ulicy na zwykłych ludzi idących na ulicy dla czegokolwiek” w naszej kulturze, którą ogólnie nazwijmy Judeo-chrześcijańską.
Aby to zrozumieć, posłużę się przykładem. W kraju który znam chyba najlepiej (gdyż tam jeżdżę najczęściej) czyli Stanach Zjednoczonych jest dziwaczny zwyczaj, że wszyscy „mówią wszystko w mediach”. Mamy więc tam całe korowody agentów przeróżnych służb występujących w programach informacyjnych, publikujących książki, prowadzących blogi. Można zobaczyć ich twarze, poznać rodziny, psów, także ulubione filmy. Już nawet krótka lektura ich blogu pokazuje, że ludzie ci niczym się nie różnią od całej reszty ludzi na ulicy. Łysieją, mają kłopoty z nadwagą, żona od dawna uważa ich za zbyt leniwych, dzieci bardzo często sprawiają niemiłe niespodzianki itp. Mówiąc krótko: zwykli ludzie prowadzący zwykłe życie.
Ile takich osób jest? Liczba jest utajniona, ale oceniam, że w służbach specjalnych (administracji itp.) pracuje około 500 tysięcy osób. Razem z firmami współpracującymi, a także ich rodzinami w ten czy w inny sposób w amerykańskim „przemyśle wywiadowczym” jest około dwóch milionów ludzi. Dużo? Sporo, ale w końcu jest to potężny kraj.
W każdym razie są to kobiety i mężczyźni, młodzi i starzy, w pełni zdrowi i zmagający się z przeróżnymi chorobami, czyli pełen przekrój społeczny tak jak w każdej grupie zawodowej. Co ciekawe – mniej więcej 1/4 to kobiety, gdyż od dawna w służbach specjalnych jest bardzo silne lobby kobiece domagające się równego zatrudniania „obu płci” także w wojsku czy służbach specjalnych. Osobiście uważam to za idiotyzm, ale pomińmy tę kwestię.
Mniej więcej rok po zamachach 11 września w USA powstała teoria, która zakłada bardzo ciekawą sytuację. Otóż mówi ona mniej więcej tak:
Ci zwykli Amerykanie, kobiety i mężczyźni, matki i ojcowie, córki i synowie, prowadzący codziennie samochód autostradą do pracy, chodzący na niedzielne msze do zborów protestanckich, robiących zakupy w hipermarketach, odprowadzający dzieci z dziećmi innych rodziców do przedszkoli, więc ci wszyscy ludzie bez najmniejszego oporu uczestniczyli w bestialskich zamordowaniu swoich rodaków, których na co dzień spotykają na mszach, na zakupach w hipermarketach, odbierając dzieci ze żłobków. Dlaczego tak zrobili? Cóż, taką mają pracę. Jeden sprzedaje buty, inny jako pracownik agencji morduje tysiące swoich rodaków. Za dobrze wykonaną robotę oczywiście są uśmiechy od szefa i premie.
Ilu uczestniczyło w inscenizacji „11 września”? W Stanach Zjednoczonych na uniwersytecie „Cornell University” (Ithaca) zrobiono taką symulację, którą posiadam. Założono, że 11 września był wielką inscenizacją zrobioną przez wysokiej klasy specjalistów. Wstępne symulacje pokazały, że w sprawę musiałoby być zaangażowanych około dwóch milionów (!) ludzi. Zarówno największej klasy specjalistów od scenografii, jak i np. aktorów udających głosy „rzekomych” pasażerów porwanych samolotów, które słyszały rodziny w słynnych ostatnich pożegnalnych rozmowach z pokładów.
Czyli dwa miliony? Oczywiście, że nie! Znacznie więcej, bo dodajmy do tego ich rodziny, które muszą wiedzieć o tym, że nowy dywan kupiony przez tatusia jest nasączony krwią ofiar, które skakały płonąc z wież WTC. Także dodajmy do tego firmy współpracujące – mamy w tym momencie zawrotną liczbę 10 milionów Amerykanów, którzy uczestniczyli w operacji zabicia innych Amerykanów. I co się stało? Nic. Według miłośników spisków „spłynęło po nich jak po kaczce”. Dostali na konto przelew premii za „dobrą robotę z zabiciem 3 tysięcy niewinnych osób”, uśmiechnęli się szeroko i za zarobione w ten sposób pieniądze kupili „rower dla trzyletniej córki, żonie nową sukienkę, a za resztę wyjechali z dzieciakami do Disneylandu. Tam bez najmniejszego problemu patrzyli na smutne dzieci zamordowanych przez nich wcześniej rodziców, gdyż… taka praca. Jeden sprzedaje hamburgery, a jeden/jedna robi krwawe zamachy na swoich sąsiadów, rodaków, ludzi spotykanych w parku, na ulicy czy hipermarketów.
Oczywiście wyczuwacie Państwo ironię w moim głosie i dobrze wiecie, że tego typu założenie nie jest nawet szczytem idiotyzmu, ale wręcz Himalajami kompletnego zidiocenia! Moja koleżanka psycholog sądowy mówi, że współczesna kultura masowa gier komputerowych i filmów sensacyjnych wbiła ludziom do głów przekonanie, że morderca „morduje”, a potem normalnie działa dalej. Tymczasem ludzka psychika okazuje się potężnym taranem, który potem uderza w takiego człowieka. Ten patrząc na płaczące i osierocone dzieci (w wyniku jego udanej operacji) nie wytrzymałby nawet jednej sekundy i natychmiast wpadłby w potężne załamanie nerwowe, poszybował do mediów sypać cały spisek, a bardzo możliwe, że sam targnął by się na własne życie…
Moja znajoma mówi wyraźnie: jest tylko jedna sytuacja, kiedy człowiek jest gotów utopić we krwi własnych sąsiadów, ludzi spotykanych na zakupach w sklepie czy spacerze w parku: kiedy jest owładnięty szaleństwem religijnym i wierzy, że owo bestialskie spalenie ludzi żywcem i wysadzenie w powietrze zapewni mu nagrodę od samego, najwyższego Boga. Innej możliwości nie ma!
Jaki jest z tego wniosek? Wszystkie teorie zakładające „udział milionów amerykańskich kobiet i mężczyzn w zabiciu innych amerykańskich kobiet i mężczyzn” jest szambem głupoty i największego idiotyzmu, który mógł powstać tylko w głowach ludzi myślących, że zabijanie rodaków dla „kasy i władzy” przypomina sprzedawanie hamburgerów w McDonalds – pakujesz, sprzedajesz, uśmiechasz się i następny, a pod koniec miesiąca przelew od pracodawcy na konto.
I na koniec: nie wiem czy wiecie Państwo, że z tym samym problemem spotkali się przywódcy faszystowskiej Rzeszy. W 1941 roku tak zwane Grupy Operacyjne (Einsatzgruppen) rozpoczęły mordercze działania na terenach Białorusi i Ukrainy. Natrafiono na zaskakujący problem. Rozstrzeliwanie żołnierzy lub partyzantów? Tu żołnierze z Grup Operacyjnych nie mieli problemów – zabijali mężczyzn, którzy chcieli ich zabić, mieli broń itp. Mówiąc krótko – taki żołnierski los. Kiedy jednak Einsatzgruppen zaczęły robić masowe rozstrzeliwania całych wiosek żydowskich, w szeregi żołnierzy... wkradły się nowe zjawiska. Pojawiły się samobójstwa, coraz więcej osób prosiło o zmianę jednostki, żołnierze wpadali w depresję. Bardzo szczegółowo to zjawisko zostało omówione w pracach historycznych poświęconych osobie Heinricha Himmlera. Był on świadkiem jednej z takich egzekucji na Ukrainie. Zrobiła na nim wstrząsające wrażenie, ale także wstrząsnęło nim… zachowanie najtwardszych żołnierzy SS. Nie rozumieli oni, dlaczego mają zabijać bezbronne kobiety i dzieci. Oczywiście byli tam także rasowi psychopaci, ale milcząca większość patrzyła na Himmlera z ogromną dezaprobatą. Jeden ze współpracowników Himmlera powiedział:
- Jeśli nadal będziemy robić te rzezie, to stracimy naszych (!) najlepszych ludzi.
To była praprzyczyna tego, aby odejść od masowych rozstrzeliwań, a śmierć uczynić bardziej anonimową w obozach koncentracyjnych. Zabić człowieka… to naprawdę nie jest taka prosta sprawa, jak myślą gracze „Call of Duty” – prujesz serią w ludzi, kończysz zadanie i otrzymujesz premię, za którą zabierasz dzieci na wakacje… to nie jest takie proste i jest to jedno z największych kłamstw.

