Schowaj/Wysuń odtwarzacz Youtube
zamknij okno i wyłącz film     odtwórz dowolny film z YT
Na forum są teraz:
Google [Bot]
61c00dd1490fb97e6f2daeeec3027e65
LIVE-STREAM FN 31 marca 2019 godz. 21.00 "Projekt KONTAKT - 'Tajemnica Pieczęci'"
61c00dd1490fb97e6f2daeeec3027e65
Strona 1 z 4 [ Posty: 115 ]

*1 2 3 4 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku

Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Drukuj
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: poniedziałek, 8 sie 2011, 19:44
Tajemnicza Wyspa
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Oficer FN
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0


Nowy projekt FN nazwaliśmy roboczo '2012'. W tym miejscu czekamy na wszystkich, którzy mają ciekawe pytanie lub uwagę lub... materiał. Ten dział będzie przeglądany przez ludzi FN, a także naszego znajomego Patryka Geryla (wybrane fragmenty będą specjalnie dla niego tłumaczone). Na dobry początek przedstawiamy rzecz stworzoną przez naszego oficera, którą roboczo nazwał RAPORTEM FN o 2012:


Raport NAUTILUSA
Czy Ziemi grozi zagłada w 2012 roku? Niezwykła interpretacja proroctwa Majów i starożytnych Egipcjan rozszyfrowana przez Patricka Geryl`a i Gino Ratinckx`a


Informacje o zbliżającym się wydarzeniu, które zmieni losy ziemi, powtarzają się w dziesiątkach przepowiedni i proroctw. Wydarzenie takie zapowiadał Nostradamus, według którego po tym nastąpi nowy okres w dziejach ludzkości. Wielu interpretatorów jego centurii uważa, że wielki jasnowidz przewidywał zmianę biegunów ziemskich, co ma spowodować katastrofalne wręcz skutki. Słynny amerykański śpiący prorok Edgar Cayce w swoich readingach mówił wprost, że przebiegunowanie Ziemi będzie związane z ponownym pojawieniem się Atlantydy, która ma wynurzyć się z oceanu. Mówił on wyraźnie, że czasy tych wydarzeń są bardzo bliskie, a wszystko wydarzy się na przełomie nowego tysiąclecia. I wreszcie musimy wspomnieć o proroctwie Majów, które także przewiduje wydarzenie, które „zmieni oblicze świata”.
„W przepowiednie nie trzeba wierzyć, ale znać powinni je wszyscy” mawiał najsłynniejszy polski astrolog Leszek Szuman i dlatego zdecydowaliśmy się zaprezentować na łamach Nautilusa bulwersujące opracowanie, które jest dziełem dwóch amerykańskich autorów Patrick`a Geryl`a i Gino Ratinckx`a. Od wielu lat są oni badaczami zagadek przeszłości, którzy od kilku lat poświęcili się analizie proroctw Majów i Egipcjan. Złamali oni starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10000 lat, jak choćby tajemniczy znak z Dendery. Ma tam być zawarte ostrzeżenie o zjawisku związanym ze Słońcem, które było znane starożytnym ludom, a którego nie są świadomi współcześni naukowcy. Polegać ma ono na tym, że co 12 tysięcy lat nasza gwiazda przeżywa stan hiperaktywności, co w katastrofalny sposób wpływa na naszą planetę. Słońce zaczyna bowiem emitować tak potężne promieniowanie elektromagnetyczne, że jądro Ziemi zaczyna pełnić funkcję cewki elektromagnetycznej, w efekcie czego dochodzi do zmiany ziemskich biegunów. Zapiski pozostawione przez Majów czy Egipcjan pozwoliły precyzyjnie określić datę ostatniej hiperaktywności Słońca, a miało to miejsce w roku 9792 p.n.e. Niepokojące jest to, że data ta idealnie pokrywa się z ustaleniami geologów, którzy podejrzewają, że właśnie wtedy na Ziemi doszło do gigantycznego potopu. Majowie wiedzieli, że tego typu zjawisko jest czymś normalnym dla gwiazd wielkości naszego Słońca i w dziejach Ziemi powtarza się cyklicznie - właśnie co 11.5 tysięca lat. Teoria Geryla i Ratinckx`a jest tym bardziej zadziwiająca, że wyjaśnia zjawisko tzw. drugiego Słońca, które ma bezpośrednio pojawić się na niebie zwiastując zbliżającą się katastrofę (pisał o tym m.in. Nostradamus). Odczytanie przesłania Majów pozwoliło ustalić, że pierwszym efektem wzmożonej aktywności naszej gwiazdy będzie zmiana Wenus, która na naszym niebie zamieni się w płonącą pochodnię. W swojej książce „Proroctwo Oriona na rok 2012” autorzy podają dokładną datę czegoś, co ma zmienić na zawsze naszą planetę i zapoczątkować nową erę w dziejach ludzkości. 21 grudnia 2012 roku ma dojść do niespotykanego ustawienia planet, które zawsze związane jest z morderczą fazą aktywności Słońca. Wtedy to dojdzie do przebiegunowania Ziemi, a wszystko ma rozegrać się w czasie kilkunastu godzin. Sprawa wydała nam się na tyle interesująca, że przedstawiamy ją na łamach serwisu Nautilusa. Z autorami tej książki zamierzamy nawiązać ścisłą współpracę i spróbujemy zaprosić ich do Polski. Powołaliśmy zespół, który spróbuje zweryfikować, czy wyliczenia Amerykanów są prawidłowe (swoje tezy oparli oni bowiem na skomplikowanych analizach matematycznych). Już teraz jednak przedstawiamy Wam kilka wybranych fragmentów książki „Proroctwo Oriona na rok 2012”.