http://www.nautilus.org.pl/?p=dziennik&id=140
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: piątek, 27 lis 2015, 14:07
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Co za bzdury.

Cytuj:
Ilu uczestniczyło w inscenizacji „11 września”? W Stanach Zjednoczonych na uniwersytecie „Cornell University” (Ithaca) zrobiono taką symulację, którą posiadam. Założono, że 11 września był wielką inscenizacją zrobioną przez wysokiej klasy specjalistów. Wstępne symulacje pokazały, że w sprawę musiałoby być zaangażowanych około dwóch milionów (!) ludzi. Zarówno największej klasy specjalistów od scenografii, jak i np. aktorów udających głosy „rzekomych” pasażerów porwanych samolotów, które słyszały rodziny w słynnych ostatnich pożegnalnych rozmowach z pokładów.


Jakie dwa miliony osób? Tu by wystarczyło kilka osób decyzyjnych.
Zresztą jakiej inscenizacji, jakiej scenografii? Przecież samoloty uderzyły, wieże upadły, więc o jakiej tu inscenizacji mowa?
Robertowi się chyba totalnie te teorie pomyliły.

A teoria spiskowa jest teorią spiskową do czasu, po czasie staje się praktyką spiskową, jak brzmi pewne przysłowie.
A podpieranie się kontrargumentami, że tu chodziło jedynie o ropę, jest ślepym myśleniem, bo akurat w Afganistanie chodziło również o narkotyki, z których przemytu CIA czerpie co roku miliardy dolarów.

Operacje false flag zdarzały się już nie raz i to nie takie.
Putin wysadził bloki mieszkalne, żeby zwalić na Czeczenów. Hitler podpalił Reinstag, żeby mieć pretekst do wojny.
USA pozwoliło na wymordowanie swoich w Pearl Harbor, żeby mieć pretekst do uderzenia na Japonię. I wiele innych tego typu akcji. To wszystko też kiedyś istniało jedynie jako "teoria spiskowa", a po czasie na jaw wychodziło jak było naprawdę.
Na pewnym szczeblu władzy życie ludzkie nie ma absolutnie żadnego znaczenia, nie ważne, czy to jednostka, czy milion osób. Jak mawiał Stalin - to tylko statystyka.

Wiara w głupotę, że nikt nie jest zdolny do wymordowania swoich obywateli to wiara w bajeczki i totalna nieznajomość reguł panujących na świecie. Bądż co bądż, tragicznym i upadłym świecie.

RB to chyba żyje w jakimś innym, alternatywnym świecie.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: piątek, 27 lis 2015, 20:24
aleksandra137
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Nawiązał Kontakt
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 22 kwi 2018, 08:48
 
   
0
Cytuj:
Jej obserwacja opierająca się na wieloletnim doświadczeniu jest bezlitosna dla wszystkich rozgrzanych do czerwoności miłośników teorii spiskowych, a sprowadza się ona do bardzo prostego stwierdzenia: zabijanie innych osób nie jest takie proste!

Dlaczego człowiek po zabiciu po raz pierwszy drugiego człowieka wymiotuje?

Cytuj:
Ilu uczestniczyło w inscenizacji „11 września”? W Stanach Zjednoczonych na uniwersytecie „Cornell University” (Ithaca) zrobiono taką symulację, którą posiadam. Założono, że 11 września był wielką inscenizacją zrobioną przez wysokiej klasy specjalistów. Wstępne symulacje pokazały, że w sprawę musiałoby być zaangażowanych około dwóch milionów (!) ludzi.
Jest to niemożliwe, by przy takiej ilości utrzymać to w tajemnicy, ale nie sądzę też, by wymagało to aż takiej ilości ludzi. Poza tym, o ile pamiętam, Jackowski przychyla się do realności teorii spiskowej. Być może prawda leży po środku;
zorganizowana przez islam akcja, o której USA wiedziały i nie zrobiły nic, by temu przeszkodzić. Do tego wystarczy kilka- kilkanaście osób z najściślejszego grona amerykańskich decydentów. Załatwi się w ten sposób kilka interesów na raz niemal w białych rękawiczkach.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 28 lis 2015, 11:31
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 2 kwi 2018, 11:18
 