O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im nie wierzyć. Dlaczego? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule „Zmiany kierunków pola magnetycznego Ziemi” w "Science" z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox stwierdza: "Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola magnetycznego Ziemi". Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawała niezmieniona.
Co teraz myślą naukowcy? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy to wiedzą. Jak to się dzieje? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez którą płynie prąd elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczną prądnicą z biegunem północnym i południowym.
Nie pytaj o więcej - naukowcy naprawdę tego nie wiedzą! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy. Dzieje się to co mniej więcej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie spekulacje sprowadzają się do "nieznanej siły", powodującej te odwrócenia - ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzające? No chyba!
To kieruje naszą uwagę ku Słońcu - tam możemy zobaczyć, jak potężne mogą być odwrócenia magnetyczne! Siły magnetyczne są prawdziwym powodem milionów wybuchów jądrowych na Słońcu, jest ono bowiem gwiazdą magnetyczną: ma biegun północny, biegun południowy i równik.
Podobnie jak Ziemia, Słońce się obraca. Obrót Słońca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzinę. Powstaje mnóstwo pól magnetycznych, które rozgrzewają koronę słoneczną do temperatury powyżej l 000 OOO°C. Pojedynczy rozbłysk słoneczny spowodowany krótkim spięciem w jednym z pól magnetycznych wytwarza energię równą dwóm miliardom bomb wodorowych! Wyobraźcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie straty, jakie mógłby spowodować. Następnie weźmy plamy słoneczne. Charakteryzuje je potężne pole magnetyczne. Siła magnetyczna plam słonecznych jest ogromna - 20000 razy większa, niż Ziemi. Plamy słoneczne przebijają powierzchnię Słońca co 11 lat -tyle wynosi ich cykl. Na początku każdego cyklu bieguny plam słonecznych odwracają się, powodując gigantyczne eksplozje nuklearne!
To kieruje nas ponownie ku starożytnym. Odkryli oni teorię pól magnetycznych Słońca. Cotterell w swojej książce Prorocza wiedza Majów opisuje tę teorię, przedstawiając obliczenia Majów dotyczące zmian pola magnetycznego Słońca. To jest doprawdy coś nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozbłyski słoneczne sięgają biegunów Ziemi.
I wtedy - bum! Pole magnetyczne Ziemi również się odwraca i zaczyna ona krążyć w odwrotnym kierunku. Biegun północny staje się południowym i na odwrót! Rozumiecie? Ziemia rusza w przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają!
Po przeczytaniu tych zapisków ogarnął mnie strach. To jasne, że czeka nas światowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cała ludzkość zniknie z powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem niemożliwym do zamieszkania z powodu zaniknięcia ciepłego prądu - Golfsztromu.
W Ameryce Północnej będzie jeszcze gorzej. W jednej chwili znajdzie się ona pod lodem bieguna południowego, tak jak to się stało z Atlantydą. Nieuchronność katastrofy nie budziła wątpliwości. W swojej książce The Path oJthe Pole profesor Charles Hapgood pisze:
Znalazłem dowód na trzy rozmaite pozycje bieguna północnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego zlodowacenia Ameryki Północnej biegun wydawał się znajdować w Zatoce Hudsona, mniej więcej na 600 szerokości geograficznej północnej i 830 długości geograficznej zachodniej. Przesunął się na swoje obecne miejsce pośrodku Oceanu Arktycznego jakieś 12000 lat temu.
Datowanie za pomocą metody badania rozpadu cząstek radioaktywnych sugeruje, że biegun znalazł się w Zatoce Hudsona jakieś 50 000 lat temu, a przedtem był ulokowany na Morzu Grenlandzkim, mniej więcej na 730 szerokości geograficznej północnej i 10 o długości geograficznej wschodniej. Jeszcze 30 000 lat wcześniej biegun mógł znajdować się w okręgu Yukon w Kanadzie. Jeśli zmieni się biegun północny, zmieni się także południowy. Hapgood pisze, co następuje:
Poważny dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy ustawieniu bieguna północnego na 600 szerokości północnej i 830 długości zachodniej, biegun południowy odpowiednio znajdowałby się na 600 szerokości południowej i 970 długości wschodniej -na oceanie poza Wybrzeżem Mac-Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczałoby biegun południowy około siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie znajduje się on teraz. Powinniśmy się zatem spodziewać, że w tamtym czasie Morze Rossa nie było pokryte lodem. Mamy dokładne potwierdzenie tego faktu. Połącz ze sobą precesję równonocy, przesunięcie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i wyspy wypiętrzy on w niebo i spowoduje gigantyczną zagładę. Nikt nie kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi. Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze, a także w permie, w dewonie itd.
Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowało przypuszczenie, że wielkie płyty
lodowcowe o grubości półtora kilometra mogły pokrywać kiedyś tereny o umiarkowanym klimacie w Ameryce Północnej i w Europie. Później przyjęto teorię nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody występowania okresów zlodowaceń na całej Ziemi, nawet w regionach tropikalnych. Odkryto, że płyty lodowe obejmowały niegdyś ogromne przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki.
Coleman, jeden z największych znawców epok lodowcowych, pisał w swojej książce Ice Ages Recent and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe):
Odkryto również, że te płyty lodowe rozmieszczone były w sposób niejako kapryśny. Syberia, na której znajdują się teraz najzimniejsze tereny świata, nie była pokryta lodem. To samo dotyczy większości Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy północna Europa, zjej stosunkowo łagodnym klimatem, pokryta była lodem daleko na południe, aż do szerokości Londynu i Berlina. Również większość obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych była pokryta lodem - lodowiec sięgał aż doCincinnati i do doliny Missisipi.
Współcześni naukowcy zgadzają się, że opis Colemana jest zasadniczo ścisły. Profesor l.K. Charlesworth z Queen's University w Belfaście wyraża swoją opinię następująco: "Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedź ciągle nam umyka".
Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń, interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego tropikalnego słońca:
W upalny wieczór na początku zimy 2,50 w głąb strefy gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren był przez tysiące lat pokryty warstwą lodu o grubości tysięcy metrów. Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teorią zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, na szerokości 2705', bez kropli wody, aby zebrać prążkowane kamyki i płytkę łupku -to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna wiosna, upał jest taki, jak w gorący dzień sierpniowy w Ameryce Północnej. Suchy, obezwładniający blask i lejący się pot sprawia, że myśl o grubych warstwach lodu zalegających w tym samym miejscu wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale bardzo nęcąca...
Wiemy zatem już, że okresy zlodowaceń i przesunięcia biegunów zdarzają się często. Za kilka lat znowu ma do tego dojść. Co się wydarzy?
~ Ruch obrotowy Ziemi gwałtownie się zwolni, a następnie zmieni kierunek. Obecnie Ziemia porusza się z zachodu na wschód, potem będzie się obracać ze wschodu na zachód. Innymi słowy, Ziemia będzie nadal obracać się wokół swojej osi. To oznacza, że Ziemia będzie musiała zwolnić i zacząć obracać się w przeciwnym kierunku. Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne zmiany, kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie. Następnie sytuacja unormuje się ponownie, tyle że nastąpią zmiany klimatyczne f w związku z przesunięciem się biegunów. Teraz możecie mnie spytać: czy jesteś pewien tego, co mówisz?
To logiczne pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć. Data 27 lipca 9792 roku p.n.e. została odczytana przez Alberta Slosmana z hieroglifów. Koniec świata zgodnie z przepowiedniami Majów ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku n.e. Teksty Egipcjan wskazują na szczególną pozycję Wenus w momencie, kiedy Atlantyda uległa zniszczeniu. Wenus ma doniosłe znaczenie także dla Majów. By się o tym przekonać, wystarczy przeczytać „Proroczą Wiedzę Majów”. Kod Wenus znalazł się w ich inskrypcjach i w budowlach. Moje przewidywania, które następnie udowodniłem matematycznie, mówiły, że w tekstach egipskich można znaleźć te same kody. W Egipcie istniał podziemny kompleks pomieszczeń, który Herodot nazwał "wielkim labiryntem", składający się z ponad 3000 komnat. Tam właśnie dokonywano
obliczeń astronomicznych! Były one kontynuacją tych, które przedtem przeprowadzano na Atlantydzie. Przechowano je, bo, jak ze zdumieniem przeczytałem, Atlantydzi znali dokładną datę zniszczenia ich lądu już na 200 lat przed katastrofą!
Tu apeluję do waszych umysłów. Chcę, żebyście zrozumieli, że oni obliczyli termin końca Atlantydy -teraz spoczywającej pod biegunem południowym. Dodajcie do siebie zmiany pól magnetycznych i precesję, a wynikiem będzie kolosalny kataklizm, o którym mówili od początku. W powiązania pomiędzy latami 2012 n.e. i 9792 p.n.e. nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Całe kontynenty przestaną istnieć. Miliardy ludzi zginą. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu. Oparte jest to nie na niejasnych przesłankach, ale na matematyce i wiedzy, którą posiadły w tajemniczy sposób ludy starożytne. Chyba że podejmiemy środki zaradcze na szeroką skalę, by uzbroić się przeciwko tej masowej destrukcji. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic - straty w ludziach będą o wiele większe.
Mówię wyraźnie: jeżeli ludzkość nie przyjmie szybko do wiadomości znaczenia tej daty, sama sobie zgotuje śmierć. Manuskrypty sprzed wielu stuleci potwierdzają, co następuje:
l. Obliczenia Majów i Egipcjan są takie same.
2. Zarówno Majowie, jak i Egipcjanie niezależnie ustalili z wielką precyzją
datę końca świata.
3. Egipcjanie i Majowie musieli dysponować znakomitym kalendarzem, by
dokonywać swoich obliczeń.
Z powyższych faktów, z których żadnemu nie można zaprzeczyć, możemy wywnioskować, że Majowie byli potomkami Atlantydów albo oparli swoją wiedzę na przekazie tych, którzy przeżyli kataklizm. Co do Egiptu, wiemy to już z całkowitą pewnością. W ten sposób możemy logicznie wytłumaczyć globalny kataklizm w roku 2012 n.e. Ponadto ta wiedza potwierdza, że obie cywilizacje nie tylko pochodziły z tego samego źródła, ale także, że obie były w stanie same to udowodnić.
To uzupełnia obraz i stawia nas w obliczu największego na przestrzeni wieków wyzwania dla ludzkości: nadciągającego kataklizmu. Ta gigantyczna katastrofa geologiczna może zetrzeć naszą cywilizację z powierzchni ziemi. Naszą reakcją może być: rezygnacja, panika, rozpacz, uparte udawanie, że nic się nie dzieje itd. Ale w przeciągu tych niewielu lat, jakie nam zostały, miejmy nadzieję, że ostrzeżenie dotrze do wystarczającej liczby ludzi, by można było podjąć konieczne działania. To sprawi, że najbardziej wartościową wiedzę będziemy mogli przekazać przyszłym pokoleniom. Przypomnijmy sobie następujące słowa Franka C. Hibbena wjego książce The Losl Amerjcans.
Jedną z najbardziej interesujących teorii końca plejstocenu jest ta, która wyjaśnia tę pradawną tragedię olbrzymim trzęsieniem ziemi, gigantyczną erupcją wulkanu o niezwykłej, katastrofalnej sile. Ta przedziwna idea znajduje potwierdzenie szczególnie w wierzeniach ludów, zamieszkujących tereny Alaski i Syberii. Pogrążone w mule, czasami pośród stert kości leżą złoża popiołu wulkanicznego. Nie ma wątpliwości, że równocześnie z końcem zwierząt plejstoceńskich, przynajmniej na Alasce nastąpiły potężne erupcje wulkaniczne. To dowodzi, że zwierzęta, których ciała zachowane są do dzisiaj, musiały zginąć i błyskawicznie zostały zasypane popiołem - w ten sposób się przechowały. Ciała, które po śmierci pozostają na powierzchni, rozkładają się, a kości rozsypują. Erupcja wulkaniczna wyjaśnia wyginięcie zwierząt na Alasce -wszystkich naraz, w sposób, który jest satysfakcjonującym nas dowodem. Stada zwierząt zginęły od razu z powodu gorąca i uduszenia się lub nie bezpośrednio - zatrute wyziewami gazów wulkanicznych. Również burze morskie towarzyszyły wybuchom wulkanów - burze w niezwykłych rozmiarach. Różnice temperatur i wyrzucane w górę tony popiołu i pumeksu mogły wywołać ogromne wiatry i wybuchy o niespotykanej gwałtowności. Jeśli to tłumaczy koniec wszystkiego, co żyło, plejstocen miał istotnie bardzo gwałtowne zakończenie.
Przeczytajcie te słowa ponownie i zapamiętajcie je na zawsze. Dlatego musimy pilnie wydobyć na światło dzienne wiedzę starożytnej Atlantydy o dniu następnego kataklizmu. Bez tej zasadniczej informacji późniejsza cywilizacja może, za jakieś 12000 lat, znaleźć się nagle w epoce kamienia łupanego. Nie wiem, czy aby przekazać tę informację, musimy zbudować gigantyczne piramidy. Wiem, że te budowle odgrywały zasadniczą rolę w moich poszukiwaniach, że to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym krzyknąłem "Eureka!" Opierając się na czysto matematycznych podstawach, badacz może wydedukować z tych budowli ogromne ilości danych i wiedzy o kataklizmie. Ta wiedza z czasów starożytnych uczy nas następujących rzeczy:
l. Nasza uzależniona od komputerów cywilizacja zostanie zrujnowana przez
odwrócenie się pola magnetycznego Słońca, które wyśle w przestrzeń kosmiczną chmurę naładowanych elektromagnetycznie cząsteczek. Zakłóci to pole magnetyczne Ziemi, nastąpi przesunięcie skorupy ziemskiej, co spowoduje gigantyczną, zalewającą wszystko falę.
2. Ta "burza słoneczna" i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie paru godzin.
3. Powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki.
Aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, musimy być, jak to już udowodniłem, przygotowani na najgorsze. Ci, co przeżyją, muszą mieć podstawową wiedzę z zakresu wszelkich nauk, bo będą musieli zaczynać od grzebania w ziemi.
Nic z rzeczy ważnych dla nas nie będzie już funkcjonować - nic nie pozostanie. Od tych niewielu, którzy przeżyją, zależeć będzie, czy nasza historia będzie miała dalszy ciąg, czy nie.
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w naszym społeczeństwie jest wiele do poprawienia. Oto, dlaczego musimy mieć całkowitą pewność, że to, co najważniejsze, zostanie przekazane dalej. Na przykład:
Następna cywilizacja, która powstanie po kataklizmie, musi wykazać jak największy szacunek dla natury. Pestycydy, herbicydy, środki użyźniające itd. muszą być kompletnie zabronione. Trzeba je zastąpić ekologicznym rolnictwem.
Lasy muszą zajmować centralne miejsce wewnątrz i wokół przyszłych miast. Miasta powinny pozostać niewielkie.
Aby uniknąć zanieczyszczenia środowiska, gęstość zaludnienia powinna zostać ograniczona. Oczywiście na początku, zaraz po katastrofie, trzeba położyć nacisk na odrodzenie się populacji.
Nigdy więcej nie wolno budować elektrowni jądrowych. Podczas przesunięć skorupy ziemskiej z jej tytanicznymi trzęsieniami, większość produktów radioaktywnych przedostanie się z setek elektrowni nuklearnych. Wyzwolona zostanie ogromna ilość energii radioaktywnej, prawdopodobnie wystarczającej do zlikwidowania całej ludzkości. Najbardziej się obawiam, że właśnie tak się stanie, a my nie będziemy mogli zrobić nic, by temu zaradzić!
Nienaturalna żywność, zabójcza dla naszego zdrowia i wymagająca ogromnych ilości energii do jej produkcji, będzie musiała być zakazana prawnie. Do takich produktów zaliczyłbym cukierki, czekoladę, chipsy, biały cukier i wiele innych.
Trzeba będzie przejść na dietę owocowo-warzywną. Jest nie tylko zdrowa, ale chroni organizm przed mniej więcej 30 000 chorób. Jako że pomoc lekarska, np. chirurgiczna, tuż po katastrofie będzie praktycznie niemożliwa, każdy musi zrozumieć, jak ważny dla niego jest dobry stan zdrowia. To może mu zapewnić tylko dieta owocowo-warzywna.
Medytacja i głodówki będą podstawowym środkiem zwalczania chorób zakaźnych i wszystkich innych. Wraz z tymi zasadami, o jakich mówiliśmy powyżej, stanowić będą one podstawę nowego sposobu życia.
Te "święte przykazania" umożliwią nam stworzenie społeczeństwa o wiele szczęśliwszego niż to obecne. Głównym celem życia nie będzie już zysk, ale psychiczne i fizyczne zdrowie mieszkańców ziemi. Oto nauki, które powinny przetrwać na przyszłość.