   
0
Wszystko zależy od tego którą wersję teorii spiskowych weźmiemy pod uwagę. A jest ich na prawdę wiele. Choćby kwestia zawalenia się wież - jest wersja że zawaliły się bo wewnątrz, wzdłuż rdzenia na każdym piętrze umieszczono ładunki wybuchowe w trakcie remontu szybu windy. W takim razie o wszystkim musiało wiedzieć przynajmniej kilkunastu pirotechników, mogli to być wojskowi ale jednak.
Jest wersja że w wieże uderzyły wojskowe samoloty-cysterny przemalowane na boeingi i wypełnione trotylem. I znów - co się w takim razie stało z 400 pasażerami? Tu z kolei jest wersja, że zabili ich agenci FBI którzy wycinali z ich ciał małe kawałki, podrzucone potem w gruzowisku. Tylko że wtedy musieli o tym wiedzieć: ci agenci, technicy którzy wyładowywali samoloty materiałami wybuchowymi i ci którzy je przemalowywali, a dość istotne podejrzenia mogli mieć kontrolerzy na lotnisku z którego startowały. Jest też kwestia telefonów z samolotów - twierdzi się że to były nagrania z aktorami, przy czym oczywiście grupka wiedzących za dużo powiększa się wtedy o kilkunastu aktorów. Im bardziej rozbudowana teoria tłumacząca wszystkie elementy inscenizacją, udawaniem i atrapami, tym większe grono ludzi którzy musieli wiedzieć.

Bywa i tak...
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: niedziela, 29 lis 2015, 16:23
relatysta

reputacja neutralna
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Całkowicie popieram p. Bernatowicza.
Mam nadzieje że w aspekcie Smoleńska ma takie same odczucia.
Pzdrawiam
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 22 lut 2017, 20:56
neo
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
sobota, 17 mar 2018, 17:50
 
   
0
Matrix sie dup...likuje :lol:
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 22 lut 2017, 20:58
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Kurcze, rzeczywiście - to jest ten sam tekst. 8-)

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 23 lut 2017, 06:29
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
+1
Co do bezpośrednich zabójstw to można się zgodzić, że na większości ludzi odciskają piętno. Ale inaczej to wygląda w przypadku, gdy ktoś wydaje po prostu polecenie. Np.wyobrażam sobie to tak, że wojnę choćby w Libii wywołali ludzie, którzy prawdopodobnie nikogo bezpośrednio nigdy nie zabili, czyli np. udziałowcy/właściciele dużych europejsko-amerykańskich koncernów naftowych, którzy pośrednio poprzez polityków, media i służby specjalne wpływali na to co tam się stało. I np. dziennikarz jakieś stacji nie musiał wcale wiedzieć, że jest elementem gry, która powoduje cierpienie czy śmierć wielu ludzi. Bo tak było z Libią, że media wspierały tę wojnę i nie da się temu zaprzeczyć. Podobnie było z Irakiem, Huseinem i Bin Ladenem. Oskarżano Irakijczyków o posiadanie broni biologicznej, chemicznej, atomowej, kontaktów z Bin Ladenem, zresztą chyba pamiętacie. Okazało się to fikcją, nie było broni ani bezpośrednich związków sprawczych Iraku z 11 września, a kraj zniszczono. Ilu ludzi straciło życie, ile dzieci zginęło, ile sierot, cierpienia, ludzi bez nóg, ile chorób, ile niepotrzebnej śmierci, zniszczonych domów i rodzin. Ktoś podejmował te decyzje. Brali w tej operacji udział również dziennikarze budując atmosferę grozy, konieczności ataku. Pamiętam np. Lisa jak mentalnie wspierał wojnę w Iraku. To powód dla którego przestałem go cenić jako dziennikarza, człowieka. Bo wcześniej jakoś mi nie przeszkadzał, był całkiem OK jako dziennikarz. Ale ta jego namolna chęć aby wspierać tę wojnę mnie zszokowała i obrzydzała.
A proste pytanie - czy w jakiś sposób dotknęło to tego człowieka, że był częścią tej machiny wojennej, tego PR-u wspierającego wojnę w Iraku i śmierć setek tysięcy a może jak szacują niektórzy nawet ponad miliona ludzi? Nie, on już dziś nawet tego nie pamięta, dziś walczy o demokrację w Polsce. Być może (mimo, że uważa siebie za osobę wyjątkowo inteligentną) nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że brał udział w takiej ustawce, że był trybikiem w machinie wojennej. Lis to tylko przykład. Nie jest on oczywiście odpowiedzialny za decyzję o spuszczaniu bomb. Ktoś inny je podejmuje. Odpowiedzialność się rozmywa - jeden podejmuje decyzje, drugi zrzuca bomby, trzeci robi PR, czwarty rozpracowuje dany kraj, inny szpieguje itp. Mało kto czuje prawdziwą traumę mordercy, bo praktycznie nikt bezpośrednio nie strzela w głowę dzieciom, nikt z wspierających, decydujących o wojnie nie widzi tego cierpienia. Może widzą to jacyś ludzie, którzy zjawiają się z pomocą humanitarną tam bezpośrednio na miejscu.
Czy WTC mogło być spiskiem? Moim zdaniem mogło, ale wyobrażam to sobie raczej jako działanie służb i wykorzystanie pożytecznych idiotów jakimi byli zamachowcy. Oczywiście atak był i ludzie zginęli. To wszystko działo się naprawdę.
Czy służby mogły nie wiedzieć o tym ataku i faktycznie było to dziełem tylko terrorystów? To też oczywiście możliwe.
A Smoleńsk? Czy mógł być to zamach? Oczywiście, że taką wersję musi rozpatrywać każda poważna komisja śledcza, która bada taką katastrofę. Zawsze rozpatruje się takie katastrofy samolotowe pod kątem zamachu. Zawsze. Więc dlaczego to śmieszy dziś w Polsce? Dlaczego wiele osób z tego kpi. Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo taki został zbudowany medialny obraz tej wersji. Tego u nas nie bierze się poważnie, bo ta wersja kojarzy się z Macierewiczem i byciem oszołomem. To czy był zamach czy nie - nie rozstrzygam, bo nic o tej katastrofie nie wiem. Ale taka wersja przyszła mi do głowy jako pierwsza gdy o tej katastrofie usłyszałem. Jako pierwsza właśnie. Zresztą jak pewnie w przypadku większości Polaków, którzy dziś się z tego śmieją.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 22 mar 2017, 09:56
Januszek

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
sobota, 4 lis 2017, 14:05
 
   
0
Z każdej historii można przy odrobinie "dobrej woli" zrobić "teorię spiskową". Ta metoda bardzo łatwo prowadzi do zupełnego zdurnienia,co niestety ma miejsce w coraz większym stopniu.Trzeba umieć odróżnić ziarno od plewy w tych całych historiach a nie jechać czas cały na jedno kopyto.Zapalczywość i brak częstokroć argumentów cechuje nie przeciwników tych teorii ,tylko ich zwolenników,tak że prowadzenie z nimi dyskusji mija się właściwie z celem.Wszędzie obecnie kwitną te teorie ,a jeśli w ten nurt włącza się jeszcze nasz "minister" i szuka na siłę drugiego dna,wmawiając jeszcze opinii publicznej że był zamach, to to już zakrawa na zwyczajną paranoję.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: wtorek, 13 cze 2017, 08:42
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
kanu napisał(a):
A Smoleńsk? Czy mógł być to zamach? Oczywiście, że taką wersję musi rozpatrywać każda poważna komisja śledcza, która bada taką katastrofę. Zawsze rozpatruje się takie katastrofy samolotowe pod kątem zamachu. Zawsze. Więc dlaczego to śmieszy dziś w Polsce? Dlaczego wiele osób z tego kpi. Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo taki został zbudowany medialny obraz tej wersji.

W nawiązaniu. Znalazłem w sieci (w sumie o sprawie jest cicho w mediach) materiały, analizy itp. wykonane przez polskich naukowców na podstawie dostępnych danych. Było to przedstawiane na tzw. konferencji Smoleńskiej. Były cztery takie konferencje. Z materiałami można się zapoznać tu:
http://www.konferencjasmolenska.pl/

Podsumowanie czwartej konferencji zaczyna się od takich słów:
Cytuj:
Obraz, jaki się wyłania z przedstawionych prac dowodzi jednoznacznie, że hipoteza jakoby w dniu 10.04.2010 samolot Tu-154 w Smoleńsku stracił kawałek skrzydła w wyniku uderzenia w brzozę, a następnie rozbił się doszczętnie w wyniku uderzenia w grunt (katastrofa typu 1A) – ta hipoteza jest całkowicie fałszywa. Istnieją niepodważalne dowody, że samolot rozpadł się w powietrzu, a na ziemię spadły oddzielne jego szczątki (katastrofa typu 2B). Powierzchnia ziemi stanowi swoistą księgę, na której zapisany jest przebieg katastrofy. Wygląd szczątków samolotu oraz ich rozłożenie na powierzchni ziemi i przeszkodach terenowych
są udokumentowane na tysiącach zdjęć i filmów wykonanych przez wielu niezależnych operatorów. Ta ogromna dokumentacja zarówno w całości jak i w szczegółach dowodzi, że powszechnie
znane prawa fizyki wykluczają możliwość przebiegu wypadków przedstawionego w raportach MAK i Komisji Millera.
Nawet dla osób całkowicie pozbawionych wiedzy z dziedziny mechaniki jest oczywiste, że kadłub samolotu spoczywający na lotnisku w Smoleńsku został rozerwany, a nie zgnieciony

http://www.konferencjasmolenska.pl/pods ... e/zal2.pdf

Sam nie mam zdania na temat tej katastrofy, bo nie przyglądałem się jej wnikliwie. Natomiast nie ufam mediom głównego nurtu, które wielokrotnie kłamią w różnych sprawach. Myślę, że aby wyrobić sobie zdanie na temat tej katastrofy należy zapoznać się z tymi materiałami i samemu (w miarę możliwości) je ocenić - najlepiej posługując się logiką.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: wtorek, 13 cze 2017, 09:31
stefan12
Avatar użytkownika
reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 6 lut 2018, 13:55
 
   
0
No ten materiał daje dużo do myślenia.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 14 cze 2017, 09:20
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Ciekawy wywiad z Arturem Wosztylem, pilotem Jaka-40, który lądował w Smoleńsku przed TU-154:

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=YXiTFw8kl0g

Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 14 cze 2017, 19:05
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Też nie mam żadnego konkretnego stanowiska, ale...

kanu napisał(a):
Sam nie mam zdania na temat tej katastrofy, bo nie przyglądałem się jej wnikliwie. Natomiast nie ufam mediom głównego nurtu, które wielokrotnie kłamią w różnych sprawach

Ale właśnie kolejny problem jest w tym, że to dotyczy obu stron. W taki sam sposób nie można się już wycofać z wersji zamachowej, bo byłaby to porażka obecnego rządu i choćby sam Bóg zstąpił z nieba i powiedział "nie było zamachu", to nie przyjęto by tej linii, gdyż z tego już nie mogą się wycofać.

kanu napisał(a):
Myślę, że aby wyrobić sobie zdanie na temat tej katastrofy należy zapoznać się z tymi materiałami i samemu (w miarę możliwości) je ocenić - najlepiej posługując się logiką.

Moja koleżanka zginęła w tym Tupolewie (była stewardessą) i śledziłem to co się działo po katastrofie i to mocno. Przeczytałem swego czasu calutki raport Millera od deski do deski, jest dostępna całość w internecie. To mocno opasły tom, z wyliczeniami, ze stenogramami, etc. Nie ma tam w zasadzie żadnych nieścisłości. Niestety obecna komisja niczego podobnego nie przedstawia, zamiast tego same spekulacje i jedno za drugim "widzimisię". Jeszcze niedawno temu wysadzili w powietrze barak, barak się rozpadł, wniosek - w Tupolewie musiała być bomba, bo w zebranych szczątkach baraku tylko na niektórych znaleziono ślady materiałów wybuchowych. To są naprawdę tego typu "badania". Niestety, jak dla mnie wartość takich "eksperymentów" jest kompletnie zerowa. Tydzień temu znowu wykładowcy WAT-u stwierdzili, że pierwsze słyszą, iż ktoś z nich stwierdził to co twierdzono w podkomisji (w podsumowaniu powoływali się, że WAT się z nimi zgadza, a WAT oficjalnie twierdzi, że pierwsze słyszy o czymś takim i kategorycznie zaprzecza). Tak więc kłamstwo i ze strony podkomisji akurat w tym przypadku. W skrócie - tak samo jak tamtejsza ekipa badała wszystko pod kierunkiem "nie było żadnego zamachu!", obranym na samym starcie, tak obecna ekipa robi dokładnie to sami, tylko w drugą stronę - "nieważne jakie są fakty, tam koniecznie musiał być zamach!". No niestety tak to wygląda, w dodatku jest to obecnie broń polityczna i choćby nie wiem co, będą brnąć w ten scenariusz, bo muszą...