Kiedy spojrzeć na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, ujrzy się błękitną planetę, pokrytą głównie wodą. Oceany są nie tylko źródłem życia, ale i o tym będzie właśnie tutaj - również przyczyną śmierci. Kiedy skorupa ziemska zaczęła się przesuwać, wszystko, zarówno masa lądów, jak i wód, nabrała pewnej prędkości. Kiedy skorupa ziemska znowu przyspieszyła i w końcu się zatrzymała, wywołało to ogromne drgania. Porównajmy to z samochodem, wjeżdżającym w mur. Im większa prędkość, tym silniejsze uderzenie. Kiedy płyty tektoniczne uderzają jedna o drugą, towarzyszą temu tytaniczne trzęsienia, wybuchy wulkanów itd. W niektórych miejscach płyty zgniatają się nawzajem w taki sposób, że tworzą góry o kilometrowych wysokościach. Gdzie indziej leżące pod spodem warstwy rozrywają się, otwierają i w ich głębinach znikają całe lądy. Nadchodzące wydarzenia apokaliptyczne nie dadzą się z niczym porównać. Będą tak niszczycielskie, że trudno to pojąć. Podczas wypadku samochodowego zachodzi jeszcze inne zjawisko. Jeżeli nie jesteś dobrze przypięty, możesz zostać wyrzucony z samochodu. Ludzie niezapinający pasów bezpieczeństwa wylatują przez przednie szyby, a jeśli wypadek następuje przy dużej szybkości, rezultatem są ciężkie zranienia, a nawet śmierć.
W języku naukowców nazywa się to "prawem bezwładności". Wszystkie przedmioty poruszające się z pewną prędkością zachowują tę prędkość. Jest to prawo natury, które zawsze istniało i nigdy nie przestanie istnieć. Ofiary wypadków samochodowych dobrze o tym wiedzą. To uniwersalne prawo działa także w stosunku do samej kuli ziemskiej. Jeżeli przestudiowałeś dokładnie poprzednie przesunięcia się biegunów w opisie zagłady Atlantydy, wiesz, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku godzin.
Naukowo można udowodnić, że przesunięcie skorupy ziemskiej wyniosło 29°. Świadczą o tym stwardniałe skały magnetyczne, które jeszcze teraz wskazują na poprzedni, dawny biegun! Takie przesunięcie kątowe odpowiada przesunięciu skorupy ziemi o 3000 kilometrów! Wyobraźcie sobie, że musicie przejechać samochodem 3000 kilometrów w ciągu 15 godzin. Trzeba by jechać z szybkością 200 km na godzinę! Od momentu, kiedy Ziemia zaczęła się poruszać, osiągnęła pewną szybkość. Jeżeli to się stanie za jednym szarpnięciem, może cię wyrzucić w powietrze. Z chwilą, kiedy Ziemia osiąga stałą prędkość, nie zauważamy już tego.
Teraz dochodzę do najważniejszego. Pole magnetyczne Ziemi odwraca się, i powstaje gigantyczna fala wody niszcząca na swojej drodze setki istot żywych: ludzi i zwierząt. To tak, jakby nagle pojawił się przed tobą gigantyczny mur, przed którym musisz zatrzymać nagle swój wyścigowy wóz. Ale już jest za późno! Ze straszną siłą uderzasz w przeszkodę i to wyrzuca cię z samochodu. Oto, co dzieje się z oceanami w momencie kataklizmu. Z powodu prawa bezwładności nie są w stanie się zatrzymać. Zależnie od kierunku, morza zaczynają występować z brzegów.

Odwrócenie biegunów

Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poślizg skorupy ziemskiej, ale również odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna obracać się w przeciwnym kierunku niż dotychczas! Nieszczęście, jakiego nie można sobie wyobrazić. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika wynosi około 40 000 kilometrów. Jako że Ziemia robi całkowity obrót w ciągu 24 godzin, oznacza to, że co każde 24 godziny odbywamy podróż długości 40 000 kilometrów. Podziel 40 000 kilometrów przez 24 godziny, a dojdziesz do szokującego wniosku, że krążymy dookoła osi ziemskiej z prędkością 1666 kilometrów na godzinę.
Jeżeli w czasie mającego nastąpić kataklizmu Stany Zjednoczone przesuną się w kierunku obecnego bieguna północnego (przyszłego południowego), to tak jakby woda w porcie nowojorskim nagle opadła. W Brazylii ukażą się wielokilometrowe plaże, bo woda siłą zostanie wypchnięta. W przeciwstawnych masach lądów wydarzy się zjawisko przeciwne. Z nadzwyczajną szybkością wody podniosą się na katastrofalną wysokość. Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki metrów (tak, nawet ponad kilometr!) bezlitośnie zniszczy wszystkie tereny nadbrzeżne. Nie będzie można uciec przed tą gwałtownością przyrody.
Nawet nieduże fale – lO metrowej wysokości - są w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi wszystko, co napotkają na drodze. Co zatem zrobi taka ściana wody? Zaleje sobą wszystko, co żyje. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie nad morzem i nagle widzicie falę o wysokości kilkuset metrów, zbliżającą się do was. Zanim zdołacie zareagować, już będziecie przykryci miliardami litrów wody morskiej! Nie zapominajcie, że ta gigantyczna fala ma ogromną prędkość, powstała bowiem dzięki potężnym siłom. Ta energia musi zostać całkowicie rozprowadzona, zanim oceany wrócą do dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego życia. Gdy fala rozpłynie się ponad lądami, zginie więcej ludzi, niż dotychczas we wszystkich wojnach w historii. W swojej książce Voyage dans I 'Amerique meridionale (Podróż do Ameryki Południowej) Alcide d'Orbigny pisze:
Twierdzę, że zwierzęta lądowe Ameryki Południowej zostały zniszczone wtargnięciem wody na kontynent. Jak inaczej moglibyśmy wytłumaczyć tę całkowitą destrukcję i jednorodność kości, odnajdywanych w pampasach? Jasnym dowodem tego jest niezmierna liczba kości i całych zwierząt, których ilość jest największa w ujściach dolin, jak to wskazuje p. Darwin. Odkrył on największą ilość szczątków w Bahia Blanca, w Bajada, a także na wybrzeżu i w dopływach Rio Negro, również u ujścia doliny. To potwierdza, że zwierzęta były unoszone wodą i w większości dopłynęły do wybrzeży. Błoto pampasów nagromadziło się nagle w rezultacie gwałtownego napływu mas wody, unoszącej ze sobą grunt i inne szczątki pływające i mieszającej je ze sobą.
Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajdą się teraz w temperaturze polarnej, ale ponadto wśród mas wody spływającej z gór, tratującej wszystko, wyrywającej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie ważyły, wyrzucającej w powietrze zwierzęta i ludzi, samochody itd. - na kilometry naprzód; nic, absolutnie nic nie uchroni się przed tą gwałtowną przyrodą. Nawet liczne zwierzęta morskie zginą, bo zostaną zgniecione niesionymi resztkami i wciśnięte w ziemię. Będzie to jeden gigantyczny, masowy grób - mieszanina ciał setek milionów ludzi i zwierząt. Te ciała, które pozostaną nienaruszone dzięki zamrożeniu, będą ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń, by nie zaniedbywać wzmianek o siłach, drzemiących w naturze - tak, by nie powtórzył się dawny błąd. Geolog Harlen Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau ("Journal of Geology", listopad 1923):
Pod koniec ostatniego zlodowacenia nastąpiła katastrofalna powódź. Ogromna ściana wody z grzbietami fal, ciągle przewalającymi się przed nią. Wysokość jej dochodziła do 450 metrów. Przelewała się przez szczyty pobliskich wzgórz jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie na 15 kilometrów, tocząc przed sobą całymi kilometrami ogromne, wielometrowe głazy.
Potężne masy wody wypłukały kanały, głębokie na wiele metrów, w bazaltowej płycie Płaskowyżu Kolumbijskiego. Wypływając z doliny Clark Fork River w zachodniej Montanie i przepływając przez północne Idaho z prędkością 16 km3 na godzinę, woda osiągnęła głębokość 250 metrów, płynąc przez Wallula Gap na granicy stanów Waszyngton i Oregon, a następnie spłynęła do Kolumbii w swojej nieprzejednanej wędrówce do Pacyfiku.
Wypłukując od 30 do 60 metrów ziemi w wielu miejscach, powódź odsłoniła całkowicie 3200 kilometrów kwadratowych Płaskowyżu Kolumbijskiego, wypłukując błoto i piasek, pozostawiając tylko nagie ściany dolin głębokich na 120 metrów, jak jałowe wspomnienie dawnej świetności.
Powódź skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, w ciągu paru dni. Pozostawiła gigantyczne słupy rzeczne, które teraz były wzgórzami o wysokości ponad 30 metrów, i deltę o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w połączeniu dolin Willamette i Columbia River. W części tej delty znajdują się teraz Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginęły już miliardy ludzi, a to jeszcze nie był koniec. Gigantyczna fala wydawała się posuwać naprzód bez końca. Sięgała coraz dalej w głąb lądu. Było się bezpiecznym dopiero na wysokości 1500 metrów ponad poziomem morza. Oczywiście, jeżeli to miejsce nie podlegało przesunięciom lądów! Nigdzie, dosłownie nigdzie nie można było być pewnym przeżycia. W tej heroicznej walce pomiędzy siłami światła i ciemności przewaga sił ciemności stawała się coraz bardziej widoczna. Cała kula ziemska przeżywała straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usiłowali wspiąć się na wierzchołek góry, by się zabezpieczyć przed podnoszącymi się wodami. Tylko niewielu się udało. Morze było zbyt potężne, by je pokonać. Ogromne, bezlitosne fale toczyły się naprzód.
Fala dotarła do piramid. Te potężne budowle nie były w stanie oprzeć się jej sile: pokryła je fala powodzi. Grzmiąc gwałtownie, woda popłynęła przez wejście i dostała się do komnaty królewskiej. Przed tysiącami lat w tym miejscu odbywał się rytuał zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty były zalane szalejącą wodą.

Zginęły już miliardy ludzi, a to jeszcze nie był koniec. Gigantyczna fala wydawała się posuwać naprzód bez końca. Sięgała coraz dalej w głąb lądu. Było się bezpiecznym dopiero na wysokości 1500 metrów ponad poziomem morza. Oczywiście, jeżeli to miejsce nie podlegało przesunięciom lądów! Nigdzie, dosłownienigdzie nie można było być pewnym przeżycia. W tej heroicznej walce pomiędzy siłami światła i ciemności przewaga sił ciemności stawała się coraz bardziej widoczna. Cała kula ziemska przeżywała straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usiłowali wspiąć się na wierzchołek góry, by się zabezpieczyć przed podnoszącymi się wodami. Tylko niewielu się udało. Morze było zbyt potężne, by je pokonać. Ogromne, bezlitosne fale toczyły się naprzód.
Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej, jeśli w ogóle przetrwa. Opowieści o tych wydarzeniach zdeterminują późniejsze zachowanie ludzi w ciągu nadchodzących tysięcy lat. Będzie się o tym mówić i przekazywać opowieści z ojca na syna. Towarzyszyć temu będą nieśmiertelne opowiadania o odwadze i rozpaczy, a także historyczne relacje o wydarzeniach. Zupełnie tak samo , jak to, co teraz czytamy o dawnych katastrofach.


Na koniec jeszcze wywiad z Patrykiem Gerylem specjalnie dla czytelników serwisu FN.



Oczekujemy od wszystkich także sugestii, co powinno być w tym projekcie. Co jest najbardziej interesujące? Czy chcecie zobaczyć reportaż z miejsca, gdzie Patryk Geryl przygotowuje się do kataklizmu? Czy chcecie poznać innych podobnych ludzi na świecie? A może chcecie, abyśmy zrobili specjalną prezentację "znaków", które będą poprzedzały Armagedon? Czekamy na Wasze opinie. Wszystkie będą uważnie czytane przez ekipę FN.

Projekt FN 2012 ruszył dokładnie na 500 dni przed datą 21 grudnia 2012!

/klikając na ten link możecie sprawdzić, ile czasu nas dzieli od 'momentu zero'/
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: poniedziałek, 8 sie 2011, 23:12
daniel893

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Fakt, że żyjemy w czasach wyjątkowych – czasach wielkiej transformacji, nie jest dziś żadną nowością. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, co właściwie kryje się za tym stwierdzeniem. Wiele osób, także publicyści i autorzy książek, powołując się na kosmologię Majów, a nie rozumiejąc tejże kosmologii, rozpowszechnia mylne, siejące strach informacje o zbliżającym się końcu świata. Patryk Geryl jest dobrym przykładem, a mówili państwo, że nie będą straszyć ludzi końcem świata !
Gdybyście Majom powiedzieli o jakimś końcu świata to nei wiedzieliby o co chodzi, oni mówili o wielkiej zmianie! Więc jak można spoglądać na waszą działalność, skoro nie pojmujecie prostych kwestii ? Siegnijcie troszkę w duchowe przekazy starożytnych cywilizacji, bo tym się właśnie kierowali, a nie szukacie sensacji, która mam nadzieje wynika z waszego nie do końca zrozumianej kwestii. Piszecie na swoich stronach o 2012 tylko w kontekście armageddonu, mówiąc przy tym, że dzięki temu temat ten cyt. "jeżeli bowiem wierzyć w teorię, która szturmem podbiła cały świat, o której powstają filmy i książki, która rozpala do czerwoności ludzkie umysły i zbiorową wyobraźnię..." jeśli myślicie, że myślenie o zagładzie pnie się ku wyobraźni ? gratuluję. poczekajmy ludzie sami się przebudzą z matrixa, bez autorytetów, intelektualistów ze śmietanki paranormalnej ... sora
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: poniedziałek, 8 sie 2011, 23:29
daniel893

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Piszą państwo, że nie wierzą w 2012 jakkolwiek to rozumując, bo ja przecież macie plany na te lata w związku z Fundacją Nautilus. A nie chcielibyście by te plany w końcu legły w gruzach w pozytywnym tego słowa znaczeniu? Nie myślicie, że kiedyś wasza praca zrobi wystarczająco dla ludzi na Ziemi ? kiedyś musimy poznać prawdę uniwersalną bez filtrowania jej przez znawców alternatywnej wiedzy...
Ostatnio edytowano wtorek, 9 sie 2011, 17:26 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literowka
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 00:03
kubahsb
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Wg mnie. 21 grudnia 2012 roku NIC szczegolnego się nie wydarzy.


Jeśli przebiedowanie nastapi to ludzkosc raczej nie będzie o tym wiedziec wczesniej niz kilkanascie dni pewnie.

Szczerze watpie we wszystkich lamaczy szyfrow ludów starozytnych, jest to
strzelanie, nad interpretowanie i bladzenie w ciemnosciach.