Szczerze wątpię w wersję zamachową, na moje oko był to po prostu zbieg niefortunnych wydarzeń, które skończyły się jak się skończyły, niestety tragicznie. Tyle lat minęło, a dowodu, choćby malutkiego na zamach jak nie było, tak nie ma. Jest jedynie wieczne przeciąganie sprawy i niekończące się spekulacje. Inna sprawa to to co się działo po katastrofie, bo to jak się zachowywał rząd PO to trudno nawet skomentować, to jeden wielki ciąg kłamstw, mataczeń i ukręcania sprawie łba. Nie mieszałbym w to jednak zamachu (chociaż i taka wersja powinna być przyjęta od samego początku, aby ją wykluczyć), zamiast tego ja w tym wszystkim widzę po prostu całkowite poddaństwo Putinowi. Tamtejszy rząd tańczył tak jak zagrała Rosja, ale to nie świadczy o żadnym zamachu (wyobrażasz sobie jak ekstremalne ryzykowna by to była operacja? W historii ludzkości nikt nigdy nie porwał się na przeprowadzenie operacji, gdzie zabija się 100 najważniejszych osób w państwie. Owszem, bywały zamachy, nawet na prezydentów, ale na pojedyncze osoby i już samo to było ryzykowne i niezwykle trudne logistycznie.)

A tutaj - zabić prawie setkę najważniejszych osób z kraju należącego do NATO, w dodatku na swoim własnym terenie? Wątpię, żeby nawet po najmocniejszych prochach Putin porwał się na coś tak niezwykle szalonego i ryzykownego. Inna sprawa, że było mu to na rękę, ale ta sytuacja zwyczajnie spadła mu z nieba (niestety dosłownie). Oczywiście, że technicznie taki zamach jest możliwy do wykonania, ale to nie znaczy, że na coś takiego by się porwali. Technicznie możliwe to jest również i wysadzenie w powietrze Pałacu Kultury, a jakoś nikt tego nie robi, więc to nie świadczy o zamachu.

Ja to widzę tak - tamtemu rządowi ten wypadek przysłużył się mocno, ale tylko na chwilę, bo na dłuższą metę jedynie stracili (połowa Polski nazwała PO zdrajcami i mordercami). Zaniedbań i chorych akcji po katastrofie była cała masa, w dodatku pokazaliśmy całkowite poddaństwo Rosji, ale czy to ma świadczyć o zamachu? Nie sądzę. Mogę się oczywiście mylić, ale ja tak to widzę.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 14 cze 2017, 20:10
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
To co mnie zastanowiło w tym opracowaniu, które podlinkowałem to sposób w jaki rozpadł się Tupolew, bo bardziej to przypomina rozpad po detonacji niż po zwykłym uderzeniu w ziemię (duża ilość szczątek samolotu i duży obszar ich rozrzutu). Detonacja wcale nie musi oznaczać zamachu (bo jak pisałeś wydaje się to irracjonalne), ale prawdopodobnie jakiś wybuch był, bo o tym mówi Artur Wosztyl. Mówił też o tym Remigiusz Muś (ten co popełnił samobójstwo lub został zabity). Byli wtedy na lotnisku i słyszeli eksplozje i czuli falę uderzeniową. Aczkolwiek Wosztyl nie był w stanie określić czy najpierw był upadek a później eksplozja czy odwrotnie.
Ilość nieprawidłowości jest ogromna. Najważniejsze to chyba jednak brak możliwości badania wraku i ciał na miejscu. Wtedy chyba by mogli jednoznacznie określić czy wybuch był czy nie. Przecież to zostawia ślady na kabinie (odkształcenia itp.). Więc chyba było to do zbadania.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: środa, 14 cze 2017, 22:28
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Trudno powiedzieć że zamach był skoro wrak gnije na jakimś lotnisku jak kupa złomu, to raczej spekulacje niż dowody. Ogólnie to jest jeden wielki chaos, jedni mówili że mgła była bardzo gęsta, inni że nie było bo widzieli jak samolot spadał , tu się prawdy nie dojdzie.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 14:12
HenitoKisou
Avatar użytkownika
reputacja poprawna
Pluton
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 13 lut 2018, 20:54
 
   
0
Jeśli ta opcja byłaby prawdą to efekt opisany wyżej w ich wypadku ma zastosowanie, mają alergie na wszelkie sugestie że są odpowiedzialni i chyba zbyt późno do nich dotarło, a nawet się przestraszyli że wyszło na większą skale niż planowane, wypierają to z siebie i strasznie się męczą, reagują agresją na wszelkie próby wspominania o tym lub osadzania ich w tym kontekście jakby faktycznie mieli coś na sumieniu. Czy tak jest faktycznie? kto wie...

Jeśli coś ma zaistnieć, to zaistnieje.
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 14:42
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
No właśnie. Ale to aspekt psychologiczny, który może mieć wiele wyjaśnień.
Jeśli popatrzymy na mapę katastrofy, to między pierwszym szczątkiem, a ostatnim jest 500m i na tej całej długości są one rozsiane. Gdy samolot spada na ziemię bez eksplozji w powietrzu większość szczątek samolotu jest w bliskiej odległości i kadłub na ogół jest łamany w poprzek i zachowany w kilku częściach. Tutaj było ich dziesiątki tysięcy. Dodam, że prędkość samolotu przed upadkiem to 270 km/h. Pierwszy szczątek samolotu jest 50 metrów przed brzozą - co też wydaje się być sprzeczne z fizyką. Bo jeśli najpierw było uderzenie w brzozę, to musiałby się od czegoś odbić.
Mapa wygląda tak:
Obrazek
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 17:40
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Ekspertem od katastrof lotniczych nie jestem i nie to, żebym bronił wersji oficjalnej, ale taki, a nie inny rozpad kadłuba można wyjaśnić. Większość znanych ludziom katastrof podczas lądowania to zazwyczaj jest upadek brzuchem do dołu. Tupolew tymczasem uderzył dachem, a dachowanie samolotem zdarza się raczej dość rzadko. Nikt nawet nie zakłada takiego scenariusza podczas projektowania samolotów. Tym samym, podwozie jest dość "opancerzone", ale już dach w samolocie to jest grubości kartki papieru - to jest zwykła blaszka, która w momencie uderzenia rozerwie się jak rwany papier. Druga sprawa - czy to nie było przypadkiem tak, że Tupolew uderzył nie tylko w brzozę? Ta sławna brzoza uszkodziła finalnie kawałek skrzydła, ale z tego co było w raporcie to samolot tam bez przerwy rył podwoziem o drzewa, również i przed brzozą - może stąd te szczątki? To by pasowało nawet, bo to malutkie elementy były.