Ale w sumie musze sie zastanowic, jakiś biznes na tym 2012 trzeba zrobic. Cos ludziom na ta okazje sprzedawac : >

/ post edytowany na wersje pierwotna przez kubahsb 10 sierpnia o 11.55. Przypominam,że wg regulaminu forum nie ma obowiązku stosowania polskich znakow.
Ostatnio edytowano środa, 10 sie 2011, 10:56 przez kubahsb, łącznie edytowano 2 razy
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 00:36
daniel893

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Wiesz biznes można zrobić na tym swoją drogą i nie brakuje takich. Majowie mówili o ewolucji ludzkiej świadomości, a nie o globalnej katastrofie, chociaż katastrofy mniejsze mogą mieć miejsce w większym natężeniu. Ziemia jest schorowana, dziwisz się jej? Majowie dobrze o tym wiedzieli, że nastaną tzw. dni ciemności, w które ludzka świadomość wejdzie, ludzie żyją a nawet nie wiedzą kim są, po co tu są. Ludzie nie są świadomi tego, że mają w sobie nieśmiertelną duszę bądź świadomość, 2012 to okno czasu, kiedy wyższe energie będą miały możliwość przebicia się do naszych serc, ale to od nas zależy czy je przyjmiemy czy nie, są młode dusze i są stare dusze, każdy się kiedyś przebudzi, lecz nie każdemu tan czas jest dany akurat w tym momencie. Widzicie, ludziom mówi się o tragedii jaka ma spotkać Ziemian w tym roku... i jak reagują ? strachem oczywiście. Człowiek świadomy nie obawia się śmierci, bo jest to normalna kolej rzeczy. Baaa ale jak ktoś żyje iluzją, myśli, że korniki go zjedzą i go po prostu NIE BĘDZIE go to czemu mamy się dziwić? Jest to kolejne narzędzie do trzymania ludzi za sznurki bo strach to kontrola !!!
Ostatnio edytowano wtorek, 9 sie 2011, 17:27 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literowka
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 00:56
daniel893

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
SPECJALNIE DLA FUNDACJI NAUTILUS PRZESYŁAM BARDZO RZETELNY ARTYKUŁ, KTÓRY Z MOICH OBSERWACJI ROZUMOWANIA PEWNYCH KWESTII UMKNĄŁ EKIPIE FUNDACJI ŚWIADOMIE BĄDŹ NIEŚWIADOMIE ............

Przykładem może być książka Patryka Geryla „Proroctwo Oriona na rok 2012”. Autor, powołując się na wiedzę astronomiczną i proroctwa Majów oraz zasłaniając się zawiłymi wyliczeniami, istnym labiryntem liczb, próbuje udowodnić czytelnikom, że koniec świata jest nieuchronny. Argumentem przema-wiającym są tutaj „złowieszcze” konstelacje gwiazd w 2012 r., zwłaszcza położenie Oriona – iden-tyczne jak w czasach ostatniego kataklizmu sprzed 12 000 lat. Według Geryla jedyną alternatywą byłoby dotarcie do Komory Królewskiej w Wielkiej Piramidzie w Gizie, odnalezienie egipskiego planu ratunku, pospieszne zbudowanie łodzi ratunkowych i spakowanie 6 miliardów ludzi na statki. To dopiero byłaby migracja ludów. Tylko kiedy należało by ją rozpocząć, by zdążyć? No cóż, Patryk Geryl ma prawo do takiego punktu widzenia, szkoda tylko, że powołuje się na zapisy pozostawione przez starożytnych Majów i tym samym wypacza wiedzę Mistrzów. Zanim ulegniemy psychozie końca świata i fatalistycznym wizjom współczesnych trenerów strachu, spójrzmy na problematykę naszych czasów oczami twórców kalendarza.

Dla Majów punktem wyjścia do obserwacji wydarzeń w czasie były narodziny planety Wenus i cykl 104 000 lat, równy czterem 26000-letnim Wielkim Cyklom. Domknie się on w 2012 r. Pamiętajmy jednak, że wszystkie wielkie cykle, trwające ok. 26 000 lat, Majowie nazywali światami, stąd ko-niec świata oznaczał jedynie koniec cyklu ewolucyjnego. Dla porównania Aztekowie nazywali je słońcami. Tak więc koniec słońca nie zwiastował wypalenia się naszej gwiazdy i totalnej zagłady życia, ale koniec cyklu. Stąd wynika największe nieporozumienie i tak wiele spekulacji wokół tajemniczego roku 2012. Natomiast specyficzne położenie Oriona w 2012 r. to wskazówka – znak czasu – próbujący zwrócić nam na coś uwagę. W świetle wiedzy Majów Orion symbolizuje ciało fizyczne, Plejady – ciało emocjonalne, Syriusz – ciało mentalne, Arktur – ciało duchowe. Zgodnie z tym iden-tyczne położenie Oriona w dniach ostatniego kataklizmu i w 2012 r. przestrzega nas, że to właśnie człowiek swoim działaniem może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Zagrożeniem nie jest Orion, ale CZŁOWIEK. Chcąc ocalić planetę, nie trzeba budować żadnych łodzi – to przecież non-sens. Wystarczy zmienić świadomość, zaprzestać gonitwy za dobrami materialnymi, odejść od żądzy władzy, zadawalania zmysłów, gospodarki rabunkowej, brutalności wobec zwierząt i … sztucznego kalendarza gregoriańskiego. Tylko tak przejdziemy do piątego świata. Pamiętajmy też, że naprawa warunków naturalnych nie dokona się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ta problematyka będzie zaprzątała głowy jeszcze kilku pokoleniom po nas, tylko że już w kolejnym Wielkim Cyklu. Orion ostrzega ludzi: Opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Jeśli chodzi o sugerowane przez Patryka Geryla przebiegunowania kuli ziemskiej, zdarzały się one w historii ziemskiej ewolucji w latach wykazujących tzw. ciągi liczbowe, ale nie zawsze. Wszystko zależało od poziomu świadomości. Zgodnie z tą zasadą, rok 2012 nie wykazuje ciągu liczbowego, lecz dopiero rok 2018. Zauważmy, że już nie raz byliśmy straszeni końcem świata. Wcześniej miał to być rok 1999, potem 2000, teraz 2012, a już za chwilę będzie to rok 2018. Starzy trenerzy strachu nie spoczną. Zrobią wszystko, by utrzymać swoją pozycję, zaszczepić wibrację strachu i karmić się naszą energią. Zastanówmy się zatem, czy chcemy być ich pożywką.

Powróćmy do Majów. Każdy cykl, epoka czy świat niósł ze sobą określony program ewolucyjny, który postępował niezależnie od linearnego upływu czasu (tzw. czas obiektywny). Na koniec każdego cyklu następowało coś w rodzaju wyładowanie nieodczytanych informacji ewolucyjnych, które my nazwalibyśmy historią (tzw. czas subiektywny).

Chcąc dogłębnie pojąć wiedzę i proroctwa Majów, należy zrozumieć pojęcie wertykalności czasu, cykliczności i fraktalności. Oprócz czasu linearnego istnieje czas wertykalny. Jest to wymiar bezcza-sowości albo nieczasu. Nie ma w nim ani przeszłości, ani przyszłości, lecz wieczne TERAZ. Dziś, za sprawą José Argüellesa, możemy włączyć tę wiedzę do naszego codziennego życia. W ten sposób zaczniemy wspomagać proces uzdrawiania. Fraktal, w uproszczeniu, to mniejsza całość wykazująca wszystkie cechy większej całości. Pamiętajmy, że historia powtarza się cyklicznie i melduje dopóty, dopóki nie odczytamy informacji, niesionych przez program Czasu. Wtedy dopiero sprawa zostaje załatwiona i tym samym zaliczony określony etap.

Abyśmy nie pogubili się w czasie i zadaniach, wyjaśniam, że zgodnie z prawem ewolucji ostatnie 26 lat każdego wielkiego cyklu przeznacza się na generalne porządkowanie sceny historycznej. Tak więc okres od 1987/88 do 2012/13 (fraktalne 26), reprezentuje dzieje ludzkości na przestrzeni 26 000 lat. W ciągu roku porządkujemy więc jedno tysiąclecie. To tłumaczy powszechne poczucie, że czas biegnie coraz szybciej.

Zwrot czasu, określany mianem Konwergencji Harmonicznej, czyli harmonicznej zbieżności, nastąpił o świcie z 16/17 sierpnia 1987 r. W tym dniu definitywnie zakończył się czas prób i ekspery-mentów, zostały zamknięte wszystkie depozyty karmiczne. Teraz każde „przewinienie” ma natych-miastowy skutek działania. Przestaliśmy zaciągać długi. Dość błędów! Odtąd, cofając się wstecz, zaczęliśmy naprawiać to, co wypaczyliśmy na przestrzeni ostatnich 5200 lat naszej historii. Początkowo nikt tego nie dostrzegał, ale często dziwiliśmy się, że od pewnego czasu wydarzenia spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Tak musiało być. Chcąc coś naprawić, musimy najpierw odkryć, co się zepsuło. Upadek komunizmu, Muru Berlińskiego – to tylko nieliczne przykłady.

26-letni okres oczyszczania podzielony został na dwa 13-letnie etapy. Skoncentrujmy się jednak na tym drugim, w którym obecnie się znajdujemy. Obejmuje on lata od 2000/2001 (Rok Galaktyczne-go Wichru) do 2012/13 r. (Rok Rezonansowego Wichru). (Uwaga: według rachuby majańskiej nowy rok przypada na 26 lipca.) Znawcy kalendarza Majów wiedzą, że wszystkie procesy ewolucyjne postępują w rytmie TRZYNASTKI, ponieważ 13 jest symbolem ruchu, czynnikiem porządkującym czas, siłą harmonizującą bieg wydarzeń. Efekt 13 objawia się w trzech fazach. Faza 1 – to faza wgrywania programu, faza 2 – faza działania, faza 3 – faza podsumowań.

Faza 1 – FAZA WGRYWANIA TEMATYKI, 2000/1 – 2003/4
Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od IX 1756 do VI 1835, w Polsce: program reform ustrojowych, m.in. znieść liberum veto (1763); pierwszy rozbiór Polski (1772); powstanie Komisji Edukacji Narodowej (1773); drugi rozbiór Polski (1793); trzeci rozbiór Polski (1795).

Rok 2000/1 (Wicher, cel: wgranie programu uzdrowienia, praca od podstaw, zaczynając od po-rządkowania potencjałów zwierzęcych. Wydarzenia: proces Milosevica, pryszczyca bydła na zacho-dzie Europy; G. W. Bush został prezydentem – sfałszowane wybory.
Rok 2001/2 (Ziarno 9), tzw. święty rok, cel: wszystko musi wyjść na powierzchnię. Wydarzenia: atak na WTC 11 września 2001 r. – symbol upadku wieży Babel (kulisy ataku odsłania książka José Argüellesa „Czas i technosfera”, PULSAR 2005).
Rok 2002/3 (Księżyc 10), cel: szukanie pomocnych narzędzi; poruszenie, wyzwolenie bodźców. Wyda-rzenia: pierwszy przypadek BSE w Polsce; afera w łódzkim pogotowiu; afera Rywina; zamach terro-rystyczna na teatr w Moskwie; demonstracje przeciwko wojnie z Irakiem; atak na Irak.
2003/4 (Mag 11), cel: strategia, to, co się wydarzy w tym roku, należy przyjąć bez lęku, ponieważ tu domyka się tylko faza wgrywania tematyki i nie mamy na to wpływu. Wydarzenia: wejście Polski do Unii Europejskiej (czwarty rozbiór ekonomiczny???); Polacy obejmują dowództwo w Camp Babilon; wypadek helikoptera z premierem L. Millerem i A. Jakubowską na pokładzie (STOP! Nie tędy droga?); tajemniczy wirus na statku „Aurora”; schwytanie Saddama Husseina.

Faza 2 (obecnie) – FAZA CZYNNEGO DZIAŁANIA, 2004/5 – 2008/9
Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od VII 1835 do I 1934, w Polsce: uruchomienie pierw-szej rafinerii (1856); pierwsza fala migracji do Stanów Zjednoczonych (1872); I wojna światowa (1914); powstanie niepodległej Polski (1918).
Cel: Siły entropii doprowadzą do licznych implozji. Implozją jest to, co na zewnątrz zaznacza się w sposób dramatyczny lub przypomina rozpadanie się domku z kart. Tu dojdzie do kumulacji, przesi-lenia, a następnie reakcji łańcuchowej i wielkiego wybuchu, np. bogaci staną się jeszcze bogatsi aż do osiągnięcia masy krytycznej i załamania się pod ciężarem własnego bogactwa (co czeka Jana Kulczyka?). Pamiętajmy, że każdy „stwórca” sam powinien naprawić lub zniszczyć swoje dzieło (np. sprawa Leszka Millera, Aleksandry Jakubowskiej, księdza Jankowskiego). Abyśmy mogli uniknąć kata-strofy życiowej, TERAZ dochodzi do gwałtownej eliminacji światów iluzji z pomocą siły oświecenia. Jest to niezbędnym warunkiem do zmiany świadomości zbiorowej. Kolejne lata, zwłaszcza rok 2005/6 (Ziarno 13), będą obfitować w niemniej interesujące wydarzenia, ponieważ w tym przedziale czasu zakończy się proces przestawiania naszej świadomości na wyższe pasma wibracji, czyli dokona się ostateczny podział duchów. Nikt i nic nie oprze się mocy TRZYNASTKI! Poczekajmy.

Fazę drugą 13-letniego etapu otworzył Rok Krystalicznego Wichru, kin 259 (26 VII 2004). Jest to niezwykle znaczący rok w skali ewolucji, albowiem wnosi na scenę powiew odnowy, siłę transforma-cji, uzdrowienia stosunków międzyludzkich, wielkie porządki w sferze umysłu, jak również drugą aktywację Proroctwa TELEKTONON (otwarcie Siedmiu Pieczęci, odnalezienie Siedmiu Zagubionych Świadomości). Wyjaśniam, że pierwsza aktywacja nastąpiła w latach 1993/1994–1999/2000. Faza druga dokona się w latach 2004/5–2010/11. Po raz trzeci impuls, inicjujący otwarcie, powróci na prze-strzeni siedmiu księżyców (nazwa 28-dniowych miesięcy w kalendarzu Majów) w okresie od 30 V maja 2011/2012 (Rok Rytmicznego Maga) do 12 grudnia 2012/13 (Rok Rezonansowego Wichru). Dalej pojawi się szósty księżyc (13 XII 2012 – 9 I 2013). W tym przedziale mieści się 21 grudnia 2012, czyli koniec long count, Długiej Rachuby Majów. Kolejne siedem księżyców będzie powoli domykać Rok Rezonansowego Wichru. Zielony Dzień lub dzień poza czasem, 25 lipca 2013, będzie nie tylko punktem przejściowym do następnego roku, Roku Galaktycznego Ziarna, ale jednocześnie dniem wyrównania biegu Kalendarza Trzynastu Księżyców. Następnym kalendarzem będzie Kalendarz Czternastu Księżyców, w którym jeden księżyc będzie liczył 26 dni. Jak widać, koniec świata nie jest nam pisany. Gwiazdy mają dalsze plany wobec nas, ludzi, ale to już w następnym wielkim cyklu, do którego przejdą tylko przebudzeni.

Wracając do obecnego roku, ważne jest, abyśmy – bez względu na to, co się będzie działo – nie ulegli psychozie strachu, nie stracili pogody ducha, nie popadli w dekadentyzm. Jeśli przyjmiemy postawę obserwatora, nie pozwolimy wmanewrować się w cudze pola karmiczne, zachowamy zimną krew, zaczniemy kochać naszych bliźnich świadomie, a nie za coś – to znajdując się nawet w samym centrum wydarzeń, będziemy stać niejako ponad nimi. Pokażmy swoją wielkość i moc ducha, a nikt i nic nie zdoła nas złamać. Wszystko to, co się rozegra w tym roku, jest niezbędne. Fala tsunami w Azji też była nieprzypadkowa i potrzebna. Przysłowiowy „raj na ziemi” – tylko na zewnątrz! – został skonfrontowany z duchem CZASU. A od wewnątrz? Pranie brudnych pieniędzy, nierząd nieletnich, narkotyki… Z drugiej strony, świat dostał szansę włączenia się do pomocy poszkodowanym. Odzew był ogromny: potrafimy współczuć! Niewzruszona okazała się tylko biurokracja: pobieranie podatku VAT od wysłanych smsów, utrudnianie akcji humanitarnej w krajach dotkniętych katastrofą, opieszałość miejscowych urzędów. Najważniejsze jednak, że problematyka ujrzała światło dnia i w ten sposób zyskała szansę uzdrowienia.
W Polsce wydarzenia roku 2004/5 zdominowała lawina afer (sprawa ks. H. Jankowskiego; fundacji J. Kwaśniewskiej, refundacji leków, Orlenu), ale też próby ich wyjaśniania (komisje sejmowe, wnioski o samorozwiązanie Sejmu, ujawnienie listy Wildsteina – w 13 lat po opublikowaniu listy Maciarewicza!). Co jeszcze ciśnie się do uzdrowienia? Afera pornograficzna w seminarium duchownym w Austrii; nierozwiązany konflikt czeczeński (atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie); awaria samolotu rządowego z premierem M. Belką w Chinach (kolejny znak sił Czasu!); film ANIMALS: rozpoczęcie procesu w sprawie znęcania się nad zwierzętami w rzeźniach pomorskich (por. fazę 1); druga kadencja G. W. Busha (zamierzony efekt sił implozji – druga aktywacja); wybory w Iraku (powiew odnowy, przezwyciężenie strachu).

Faza 3 – FAZA PODSUMOWAŃ, 2009/10 – 2012/13
Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od II 1934 do XII 2012, w Polsce: II wojna światowa itd.
Jest to najważniejsza faza przed wielkim finałem. W grę wchodzą dwa skrajne rozwiązania: albo droga pokoju, albo widmo totalnej zagłady. W roku 2009/10 (Ziarno 4) poznamy pierwsze wyniki naszych starań. Rok 2009/10 to lata fraktalne 1933–52. Dopiero tutaj możemy ostatecznie oczyścić pola karmiczne II wojny światowej albo doprowadzić do rozpętania trzeciej – terrorystycznej, której iskra tli się od 2001 r. Nie trzeba bomb, wystarczy jedna bakteria, by zdziesiątkować ludzkość na świecie.