I najbardziej chyba kluczowa rzecz - nie wydaje Ci się, że gdyby na pokładzie nastąpiła jakaś eksplozja to w kabinie raczej poleciałaby wiązanka w stylu "K...a, co to było???" Tymczasem na nagraniach nie ma zupełnie żadnej reakcji. Pierwsza reakcja jest dopiero wtedy, gdy zderzają się z drzewem i po chwili jest krzyk i cisza. To raczej niemożliwe, żeby piloci nie zauważyli, że coś się dzieje - przecież w momencie rozhermetyzowania kadłuba to tam by się w kabinie pozapalały lampki jak na choince. Kadłuba na pewno żadna bomba nie rozerwała. Jedyna eksplozja jaka mogła wystąpić, to mógł walnąć zbiornik z paliwem - zbiorniki są w skrzydłach, a kawałek skrzydła urwało drzewo. No i na pewno na ziemi też mogło coś wybuchnąć - wystarczy popatrzeć na filmy z katastrof co się dzieje z samolotem, który ma zatankowane paliwo w momencie upadku - jedna wielka kula ognia. Wosztyl mógł równie dobrze usłyszeć tę eksplozję, albo nawet sam huk związany z uderzeniem. Samolot nigdy obok mnie nie spadł, ale widziałem i przeżyłem kilka wypadków samochodowych. Gnieciona blacha połączona z uderzeniem to huk tak głośny, że można go pomylić z wybuchem, a gdzie tu jeszcze do samolotu i takiej prędkości - huk to tam musiał być nieziemski.

Sam nie wiem, jak napisałem - nie bronie oficjalnej wersji, ale na moje oko tak to mniej więcej by musiało być, gdyby samolot rozleciał się w powietrzu.

PS. No i aż osiem eksplozji w powietrzu? To trochę absurdalne...

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 18:38
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Właśnie fajnie, że to wyjaśniasz od tej strony, bo chciałbym zrozumieć czy to możliwe aby samolot rozpadł się w ten sposób jak się rozpadł bez wybuchu bomby. Bo chyba od tego by trzeba zacząć przy takiej analizie. Z tego co przeczytałem, to po zderzeniu z brzozą samolot wzniósł się na jakieś 20m (pytanie - czy to możliwe, czy są wystarczające siły nośne przy prędkości 270 km/h) i wykonał pół beczki, czyli obrócił się na dach. Musiał być na tej wysokości wtedy, bo same skrzydło ma 15m długości - inaczej zahaczył by skrzydłem o ziemię przy obrocie. Tyle, że jest jeszcze jedna sprawa (o niej mówił też Wosztyl), że przy tej prędkości siły nośne działające na skrzydło są niewystarczające aby utrzymać wysokość i samolot kompensuje je kątem natarcia. Czyli dziób musi być podniesiony pod kątem około 11 stopni. Wtedy by rył tyłem o glebę (brzoza była ścięta na wys. 4-6m) i by się nie wzniósł tylko by upadł. Jak widzisz ten problem wzniesienia się samolotu po uderzeniu w brzozę?
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 19:28
Argon

reputacja wyśmienita
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 26 paź 2017, 18:37
 
   
0
20 kwietnia 1978 rosyjskie mysliwiec zestrzelil koreanski smaolot pasazerski, kotry omylkowo na wskutek bledu w nawigacji wlecial w rosyjska przestrzen powietrzna w okolicach Murmanska. Ostrzelany samolot stracil kawalek skrzydla i jeden silnik, nei wykonal pol-beczki jak nasz prezydencki Tupolwew, utrzymal sie jeszcze 40 minut w powietrzu, wyladowal na zamarznietym jeziorze w ZSRR. Korea Poludniowa dostaal poitem rachunek na 100 tys4 za akcje ratownicza pasazerow. Historia opisana jako lot nr 902:
https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_Ai ... Flight_902

zginelo 2 pasazerow

Konstrukcja samolotw zaleznie od producenta jest zapewne inna, ale jeden o utracie kawalka skrzydla jeszcze lecial a inny natychmiast w ulamku sekundy wykonal pol-beczke i zaryl dachem w ziemie. Troche to dziwne.

Minelo 7 lat od katastrofy a wrak nadal niszczeje w Rosji, chyba ewenement na skale swiatowa, rozmaite dane z czarnej skrzynki i rozmow z pilotami. Po co Rosja przetrzymuje wrak juz 7 lat?

The truth is out there
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: czwartek, 15 cze 2017, 21:57
sirAzgar
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 19 sty 2018, 20:30
 
   
0
Argon napisał(a):
Minelo 7 lat od katastrofy a wrak nadal niszczeje w Rosji, chyba ewenement na skale swiatowa, rozmaite dane z czarnej skrzynki i rozmow z pilotami. Po co Rosja przetrzymuje wrak juz 7 lat?


Nie ma wraku nie ma dowodów, a rzeczywistość jest taka że mając wrak można się doszukać wszystkiego,nawet jak czegoś nie było. Lepiej trzymać udając że trwa śledztwo, niż oddać.

Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Sokrates
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: piątek, 16 cze 2017, 21:34
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Już odpisuję, zarobiony trochę jestem ostatnio.
kanu napisał(a):
Właśnie fajnie, że to wyjaśniasz od tej strony, bo chciałbym zrozumieć czy to możliwe aby samolot rozpadł się w ten sposób jak się rozpadł bez wybuchu bomby. Bo chyba od tego by trzeba zacząć przy takiej analizie.

Na to to ja Ci Kanu nie odpowiem, bo nie wiem. Gdybam jedynie tak samo jak Ty.
Tylko, czy rozpad tego samolotu jest jakoś wyjątkowy? 270km/h to niemała prędkość, a samoloty to bardzo kruche konstrukcje, to nie samochód, który jest projektowany, aby przechodzić crashtesty. Nad Lockerbie, gdzie wybuchła bomba samolot "wylądował" w milionach kawałków, a nie w tysiącach, czy setkach. Miesiącami zbierali i katalogowali pojedyncze elementy (swoją drogą ta sprawa jest błędnie przytaczana przez zwolenników zamachu - można się spotkać ze stwierdzeniami, że "nawet ten z nad Lockerbie się tak mocno nie rozpadł" - to nieprawda, bo tamten właśnie rozpadł się o rząd wielkości bardziej. W Lesie Kabackim, gdzie zginęła Jantarowa również nie było czego zbierać, a bomby nie było. No ale wiadomo, katastrofa katastrofie nie równa.


kanu napisał(a):
Z tego co przeczytałem, to po zderzeniu z brzozą samolot wzniósł się na jakieś 20m (pytanie - czy to możliwe, czy są wystarczające siły nośne przy prędkości 270 km/h) i wykonał pół beczki, czyli obrócił się na dach. Musiał być na tej wysokości wtedy, bo same skrzydło ma 15m długości - inaczej zahaczył by skrzydłem o ziemię przy obrocie.

Hmm, a z czasem nie było to tak, że zaczęli się wznosić i dali pełny ciąg jeszcze przed uderzeniem? Notabene to ten właśnie manewr przesądził o wszystkim. Gdyby nie próbowali się poderwać, to uderzyliby o ziemie brzuchem i być może nawet wszyscy by wyszli z tego cało. To ta próba poderwania właśnie spowodowała obrót, bo z jednej strony samolot ciągnęło w dół (brak siły nośnej właśnie, a właściwie jej niesymetryczny rozkład, bo naderwane skrzydło). To ten manewr właśnie wszystko porobił, bo sprawił, że na skrzydła działała w momencie wznoszenia się na gwałt ogromna siła. Czy miał siłę się wznieść? Z zapisów w skrzynkach wynika, że się wzniósł, zresztą w raporcie jest to rozpisane sekunda po sekundzie, bo te parametry są rejestrowane. Druga sprawa - skrzydło miało trochę mniej, niż 15m, bo musisz odliczyć urwany kawałek.

kanu napisał(a):
Tyle, że jest jeszcze jedna sprawa (o niej mówił też Wosztyl), że przy tej prędkości siły nośne działające na skrzydło są niewystarczające aby utrzymać wysokość i samolot kompensuje je kątem natarcia. Czyli dziób musi być podniesiony pod kątem około 11 stopni.

Przód był podniesiony, obrót nastąpił właśnie podczas próby wznoszenia, przynajmniej z tego co pamiętam (czytałem raport lata temu). Nie mam nic do Wosztyla, ale jak dla mnie nie jest on obiektywny, jest związany z partią rządzącą i będzie się jej kurczowo trzymał, chce się też trochę zemścić na poprzednich, bo nie zapominajmy, że spotkały go po katastrofie niezłe cyrki, m.in. został zdegradowany stopniem. Opowiadał o tym wiele razy i po prawdzie jest to trochę dla niego też sprawa osobista i ja to rozumiem, ale to nie jest obiektywne spojrzenie.

kanu napisał(a):
Wtedy by rył tyłem o glebę (brzoza była ścięta na wys. 4-6m) i by się nie wzniósł tylko by upadł. Jak widzisz ten problem wzniesienia się samolotu po uderzeniu w brzozę?

A nie jest to tak, że wysokościomierz znajduje się w okolicach kabiny pilotów? Bo jeśli tak, to rejestrowana jest wysokość na jakiej znajduje się kabina, a nie np. środek samolotu. Podniesiony dziób da więc w odczytach większą wysokość. Kolejna rzecz - pamiętajmy, że samolot nie stał w miejscu, tylko leciał, dość szybko. Podczas obrotu cały czas się wznosił. Dopiero po chwili go "przeważylo".

Argon napisał(a):
20 kwietnia 1978 rosyjskie mysliwiec zestrzelil koreanski smaolot pasazerski (...)
https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_Ai ... Flight_902

zginelo 2 pasazerow

Konstrukcja samolotw zaleznie od producenta jest zapewne inna, ale jeden o utracie kawalka skrzydla jeszcze lecial a inny natychmiast w ulamku sekundy wykonal pol-beczke i zaryl dachem w ziemie. Troche to dziwne.

Minelo 7 lat od katastrofy a wrak nadal niszczeje w Rosji, chyba ewenement na skale swiatowa, rozmaite dane z czarnej skrzynki i rozmow z pilotami. Po co Rosja przetrzymuje wrak juz 7 lat?


No jest to ewenement na skalę światową, ale i pewna gra, bo gdyby naprawdę zależało komuś na wraku, to by był już w Polsce. Tylko po co? Obecnie to jedynie kawał skorodowanej blachy (o ile nie jest jeszcze wszystko rozkradzione), a brak wraku pozwala na przeciąganie śledztwa w nieskończoność. Wrak na miejscu nie jest na rękę nawet PiS-owi, bo wypadną im z ręki argumenty. Zapisy ze skrzynek mamy wszystkie, a co do tego zestrzelenia - tamten samolot sobie spokojnie leciał - schodząc w dół mógł jako tako manewrować, w Smoleńsku była inna sytuacja - poszła pełna moc na silniki, ogromna siła na skrzydła i wyszło jak wyszło. W dodatku nie można porównywać z innymi katastrofami na zasadzie, bo tam tak, albo siak - katastrofa katastrofie jest nierówna (zbyt dużo czynników). Nawet wypadków samochodowych dwóch takich samych nigdzie nie znajdziesz..

sirAzgar napisał(a):
Nie ma wraku nie ma dowodów, a rzeczywistość jest taka że mając wrak można się doszukać wszystkiego,nawet jak czegoś nie było. Lepiej trzymać udając że trwa śledztwo, niż oddać.

J.w., wrak już teraz niczego nie zmieni. To jest obecnie jedynie kawałek blachy, leżący nie wiadomo gdzie, podobno pod przykryciem, ale jak to jest z ruskami to różnie może być. Równie dobrze może być ten wrak już rozkradziony na złomie, albo pocięty na żyletki. Ciała potraktowali jak worki z ziemniakami, to czego się spodziewać, jeśli chodzi o kawałek złomu. Wrak powinien się znaleźć w Polsce wtedy, po katastrofie, bo teraz to już jest bez znaczenia dla śledztwa, gdzie i w jakiej formie on się znajduje. Sprowadzenie go do Polski to by była jedynie kwestia PR-owa i trochę takie odzyskanie honoru, ale dla śledztwa nie ma on już żadnego znaczenia.

Reasumując - jak da mnie wersja oficjalna, jeśli chodzi o sam techniczny przebieg katastrofy jest w miarę sensowna. Inna sprawa to to co się działo potem, ale to już tak jakby inny temat, bo było to skandaliczne, począwszy od "winy pilotów wiadomej już sekundy po", przez oddanie śledztwa Rosjanom, a na kłamstwach i mataczeniach kończąc.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 11:42
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Na filmie który został pokazany na podkomisji smoleńskiej Putin oprowadza Tuska zaraz po katastrofie i tłumaczą mu jak to wyglądało. Wtedy mówili, że najpierw uderzył samolot podwoziem, a później się przewrócił na dach (tłumaczą, że wynikało to z wypuszczonego podwozia, nie było mowy o "beczce":

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=l7f3Ht663qY

Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 14:00
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 2 kwi 2018, 11:18
 
   
0
Cytuj:
Jeśli popatrzymy na mapę katastrofy, to między pierwszym szczątkiem, a ostatnim jest 500m i na tej całej długości są one rozsiane

Pierwsze szczątki to kawałki poszycia urwane po kolizji z drzewami i kawałki skrzydła. Samo wrakowisko jest natomiast mniejsze, zaczyna się za drogą (na mapce około punktu A7).