Pamiętajmy, że nic nie jest z góry przesądzone. Nasz los znajduje się w naszych rękach. Idąc za promieniem odnowy w każdej chwili możemy włączyć się w eteryczną siatkę na rzecz oczyszczania pola świadomości zbiorowej. Oprócz rytmu kalendarza osobistego, wszyscy razem – jako społeczność ziemska – jesteśmy włączeni w rytm kalendarza planetarnego. Także tu mamy do wypełnienia ściśle określone zadania. Tak więc nie sami politycy, ale wszyscy razem ponosimy zbiorową odpowiedzial-ność za los planety. Na zbiorowy efekt składa się praca każdej jednostki. Chcąc uzdrowić coś w skali makrokosmicznej, trzeba zacząć od skali mikrokosmicznej. Porządki zawsze zaczynamy od siebie. Jeśli w ciągu jednego dnia będziemy kontrolować nasze myśli i słowa kierowane pod adresem kogoś, kogo nie darzymy sympatią, ocean negatywnych myśli zubożeje o kilka kropli. Jeśli zaczniemy robić to codziennie, po roku osuszymy jezioro negatywnej energii. Ci, którzy znają cykl „JA jestem innym Ty” i „Śladem Mistrzów Czasu” (wszystkie pozycje dostępne w Galerii „KORMORAN”), wiedzą, o czym piszę. Ci, którzy go nie znają, a chcą wiedzieć więcej, wiedzą już, gdzie szukać klucza do prawdy.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 12:53
Archeozoolog
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 28 wrz 2018, 18:58
 
   
0

Mój skromny blog:
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 16:32
zaciekawiony

reputacja bardzo dobra
Galaktyka Andromedy
Ostatnio widziany(a):
niedziela, 6 sty 2019, 17:57
 
   
0
Tylko żeby się nie skończyło jak z poprzednim apelem.

Jeśli tak bardzo chcecie to przygotuję jakiś tekst- polemikę z największymi bzdurami wokół tego tematu, bo jest tego na prawdę sporo. I ciekawe co Geryl na to.

(nawiasem mówiąc, czy nie powinien być już w afryce i budować bunkier?)

Bywa i tak...
Ostatnio edytowano wtorek, 9 sie 2011, 17:29 przez BlueAngel333, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literowka
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: wtorek, 9 sie 2011, 23:14
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Każdy zna akumulator i wie że prąd płynie od jednego bieguna do drugiego. Aby życie trwało musi być taki "akumulator" żywy w którym życie płynie z jednego bieguna do drugiego. Umownie zwanego kobietą i mężczyzną. Obecnie płynie ten prąd życia od kobiety do męzczyzny i to dzieje się gdzieś na najniższym poziomie -podstawie wszystkiego. I sądzę że przebiegunowanie o którym tyle się mówi będzie tam na tym najniższym poziomie i życie będzie przebiegać od męskiego do żeńskiego aspektu wszystkiego. / bez względu na nazwę tego/ A ruch ten to czas - nasze życie i sądzę że w sposób niezauważalny nastąpi przebiegunowanie czasu- naszego życia. Nastąpi przewartościowanie z hedonizmu ciała / kult ciała kobiecego/ na kult wiedzy-rozumu. Że najważniejsze stanie się nie ciało a ROZUM i on będzie decydował o doborze naturalnym a nie wygląd ciała / ogólnie ciało. / A więc będzie koniec obecnego świata -hedonizmu ciała ale nie w wersji chrześcijańskiej , średniowiecznej.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: środa, 10 sie 2011, 14:00
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 kwi 2019, 06:40
 
   
0

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: środa, 10 sie 2011, 16:08
daniel893

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Dobre- mam to ze studiów, rzekł członek ekipy nautilusa, gratuluje źródła wiedzy, która pan popiera, jakbym miał wierzyć w to co mi na studiach mówią, w dodatku broniąc się psychologicznymi argumentami jacy to ludzie nie są, to nadal wierzyłbym w to, że Egipcjanie nie znali koła ;) albo, że jesteśmy sami we wszechświecie oooo ;D jak mogę słuchać psychologa, który może być tylko lekiem dla ludzi, którzy żyją w iluzji, matrixie, który sam nie wiem kim jest, że jest istotą duchową i nie miał nigdy do czynienia z wiedzą alternatywną bądź parapsychologiczną ? widzę, że dużo wam brakuję do poznania naszej rzeczywistości, która nas otacza. Przechodzicie z jednego pudełka wierzeń, myśląc, że poznaliście już każdy zakamarek naszej egzystencji, a tak naprawdę zamykacie się w kolejnym pudełku wierzeń, nie zdając sobie z tego sprawy !! Powinniście wziąć do siebie słowa słynnego filozofa, który mówił "wiem, że nic nie wiem" bo tylko to jest gwarancją na dalszy rozwój ...
Ostatnio edytowano środa, 10 sie 2011, 19:47 przez Archeozoolog, łącznie edytowano 1 raz
Powód: literówka, ortografia
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: środa, 10 sie 2011, 19:52
Archeozoolog
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
Załoga FN
Ostatnio widziany(a):
piątek, 28 wrz 2018, 18:58
 
   
0

Mój skromny blog:
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: środa, 10 sie 2011, 23:06
Teomo

reputacja neutralna
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Boże. Drodzy nautilianie, po co siejecie panikę ? Dobrze wiecie że żadnego końca świata nie będzie. Chcecie mieć ludzi na sumieniu ? Wiecie ile ludzi popełni samobójstwo jeżeli media zaczną to również propagować ?
Ile ludzi weźmie gigantyczne kredyty ?!

Nie ma żadnych DOWODÓW na to by zbliżał się koniec. Kończy się kalendarz jakichś tam majów, i co z tego ? To NIC nie znaczy. Opamiętajcie się.

Czy wyście zupełnie powariowali ?
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 00:04
ewah

reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
środa, 1 sie 2018, 14:25
 
   
0
Trzeba brać pod uwagę że historia się powtarza. Wszystko wiruje , a więc co jakiś okres jesteśmy w tym samym miejscu ale nie tym samym. Więc pewne zjawiska mogą się powtórzyć ale nie muszą. Te kilkanaście tys lat temu były takie same konstelacje jak w 2012 r ale czy skutki tego będą takie same? Może te kilkanaście tys lat temu Uład Słoneczny spotkał na swej drodze w Kosmosie "coś" co wywołało skutek zwany Potopem. Ale czy to znaczy że ponownie spotkamy to "coś" ? Wątpie. Inną sprawą są natężenia społeczne i gospodarcze i przeludnienie i to może zaowocować "końcem" świata. Jest wydolność systemu. Jeżeli coś przekracza wydolność systemu to on "zawiesza się" i przestaje działać. Jaką wydolność posiada nasz system zwany planetą Ziemia? Ja nie mówię o wyżywieniu lecz systemie wydolności informacyjnej i energetycznej. Co stałoby się w Warszawie gdyby wszystkie samochody naraz były w ruchu? Paraliż totalny. I coś takiego może być z Ziemią.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 02:12
snutka

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Rok temu śnił mi się sen, który jak gdyby zawierał symbole nadejścia tego, czego się wszyscy boimi i wiążemy te wydarzenia z rokiem 2012 oraz przebiegunowaniem naszej planety wywołującym gigantyczne tsunami na oceanach.

Znajdowałam się w jakimś pomieszczeniu, które miało wielkie panoramiczne okno, przez które widziałam ocean. W pokoju na ścianie wisiał krzyż.
Ocean (morze) było wzburzone, falował. Pogoda była bardzo słoneczna, miałam wrażenie, że to było w tropikalnych, ciepłych rejonach naszego globu. Fale były bardzo potężne, wyglądało na to, że z morzem coś się dzieje (formowało się tsunami).
Pomiędzy oknem wychodzącym na morze a pokojem pojawiła się mała postać człowieka. Był to wyraźnie czarnoskóry mężczyzna ubrany jak kapłan, ksiądz.
Skojarzyłam i jestem przekonana, że człowiek ten symbolizował czarnoskórego papieża.

Przed tym snem specjalnie nie emocjonowałam się przepowiednią o ostatnim papieżu, którym miałby być "czarny" (czarnoskóry) mężczyzna?

Po tym śnie poczytałam trochę artykuły w internecie na temat owego "czarnoskórego papieża" i co się okazuje, już Benedykt XVI miał poważnego rywala wywodzącego się z Afryki, ponieważ to właśnie w Afryce kościół przeżywa teraz prawdziwy renesans. Tam jest najwiecej nawróceń, Afrykańczycy są o wiele bardziej konserwatywni od katolików zachodnioeuropejskich czy amerykańskich. Teraz mówi się nawet, że następcą obecnego papieża niemal na pewno będzie osoba pochodząca z czarnego kontynetu.

Opisanej wyżej historii nie wymyśliłam, mogłabym nawet złożyć przysięgę, że takie coś miało miejsce.

Interpretuję ten mój sen w ten sposób, że za pontyfikatu czrnoskórego papieża nastąpi jakaś katastrofa naturalna polegająca na tym, że w ciepłych rejonach świata dojdzie do potężnego tsunami, które zagrozić może ziemi. I możemy, niestety, spodziewać się szybkiego nadejścia "czarnego papieża".
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 02:48
snutka

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Tu jeszcze dodam, celem uzupełnienia mojej opowieści o niepokojącym śnie, że to nie jedyny taki sen, jaki mi się przyśnił, dotyczący (może nie roku 2012) ale na pewno potężnego kataklizmu polegającego na zalaniu dużych obszarów ziemi.
Dlatego zawsze interesowałam się artykułami zamieszczanymi na stronach Nautilusa dotyczącymi tsunami, potopu i czytałam też z uwagą opowieści o snach innych załogantów (brałam je wszystkie na poważnie).

W jednym śnie przyśniła mi się straszna powódź, która nawiedziła moje miasto. Spacerowałam po rynku, padał deszcz i nagle poziom wody zaczął się gwałtownie podnosić, może 1 metr na 5 minut... Weszłam wtedy do kawiarni, a wtej kawiarni na stół i podniosłam... obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Co ciekawe, kiedy śnił mi się ten sen, była tam jeszcze kawiarnia, ale po latach lokal zmienił funkcję i jest tam obecnie... sklep z dewocjonaliami.

Tym snem podzieliłam się już na forum Nautilusa, pod artykułem poświęconym snom o tsunami. Nawet jedna z osób dyskutujących napisała mi, że miała podobny sen o powodzi w jej rodzinnych stronach (bodajże w Przemyślu, nie pamiętam) oraz przyśniła jej się również Matka Boska.

I od czasu do czasu śniły mi się powatrzające się sny, że zalewa nasz zamek w Dzikowie (zabytek w Tarnobrzegu) a ja patrzę na to przez okno z wyższego piętra zamku...

Może zanudzam, ale chciałam podkreślić, że śniły mi się takie sny i absolutnie poważnie traktuję też opowieści innych osób o snach zapowiadających takie wydarzenia.

W jedno jednak nie wierzę, mianowicie że nastąpi to dokładnie w roku 2012 i że ma to związek akurat z kalendarzem Majów.

Takie wydarzenia, według mnie na pewno nastąpią, ale trudno powiedzieć kiedy (jeden z moich snów wskazywał na pontyfikat czarnoskórego papieża).

O wojnie zresztą też miałam wiele snów, ale to materiał na zupełnie inny temat...

Pozdrawiam załogantów Nautilusa.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 10:02
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 kwi 2019, 06:40
 
   
0
Snutka, sny o wojnach, kataklizmach, końcach świata ma chyba każdy. To normalne. Przez prawie 30 lat swojego życia w swoich snach tyle razy już przeżyłem inwazję UFO, atomowe wojny, pożary, powodzie, naloty napalmowe i ataki cyborgów, że można by z tego śmiało napisać ze 120 dobrych książek s-f :D To tylko sny. Nic więcej.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 15:28
mancias
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Straszenia ludzi i siania fermentu ciąg dalszy. Gratuluje Fundacjo, kolejny zaczęty projekt. Może tym razem go skończycie? A panu Gerylowi widać książeczki nie schodzą, to trzeba się zareklamować na łamach Faktilusa. Oczywiście cały "projekt" polega na tym, by utwierdzać jedną tezę. Na dobry początek jakiś oficer wysmażył tekst, który buńczucznie trzeba nazwać raportem. Osobiście pomimo dużych chęci udało się przebić przez dwa akapity, oczywiście autor podaje jako cytaty tylko te najstarsze, bo nie daj Boże się okaże, że jednak naukowcy wyjaśnili pochodzenie ziemskiego magnetyzmu. Później porównuje zjawiska na Słońcu, z tymi na Ziemi, tylko właściwie, to jakoś nie słyszałem, żeby na naszej planecie powstawały protuberancje o sile iluś milionów bomb atomowych. Przykłady można mnożyć... Ale po co? Łatwiej zmieńcie nazwę na Faktilus.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 16:49
ŻyczliwySceptyk
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
środa, 14 lut 2018, 12:13
 
   
0

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Wątpliwość nie jest przyjemnym stanem umysłu, lecz pewność jest śmiesznym.
(Voltaire)
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 18:04
Teomo

reputacja neutralna
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Którego oszołoma masz na myśli ? Jackowskiego ?
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 18:12
ŻyczliwySceptyk
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
środa, 14 lut 2018, 12:13
 
   
0
Kolego, ten wątek jest o Geryl`u ....

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Wątpliwość nie jest przyjemnym stanem umysłu, lecz pewność jest śmiesznym.
(Voltaire)
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 20:10
walerus
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
No w końcu się wzięliście za wątek, no bo wątek medialny jest, skomplikowany i prosty zarazem, przetestuje każdego z nas i sam jestem ciekaw co z niego wyniknie...
Swoje spostrzeżenia już opisałem w swojej powieści. Nie będzie konwencjonalnego końca świata, będzie niepokój, rekordowo wysokie ceny złota i srebra - w końcu żona Kadafiego nazbierała ponad 50 ton... ;)
Będzie zmiana i na to trzeba być przygotowanym, być może nie będzie www.nautilius.org.pl... :shock:

Ale trzeba sobie zdać sprawę czego tak naprawdę oczekujemy po tym okresie - bo ja swoje jakieś tam oczekiwania mam.
Pozdro
8-)

www.walerus.blog.onet.pl
I will back!
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 21:28
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 kwi 2019, 06:40
 
   
0
"Zmiana" jest co roku.
Raz na gorsze, raz na lepsze. Zazwyczaj na gorsze.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: czwartek, 11 sie 2011, 23:04
Nieistotne
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Astronauta
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
"Co teraz myślą naukowcy? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy to wiedzą. Jak to się dzieje? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez którą płynie prąd elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczną prądnicą z biegunem północnym i południowym.
"


Ziemia posiada atmosfere, jej składniki (atomy gazów ją tworzących) pod wpływem wiatru słonecznego są jonizowane. Poniewaz jonizacja zachodzi w jednym miejscu tam gdzie Ziemia wchodzi w nowy słoneczny wiatr czasteczki zjonizowanej atmosfery wraz z wiatrem słonecznym obmywając Ziemię przemieszczają sie na jej przeciwległy kraniec i umykaja w dal. Ten efekt prądu płynacego w wysokich warstwach atmosfery jest znany naukowcom na całym świecie. I to on generuje Ziemskie pole magnetyczne, jadro jest tylko wielgachnym rdzeniem wzmacniającym efekt. Pływanie bieguna wynika ze zmiany punktu wejścia atmosfery Ziemi wzgledem wiatru wywołanego jej krążeniem wokół Słońca no i nachyleniem osi obrotu wzg ekliptyki.

Przemagnesowanie jest w związku z tym zdziebko niewyobrażalne, tak samo jak nagłe zatrzymanie sie Ziemii i krecenie w przeciwległym kierunku.

Bardziej prawdopodobne jest zrobienie wszystich lemingów w bambuko poprzez
- masowe uzycie broni EMP by pozbawić ludzkość wiedzy
- uspienie wszystkich/ sparaliżowanie kierunkowym
polem magnetycznym z wymazaniem wszelkich wspomnień
i z selekcją wybranego stada do reprodukcji cywilizacji
- wmówienie mu, ze Ziemia się przebiegunowała.

Przy zastraszajaco wzrastającym poziomie wtórnego analfabetyzmu jaki można zaobserwować wokoło wiekszości nawet nie trzebą będzie usuwać wspomnień. Wystarczy tylko jak ich GURU powie w TV że "TO SIĘ DOKONAŁO" by uwierzyli.

I będziesz im przewodzić by nie szukali odpowiedzi kim są.
I będziesz ich zwodzić by nigdy nie poznali swej prawdziwej mocy.
I będziesz ich straszyć by bali się śnić o świecie w jakim chcieliby żyć.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 01:41
Rick

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 01:50
szczyglis
Avatar użytkownika
reputacja mistrzowska
OFICER TECHNICZNY
Ostatnio widziany(a):
sobota, 27 kwi 2019, 06:40
 
   
0
Rick, własnym oczom nie wierzę, gdy patrzę co napisałeś.
Mam się śmiać, czy zacząć dyskusję? Bo nie jestem pewien.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.“ Stanisław Lem
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 06:29
Rick

reputacja neutralna
Podróżnik
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
A tobie co znowu nie pasuje? Taka jest moja opinia i koniec. Nie zapominaj że jesteś w Hydeparku. Zacznij dyskusję, bo smieje się ten kto śmieje się ostatni.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 09:30
ŻyczliwySceptyk
Avatar użytkownika
reputacja dobra
Orbita urana
Ostatnio widziany(a):
środa, 14 lut 2018, 12:13
 
   
0

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Wątpliwość nie jest przyjemnym stanem umysłu, lecz pewność jest śmiesznym.
(Voltaire)
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 20:11
Wedrowiec
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Na Nibiru
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0

Sorrow is better than joy.
Re: 2012 - OKRĘT NAUTILUS I ZBLIŻAJĄCY SIĘ 'DZIEŃ SĄDU' Napisane: piątek, 12 sie 2011, 22:58
walerus
Avatar użytkownika
reputacja neutralna
Orbita Czarnej Dziury
Ostatnio widziany(a):
-
 
   
0
No z takich bliższych kryzysów to 26.09.2011 - kometa Elenin...
http://czasprzebudzenia.wordpress.com/c ... go-swiata/
choć ja i tak zawszę będę uważał - iż nie znamy dnia ani godziny...
No ale od czego jest Odczytywacz...?
8-)

www.walerus.blog.onet.pl
I will back!
Strona 1 z 4 [ Posty: 115 ]

*1 2 3 4 >
Utwórz nowy wątek   Odpowiedz w wątku  

FUNDACJA NAUTILUS - WWW.NAUTILUS.ORG.PL – ORGANIZACJA POZARZĄDOWA Apel FN

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Skocz do:  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg


wysyłanie...czekaj...


Powered by phpBB © 2002, 2006 phpBB Group
upgraded by szczyglis /2017/ v. 3.13 | 22.12.2017 [ Dziennik zmian ]
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Strefa czasowa: UTC + 1
[ Time : 4.702s | 46 Queries | GZIP : Off ]