Cytuj:
Gdy samolot spada na ziemię bez eksplozji w powietrzu większość szczątek samolotu jest w bliskiej odległości i kadłub na ogół jest łamany w poprzek i zachowany w kilku częściach.

to zależy od warunków lokalnych. Zwykle samoloty spadają na ziemię w pozycji normalnej.

Cytuj:
Pierwszy szczątek samolotu jest 50 metrów przed brzozą

To fragment poszycia, przed brzozą samolot ściął czubki kilku drzew, a ponieważ blachy poszycia są cienkie, fragment mógł odpaść. Co charakterystyczne - na konferencjach zespołu Macierewicza jest mowa o fragmentach ale nigdy o tym jakie to były fragmenty.

Cytuj:
Na filmie który został pokazany na podkomisji smoleńskiej Putin oprowadza Tuska zaraz po katastrofie i tłumaczą mu jak to wyglądało. Wtedy mówili, że najpierw uderzył samolot podwoziem, a później się przewrócił na dach

W tym momencie nie odczytano jeszcze skrzynek i nie przeprowadzono śledztwa, to o czym mówił to były spekulacje.

Bywa i tak...
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 14:10
Argon

reputacja wyśmienita
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 26 paź 2017, 18:37
 
   
0
W 1988 na terenie RPA rozbil sie samolot prezydenta Mozambiku. RPA byla krajem kapitalistycznym sojusznikiem USA, Mozambik komunistycznym - sojusznikiem ZSRR. Stosunki miedzy obydwoma sasiadami byly zle. Samolot prezydenta Mozambiku z nieznanych powodow zboczyl z kursu, i rozbil sie o zbocze gory na terenie RPA. ZSRR twierdzil, ze wykryl falszywy sygnal radiolokacyjny, ktory zmylil nawigacje samolotu i ten zmienil kurs. Jednoczesnie ZSRR mocno krytykowal wladze RPA za utrudnianie dostepu do szczatkow samolotu i czarnych skrzynek ich specjalistom, w koncu zginal ich bliski sojusznik.
W wiezieniu w RPA siedzi taki czlonek paramilitarnej grupy, ktory twierdzi, ze byl wtedy w odziale, ktory mial rakietami zestrzelic ten samolot, gdyby proba z falszywym sygnalem radiolokacyjnym zawiodla. nie wiaodmo czy mu wierzyc, ale ZSRR twierdzilo, ze wykryli falszywy sygnal radilokacyjny na tym terenie i mocno krytykowali utrzydnianie dostepu do wraku samolotu przez RPA.
Dzisiaj Rosja robi to samo, tez utrudnia dostep do wraku, minelo juz 7 lat a wrak dalej tam lezy, po tym czasie to raczej nie bedzie tam czego szukac

The truth is out there
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 19:41
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Tutaj znalazłem symulację wykonaną przez prof. Artymowicza potwierdzającą wersję MAKu

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=qqQZ-846J5s



A tutaj punkt widzenia drugiej strony na to samo:

Przypnij w rogu ekranu     https://www.youtube.com/watch?v=kRocwcd5IqY

Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 20:18
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
wtorek, 24 kwi 2018, 01:03
 
   
0
Wersja prof. Biniendy przypomina trochę Zeitgeista i doszukiwanie się cudów w zawaleniu się WTC. Nagina tutaj wiele faktów pod swoją tezę. Pierwsza rzecz - trajektora jaką pokazuje na slajdzie i oznaczona przez niego jako "trajektoria według MAK" to nie jest trajektoria MAK-u. Nikt nigdzie oficjalnie nie twierdził, że Tupolew poderwał się do góry niczym F16, a tak to wygląda na jego obrazku, więc to pierwsze przekłamanie. Druga sprawa - mowi o tym, że gdyby leciał tak nisko to musiałby zahaczać o drzewa i wykarczować czubki - no tak przecież było, nie wiem czemu Binienda twierdzi, że niby MAK temu zaprzecza. Tam była cała masa połamanych drzew, brzoza była tylko jednym z nich. Są zdjęcia, nawet cała masa, na których widać ode groma połamanych czubków. Sprawa trzecia - co to za kadr w 2:15 (rzekomo nadal z motolotni)? Bo na pewno nie jest to nagranie leżącego Tupolewa. I sprawa czwarta - profesor mówi, że Tupolew powinien ściąć brzozę, zamiast stracić kawałek skrzydła.

Problem w tym, że przecież tę brzozę ściął, bo została złamana, więc nie rozumiem dlaczego ciągle mówi o tym, że samolot powinien ją ściąć, skoro przecież ją ściął. Wszystko to brzmi trochę tak jakby chodziło jedynie o to "aby wiarygodnie brzmiało". Z całym szacunkiem dla Biniendy, bo być może jest specem w swojej dziedzinie (inżynieria materiałów, czy coś podobnego), ale tutaj, w tym akurat przypadku to trochę gada głupoty.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 20:40
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
W tej symulacji Artymowicza Tupolew ma już moment obrotowy przed zderzeniem się z brzozą. Być może to jedyna taka możliwość do wykonania półobrotu. Wynikałoby z tego, że to nie tylko wynik utraty części skrzydła wpłynął na "dachowanie". Być może tak było. Ciekawe czy są symulacje jak to być mogło z detonacją bomb na pokładzie?
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 23:44
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
poniedziałek, 2 kwi 2018, 11:18
 
   
0
Binienda bez wątpienia nagina różne rzeczy. Tak na przykład naginał w symulacji brzozę:
Obrazek
Dzięki temu po zderzeniu kikut nie dotykał skrzydła i nie rozorał dolnej powierzchni ani nie urwał klap. Oczywiście tylko w symulacji.
http://mjaworski.salon24.pl/655917,ugie ... -final-cut

Symulacja Artymowicza zaczyna się od zderzenia z brzozą, to jest t0 od którego startuje każdy fragment, napisz gdzie widać że obracał się wcześniej.

Bywa i tak...
Re: O NIEZWYKŁYM ASPEKCIE UCZESTNICZENIA W... MASOWYM MORDER Napisane: sobota, 17 cze 2017, 23:49
kanu

reputacja wyśmienita
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
czwartek, 15 mar 2018, 00:20
 
   
0
Faktycznie masz rację z tym t0.
Strona 1 z 2 [ Posty: 31 ]

*1 2 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

FUNDACJA NAUTILUS - WWW.NAUTILUS.ORG.PL – ORGANIZACJA POZARZĄDOWA Dziennik Pokładowy

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 0.460s | 38 Queries | GZIP : Off ]